Ogłoszenie


Drodzy Forumowicze - zdarza się, że nieraz w dziale forum pt "Pomoc" są podawane istotne dla Was informacje - zerkajcie do wątków tego tematu - to może sporo pomóc :).
Informacje nt. działania forum

Dziękujemy za obecność i udział na naszym forum! Prosimy o stosowanie się do regulaminu i uwag administratorów! Wynikają one zawsze z dobrej woli i dbałości o czytelność i przejrzystość forum dla dobra wszystkich użytkowników



- - - - > sklep o przyrodzie i dla miłośników przyrody - - - Rytmy Natury w Dolinie Baryczy DVD< - - - -

#21 2008-07-06 22:00:47

kawia

Użytkownik

Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2008-06-08
Posty: 1172

Re: Ptaki wymagające pomocy

Młode pustułki ze Śródmiescia dzisiaj poleciały.
Siadały na parapetach, stare z piskiem krążyły, jakby zachęcając do wysiłku, a krążyły z jedzeniem w szponach, na zachętę. Najciekawsze było, że młode uczyły sie chodzić po ścianach - jak po korze drzew - pionowo! Co widać na zdjęciach.
W albumie fotografie z całego tygodnia - czyli od czasu, kiedy gniazdo sie "ujawniło" głośnym piskiem i kompletnym zniknięciem gołębi:
http://picasaweb.google.pl/porcella7/Pu … Z3vGPoTJMQ

Ostatnio edytowany przez kawia (2008-07-15 22:15:29)

Offline

 

#22 2008-07-07 01:08:52

2011482

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-07-06
Posty: 19

Re: Ptaki wymagające pomocy

Kiedyś przygarnęłam 5 młodych kawek, 4 dość szybko zaczęły fruwać i wróciły do stada. Ostatnia mieszkała ze mną kilka tygodni. Normalna scenka to 6 kotów wycofujących się z kuchni przed drepczącą po podłodze czarną paskudą. Koty jadają w kuchni na swoim stole /na podłodze jest jedzenie dla psów/ kawka zawsze pierwsza sprawdzała kocie miski, kociska bały sie tej zarazy, tylko maleńka kocica czasem protestowała. Na Regale z akwariami stał kosz dla kotów w którym sypiały dwa wielkie koty europejskie /czytaj:dachowce/ paskuda wyrzuciła biedne kociska z ich spanka. Ale najdziwniejszy jej numer to kąpiel w wannie. Między łazienką i kuchnią jest małe okienko, rozkoszowałam się kąpielą w pianie, gdy ptaszysko wskoczyło do wanny, wyrzuciłam ją z wanny, wskoczyła ponownie, koniec kąpieli, włączyłam suszarkę i z niedowierzaniem oglądałam jak ptaszysko rozkosznie prostuje skrzydła, podstawiając je pod strumień gorącego powietrza. Gdy mała jadła samodzielnie i swobodnie fruwała, została zabrana przez dorosłą kawkę, która jeszcze przez kilka dni sprawdzała przez okno w kuchni czy oddałam już wszystkie młode. Pozdrawiam.

Offline

 

#23 2008-07-07 11:20:47

bockowa

Użytkownik

Skąd: Poznań
Zarejestrowany: 2008-04-23
Posty: 38

Re: Ptaki wymagające pomocy

Eva Stets napisał:

Witam!

Odnośnie postu wyżej (post bockowa)
Pani pytanie zadane w poście w dniu 27.6.2008 r. brzmiało (cytuję): 

bockowa napisał:

Powiedzcie co warto miec zawsze w portfelu za nr tel- zeby w dowolnym miejscu Polski uzyskac szybciej pomoc w ratowaniu zwierzat ?

Uważam, że jest to osobistą sprawą każdego czy nosi przy sobie numery telefonów do placówek zajmujących się opieką nad zwierzętami czy też szuka tej pomocy inną drogą (np inf. telefoniczna)
Jak widać Pani telefony i pismo, które wystosowała Pani do Straży Miejskiej w Kołobrzegu odniosły skutek.
W cytowanym przez Panią piśmie - znajduje się wystarczająco jasne wyjaśnienie sprawy, że wniosek o ratunek dla rannej mewy nie został zignorowany a ptak został oddany pod właściwą opiekę po Pani interwencji.

