Ogłoszenie


Drodzy Forumowicze - zdarza się, że nieraz w dziale forum pt "Pomoc" są podawane istotne dla Was informacje - zerkajcie do wątków tego tematu - to może sporo pomóc :).
Informacje nt. działania forum

Dziękujemy za obecność i udział na naszym forum! Prosimy o stosowanie się do regulaminu i uwag administratorów! Wynikają one zawsze z dobrej woli i dbałości o czytelność i przejrzystość forum dla dobra wszystkich użytkowników



- - - - > sklep o przyrodzie i dla miłośników przyrody - - - Rytmy Natury w Dolinie Baryczy DVD< - - - -

#21 2008-12-18 08:06:30

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2029

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Czy bociek będzie funkcjonował normalnie - bardzo watpię, Nupi ma rację. Wygląda, że "wdrukował się" (imprinting) na człowieka i to jego traktuje jako "swój gatunek". Przy braku obawy przed ludźmi ma małe szanse na życie na wolności.

Twierdzenie opiekuna: "Jak wyjaśnił mężczyzna, bociek przezimuje u niego w domu a wiosną dołączy "do swoich" zostanie zweryfikowane przez prawa natury. Obawiam się, że negatywnie.

Czy wolno trzymać w prywatnym domu zwierzę z gatunku objętego prawną ochroną ścisłą - oczywiście NIE, chyba że za imiennym zezwoleniem od władz ochrony przyrody; albo - krótkotrwale - w celu udzielenia pomocy i przetransportowania do ośrodka rehabilitacji zwierząt.

Na marginesie - ośrodków takich jest wciąż o wiele za mało w Polsce, lista większości: http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php .
Co więcej, w większości powstają one z inicjatywy osób prywatnych, organizacji społecznych czy instytucji zajmujących się tym poza swoją główną działalnością (ZOO), państwo polskie obejmujące formalnie liczne gatunki zwierząt ścisłą ochroną nie robi w tym kierunku praktycznie NIC!

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

Renia napisał:

Wczoraj, tzn. 16 grudnia, ukazała się na stronie internetowej TVN24 notatka na temat bociana, który spacerował po ulicy Lidzbarka Warmińskiego. Okazało się, że ptak jako pisklę wypadł z gniazda, od tej pory opiekuje się nim jeden z mieszkańców tego miasta, bociek zimuje w jego domu.
Link do artykułu:  http://www.tvn24.pl/-1,1577706,0,1,boci … omosc.html

Niepokoi mnie, czy bocian, który jest do tego stopnia przyzwyczajony do człowieka, że chodzi za nim jak pies, będzie umiał znaleźć się w grupie przedstawicieli swojego gatunku. I jeszcze - przy całym szacunku dla człowieka, który ratuje zwierzę w potrzebie - czy wolno trzymać w domu dzikie zwierzę?

Offline

 

#22 2009-03-03 22:55:31

tyrlik

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-10-28
Posty: 20

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Siemka  wszystkim.
                                                                                                                                                                                                             
Obok moich rodziców została sprzedana działka, na której odkąd pamiętam było gniazdo. Znajdowało się ono na drewnianym słupie z metalową platformą. Nowy nabywca wybudował na działce dom i ku mojemu dzisiejszemu zdziwieniu ściął słup i zniszczył gniazdo. Podejrzewam, że chodziło o względy estetyczne dachu a mianowicje utrzymanie go w czystości jak przylecą bociany. Nie sądzę, że postawi On jakąś inną platformę w innym miejscu. W tamtym roku z gniazda wyleciało najwięcej mlodych w tym rejonie bo aż pięć. Platforma stala około 15 metrów od nowo wybudowanego domu więc nie rozumiem działań tego człowieka. Przylot boćków tuż tuż. Jak mam pomóc tym biedakom????

