Ogłoszenie


Drodzy Forumowicze - zdarza się, że nieraz w dziale forum pt "Pomoc" są podawane istotne dla Was informacje - zerkajcie do wątków tego tematu - to może sporo pomóc :).
Informacje nt. działania forum

Dziękujemy za obecność i udział na naszym forum! Prosimy o stosowanie się do regulaminu i uwag administratorów! Wynikają one zawsze z dobrej woli i dbałości o czytelność i przejrzystość forum dla dobra wszystkich użytkowników



- - - - > sklep o przyrodzie i dla miłośników przyrody - - - Rytmy Natury w Dolinie Baryczy DVD< - - - -

#61 2009-06-15 09:28:10

ladycrash

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-05-18
Posty: 46

Re: Ptaki wymagające pomocy

Hm..Zdaję sobie sprawę,że m.in.koty łapią wiele dzikich ptaków.Dlatego staram się,żeby mój nie powiększał tej statystyki.I staram się urozmaicać mu pokarm.Ale zgodzi się Pan chyba ze mną,że nie zawsze zdaje to egzamin bo kot-z natury drapieżnik(krewny m.in.lwa,tygrysa itp.) musi od czasu do czasu sam zmienić sobie dietę.Na odpowiednią dla niego.Bo na Whiskasach,Kitekatach,saszetkach,gotowanych wędlinach itd. nie będzie żył.Prawda?
Nie chcę się z Panem kłócić. Bo myślę,że oboje jesteśmy rozsądnymi i wrażliwymi ludźmi.
Mój kot (jak 99% innych) śpi za dnia a wychodzi po 22:00. Taka natura.Zgodzi się Pan chyba ze mną?I czy tego chcę czy nie-zdarza się,że przyniesie ptaka.I dlatego,że nie jestem z drewna i mam uczucia-chcę mu pomóc.Stąd w ogóle powstał mój pierwszy post w tej sprawie.Pani Eva mi wyjaśniła co i jak i za to jej podziękowałam.Ale...teraz Pan mnie atakuje.
Stwierdzenie: "Pisała Pani, że kot łapie ptaki "bardzo rzadko (2-3 na okres wiosny)". Ale bardzo przejmował Panią w poprzednich postach los JEDNEGO bociana ze złamaną nogą z Chyb. Gdzie tu sens i proporcja?" zaskoczyło mnie.
Pisząc: "2-3 na okres wiosny" chciałam jedynie wyjaśnić Pani Evie,że kot nie poluje codziennie a sporadycznie.A mimo tego i tak za każdym razem to przeżywam.Pyta Pan jak w takiej sytuacji mogę żałować jednego bociana ze złamana nogą? Otóż mogę! Tak samo się nim przejęłam jak ptakami łapanymi przez kota.
Swoją drogą...skądinąd wiem,że z początku nie chciano pomóc bocianowi z Chyb bo..akurat to gniazdo nie było objęte programem ochrony ptaków.Hm..niech dobrze zrozumiem -miał ginąć bo nie jest objęty programem?Niech mi Pan zatem odpowie:gdzie tu sens i proporcja?Przepraszam ale to też kuriozalne postępowanie.
Pyta Pan skąd wiem,gdzie jest gniazdo takiej znajdy,którą przyniesie kot. Nie wiem.I zdaję sobie sprawę,że kot potrafi mieć nawet do 4 km2 "swojego" terenu.Ale mam oczy i widzę,że urzęduje tylko bardzo blisko domu a rzut beretem sąsiaduje z domem ogromne pole uprawne,na którym roi się od gniazd.Lisów nie ma.Bezpańskich psów też.Dlatego śmiem domniemać,że gdybym zostawiła podlota blisko płotu (od strony pola) to rodzice by się na pewno pojawili.Bywałam już świadkiem sytuacji gdy szukały malucha ale niestety kot go zjadł za moimi plecami:( (co świadczy jedynie o tym,że nie zagryzł go z nudów i zostawił a skonsumował) Nie wiedziałam o tym. Jedynie rozrzucone pióra o tym świadczyły. Rodzice szukali go 2 dni latając nad żywopłotem.
Dobrze, nie ma co rozgrzebywać sprawy bo temat zaczyna przypominać odbijanie piłeczki a nie trzymać się ptaków w potrzebie:/ A nie o to chodzi.

Pozdrawiam.
Anna

p.s. Szanuję przyrodę.I staram się aby żadne zwierzę nie cierpiało ani broń Boże nie "zdychało" jak to Pan ujął. Swoją drogą...dla mnie zwierzęta nie "zdychają" a odchodzą.

Ostatnio edytowany przez ladycrash (2009-06-15 09:31:20)


Często długość życia zwierząt określa...prędkość pojazdu i brak wyobraźni kierowców. Zbyt często..

Offline

 

#62 2009-06-15 12:59:09

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2035

Re: Ptaki wymagające pomocy

Swoista racjonalizacja, mówiąc potocznie "lukrowanie" czy "perfumowanie", nazewnictwa śmierci dzikich ptaków słowem, że one "odchodzą" nie zmienia faktu, że są po prostu przez koty mordowane - ja tego nie akceptuję, Pani wypuszczając swojego kota z domu - tak. Niech mu Pani zmienia dietę jak chce (nie znam się na tym), ale nie dzikimi, chronionymi ptakami!

Specjalnie napisałem "zdychają" by powiedzieć wprost, co się z nimi dzieje.

Wśród zabijanych przez koty ptaków są liczne szpaki, te same dla ratowania których w ostatnim tygodniu jeździłem z kolegami prawie codziennie wyplątywać je z nieszczelnych siatek na czereśnie pod Odolanowem w pow. ostrowskim. Paręnaście udało się uratować. Po co - by gdzieś wpadły w łapy kota?

Nie atakuję Pani, po prostu stwierdzam prosty fakt - bardzo smutny w przypadku osoby ceniącej jak myślę przyrodę.