Dziękujemy za informację.
Forum Bocianów z Przygodzic

bockowa napisał:

Rozumiem,ze sie narazilam TUTAJ szanownemu Towarzystwu-i nikt mi nie odpowiedzial. Ale ja dostalam odp od Strazy Miejskiej w Kolobrzegu-ze na szczescie uratowali ptaszynke.

dotyczy: interwencji w sprawie rannej mewy
    Odpowiadając na Pani pismo(email) z dnia 29 czerwca 2008 r. informuję, że w dniu 23.06.2008 r. o godz. 9.30 kołobrzeska Straż Miejska otrzymała zgłoszenie dotyczące rannej mewy przebywającej przy ul. Ratuszowej w Kołobrzegu. Mając na uwadze powyższe oraz obowiązujące procedury strażnik przyjmujący zgłoszenie natychmiast powiadomił o zaistniałej sytuacji schronisko dla zwierząt, które to posiada odpowiednie środki techniczne pozwalające na schwytanie rannej mewy a następnie udzielenie jej właściwej pomocy. Niestety okazało się, że w tym samym czasie schronisko dla zwierząt wykonywało zadanie polegające na udzieleniu pomocy sarnie znajdującej się w Kołobrzegu przy ul. Grzybowskiej. Tym samym pracownicy schroniska mogli przybyć do rannej mewy dopiero około godz. 11.30, i po złapaniu przetransportowali ją do lekarza weterynarii, który udzielił jej wymaganej pomocy.
    Biorąc pod uwagę powyższe mogła Pani odnieść wrażenie braku zainteresowania właściwych służby wskazanym przez Panią tematem jednak wynikało to z nawarstwienia się dwóch równorzędnych spraw a nie ignorowaniem problemu.

NIESTETY...DZIS DZWONILAM DO TOnZ W KOLOBRZEGU..I PANI POWIEDZIALA MI..ZE MEWE PRAWDOPODOBNIE USPIONO.....Ponoc te ptaki -w przeciwienstwie do bockow..nie daja sie oswoic..i nawet po wyleczeniu gdy nie moga latac..nie da sie ich 'przechowac' w jakims ptasim schronisku jak tutaj wiele razy opisywano takie przyklady. No przykro mi--ale przynajmniej znam final -calej sprawy-. Przy okazji dowiedzialam sie ,ze mewy masowo przylatuja z pln do nas-bo mamy cieplejsze zimy- i jest ich tak duzo,ze zakladaja gniazda w miescie na plaskich dachach budynkow;) Ludzie oczywiscie juz podniesli larum...i Pani z TOnZ zaproponowala wyjmowanie jaj z tych gniazd- zamiast innego-nie daj Boze niehumanitarnego 'pozbywania'sie nadmiaru mew.

Pozdrawiam , troszkę zasmucona.

Offline

 

#24 2008-07-07 16:45:01

sve

Użytkownik

Skąd: Pardubice - Czechy
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 810
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

   
Ale smieszne epizody! Dzieki, ze napisalas o tym! Tylko kolejny dowod inteligencji krukowatych.



2011482 napisał:

Kiedyś przygarnęłam 5 młodych kawek, 4 dość szybko zaczęły fruwać i wróciły do stada. Ostatnia mieszkała ze mną kilka tygodni. Normalna scenka to 6 kotów wycofujących się z kuchni przed drepczącą po podłodze czarną paskudą. Koty jadają w kuchni na swoim stole /na podłodze jest jedzenie dla psów/ kawka zawsze pierwsza sprawdzała kocie miski, kociska bały sie tej zarazy, tylko maleńka kocica czasem protestowała. Na Regale z akwariami stał kosz dla kotów w którym sypiały dwa wielkie koty europejskie /czytaj:dachowce/ paskuda wyrzuciła biedne kociska z ich spanka. Ale najdziwniejszy jej numer to kąpiel w wannie. Między łazienką i kuchnią jest małe okienko, rozkoszowałam się kąpielą w pianie, gdy ptaszysko wskoczyło do wanny, wyrzuciłam ją z wanny, wskoczyła ponownie, koniec kąpieli, włączyłam suszarkę i z niedowierzaniem oglądałam jak ptaszysko rozkosznie prostuje skrzydła, podstawiając je pod strumień gorącego powietrza. Gdy mała jadła samodzielnie i swobodnie fruwała, została zabrana przez dorosłą kawkę, która jeszcze przez kilka dni sprawdzała przez okno w kuchni czy oddałam już wszystkie młode. Pozdrawiam.


Popatrzcie na kruki: nie sieją ani nie zbierają czasu żniwa; nie mają piwnic ani spichlerzy, a jednak Bóg je żywi.
(Lk 12,24)

Offline

 

#25 2008-07-07 22:26:35

cel-cia

Użytkownik

Zarejestrowany: 2007-04-15
Posty: 914

Re: Ptaki wymagające pomocy

Bardzo ciekawa historia, szkoda tylko,że tak rzadko można przeżyć takie niesamowite chwile.Gratuluję i.... zazdroszczę !!!  (zdrowo).  Też bym tak chciała !!!! Pozdrawiam

Offline

 

#26 2008-07-07 23:37:09

2011482

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-07-06
Posty: 19

Re: Ptaki wymagające pomocy

Zabawa jest przednia, tylko nie powiem jak wygląda mieszkanie! Mogę sobie na to pozwolić, bo mieszkam sama nie licząc psiokotów. Od soboty mam nowego lokatora, chyba ma mu się na życie - młody sponiewierany gawron, pierwszy raz widziałam ptaka mokrego i dygoczącego z przerażenia. Na razie nie daje głosu, nie fruwa, ma  połamane i obiedzone przez robactwo pióra. Mieszka w kuchni, koty rozsądnie zrezygnowały z wchodzenia do kuchni, zobaczymy kiedy straszydło zacznie je poniewierać. pozdrawiam.