Offline

 

#23 2009-03-04 08:30:57

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2029

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Przykra sprawa, rzadko się coś takiego w Polsce zdarza. Względy estetyczne zgodnie z przepisami prawa (ustawa o ochronie przyrody z kwietnia 2004 r. i rozporządzenia Ministra Środowiska z września 2004 r., są np. na stronie www.mos.gov.pl) nie są żadną podstawą do zniszczenia gniazda ściśle chronionego gatunku. Mogą to być tylko względy bezpieczeństwa lub sanitarne, a przy 15 m od budynku żadnego zagrożenia nie ma.

Proponuję uświadomić właściciela, by szybko (do końca marca) to odbudował, jak nie chce mieć normalnej sprawy o wykroczenie z ustawy o ochronie przyrody, które popełnił ewidentnie wg tego co Pan pisze. Jeśli bardzo chce, to może oddalić słup o kilka metrów od dachu, by bociany go nie brudziły.Problem czy znajdą się świadek lub świadkowie, na tyle zdeterminowani, by zeznawać przed Policją - z doświadczenia wiem, że na sąsiedzkim gruncie z tym jest problem.

Jeśli się nie znajdą, albo człowiek bedzie wolał postępowanie ws. o wykroczenie niż naprawienie szkody, wyjściem będzie postawienie podobnego słupa w sąsiedztwie, np. na gruncie przyjaznej osoby (np. na działce Pana rodziców), instytucji lub gminy - właśnie do gminy należy z tym się zgłosić, ma środki na finansowanie takich działań. Pismo do gminy z prośbą o interwencję wysłałabym (a najlepiej złożyłbym z potwierdzeniem na kopii) już, by urzędnicy się zainteresowali jako sprawą służbową, a sprawca wiedział, że nie są to czcze pogróżki. Powodzenia!

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

tyrlik napisał:

Siemka  wszystkim.
                                                                                                                                                                                                             
Obok moich rodziców została sprzedana działka, na której odkąd pamiętam było gniazdo. Znajdowało się ono na drewnianym słupie z metalową platformą. Nowy nabywca wybudował na działce dom i ku mojemu dzisiejszemu zdziwieniu ściął słup i zniszczył gniazdo. Podejrzewam, że chodziło o względy estetyczne dachu a mianowicje utrzymanie go w czystości jak przylecą bociany. Nie sądzę, że postawi On jakąś inną platformę w innym miejscu. W tamtym roku z gniazda wyleciało najwięcej mlodych w tym rejonie bo aż pięć. Platforma stala około 15 metrów od nowo wybudowanego domu więc nie rozumiem działań tego człowieka. Przylot boćków tuż tuż. Jak mam pomóc tym biedakom????

Offline

 

#24 2009-03-06 21:20:08

tyrlik

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-10-28
Posty: 20

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Siemka
Bardzo dziękuję za obszerne podpowiedzi ze strony Pawła. Postawienie platformy obok moich rodziców jest raczej niemożliwe, ponieważ w tej miejscowości jest kilka gniazd. Jedno z nich znajduje się bliżej działki rodziców niż to zniszczone więc pdejrzewam, że skończyło by się to wojną. Ale jestem bliski pomyślnego rozwiązania sprawy gdyż namówiłem jednego sąsiada, który mieszka obok zniszczonego gniazda na zrobienie platformy na budynku gospodarczym i zgodził się. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to niedługo boćki będą miały nowy dom. Jeśli to się nie uda to na całe szczęście (za radą Pawła) mój najlepszy kolega pan policjant jest dzielnicowym tej miejscowości i obiecał mi pomóc. Tak czy owak boćki będą szczęśliwe i to nieważne jakimi drogami dojdziemy do celu. Pozdrawiam

Offline

 