Nie wiem, skąd wzięła Pani informację, że "gniazdo w Chybach nie jest objęte programem ochrony ptaków" i to miało wpływ na działania tam podjete, ale tak nie jest, to jakieś nieporozumienie - wystarczy zapytać ludzi te działania ratunkowe prowadzących.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

ladycrash napisał:

Hm..Zdaję sobie sprawę,że m.in.koty łapią wiele dzikich ptaków.Dlatego staram się,żeby mój nie powiększał tej statystyki.I staram się urozmaicać mu pokarm.Ale zgodzi się Pan chyba ze mną,że nie zawsze zdaje to egzamin bo kot-z natury drapieżnik(krewny m.in.lwa,tygrysa itp.) musi od czasu do czasu sam zmienić sobie dietę.Na odpowiednią dla niego.Bo na Whiskasach,Kitekatach,saszetkach,gotowanych wędlinach itd. nie będzie żył.Prawda?
Nie chcę się z Panem kłócić. Bo myślę,że oboje jesteśmy rozsądnymi i wrażliwymi ludźmi.
Mój kot (jak 99% innych) śpi za dnia a wychodzi po 22:00. Taka natura.Zgodzi się Pan chyba ze mną?I czy tego chcę czy nie-zdarza się,że przyniesie ptaka.I dlatego,że nie jestem z drewna i mam uczucia-chcę mu pomóc.Stąd w ogóle powstał mój pierwszy post w tej sprawie.Pani Eva mi wyjaśniła co i jak i za to jej podziękowałam.Ale...teraz Pan mnie atakuje.
Stwierdzenie: "Pisała Pani, że kot łapie ptaki "bardzo rzadko (2-3 na okres wiosny)". Ale bardzo przejmował Panią w poprzednich postach los JEDNEGO bociana ze złamaną nogą z Chyb. Gdzie tu sens i proporcja?" zaskoczyło mnie.
Pisząc: "2-3 na okres wiosny" chciałam jedynie wyjaśnić Pani Evie,że kot nie poluje codziennie a sporadycznie.A mimo tego i tak za każdym razem to przeżywam.Pyta Pan jak w takiej sytuacji mogę żałować jednego bociana ze złamana nogą? Otóż mogę! Tak samo się nim przejęłam jak ptakami łapanymi przez kota.
Swoją drogą...skądinąd wiem,że z początku nie chciano pomóc bocianowi z Chyb bo..akurat to gniazdo nie było objęte programem ochrony ptaków.Hm..niech dobrze zrozumiem -miał ginąć bo nie jest objęty programem?Niech mi Pan zatem odpowie:gdzie tu sens i proporcja?Przepraszam ale to też kuriozalne postępowanie.
Pyta Pan skąd wiem,gdzie jest gniazdo takiej znajdy,którą przyniesie kot. Nie wiem.I zdaję sobie sprawę,że kot potrafi mieć nawet do 4 km2 "swojego" terenu.Ale mam oczy i widzę,że urzęduje tylko bardzo blisko domu a rzut beretem sąsiaduje z domem ogromne pole uprawne,na którym roi się od gniazd.Lisów nie ma.Bezpańskich psów też.Dlatego śmiem domniemać,że gdybym zostawiła podlota blisko płotu (od strony pola) to rodzice by się na pewno pojawili.Bywałam już świadkiem sytuacji gdy szukały malucha ale niestety kot go zjadł za moimi plecami:( (co świadczy jedynie o tym,że nie zagryzł go z nudów i zostawił a skonsumował) Nie wiedziałam o tym. Jedynie rozrzucone pióra o tym świadczyły. Rodzice szukali go 2 dni latając nad żywopłotem.
Dobrze, nie ma co rozgrzebywać sprawy bo temat zaczyna przypominać odbijanie piłeczki a nie trzymać się ptaków w potrzebie:/ A nie o to chodzi.

Pozdrawiam.
Anna

p.s. Szanuję przyrodę.I staram się aby żadne zwierzę nie cierpiało ani broń Boże nie "zdychało" jak to Pan ujął. Swoją drogą...dla mnie zwierzęta nie "zdychają" a odchodzą.

Offline

 

#63 2009-06-15 14:26:47

ladycrash

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-05-18
Posty: 46

Re: Ptaki wymagające pomocy

Kamera internetowa w Chybach została założona przez osobę prywatną. Nie przez organ zajmujący się programem ochrony bocianów. Wystarczy spojrzeć na stronę w Przygodzicach-jest tam napisane:
"Mobilna transmisja z gniazda bocianów w Przygodzicach realizowana jest pod specjalnym patronatem Pani Vivian Reding, Komisarz Parlamentu Europejskiego ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów
oraz Pani Anny Streżyńskiej, Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej". Na stronie w  Chybach nie ma takiej informacji. Zatem taka kamera nic nie znaczy. Jest tylko do podglądania ptactwa. A gdy coś się stanie nikt teoretycznie nie powinien ingerować w naturę. Dlaczego? Bo nie jest pod patronatem. Osoba,która założyła kamerę a nie jest zrzeszona w OTOP- w razie groźnej sytuacji praktycznie może liczyć na pomoc z bardzo dużym opóźnieniem bo..nie jest zrzeszona.Bo gniazdo nie ma ochrony programem. I niedawna sytuacja w Chybach mogłaby to potwierdzić. Ale jeśli się mylę proszę mnie poprawić.

Co do sprawy ptaków i kotów.
Zgadzam się z Panem,że KAŻDE ptaki (także te chronione, a może zwłaszcza chronione) należy strzec przed drapieżnikami. Ale co w takim razie zrobić w mojej sytuacji? Uśpić kota? Przecież to niedorzeczne. Nie lata całymi dniami tylko po to aby zabijać. Nie wypuszczać na zewnątrz? To mam go trzymać w domu wiedząc,że mieszkam na wsi? Wiedząc,że kot widzi przez taras przyrodę? To dręczenie zwierzęcia: widzieć świat przez szybę i nie móc wyjść. No tu musi się Pan ze mną zgodzić. Kot jest wysterylizowany, odkarmiony,zaszczepiony. Naprawdę staram się dbać o to aby nie polował na inne ptaki, myszy itp. Ale jeśli dąży Pan do tego aby pozbyć się go to przykro mi bardzo bo tego nie zrobię. Mogę to jedynie ograniczać i ratować w razie potrzeby. Nie odwracam się na pięcie od problemu. 

