Ogłoszenie


Drodzy Forumowicze - zdarza się, że nieraz w dziale forum pt "Pomoc" są podawane istotne dla Was informacje - zerkajcie do wątków tego tematu - to może sporo pomóc :).
Informacje nt. działania forum

Dziękujemy za obecność i udział na naszym forum! Prosimy o stosowanie się do regulaminu i uwag administratorów! Wynikają one zawsze z dobrej woli i dbałości o czytelność i przejrzystość forum dla dobra wszystkich użytkowników



- - - - > sklep o przyrodzie i dla miłośników przyrody - - - Rytmy Natury w Dolinie Baryczy DVD< - - - -

#1 2007-07-13 15:35:41

 magdag

Użytkownik

Skąd: warszawa
Zarejestrowany: 2007-04-07
Posty: 1826

Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

Wyczytałam, ze dzieci starszych bocianów są bardziej bezpieczne. To co obserwujemy, nie sa to jakieś młode bociany. Pracuja bardzo. Tylko nie widze tych starszych bocianów przy nauce latania, zawsze stoja tyłem.
Paweł nam napisał, że te bardziej doroslejsze wiedzą lepiej gdzie są lepsze zerowiska i.t.d., tylko nie widzę, żeby czegokolwiek uczyły dzieciaków. Pytanie moje brzmi: czy dorosłe bociany ucza czegoś młode bociany?

Ostatnio edytowany przez magdag (2007-07-13 15:38:18)

Offline

 

#2 2007-07-16 09:02:54

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2077

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

Uczą po bocianiemu, czyli przez naśladownictwo. Właściwie tak samo robimy z małymi dziećmi, które naśladują dorosłych. Wiekszość nauki sztuki przeżycia odbywa się poza gniazdem, już po wylocie. Ale już pokarm podawany przez rodziców w gnieździe uczy młode, co jest jadalne. Nauka latania jest instynktowna, dorosłe nie muszą jej zbyt nadzorować, zresztą sami widzicie, że młode ćwiczą w większości wtedy, gdy starych nie ma na gnieździe.

magdag napisał:

Wyczytałam, ze dzieci starszych bocianów są bardziej bezpieczne. To co obserwujemy, nie sa to jakieś młode bociany. Pracuja bardzo. Tylko nie widze tych starszych bocianów przy nauce latania, zawsze stoja tyłem.
Paweł nam napisał, że te bardziej doroslejsze wiedzą lepiej gdzie są lepsze zerowiska i.t.d., tylko nie widzę, żeby czegokolwiek uczyły dzieciaków. Pytanie moje brzmi: czy dorosłe bociany ucza czegoś młode bociany?

Offline

 

#3 2009-07-09 09:59:52

anubis60

Użytkownik

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2009-04-15
Posty: 184

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

Co się dzieje z młodymi bocianami kiedy po raz pierwszy uda im się wylecieć z gniazda? Chodzi mi o pierwsze minuty. Czy są to loty wokół gniazda? Czy pierwszy wylot od razu wiąże się z poszukiwaniem pokarmu? Czy jest to raczej coś w rodzaju zwiedzania okolicy? Czy w pierwszych chwilach poza gniazdem młody bocian jest sam, czy w towarzystwie rodziców, którzy "wskazują" mu co robić?

Pozdrawiam
Andrzej

Ostatnio edytowany przez anubis60 (2009-07-09 10:00:43)

Offline

 

#4 2009-07-09 20:32:16

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

Pierwsze loty młodych bocianów są z zasady krótkie (kilkuminutowe). Niektóre moje obserwacje z pierwszych lotów młodych boćków opisałam dosyć dokładnie w ub. roku w temacie "Obserwacje boianów" (wątek pt "Obserwacje bociana białego z zagranicy": http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/vi … 051#p10051)

O obserwacjach z naszego gniazda (czas trwania lotu) można przeczytać w wątkach z 2007 roku: http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/vi … 3730#p3730
i z 2008 roku: http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/vi … 114#p10114

Określiłabym je jako "loty kontrolne", które mogą być połączone z "badaniem terenu" ale wiązać się to może również z krótkim wypadem na żerowisko. Pierwsze loty najczęściej nie trwają długo, nieraz bociek może być sam, nieraz w towarzystwie rodzeństwa a nieraz w towarzystwie dorosłego.
Do przekazania konkretnych obserwacji potrzebne by były dane z kilku-kilkunastu gniazd i minimum dwie lub trzy osoby, obserwujące wybrane gniazdo i danego boćka, aby móc powiedzieć, gdzie ptak odleciał i co robił.  Jak to w przyrodzie bywa, nie można generalizować, a do danych statystycznych potrzeba by sporo obserwacji, których ja nie posiadam.