#25 2009-04-04 17:58:32

gnite

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 1

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Witam,
Mam taką sytuację, że do schroniska dla zwierząt w którym pracuje moja znajoma trafił kilka dni temu bocian ze źle zrośniętym skrzydłem, czyli latać nigdy już nie będzie, tutaj jest jego zdjęcie. Ponieważ mam domek z dość sporą działką, zaproponowała mi, żebym się nim zaopiekował. Mógłbym mu wygrodzić na początku teren (dość podmokły, ale mam nadzieję, że to by mu nie przeszkadzało) ok. 10 x 20m. Wiem już mniej więcej, czym takiego bociana należy żywić, nie mam natomiast pojęcia jak chodzi o "mieszkanie". Trzeba mu coś zbudować? Teren jak napisałem dość podmokły, ale można by mu zbudować jakąś niską platformę czy coś takiego, ewentualnie z daszkiem jakimś żeby na zimę go nie zasypało. Jak to widzicie, ma to sens żeby przygarniać takiego bociana? Byłbym bardzo wdzięczny za jakieś podopwiedzi, pozdrawiam

Offline

 

#26 2009-04-04 18:46:57

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Witam!

Na podobny temat była już mowa kilka razy na naszym forum ale pozwolę sobie zacytować tu fragment postu Pawła Dolaty (pierwszy post na tej stronie z dnia 18 XII 2008):

Paweł T. Dolata napisał:

Czy wolno trzymać w prywatnym domu zwierzę z gatunku objętego prawną ochroną ścisłą - oczywiście NIE, chyba że za imiennym zezwoleniem od władz ochrony przyrody; albo - krótkotrwale - w celu udzielenia pomocy i przetransportowania do ośrodka rehabilitacji zwierząt.

Proponowałabym skontaktować się w tej sprawie z którąś z placówek w Polsce, zajmującą się terapią i rehabilitacją ptaków, gdzie specjaliści w tej dziedzinie będą mogli udzielić Panu stosownych i właściwych rad, jak trzeba postąpić w danym przypadku. Kilka adresów było już podawane w tym wątku na naszym forum. Więcej z nich znajdzie Pan pod linkiem: http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php
Najlepiej wybrać Ośrodek znajdujący się najbliżej Pana miejsca zamieszkania i tam nawiązać kontakt.

Pozdrawiam
Eva Stets
PwG OTOP

gnite napisał:

Witam,
Mam taką sytuację, że do schroniska dla zwierząt w którym pracuje moja znajoma trafił kilka dni temu bocian ze źle zrośniętym skrzydłem, czyli latać nigdy już nie będzie, tutaj jest jego zdjęcie. Ponieważ mam domek z dość sporą działką, zaproponowała mi, żebym się nim zaopiekował. Mógłbym mu wygrodzić na początku teren (dość podmokły, ale mam nadzieję, że to by mu nie przeszkadzało) ok. 10 x 20m. Wiem już mniej więcej, czym takiego bociana należy żywić, nie mam natomiast pojęcia jak chodzi o "mieszkanie". Trzeba mu coś zbudować? Teren jak napisałem dość podmokły, ale można by mu zbudować jakąś niską platformę czy coś takiego, ewentualnie z daszkiem jakimś żeby na zimę go nie zasypało. Jak to widzicie, ma to sens żeby przygarniać takiego bociana? Byłbym bardzo wdzięczny za jakieś podopwiedzi, pozdrawiam

Offline

 

#27 2009-06-14 19:35:46

karolajner

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-06-14
Posty: 3

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Pomocy!!! Na przeciwko mojego domu znajduje się gniazdo bocianów. Dwa dni temu znalazłam pod nim jedno z młodych. Musiało spaść z gniazda. Nie wiem w jakim jest stanie. Podejrzewam, że może mieć uszkodzone lewe skrzydło.

Już parę lat temu miałam taki przypadek. Zwróciłam się wtedy do ZOO ale odmówiono mi pomocy, choć adres tego ZOO znajduje się na liście azyli dla chorych bocianów. Zaryzykowałam i dzięki uprzejmości panów elektryków bocian znalazł się z powrotem w swoim gnieździe. Na szczęście udało mu się wrócić do formy i razem z innymi boćkami odleciał.