Pisze Pan,że wkurza Pana to,że ratuje ptaki a jakiś kot je złapie. Bardzo dobrze,że Pan to robi! Przecież może będą żyły wiele lat. Ale może też być,że nie. Może już w pierwszym locie złapie go jastrząb,pustułka lub inny drapieżnik? Pan z góry stwierdza,że upoluje je kot. Złe myślenie. Trzeba tez liczyć z tym,że "natura bywa okrutna" Czy nam się to podoba czy nie. Dlatego tez w gniazdach wykluwa się często 5-6 młodych aby większość z nich przeżyła. Nie umiałam ocenić w 100% czy ptak nie był chory,słaby gdy złapał go kot. Ale może tak było? Temu nie może Pan zaprzeczyć. Dlatego proszę mnie nie szufladkować jako nieczułą osobę.

Pierwszy post w tym temacie napisałam właśnie dlatego,że jeśli już ponownie zdarzy się,że mój "morderca" złapie jakiegoś malucha chcę mu pomóc! Chcę ratować. Gdybym nie była na to wrażliwa-nawet bym nie zaczęła tego tematu.

Pozdrawiam.

Ostatnio edytowany przez ladycrash (2009-06-15 14:28:52)


Często długość życia zwierząt określa...prędkość pojazdu i brak wyobraźni kierowców. Zbyt często..

Offline

 

#64 2009-06-15 15:07:59

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2035

Re: Ptaki wymagające pomocy

Tak, myli się Pani, i to grubo, więc poprawiam, jak Pani prosiła - o tym, czy dane gniazdo podlega ochronie decyduje polskie prawo (ustawa o ochronie przyrody z kwietnia 2004 r. i rozp. Min. Środ. z września 2004 r, pełne teksty dostępne szeroko w Internecie), a nie czyjś patronat. Ochronie prawnej podlega KAŻDY bocian biały w Polsce i każde ich gniazdo!

Cytat, że "kamera w Chybach nic nie znaczy" to kuriouzum - ciekawe co na to setki tysięcy internautów je oglądających?

OTOP nie jest "organem zajmującym się ochroną przyrody" (tym jest np. wojewoda), tylko organizacją społeczną, zapraszam na www.otop.org.pl.

Co do domowych kotów, to na pewno nie są częścią "natury", przynajmniej w Europie Środkowej, więc porównywanie zabijania przez nie dzikich ptaków z zabijaniem ich przez jastrzębia jest pomyłką. I jeszcze druga diametralna różnica: jastrząb zabija by przeżyć lub nakarmić swe pisklęta, kot ma co jeśc (przynajmniej Pani - opisywała Pani menu).

Proszę nie wmawiać mi choćby sugestii pozbycia się kota, bo takiej nie było, każdy moze sprawdzić w postach wyżej.

Znam osoby (przynajmniej 2 nasze forumowiczki), dla których trzymanie kota w domu, by nie mógł polować na ptaki, nie jest niedorzecznością, bo tak po prostu robią. A skoro to jest wg Pani "dręczenie zwierzęcia", to czym jest zabijanie piskląt czy innych ptaków przez swobodnie polującego, "niedręczonego" kota?

Jak pisałem w pierwszym poście, jak już Pani (czy jakikolwiek inny) kot dopadnie ptaka, to na ratowanie jest w 99% za późno i dobrze to Pani wie. Nazwała go Pani słusznie "drapieżnikiem" - w zabijaniu jest więc skuteczny. Więc deliberowanie nad "ratowaniem" ptaków poprzez wyniesienie rannego, niesprawnego ptaka na pole (jak pisala Pani wcześniej) jest niczym innym jak zamykaniem oczu na problem, i to dosłownie: by nie zdychał na Pani oczach od ran zadanych przez Pani kota!

Jedyny plus w tym co Pani pisze, że kot jest wysterylizowany.

ladycrash napisał:

Kamera internetowa w Chybach została założona przez osobę prywatną. Nie przez organ zajmujący się programem ochrony bocianów. Wystarczy spojrzeć na stronę w Przygodzicach-jest tam napisane:
"Mobilna transmisja z gniazda bocianów w Przygodzicach realizowana jest pod specjalnym patronatem Pani Vivian Reding, Komisarz Parlamentu Europejskiego ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów
oraz Pani Anny Streżyńskiej, Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej". Na stronie w  Chybach nie ma takiej informacji. Zatem taka kamera nic nie znaczy. Jest tylko do podglądania ptactwa. A gdy coś się stanie nikt teoretycznie nie powinien ingerować w naturę. Dlaczego? Bo nie jest pod patronatem. Osoba,która założyła kamerę a nie jest zrzeszona w OTOP- w razie groźnej sytuacji praktycznie może liczyć na pomoc z bardzo dużym opóźnieniem bo..nie jest zrzeszona.Bo gniazdo nie ma ochrony programem. I niedawna sytuacja w Chybach mogłaby to potwierdzić. Ale jeśli się mylę proszę mnie poprawić.