Pozdrawiam
Eva Stets

anubis60 napisał:

Co się dzieje z młodymi bocianami kiedy po raz pierwszy uda im się wylecieć z gniazda? Chodzi mi o pierwsze minuty. Czy są to loty wokół gniazda? Czy pierwszy wylot od razu wiąże się z poszukiwaniem pokarmu? Czy jest to raczej coś w rodzaju zwiedzania okolicy? Czy w pierwszych chwilach poza gniazdem młody bocian jest sam, czy w towarzystwie rodziców, którzy "wskazują" mu co robić?

Pozdrawiam
Andrzej

Offline

 

#5 2010-05-22 00:22:11

filjan

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-06-14
Posty: 8

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

Bardzo przeżyłam tragedię naszych bocianków, oraz tych z Łasku. Mieszkam w Sieradzu czyli mniej wiecej pośrodku między tymi dwiema miejscowościami i powoli zdaję sobie sprawę, że w mojej okolicy też pewnie nie przeżyło żadne pisklę, a jest tu kilka gniazd, które lubię fotografować w czsie rowerowych wycieczek
Będąc na łaskim forum, gdzie internauci domagali się ratowania piskląt, przeczytałam następujący post napisany przez użytkownika "Sayeth" dn. 20.05.2010r o godz.22:09

"Znam osobiście kobietę, lekarza weterynarii, która prowadzi azyl dla dzikiego ptactwa. W jej gospodarstwie mieszka chyba ze 20 bocianich sierot, które wyrzucone z gniazda i przyniesione do niej "niech pani ratuje" zostały przez nią odchowane. I cóż z tego skoro te odratowane pisklęta, a teraz już dorosłe bociany nie są w stanie nauczyć się latać i tak kolejne lata mijają a ich życie ogranicza się do tego, że chodzą sobie po ogrodzonej łączce. Naprawdę dopiero wtedy można poczuć, jak bardzo żal tych pięknych ptaków, że jednak przeżyły."

Chciałabym wiedzieć, czy to prawda, że tylko rodzice mogą nauczyć małego bocianka latania. Co na ten temat sądzi pan Dolata, który jest dla mnie ekspertem w tych sprawach

Przepraszam "Sayeth" - użytkownika łaskiego forum za posłużenie się jego tekstem, ale zrobiłam to aby poszerzyć swoją wiedzę na ten temat

Offline

 

#6 2010-05-22 05:01:28

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

Pytanie w poście jest do Pawła - więc nie daję odpowiedzi za Niego, ale "dorzucam" tylko parę słów od siebie, jako małą dygresję.

W moim poście w temacie o ochronie i pomocy dla bocianów, w wątku dla boćków z zagranicy napisłam 21 maja 2010, że nie każdy weterynarz "musi" się znać na bocianach" (czyt. całość pod linkiem: http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/vi … 032#p25032)

Z wpisu, jaki Pani cytuje wynika, że wspomniana lekarz weterynarii prowadzi Azyl dla ptaków (wniosek z tego, że ma do takiej działalności uprawnienia). Dodam, że nie każdy weterynarz ma prawo do prowadzenia Azylu dla Ptaków i nie każdy bocian, który wypadł z gniazda wymaga stałej opieki weterynarza - dla wielu bocianów, jakie wypadły z gniazda najlepszym rozwiązaniem jest włożyć je tam ponownie (oczywiście jeżeli nie są okaleczone).
Osobiście uważam, że bociany z tego Azylu są w większości potrubowane, kontuzjowane i okaleczone na stałe i dlatego nie latają.
Oczywiście, jeżeli jest to faktycznie Azyl dla dzikich ptaków i weterynarz wie jak postępować (i zakładamy, że tak postępuje) i wie JAK przygotować dzikie ptaki do lotu.

Co do pytania - moje "trzy grosze" są tylko, że zapewne dorosłe "uczą" młode wielu rzeczy (jak pisał w tym wątku kiedyś Paweł "uczą po bocianiemu"). Takie przykłady "nauki" latania obserwowaliśmy w okresie ćwiczeń młodych przed pierwszym lotem, ale wątpię czy tylko to jest podstawą do lotu młodych.