Jednak teraz sprawa wygląda dużo poważniej. W ZOO powiedzieli, że ma zdechnąć i nic na to nie poradzę. Chcę mu pomóc. Nie mogę przecież patrzeć jak umiera. Na śmietnik też go nie wyrzucę Weterynarz mnie wyśmiał jak przyszłam do niego z bocianem. Czym ja mam to maleństwo karmić? Oprócz tego skrzydła nie wygląda najgorzej. Wiem, że polskie prawo zabrania przetrzymywania dzikich zwierząt w domu. Ale nikt go nie chce. Wszyscy powtarzają żebym się nim nie przejmowała. Dlatego proszę o szybką odpowiedź z instrukcją co mam dalej robić.

Offline

 

#28 2009-06-14 21:13:36

Marcin R.

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 263

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

karolajner napisał:

Pomocy!!! Na przeciwko mojego domu znajduje się gniazdo bocianów. Dwa dni temu znalazłam pod nim jedno z młodych. Musiało spaść z gniazda. Nie wiem w jakim jest stanie. Podejrzewam, że może mieć uszkodzone lewe
...
Wszyscy powtarzają żebym się nim nie przejmowała. Dlatego proszę o szybką odpowiedź z instrukcją co mam dalej robić.

witam,
o przetrzymywaniu ptaka powinien być poinformowany Konserwator Przyrody (gatunek chroniony), karmić należy mięsem. W gnieździe dostaje najczęściej dżdżownice, owady, ślimaki (mogą być np. podroby - choć zawsze lepszy pokarm naturalny).
Z ptakami, które wypadły/zostały wyrzucone z gniazda jest zawsze dylemat. Nikt nie wie co było tego przyczyną. Ptaki, które wypadły przypadkowo (raczej rzadziej) mogą zostać odchowane. Ptaki, które zostały wyrzucone, raczej i tak ponownie znajdą się poza gniazdem. Tu należy upatrywać "niechęci" do pomocy pisklakowi. Ptak wychowany przez człowieka czasem "dziwaczeje" i słyszymy potem o zarysowywaniu samochodów przez boćki, albo o polowaniu na kurczaki na podwórku. Trzeba to robić z dużym wyczuciem.
Na pewno nie byłoby takiej odmowy w przypadku ptaka podrośniętego (uczącego się latać) lub starego.

Proszę spróbować w kilku miejscach: http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php


http://www.pwg.otop.org.pl - Strona PwG OTOP
http://www.przyrodnicze.pl - sklep o przyrodzie i dla miłośników przyrody... KSIĘGARNIA PRZYRODNICZA

Offline

 

#29 2009-06-14 22:35:30

karolajner

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-06-14
Posty: 3

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Dziękuję za odpowiedź Spróbuję go odkarmić żeby nabrał sił a potem może uda mi się gdzieś go umieścić. Jeżeli padnie nie będę mieć przynajmniej wyrzutów sumienia, że nic nie zrobiłam.

Offline

 

#30 2009-06-14 22:54:20

Marcin R.

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 263

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

karolajner napisał:

Dziękuję za odpowiedź Spróbuję go odkarmić żeby nabrał sił a potem może uda mi się gdzieś go umieścić. Jeżeli padnie nie będę mieć przynajmniej wyrzutów sumienia, że nic nie zrobiłam.

Postępując zgodnie z prawem musi mieć na to Pani zgodę Konserwatora Przyrody (urzędującego w swoim regionie).


http://www.pwg.otop.org.pl - Strona PwG OTOP
http://www.przyrodnicze.pl - sklep o przyrodzie i dla miłośników przyrody... KSIĘGARNIA PRZYRODNICZA

Offline

 

#31 2009-06-14 23:30:27

karolajner

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-06-14
Posty: 3

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Do tej pory wszędzie mnie ignorowano i to w placówkach, które takimi sprawami powinny się zajmować (mam tu na myśli wszystkie te "azyle dla bocianów"). Dlatego też wątpię, aby ktoś sprawujący władzę na takim stanowisku zainteresował się losem porzuconego pisklaka, których podejrzewam rocznie jest kilkaset przypadków. Ja oczywiście mogę się zwrócić do tego Konserwatora ale co najwyżej ze skargą na ten "azyl", który zamiast pomagać skutecznie zniechęca do pomocy zwierzętom. Bo czy to jest normalne, że dzwoniąc tam uzyskuje się odpowiedź "a niech zdycha"??