Co do sprawy ptaków i kotów.
Zgadzam się z Panem,że KAŻDE ptaki (także te chronione, a może zwłaszcza chronione) należy strzec przed drapieżnikami. Ale co w takim razie zrobić w mojej sytuacji? Uśpić kota? Przecież to niedorzeczne. Nie lata całymi dniami tylko po to aby zabijać. Nie wypuszczać na zewnątrz? To mam go trzymać w domu wiedząc,że mieszkam na wsi? Wiedząc,że kot widzi przez taras przyrodę? To dręczenie zwierzęcia: widzieć świat przez szybę i nie móc wyjść. No tu musi się Pan ze mną zgodzić. Kot jest wysterylizowany, odkarmiony,zaszczepiony. Naprawdę staram się dbać o to aby nie polował na inne ptaki, myszy itp. Ale jeśli dąży Pan do tego aby pozbyć się go to przykro mi bardzo bo tego nie zrobię. Mogę to jedynie ograniczać i ratować w razie potrzeby. Nie odwracam się na pięcie od problemu. 

Pisze Pan,że wkurza Pana to,że ratuje ptaki a jakiś kot je złapie. Bardzo dobrze,że Pan to robi! Przecież może będą żyły wiele lat. Ale może też być,że nie. Może już w pierwszym locie złapie go jastrząb,pustułka lub inny drapieżnik? Pan z góry stwierdza,że upoluje je kot. Złe myślenie. Trzeba tez liczyć z tym,że "natura bywa okrutna" Czy nam się to podoba czy nie. Dlatego tez w gniazdach wykluwa się często 5-6 młodych aby większość z nich przeżyła. Nie umiałam ocenić w 100% czy ptak nie był chory,słaby gdy złapał go kot. Ale może tak było? Temu nie może Pan zaprzeczyć. Dlatego proszę mnie nie szufladkować jako nieczułą osobę.

Pierwszy post w tym temacie napisałam właśnie dlatego,że jeśli już ponownie zdarzy się,że mój "morderca" złapie jakiegoś malucha chcę mu pomóc! Chcę ratować. Gdybym nie była na to wrażliwa-nawet bym nie zaczęła tego tematu.

Pozdrawiam.

Offline

 

#65 2009-06-15 21:14:09

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Witam!

Ten temat powstał w celu, aby w miarę naszych możliwości udzielić odpowiedzi (lub nakierować osoby, które szukają właściwych wskazówek) jak można pomóc ptakom (innym niż bociany), gdy tej pomocy wymagają, albo przedstawić konkretną akcję pomocy innym ptakom.

Udzielając odpowiedzi na pierwsze pytanie "ladycrash" (mój post na str. poprzedniej z dnia 10 VI 2009, godz. 12:25) myślałam, że będę zrozumiana, tym bardziej że post z pytaniem zaczynał się " Podejrzewam, że zadam pytanie "nie na temat"..."
Wstępnie pytanie na temat było - dotyczyło pomocy ptakom ale "temat rozbiegł się w temacie". Pomimo (i to zaznaczam z pełnym poparciem i przekonaniem!), że odpowiedzi (tak moje jak i Pawła) na dalsze pytania były tutaj konieczne i słuszne.

W związku z tym, że lepiej i dokładniej nie można tu już nic wyjaśnić a wszystko, zostało wyraźnie powiedziane i wyjaśnione szczególnie w ostatnich postach Pawła wyżej - uważam, że nic więcej nie ma tu dodania.

Eva Stets
Administrator forum

Uzupełnienie dla tych, którzy widzieli wieczorny post ladycrash: wpis uważam za obraźliwy (w dodatku niesłusznie) w kierunku Pawła Dolaty, poza tym nie na temat (nie dotyczy pomocy ptakom). Nie jest to zgodne z Zasadami forum (http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/mi … tion=rules) i tym samym post został usunięty.

Offline

 

#66 2009-06-15 22:09:44

ladycrash

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-05-18
Posty: 46

Re: Ptaki wymagające pomocy

Wg mnie nie obraziłam Pana Pawła. Jeśli tak to przepraszam. I dziękuję za uwagę.


Często długość życia zwierząt określa...prędkość pojazdu i brak wyobraźni kierowców. Zbyt często..

Offline

 

#67 2009-06-15 22:16:56

mamajka

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-05-10
Posty: 377

Re: Ptaki wymagające pomocy

Jeśli jednak mogę, to chciałabym się odnieść do wszystkiego, co powyżej. Postaram się krótko.
Uważam, że jesteśmy odpowiedzialni za nasze zwierzęta, nie tylko w rozumieniu chronienia ich, ale również za to, co robią. Nie ma żadnego uzasadnienia, by kotu, mającemu zapewniony dostatek jedzenia stwarzać dogodne warunki do polowania na ptaki, bo to lubi (a już pytanie, jak tym poranionym POMAGAĆ, trąci, jak dla mnie, hipokryzją). Do nas należy ograniczenie jego swobody w tym zakresie.
Jeśli podejmuję się sterylizacji zwierzaka (jestem za, jak najbardziej) - a więc naprawdę mocno wkraczam w jego życie, to naprawdę nie widzę problemu w kontrolowaniu innych sfer jego istnienia.
Nie wiem, czy można wyuczyć kota nie-polowania. Wiem, że w ostatecznosći można np. zawiesić mu na szyi dzwoneczek, który ostrzega ptaki. Pisklakowi, który jeszcze nie lata to nie pomoże, ale dorosłego ptaka być może ostrzeże.
Argument o 2- 3 ptakach w ogóle mi nie przemawia do przekonania. Nie wiem, na czym opiera się wiara, że nie jest ich więcej, skoro kot nie jest kontrolowany.
A jest takie powiedzenie: zabijasz jedno życie - zabijasz cały świat. Nawet jeśli tylko ptasi.

Jeśli miał to być koniec dyskusji na temat i wykroczyłam poza ramy - to proszę post usunąć. Dzięki.

Ostatnio edytowany przez mamajka (2009-06-15 22:23:59)

Offline

 

#68 2009-06-15 22:34:50

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Odnośnie postu mamajki wyżej. Pisząc o "końcu dyskusji" miałam na myśli, że poruszona od 10 czerwca sprawa otrzymała już wszelkie możliwe (aż ponad) wyjaśnienia.
Wpis mamajki jest jak najbardziej na miejscu i na pewno nie zostanie usunięty.