Pozdrawiam
Eva Stets

filjan napisał:

Bardzo przeżyłam tragedię naszych bocianków, oraz tych z Łasku. Mieszkam w Sieradzu czyli mniej wiecej pośrodku między tymi dwiema miejscowościami i powoli zdaję sobie sprawę, że w mojej okolicy też pewnie nie przeżyło żadne pisklę, a jest tu kilka gniazd, które lubię fotografować w czsie rowerowych wycieczek
Będąc na łaskim forum, gdzie internauci domagali się ratowania piskląt, przeczytałam następujący post napisany przez użytkownika "Sayeth" dn. 20.05.2010r o godz.22:09

"Znam osobiście kobietę, lekarza weterynarii, która prowadzi azyl dla dzikiego ptactwa. W jej gospodarstwie mieszka chyba ze 20 bocianich sierot, które wyrzucone z gniazda i przyniesione do niej "niech pani ratuje" zostały przez nią odchowane. I cóż z tego skoro te odratowane pisklęta, a teraz już dorosłe bociany nie są w stanie nauczyć się latać i tak kolejne lata mijają a ich życie ogranicza się do tego, że chodzą sobie po ogrodzonej łączce. Naprawdę dopiero wtedy można poczuć, jak bardzo żal tych pięknych ptaków, że jednak przeżyły."

Chciałabym wiedzieć, czy to prawda, że tylko rodzice mogą nauczyć małego bocianka latania. Co na ten temat sądzi pan Dolata, który jest dla mnie ekspertem w tych sprawach

Przepraszam "Sayeth" - użytkownika łaskiego forum za posłużenie się jego tekstem, ale zrobiłam to aby poszerzyć swoją wiedzę na ten temat

Offline

 

#7 2011-07-14 22:17:44

 Angelika

Zbanowany

Skąd: Darłowo
Zarejestrowany: 2009-06-17
Posty: 364
WWW

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

W poście Evy z dnia 9.07.2009 r (patrz wyżej) jest informacja na temat długości pierwszych lotów młodych. Jednak po dzisiejszym dniu byłam zszokowana długością przebywania poza gniazdem dwóch młodych, wszakże to ich pierwszy dzień latania. Nie było ich bardzo długo, bo aż 6 godzin. Zastanawiałam się, czy te młode boćki poleciały na żerowisko, czy potrafią, już pierwszego dnia rozpocząć lot z poziomu ziemi. Będę wdzięczna za taką informację.

Pozdrawiam Angelika

Offline

 

#8 2011-07-17 22:47:03

kawia

Użytkownik

Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2008-06-08
Posty: 1172

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

17.07.2011
Obawiam się, że przyszła już pora zadać to pytanie: skoro od kilku dni Dziedzic się nie pojawia, to można mieć obawy, że przydarzyło mu się coś złego. Czy w takim wypadku jeden bocian - samica - poradzi sobie z wychowaniem nie całkiem jeszcze przecież dorosłej piątki młodych z których nie wszystkie jeszcze latają? Ingerencja w postaci dokarmiania jest pewnie wykluczona?

Offline

 

#9 2011-07-18 01:10:52

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

Widzę Angeliko, że skoro odniosłaś się do mego postu, to nie mam innego wyjścia, jak dać odpowiedź. Prawdę mówiąc nie powiem nic więcej, niż kilka postów wyżej. Zgadza się - pierwsze loty młodych trwają krótko, ale jak napisałam wyżej (cytuję): "Jak to w przyrodzie bywa, nie można generalizować..."

W konkretnym przypadku można jedynie powiedzieć, że pomimo, że oba młode nie były tak długo obecne, to nie znaczy to, że będąc poza gniazdem były cały czas na żerowisku. Boćki mogły np. polecieć "w teren" na kilka-kilkanaście minut i po powrocie usiadły np. obok gniazda, na kominie, na dachu, słupie, czy lampie ulicznej. Po czym mogły ponownie polecieć dalej i tak w kółko (to oczywiście tylko snucie przypuszczeń).

Sama byłam świadkiem kiedyś, gdy jeden młody siedział kilka godzin (!) na słupie - odlatując z tego miejsca na paręnaście minut i wracał na słup ponownie (a gniazdo znajdowało się obok). Jak było z pierwszym lotem i nieobecnością dwóch młodych, niestety, bez obserwacji z dołu (a takich nie ma) nic więcej powiedzieć nie można.

Jeśli chodzi o to czy młode były w stanie rozpocząć lot z poziomu ziemi, to wydaje mi się, że łatwiej im stratować z ziemi niż z gniazda.


Angelika napisał:

W poście Evy z dnia 9.07.2009 r (patrz wyżej) jest informacja na temat długości pierwszych lotów młodych. Jednak po dzisiejszym dniu byłam zszokowana długością przebywania poza gniazdem dwóch młodych, wszakże to ich pierwszy dzień latania. Nie było ich bardzo długo, bo aż 6 godzin. Zastanawiałam się, czy te młode boćki poleciały na żerowisko, czy potrafią, już pierwszego dnia rozpocząć lot z poziomu ziemi. Będę wdzięczna za taką informację.