Offline

 

#32 2009-06-15 00:42:19

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Witam!

W żadnym ze swoich postów nie określiła Pani miejscowości ani konkretnego Azylu dla ptaków. Nie wiem do jakiej placówki się Pani zgłosiła i usłyszała odpowiedź  "a niech zdycha" ale rozumiem żal i rozczarowanie.
Nie sądzę jednak, aby jakikolwiek szanujący się weterynarz i jakikolwiek legalnie działający Azyl dla Ptaków odmówił Pani pomocy. Osobiście radziłabym skorzystać z listy ośrodków, do których link podał w poście wyżej Marcin R. i wierzę, że znajdzie tam Pani rozwiązanie i pomoc dla bociana.

Pomijając fakt, że na trzymanie dzikich ptaków (jak napisał Marcin) potrzebna jest zgoda Konserwatora Przyrody, dodam, że nie mając doświadczenia jak zająć się pisklęciem i jak go karmić (bo nie wystarczy wiedzieć "czym" ) ta pomoc może nie być dostateczna. Młody bocian może dostać odwapnienia kości, czego efetkem będzie ich zniekształcenie, łamanie kości, a w końcu - ze względu na nieodrwacalny stan ptaka pozostanie jedynie...eutanazja.
I tak bocian, który mógłby być odratowany przy pomocy specjalisty, może nie mieć szans na przeżycie.

życzę spokoju i właściwej decyzji dla dobra ptaka
Eva Stets
PwG OTOP, HOS-Hellas

karolajner napisał:

Do tej pory wszędzie mnie ignorowano i to w placówkach, które takimi sprawami powinny się zajmować (mam tu na myśli wszystkie te "azyle dla bocianów"). Dlatego też wątpię, aby ktoś sprawujący władzę na takim stanowisku zainteresował się losem porzuconego pisklaka, których podejrzewam rocznie jest kilkaset przypadków. Ja oczywiście mogę się zwrócić do tego Konserwatora ale co najwyżej ze skargą na ten "azyl", który zamiast pomagać skutecznie zniechęca do pomocy zwierzętom. Bo czy to jest normalne, że dzwoniąc tam uzyskuje się odpowiedź "a niech zdycha"??

Offline

 

#33 2009-06-17 11:48:57

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2029

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Witam!

W uzupełnieniu sprostuję, że sytuacja jest odwrotna: to Wojewódzki Konserwator Przyrody jest ze względu na swoje miejsce pracy, kompetencje i możliwości (prawne i finansowe) zobowiązany do zajęcia się bocianem, jako ptakiem ściśle chronionym, dodatkowo z prawnym nakazem ochrony czynnej w rozporządzeniu Ministra Środowiska z 2004 r. Stąd WKP w danym województwie jest najlepszym adresem do kontaktu w razie rannych czy osłabionych ptaków chronionych.

Azyle są z reguły prowadzone przez organizacje lub ludzi dobrej woli, którzy robią to często bez nawet zwrotu kosztów, więc trudno mówić o jakimś "obowiązku" przyjmowania przez nich ptaków. Chyba, że mają umowę z WKP lub jednostką samorządu, że z jakiegoś terenu będą się takimi ptakami finansowali. Nie mówiąc o zobowiązaniu etycznym, ale dobre chęci nie starczają - opieka nad rannymi ptakami wymaga czasu, warunków ludzi i pieniędzy. Ktoś odpowiedzialny, nie mając takich warunków, może więc odmówić przyjęcia ptaka - choć na pewno nie w formie "niech zdycha". Na pewno nie uczynił tak nikt z prawdziwych azyli, podanych przez Marcina.