Pozdrawiam
Eva Stets

Offline

 

#69 2009-06-16 08:01:22

ladycrash

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-05-18
Posty: 46

Re: Ptaki wymagające pomocy

Ok, rozumiem tu wszystkich. Naprawdę. Może faktycznie wczoraj poniosły mnie emocje. Przepraszam.
Rozumiem, że ratowanie nawet jednego malutkiego ptaka jest wielkim sukcesem dla świata. Zgadzam się z tym w zupełności.
Mamajka podsunęła pomysł dzwoneczka na szyi kota. Zatem podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i przeżyciami:
Odkąd mieszkam na wsi (5 lat) miałam dosłownie 11 kotów. Po prostu przybłąkały się do mnie 2 zaciążone kotki. Była ostra zima więc z ojcem złożyliśmy im dwa ocieplone domki i tam sobie mieszkały bo w domu mieliśmy psa. Miały jedzenie i picie. Kiedy się okociły jedna kotka z młodymi trafiły do moich zaufanych znajomych, którzy się nimi zaopiekowali. Druga z 5 młodych została z nami. Po miesiącu matka...zginęła. Nie wiadomo gdzie poszła. Więc zajęliśmy się małymi. Gdy podrosły wysterylizowaliśmy. Nie minęło 1/2 roku a dwa zginęły pod kołami rozpędzonych aut! Cały trud włożony w ich odchowanie prysł. A ja znosiłam ciała maluchów i chowałam je. Więc kolejnym kupiłam specjalne obroże odblaskowe. Takie, na których w razie zaczepienia się o gałąź - samoistnie się odczepi a tym samym nie udusi kota. Obróżka także miała wspomniany przez mamajkę dzwoneczek. I wiesz co mamajko? Kot był widziany z prawie 100 m (sprawdzałam osobiście). To i tak jeżdżący idioci (przepraszam za wyrażenie ale nic łagodniejszego mi do głowy nie przychodzi) przejechali mi 2 kolejne pociechy:( !  Miesiąc po miesiącu. Koty leżały gdzie indziej a obroże gdzie indziej! Więc wybacz ale NIGDY W ŻYCIU już nie założę takiej kotu! Bo owszem - ptaki wiedziały gdzie jest, ale przez to staje się łatwym celem dla piratów drogowych:( Gdybyś zbierała z asfaltu kolejne ciała zrozumiałabyś. Został mi więc ostatni - ten, o którym była ostatnio mowa na w/w forum. Ten na oczach mojego taty został centralnie uderzony przez jadące auto! W dzień. Kot nawet mu nie wbiegł pod koła-był na poboczu-nawet nie chciał przechodzić. Mimo ciężkich ran, śrób itp. przeżył. Ale teraz boi się aut jak ognia. I dobrze.
Pan Paweł powiedział, że zna 2 forumowiczki, które trzymają koty w domu. Zgodzę się z tym. Można. Moja sąsiadka też tak robi. Ale wiecie jaki jest efekt trzymania kota (nawet wysterylizowanego) tylko w domu ,na wsi? Kot ma 2 lata a kobieta już nie wyrabia, bo kot dosłownie za każdym razem chce uciec z domu. Ciągnie go na dwór! Wariuje po meblach, miauczy. Powoli staje się otyły, bo brak mu wystarczającej ilości ruchu. A jego sierść mimo dobrego jedzenia nie jest taka jak mojego. Mój jest szczęśliwy, każdy gość to widzi. Nawet sąsiadka. Kot powinien czuć wolność, bo to typ samotnika. On lubi chodzić własnymi ścieżkami i nikt temu nie może zaprzeczyć. I choć niektórych zbulserwuję też RAZ PO RAZ zapoluje. Tego nie da się wybić z psychiki kota. To kot. Ale piszę też z ręką na sercu - robi to naprawę sporadycznie. Wiem, bo ZAWSZE mi przyniesie.
Gdy tylko widzę zaraz reaguję. Kiedyś złapał dorosłego wróbla. Zaniosłam go do weterynarza, ten dał antybiotyk i miałam go przez noc. Ptak (mimo zapewnień Pana Pawła, że taki na pewno zdechnie) przeżył. Dostał wody i spokoju. I za dwa dni odleciał. Zdrowy.
Post z samego początku mojego pisania na tym forum dotyczył sprawy co jednak zrobić gdy kot przyniesie młodego osobnika. Bo o ile starszemu można było dać ziarno to młodemu wiadomo-nie. A ponieważ przyniósł mi kot kiedyś takiego, to wolałam go odnieść w miejsce gdzie wydawało mi się spokojne. Bo ja nie umiałabym go odkarmić a była naprawdę późna pora aby dzwonić do weterynarza.
Teraz już jednak wiem co zrobić w takich sytuacjach, bo rozmawiałam z weterynarzem i znalazłam artykuł (Opracowanie: Ewa Szumakowicz, Konsultacja: Kazimierz Walasz, Zdjęcia: Ewa Szumakowicz), w którym jest napisane co zrobić gdy znajdzie się młodego ptaka. W sumie to zmobilizował mnie do tego Pan Paweł.
Nigdy nie chcę zaszkodzić żadnemu zwierzęciu. Ale kota nie zmienię.
Jeśli ten post nie pasuje do tego tematu proszę usunąć. Zrozumiem.
p.s.Psa, o którym wspomniałam miałam za schroniska. Sam wiele przeżył zanim do mnie trafił. Odszedł w wielu 16 lat.
Obiecuję już nie ciągnąć tego tematu. Chciałam wyjaśnić tylko mój punkt widzenia. I to, że koty mieszkające na wsi nie są głównymi zabójcami. Powiem więcej - jest ich bardzo mało właśnie z powodu ludzi szalejących szybkimi maszynami, którym brak wyobraźni, że oprócz nich są jeszcze inni: dzieci lub zwierzęta. A okoliczne ptaki? Przez te lata, odkąd jest mój kot, one doskonale wiedzą, kiedy wychodzi na zewnątrz! Dosłownie: kiedy otwierają się drzwi zaraz śpiewy jakby cichną a one są czujniejsze - obserwują go z pobliskich drzew. Sama to widzę. One nie są takie naiwne.
Pozdrawiam wszystkich i przepraszam jeśli wzbudziłam złe emocje. Nie chciałam.