Pozdrawiam Angelika

Ostatnio edytowany przez Eva Stets (2011-07-18 02:43:20)

Offline

 

#10 2011-07-18 01:14:14

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

Nie chcę krakać, choć domyślam się, że każdy, kto obserwuje gniazdo myśli o tym samym i że te myśli (po już przeszło 6 dniach) są najgorsze...
Odpowiem jednak, że dopóki nie ma odczytu obrączki, a tym samym nie ma potwierdzenia, że faktycznie coś złego się stało - to należy przyjąć, że nic się Dziedzicowi nie stało.

Ale gdyby przyjąć najgorszą wersję... (odstukać!), to uważam, że w obecnej chwili samica jest zdolna odchować dorastające młode tzn. uzupełnić ich pokarm. Licząc dni - 18 lipca jest 65 dniiem od wyklucia najmłodzego, więc jeśli nawet jutro czy pojutrze będziemy widzieć na gnieździe wszytkie boćki, to należy przypuszczać, że będą one już wszystkie latać - po prostu nie będą latać równocześnie. Myślę więc, że byłyby w stanie się wyżywić same z małą pomocą samicy (stawy przygodzickie, gdzie żerują tamtejsze bociany są w bliskiej odległości od gniazda i są zasobne w pokarm).


kawia napisał:

17.07.2011
Obawiam się, że przyszła już pora zadać to pytanie: skoro od kilku dni Dziedzic się nie pojawia, to można mieć obawy, że przydarzyło mu się coś złego. Czy w takim wypadku jeden bocian - samica - poradzi sobie z wychowaniem nie całkiem jeszcze przecież dorosłej piątki młodych z których nie wszystkie jeszcze latają? Ingerencja w postaci dokarmiania jest pewnie wykluczona?

Offline

 

#11 2011-07-18 13:48:12

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Nauka od dorosłych i pierwsze loty młodych bocianów

W uzupełnieniu do cytowanego postu, dodam, że skontaktowałam się mailowo odnośnie zniknięcia Dziedzica i poprosiłam o opinię prof. dr hab. Piotra Tryjanowskiego z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Odpowiedź Piotra, który jest specjalistą i zajmuje się m.in. ekologią behawioralną i zna dobrze zachowanie bocianów jest krótka, ale rzeczowa i pocieszająca: "(...) to nie jest nic nadzwyczajnego.. w momencie bliskim pełnej niezależności młodych samce się ulatniają.. najczęściej zwiedzają okolice... ja bym jakoś na alarm nie bił. (...)"

Jak widać po dzisiejszych obserwacjach (18 lipca) - zgodnie z przewidywaniami - wszystkie młode zaczęły latać - odnotowano nawet puste gniazdo (a więc na pewno latają wszystkie), tak więc myślę, że potrafią się one wyżywić same (a i samica pomoże)

Pozdrawiam
Eva Stets 

Eva Stets napisał:

Nie chcę krakać, choć domyślam się, że każdy, kto obserwuje gniazdo myśli o tym samym i że te myśli (po już przeszło 6 dniach) są najgorsze...
Odpowiem jednak, że dopóki nie ma odczytu obrączki, a tym samym nie ma potwierdzenia, że faktycznie coś złego się stało - to należy przyjąć, że nic się Dziedzicowi nie stało.

Ale gdyby przyjąć najgorszą wersję... (odstukać!), to uważam, że w obecnej chwili samica jest zdolna odchować dorastające młode tzn. uzupełnić ich pokarm. Licząc dni - 18 lipca jest 65 dniiem od wyklucia najmłodzego, więc jeśli nawet jutro czy pojutrze będziemy widzieć na gnieździe wszytkie boćki, to należy przypuszczać, że będą one już wszystkie latać - po prostu nie będą latać równocześnie. Myślę więc, że byłyby w stanie się wyżywić same z małą pomocą samicy (stawy przygodzickie, gdzie żerują tamtejsze bociany są w bliskiej odległości od gniazda i są zasobne w pokarm).


kawia napisał:

17.07.2011
Obawiam się, że przyszła już pora zadać to pytanie: skoro od kilku dni Dziedzic się nie pojawia, to można mieć obawy, że przydarzyło mu się coś złego. Czy w takim wypadku jeden bocian - samica - poradzi sobie z wychowaniem nie całkiem jeszcze przecież dorosłej piątki młodych z których nie wszystkie jeszcze latają? Ingerencja w postaci dokarmiania jest pewnie wykluczona?

Ostatnio edytowany przez Eva Stets (2011-07-18 14:40:09)

Offline

 
Ostatnio chory jestem na Przygodę i Dziedzica. Choróbsko toczy mnie totalnie, ale jest na tyle fajne, że polecam zachorowanie wszystkim dookoła. (marmarecki)

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
wolne pokoje Dziwnów pierścionki folia na sianokiszonki falenearth genealogia