Opieka nad takim bocianem to zawsze niebezpieczeństwo, że zbyt długi i częsty kontakt z człowiekiem powoduje, że ptak (szczególnie pisklę) straci umiejętności normalnego funkcjonowania w przyrodzie, o czym pisał Marcin.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

karolajner napisał:

Do tej pory wszędzie mnie ignorowano i to w placówkach, które takimi sprawami powinny się zajmować (mam tu na myśli wszystkie te "azyle dla bocianów"). Dlatego też wątpię, aby ktoś sprawujący władzę na takim stanowisku zainteresował się losem porzuconego pisklaka, których podejrzewam rocznie jest kilkaset przypadków. Ja oczywiście mogę się zwrócić do tego Konserwatora ale co najwyżej ze skargą na ten "azyl", który zamiast pomagać skutecznie zniechęca do pomocy zwierzętom. Bo czy to jest normalne, że dzwoniąc tam uzyskuje się odpowiedź "a niech zdycha"??

Offline

 

#34 2009-06-17 14:31:24

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Odnośnie postów wyżej (od 14 VI  do 17 VI 2009)

Dziękuję Pawłowi za wpisane uzupełnienia (czyt.post wyżej) do tego, co wcześniej napisaliśmy Marcin i ja (czyt. mój post z dnia 15 VI z godz. 00:22 i posty Marcina wyżej).

Dodam, jako dopisek,  że nikt z nas nie jest weterynarzem i nic ponad to co napisał Marcin R., Paweł Dolata i ja więcej tu nie można było pomóc ani doradzić.

Z informacji od karolajner wiem, że nawiązała kontakt z pobliskim swego zamieszkania Ośrodkiem Rehabilitacji dla Dzikich Ptaków i najprawdopodobniej dziś dostarczy tam pisklę.

Pozdrawiam
Eva Stets

Offline

 

#35 2009-06-20 16:54:13

bina

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-05-31
Posty: 18

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Mam pytanie odnośnie dramatycznej sytuacji najmłodszego bocianka w gnieździe w Ustroniu. Czy najmniejszy bocianek ma sznse na przeżycie?Do tej pory bocianek rozwijał się prawidłowo, był ruchliwy, energiczny. Od  wczoraj w Ustroniu  silne deszcze. Dziś bocianek nie je, jest bardzo mokry i zziębnięty. Cały czas leży, nie podnosi się do jedzenia. Rodzeństwo podczas  karmienia depcze po nim. Najmłodszy z wielkim wysiłkiem próbował wstać, nie dał rady. Przesunął się jakoś na skrzydełkach w inną część gniazda, ale zaraz położył sie bezsilny.  Czy można go uratować?
Mam ogromną prośbę do Pana Pawła Dolaty, czy jako autorytet mógłby zainterweniować u nadzorujących bocianie gniazdo w Ustroniu i doradzić, jak pomóc biedakowi. Byliśmy świadkami błyskotliwej akcji ratowniczej w Przygodzicach, po której bocianki odżyły a Czwartak odzyskał siły. Panie Pawle tylko Pan może jeszcze pomóc.

Ostatnio edytowany przez bina (2009-06-20 16:59:25)

Offline

 

#36 2009-06-20 18:36:19

ornitolog92

Moderator

Skąd: Ostrów Wielkopolski
Zarejestrowany: 2007-04-10
Posty: 189
WWW

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Niestety my nie możemy pomóc z prostej przyczyny- dzieli nas od Ustronia ok 400 km, czyli jakieś 6 godzin jazdy w jedną stronę później akcja, odwiezienie do azylu i powrót do domu czyli razem kilkanaście godzin, a żaden z nas nie utrzymuje się z pomocy ptakom, tylko mamy normalne obowiązki i prace, a dla porównania do Przygodzic mamy nawet nie 10km i cała akcja trwała 1.5h. Jednak "opiekunowie" tamtejszych bocianów próbują na pewno pomóc.