Ostatnio edytowany przez ladycrash (2009-06-16 11:14:18)


Często długość życia zwierząt określa...prędkość pojazdu i brak wyobraźni kierowców. Zbyt często..

Offline

 

#70 2009-06-16 21:41:59

 AnkazReading

Moderator

Skąd: Reading, W.Brytania
Zarejestrowany: 2009-05-18
Posty: 265

Re: Ptaki wymagające pomocy

Panie Pawle,

Z najwiekszym szacunkiem, ale takze gwoli jasnosci, prosze o komentarz do nastepujacych cytatow:

[Pawel Dolata, 15/06/09:]   OTOP nie jest "organem zajmującym się ochroną przyrody" (tym jest np. wojewoda), tylko organizacją społeczną, zapraszam na www.otop.org.pl.

[Google]    OTOP jest zarejestrowaną organizacją pozarządową, zajmującą się OCHRONA dzikich ptaków ...

Prosze o wyjasnienie sytuacji, zarowno prawnej, jak i rzeczywistej.

Pozdrowienia,

Anka

Ostatnio edytowany przez AnkazReading (2009-06-16 23:05:12)

Offline

 

#71 2009-06-17 08:15:27

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2035

Re: Ptaki wymagające pomocy

Najprościej powiedzieć, że różnica pomiędzy "organem" a "organizacją" jest taka jak między rumem a rumakiem:), a poważnie to jest ona diametralna:

- "organ" to oficjalny organ państwa lub samorządu, utworzony odgórnie na drodze prawnej (ustawowej) do działań w jakiejś dziedzinie, mający do tego instrumenty prawne (wydawanie decyzji, zarządzeń, rozporządzeń, itp.) i fundusze budżetowe, celowe lub samorządowe;

- "organizacja społeczna" to grupa ludzi dobrej woli, która organizuje się w formie stowarzyszenie społecznego, by coś w danym temacie robić (OTOP - ochrona ptaków i siedlisk), ale nie zastępować organu, co jest prawnie i faktycznie (olbrzymia dysproporcja środków i funduszy) niemożliwe.

Pozdrawiam
Paweł Dolata


AnkazReading napisał:

Panie Pawle,

Z najwiekszym szacunkiem, ale takze gwoli jasnosci, prosze o komentarz do nastepujacych cytatow:

[Pawel Dolata, 15/06/09:]   OTOP nie jest "organem zajmującym się ochroną przyrody" (tym jest np. wojewoda), tylko organizacją społeczną, zapraszam na www.otop.org.pl.

[Google]    OTOP jest zarejestrowaną organizacją pozarządową, zajmującą się OCHRONA dzikich ptaków ...

Prosze o wyjasnienie sytuacji, zarowno prawnej, jak i rzeczywistej.

Pozdrowienia,

Anka

Offline

 

#72 2009-06-17 13:13:25

 AnkazReading

Moderator

Skąd: Reading, W.Brytania
Zarejestrowany: 2009-05-18
Posty: 265

Re: Ptaki wymagające pomocy

Paweł T. Dolata napisał:

- "organ" to oficjalny organ państwa lub samorządu, utworzony odgórnie na drodze prawnej (ustawowej) do działań w jakiejś dziedzinie, mający do tego instrumenty prawne (wydawanie decyzji, zarządzeń, ropzporządzeń, itp.) i fundusze budżetowe, celowe lub samorządowe;

- "organizacja społeczna" to grupa ludzi dobrej woli, która organizuje się w formie stowarzyszenie społecznego, by coś w danym temacie robić (OTOP - ochrona ptaków i siedlisk), ale nie zastępować organu, co jest prawnie i faktycznie (olbrzymia dysproporcja środków i funduszy) niemożliwe.



AnkazReading napisał:

gwoli jasnosci, prosze o komentarz do nastepujacych cytatow:

[Pawel Dolata, 15/06/09:]   OTOP nie jest "organem zajmującym się ochroną przyrody" (tym jest np. wojewoda), tylko organizacją społeczną (...)
[Google]    OTOP jest zarejestrowaną organizacją pozarządową, zajmującą się OCHRONA dzikich ptaków (...)

Prosze o wyjasnienie sytuacji, zarowno prawnej, jak i rzeczywistej.

Dziekuje - moje pytanie wyniklo najwyrazniej z nieporozumienia, bo odczytalam Pana pierwsza wypowiedz (z15/06), ze "OTOP nie jest organem zajmujacym sie ochrona przyrody"  z akcentem na ochrone, widzac w niej sens taki, ze "OTOP nie zajmuje sie ochrona ptakow" (i to mnie wlasnie zdumialo),  podczas, kiedy Pan stwierdzal "OTOP nie jest organem (oficjalnym i ustawowym)", z akcentem na roznice miedzy organem a organizacja.  Juz wszystko jasne.  Ale byc moze nie tylko ja tak to niewlasciwie zrozumialam, wiec Panskie powyzsze wyjasnienie jest bardzo przydatne.

Offline

 

#73 2009-06-19 13:26:27

jakubma9

Użytkownik

Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2007-06-12
Posty: 46

Re: Ptaki wymagające pomocy

Kochani, nasze wielkie wrażliwe serca nie wystarczają do ratowania ptaków. Niezbędna jest pomoc i wiedza doświadczonych ludzi ! Pozwalam sobie zabrać głos na naszym forum, aby ku przestrodze opowiedzieć o pewnym zdarzeniu.