Musimy jednak pamiętać, że natura rządzi się swoimi sprawami. Nasza akcja ratunkowa była prosta, wiedzieliśmy, że wystarczy wyciągnąć ten kawałek jelita i nic więcej robić nie trzeba, a gdyby w przypadku Ustronia pisklakiem musiałby się zająć jakiś azyl dla ptaków o kłopotach związanych z odchowaniem i na temat ratowania pisklaków pisał pan Paweł w postach, po tym gdy umarł nasz pisklak
http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/vi … 986#p15986

http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/vi … 141#p17141

pozdrawiam
Wojtek Kaźmierczak
PwG OTOP

bina napisał:

Mam pytanie odnośnie dramatycznej sytuacji najmłodszego bocianka w gnieździe w Ustroniu. Czy najmniejszy bocianek ma sznse na przeżycie?Do tej pory bocianek rozwijał się prawidłowo, był ruchliwy, energiczny. Od  wczoraj w Ustroniu  silne deszcze. Dziś bocianek nie je, jest bardzo mokry i zziębnięty. Cały czas leży, nie podnosi się do jedzenia. Rodzeństwo podczas  karmienia depcze po nim. Najmłodszy z wielkim wysiłkiem próbował wstać, nie dał rady. Przesunął się jakoś na skrzydełkach w inną część gniazda, ale zaraz położył sie bezsilny.  Czy można go uratować?
Mam ogromną prośbę do Pana Pawła Dolaty, czy jako autorytet mógłby zainterweniować u nadzorujących bocianie gniazdo w Ustroniu i doradzić, jak pomóc biedakowi. Byliśmy świadkami błyskotliwej akcji ratowniczej w Przygodzicach, po której bocianki odżyły a Czwartak odzyskał siły. Panie Pawle tylko Pan może jeszcze pomóc.

Offline

 

#37 2009-06-22 11:19:00

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2029

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Witam!

Większość ważnych spraw napisał już Wojtek (ornitolog92) powyżej. Dodam tylko, że interwencja w Przygodzicach nie była wcale prosta: o jej dylematach jest w tekście na www.pwg.otop.org.pl, nie obciążałem nimi Wojtka, biorąc odpowiedzialność (także prawną) na siebie.

Opiekunem naukowym gniazda w Ustroniu jest (przynajmniej był w 1. roku projektu) dr hab. Andrzej Kruszewicz, weterynarz i międzynarodowej klasy specjalista od chorób ptaków, dyr. ZOO w Warszawie - więc ma ono najlepszą opiekę jaką może i ingerowanie w nią przeze mnie (prawnika) byłoby pomyłką, nie wspomnę że nietaktem wobec Andrzeja.

Przede wszystkim o taką pomoc nikt mnie nie prosił poza Pani postem.

Organizatorzy przekazu zareagowali na problem po swojemu i bocianek z tego co wiem żyje w Leśnym Pogotowiu w Mikołowie, oby ostatecznie przeżył i wrócił do natury, czego jemu i obserwatorom gniazda z Ustronia serdecznie życzę!

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

PS. W weekend nie byłem w Internecie, m.in. z Tomkiem Ekiertem z PwG OTOP wkładałem do gniazda pod Ostrowem Wlkp. podlota pustułki, który z niego wypadł.

bina napisał:

Mam pytanie odnośnie dramatycznej sytuacji najmłodszego bocianka w gnieździe w Ustroniu. Czy najmniejszy bocianek ma sznse na przeżycie?Do tej pory bocianek rozwijał się prawidłowo, był ruchliwy, energiczny. Od  wczoraj w Ustroniu  silne deszcze. Dziś bocianek nie je, jest bardzo mokry i zziębnięty. Cały czas leży, nie podnosi się do jedzenia. Rodzeństwo podczas  karmienia depcze po nim. Najmłodszy z wielkim wysiłkiem próbował wstać, nie dał rady. Przesunął się jakoś na skrzydełkach w inną część gniazda, ale zaraz położył sie bezsilny.  Czy można go uratować?
Mam ogromną prośbę do Pana Pawła Dolaty, czy jako autorytet mógłby zainterweniować u nadzorujących bocianie gniazdo w Ustroniu i doradzić, jak pomóc biedakowi. Byliśmy świadkami błyskotliwej akcji ratowniczej w Przygodzicach, po której bocianki odżyły a Czwartak odzyskał siły. Panie Pawle tylko Pan może jeszcze pomóc.

Offline

 

#38 2010-05-17 15:43:54

 Angelika

Zbanowany

Skąd: Darłowo
Zarejestrowany: 2009-06-17
Posty: 364
WWW

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Czy można pomóc naszym bociankom? Podtopione małe w gnieździe!!! To tragedia!!! Serce się kraje, jak patrzy się na powolną śmierć tych pięknych ptaków. Przypuszczam, że dorosłym bocianom też ta aura może zaszkodzić, jakieś choroby pewnie nieuniknione?

Już uzyskałam odpowiedź. Pomimo sprawnej akcji Pawła Dolaty i Strażaków nie udało się uratować młodych. Obyśmy więcej nie musieli oglądać tego typu życiowych tragedii.

Ostatnio edytowany przez Angelika (2010-05-17 20:34:38)

Offline

 

#39 2010-05-17 21:20:58

ornitolog92

Moderator

Skąd: Ostrów Wielkopolski
Zarejestrowany: 2007-04-10
Posty: 189
WWW

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

Przepraszam, że odpowiadamy dopiero teraz, ale po prostu nikt nie zajmował się pisaniem na forum, tylko wszyscy działaliśmy (głównie telefonicznie, bo tak najsprawniej), tak aby ekipa ratownicza miała jak najświeższe wiadomości z gniazda.

pozdrawiam
Wojciech Kaźmierczak
PwG OTOP

Angelika napisał:

Czy można pomóc naszym bociankom? Podtopione małe w gnieździe!!! To tragedia!!! Serce się kraje, jak patrzy się na powolną śmierć tych pięknych ptaków. Przypuszczam, że dorosłym bocianom też ta aura może zaszkodzić, jakieś choroby pewnie nieuniknione?

Już uzyskałam odpowiedź. Pomimo sprawnej akcji Pawła Dolaty i Strażaków nie udało się uratować młodych. Obyśmy więcej nie musieli oglądać tego typu życiowych tragedii.

Offline

 

#40 2010-05-17 21:55:47

 Angelika

Zbanowany

Skąd: Darłowo
Zarejestrowany: 2009-06-17
Posty: 364
WWW

Re: Jak można pomóc bocianom i kiedy jest to konieczne?

ornitolog92 napisał:

Przepraszam, że odpowiadamy dopiero teraz, ale po prostu nikt nie zajmował się pisaniem na forum, tylko wszyscy działaliśmy (głównie telefonicznie, bo tak najsprawniej), tak aby ekipa ratownicza miała jak najświeższe wiadomości z gniazda.

Nigdy w życiu nie miałabym pretensji do nikogo, że nie udzielił mi odpowiedzi. Po prostu stwierdziłam, że już znam odpowiedź, dlatego dopisałam to do swojego postu. Natura odpowiedziała mi sama.
Pozdrawiam serdecznie

Ostatnio edytowany przez Angelika (2010-05-17 21:57:12)

Offline

 
Ostatnio chory jestem na Przygodę i Dziedzica. Choróbsko toczy mnie totalnie, ale jest na tyle fajne, że polecam zachorowanie wszystkim dookoła. (marmarecki)

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
żółw stepowy sprzedam Pustkowo