Moja młoda znajoma - entuzjastka skrzydlatych, Asia, znalazła pod drzewem malutkie pisklę sroki. Podniosła je z ziemi, przytuliła do rąk, do twarzy i już wiedziała, że niemowlaka nie zostawi na pastwę losu. W domu urządziła sroczce zaciszny kącik i zaczęło się wspólne mieszkanie z nowym lokatorem. Przez cztery tygodnie sroka bardzo się zmieniła, podrosła, zaczęła oswajać się z domownikami i poznawać mieszkanie. W zeszłym tygodniu, ku radości "mojej" Asi, poczyniła nawet pierwsze próby fruwania z parapetu na podłogę, z podłogi na blat kuchenny… I nagle, kilka dni temu dostałam od Asi rozpaczliwy list:
"Pani Mariolu, musi mi Pani coś poradzić w sprawie mojej sroczki, pomóc… katastrofa jakaś…
Ptak który chodził, biegał, prawie latał - nagle paraliż nóg !!!
Zabraliśmy go na Mazury. Wyjęliśmy z pudełeczka, postawiliśmy na chwilkę na trawę, potem na na stół… i minęła chwila, a ptak jakby podkulił nóżki, jakby paraliż i koniec. Leży na brzuchu, wali skrzydłami, ma je baaaaaaaaardzo silne, bo na nich podpiera się, by przesunąć ciałko do przodu i niby iść… Myślałam że to chwilowe… ale to już trwa 6 dzień !!! Dotykamy nóżek - nie są złamane, nie są skaleczone… ptaszek normalnie je, pije, załatwia się. Żeby nie nogi, on by już latał - tak cały czas próbuje oderwać się, skrzydła jak szalone, piękne piórka…
A może to się stało wtedy, gdy chciał wyjść z pudełka, w którym spał, może jakoś niefortunnie upadł… może sobie coś nadwyrężył… a może to my go źle złapałyśmy, a może… sama już nie wiem… Jest o tyle źle, że jak się załatwia, to pod siebie, bo nie stoi na nóżkach - ciągle trzeba go myć, wymieniać ręczniczki, skrzydełka od spodu brudne...
Chyba mogę to porównać do człowieka, który nagle dostał paraliżu nóg…
Nie wiemy co robić, opieka non stop. Normalnie, to by już by poleciał... A tak to jest kaleką…
Czy jemu to przejdzie… co robić ???? Weterynarz obok nas nie jest godny zaufania, więc nawet tam nie pójdę… Tak nam szkoda tej małej sroczki, wychowana od malutkiego pisklątka,  uchroniona od niechybnej śmierci, tyle serca w to włożyliśmy, tak pięknie się rozwijała, jadła, piła, a teraz wstajemy w nocy, by rozprostowała skrzydełka (trzeba być przy niej, by nie spadła, bo przecież nóżek nie ma) no i trzeba na bieżąco sprzątać…
Pani Mariolu co robić ??? Co mi Pani radzi ?"

Bardzo się przejęłam tą sprawą. Postanowiłam szybko działać. Przede wszystkim skontaktowałam się z panią Evą Stets, którą znam nie tylko jako wielką miłośniczkę przyrody, ale również jako osobę posiadającą ogromną wiedzę na temat ptaków. Dokładny opis sytuacji skłonił panią Evę do udzielenia natychmiastowej odpowiedzi. Zgodnie z jej rekomendacją namówiłam Asię, aby skontaktowała się z lekarzami w Azylu przy warszawskim ZOO. Pani Eva podejrzewała, że w wyniku podawania niewłaściwego pokarmu u ptaka nastąpiło odwapnienie kości...

I tak sroka znalazła się tam, gdzie powinna była trafić od początku, w Azylu, pod fachową opieką. Dziś jeszcze za wcześnie, by snuć jakiekolwiek rokowania - zawsze jednak pozostaje nadzieja, że ptak przeżyje. Asia płacze po kątach...

Kochani, nie zabierajcie piskląt do domów. Oddajcie je w fachowe ręce.
Trzeba mieć naprawdę rzetelną wiedzę i duże doświadczenie, żeby zastąpić skrzydlatych rodziców.

http://img189.imageshack.us/img189/2815/naforuma.th.jpg      http://img189.imageshack.us/img189/904/nforumsroka.th.jpg     

Pozdrawiam wszystkich, Mariola Jakubowska :-)

Offline

 

#74 2009-06-24 08:05:07

ladycrash

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-05-18
Posty: 46

Re: Ptaki wymagające pomocy

  Zrozumiałam przesłanie:)
Jeśli tylko kot znowu przyniesie jakiegoś ptaka zawiozę go do weterynarza. A stamtąd do azylu. Proszę mi jednak powiedzieć czy jest jakiś w pobliżu Gniezna, miejsce, w którym można pozostawić pod dobrą opieką malucha?
Pozdrawiam.

Ostatnio edytowany przez ladycrash (2009-06-24 08:13:08)


Często długość życia zwierząt określa...prędkość pojazdu i brak wyobraźni kierowców. Zbyt często..

Offline

 

#75 2009-06-24 12:09:58

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Nie zawsze jest konieczne odesłanie ptaka do Azylu. W mniej poważnych przypadkach z poszkodowanym ptakiem może sobie doskonale poradzić "zwykły" weterynarz (zakładając, że ma podstawową wiedzę o ptakach). Jednakże zawsze jest dobrze, aby stan ptaka oceniała osoba, która ma w tym jakiekolwiek doświadczenie.

Post wyżej Marioli jest właśnie najlepszym przykładem tego JAK bardzo możemy zaszkodzić, gdy chcemy pomóc a nie mamy w tym doświadczenia.

Lista Azyli dla ptaków w Polsce znajduje się pod linkiem: http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php

Można także skontaktować się z jedną z pobliskich miejsca zamieszkania lokalnych grup OTOP, gdzie zapewne uzyska Pani odpowiednie nakierowanie na właściwą placówkę. To jednak radziłabym zrobić zawczasu, aby wiedzieć do kogo się udać (wiedzieć i mieć zanotowane), nim stanie się coś złego.

Lista lokalnych grup OTOP: http://www.otop.org.pl/kat_50_105/Lista … _OTOP.html

ladycrash napisał:

  Zrozumiałam przesłanie:)
Jeśli tylko kot znowu przyniesie jakiegoś ptaka zawiozę go do weterynarza. A stamtąd do azylu. Proszę mi jednak powiedzieć czy jest jakiś w pobliżu Gniezna, miejsce, w którym można pozostawić pod dobrą opieką malucha?
Pozdrawiam.

Offline

 

#76 2009-06-26 14:30:48

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2035

Re: Ptaki wymagające pomocy

Witam!

Na stronie głównej PwG OTOP  www.pwg.otop.org.pl notatka o akcji ratunkowej młodej pustułki.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

Offline

 

#77 2009-07-16 12:42:01

megi05

Użytkownik

1063339
Call me!
Skąd: Gorzów Wlkp
Zarejestrowany: 2009-07-16
Posty: 1

Re: Ptaki wymagające pomocy

mam małą pustułkę nie wiem co robić karmię robakami możecie mi pomóc, tu jest adresik youtube  jak wygląda
http://www.youtube.com/watch?v=AI3188-xvd0

Offline

 

#78 2009-07-16 13:06:20

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2035

Re: Ptaki wymagające pomocy

Drobne kawałki jakiegokolowiek mięsa + trochę wody zakraplaczem do dzióbka. Ale to na potem lub raz teraz. Brak tu kluczowej info od jak dawna jest u Pani.

Przede wszystkim nie należy jej trzymać w domu, ale przekazać fachowcom, bo tylko oni się nią włąściwiwe zaopiekują (to wielka sztuka, sam przekazuję takie ptaki): w tym wypadku do Wydz. Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego (albo zawieźć, albo wezwać ich tel.), musi zobaczyć ją m.in. weterynarz. Jeśli nie ma ran, w miejscu znalezienia proszę zobaczyć czy nie wypadła z widocznego gniazda (gyzms, wnęka, otwór w murze, z reguły obielony wyraźnie, często widac lub słuchać resztę młodych) - wtedy ją tam włożyć, jjeśli to wysoko z pomocą Straży Pożarnej (nie powinni odmówić).

Jeśli nie trafi z powrotem do gnaizda, powinna trafić za sprawą Urzędu do najbliższego Azylu dla ptaków, np. w Słońsku, jak wygodniej to Ptasi Azyl przy ZOO Poznań, adresy http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

PS. do starszych stażem Forumowczów: Mam nadzieję, że to faktycznie pustułka, bo nie mam dostępu do YouTube, może ktoś umiejący rozpoznać sprawdzić i potwierdzi. Dwukrotnie zgłaszano nam jako pustułki ... jerzyki.

megi05 napisał:

mam małą pustułkę nie wiem co robić karmię robakami możecie mi pomóc tu jest adresik youtube  jak wygląda
http://www.youtube.com/watch?v=AI3188-xvd0

Offline

 

#79 2009-07-16 13:16:51

Justyna

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-04-08
Posty: 699

Re: Ptaki wymagające pomocy

Znawcą nie jestem, ale ten ptaszek to nie pustułka tylko chyba jerzyk.


Paweł T. Dolata napisał:

Drobne kawałki jakiegokolowiek mięsa + trochę wody zakraplaczem do dzióbka. Ale to na potem lub raz teraz. Brak tu kluczowej info od jak dawna jest u Pani.

Przede wszystkim nie należy jej trzymać w domu, ale przekazać fachowcom, bo tylko oni się nią włąściwiwe zaopiekują (to wielka sztuka, sam przekazuję takie ptaki): w tym wypadku do Wydz. Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego (albo zawieźć, albo wezwać ich tel.), musi zobaczyć ją m.in. weterynarz. Jeśli nie ma ran, w miejscu znalezienia proszę zobaczyć czy nie wypadła z widocznego gniazda (gyzms, wnęka, otwór w murze, z reguły obielony wyraźnie, często widac lub słuchać resztę młodych) - wtedy ją tam włożyć, jjeśli to wysoko z pomocą Straży Pożarnej (nie powinni odmówić).

Jeśli nie trafi z powrotem do gnaizda, powinna trafić za sprawą Urzędu do najbliższego Azylu dla ptaków, np. w Słońsku, jak wygodniej to Ptasi Azyl przy ZOO Poznań, adresy http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

PS. do starszych stażem Forumowczów: Mam nadzieję, że to faktycznie pustułka, bo nie mam dostępu do YouTube, może ktoś umiejący rozpoznać sprawdzić i potwierdzi. Dwukrotnie zgłaszano nam jako pustułki ... jerzyki.

megi05 napisał:

mam małą pustułkę nie wiem co robić karmię robakami możecie mi pomóc tu jest adresik youtube  jak wygląda
http://www.youtube.com/watch?v=AI3188-xvd0

Offline

 

#80 2009-07-16 14:05:37

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Nie jest to pustułka, ale młody jerzyk.

Najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla dobra ptaka będzie oddanie go jak najszybciej  w ręce specjalisty, jak napisał wyżej Paweł T. Dolata.
Więcej na temat jerzyka - ochrony i pomocy tym ptakom można przeczytać na naszym forum, w temacie pt "Inne ptaki i my", wątek pt "Jerzyki - porady, informacje, ochrona.".
Link bezpośredni:   http://bocianyzprzygodzic.pun.pl/viewto … id=292&p=1

Pozdrawiam
Eva Stets

megi05 napisał:

mam małą pustułkę nie wiem co robić karmię robakami możecie mi pomóc tu jest adresik youtube  jak wygląda
http://www.youtube.com/watch?v=AI3188-xvd0

Offline

 
Ostatnio chory jestem na Przygodę i Dziedzica. Choróbsko toczy mnie totalnie, ale jest na tyle fajne, że polecam zachorowanie wszystkim dookoła. (marmarecki)

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
szafki na klucze wszywki wodomierze wrocław busy Bruksela