Offline

 

#27 2008-07-08 00:20:58

2011482

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-07-06
Posty: 19

Re: Ptaki wymagające pomocy

Nie tylko krukowate są tak inteligentne - kiedyś dzieci przyniosły dwa gołe pisklęta sierpówki, przepojona wiedzą książkową, wystawiłam maluchy na balkon, czekając aż dorosłe ptaki zareagują instynktownie na rozwarte wrzeszczące gardziele, reakcja była - mało nie zamordowały maluchów. Pisklaki się opierzyły - a więc zaczęło się poznawanie otoczenia, ławeczka przed blokiem, maluchy obok, zaczęło im się nudzić, powędrowały jakieś 3 metry do róż, i znowu dostały lanie od dorosłych ptaków, oceniłam to bardzo "mądrze" jako przejaw terytorializmu. Zabierałam maluchy do zaprzyjażnionych ogródków, ptaki nie oddalały się dalej niż 2 metry. Zaczęły już dobrze fruwać, nie wiedziałam jak je nauczyć wiedzy o zagrożeniach. Któregoś dnia maluchy wyleciały przez kuchenne okno - zrobiło się trochę smutno. Koniec hodowli. O 16 jedno małe wylądowało na balkonie i wrzeszcząc pognało do kuchni po jedzenie, po chwili drugi wrócił do kuchni i tak to trwało całe lato. Dorosłe ptaki zabierały je na cały dzień i oddawały wieczorem, chyba że nadciągała burza - maluchy wracały wcześniej. Odniosłam wrażenie, że dorosły samiec miał od opieką młodą samiczką a samczyk był pod opieką samicy. Nadzwyczajną uciechę sprawiało im jedzenie z obciętej strzykawki - zanurzały łepki aż po szyję w ciepłej mieszance kaszy itd, to samo jedzenie w garnuszku już nie miało uroku. Życie w przeciągu balkon - kuchnia zaczęło trochę męczyć. Balkon został zamknięty, samczyk wracający do kuchni, jeśli okno też było zamknięte natrętnie odwiedzał sąsiadkę mieszkającą piętro niżej, przeprowadzał rewizję w garnkach. Po miesiącu od rozstania, na balkonie wylądowała samiczka, nastroszona, wyrażnie chora, na propozycję: chodź malutka! odważnie weszła do pokoju, przez 3 dni dostawała węgiel-miała biegunkę, panowała susza, a w pobliżu nie ma czystej wody. Gdy wyzdrowiała, odfrunęła i już jej nie spotkałam. Pozdrawiam i przepraszam, że nie piszę o krukowatych.

Offline

 

#28 2008-07-08 01:24:01

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Witam!

Pisząc ten post podam tu dwa cytaty z powyższych wpisów:

1- Celciu - zapewne wiele osób, które kochają ptaki by tak chciało jednakże aby zajmować się dzikimi ptakami trzeba mieć na to właściwy ku temu zawód i specjalne zezwolenie. Inaczej... wypada nam "zadowolić  się" albo obserwacją ptaków albo...domowym kanarkiem (który nota bene też wymaga sporej wiedzy o ptakach, bo to również bardzo wrażliwe istoty)

cel-cia napisał:

Bardzo ciekawa historia, szkoda tylko,że tak rzadko można przeżyć takie niesamowite chwile.Gratuluję i.... zazdroszczę !!!  (zdrowo).  Też bym tak chciała !!!!

2 - Odnośnie postu 2011482 - ma Pani bardzo ciekawy sposób i styl pisania, jak widać z dużą sympatią do wszelkich zwierząt. To jest dobre, i miłość do zwierząt, i podchodzenie do sprawy z humorem.
Nie wiem, czy zajmuje się Pani nimi zawodowo, czy jest Pani np weterynarzem ? (bo jeśli tak, to przyklasnąć!).

Powiem jednak szczerze, że określenie, że "zabawa jest przednia" nie jest tu na miejscu (przepraszam).
Zadna istota ludzka, żadne zwierzę a na pewno nie ptaki dzikie nie są "zabawą", obojętnie jak na to spojrzymy.
Opieka nad zwierzętami, to bardzo odpowiedzialna i ważna sprawa - pomimo nieraz "zabawnych momentów".

Tu również chciałabym podkreślic, że według polskiego prawa przetrzymywanie dzikich ptaków - bez specjalnego na to zezwolenia jest nielegalne i uznane za łamanie prawa.
Rozumiem sympatię i chęć pomocy ptakom i jeśli ma Pani ku temu predyspozycje a nie ma na to zezwolenia, lepiej by było tego prawa nie łamać i albo (jeśli w Pani wypadku jest to możliwe) uzyskać zezwolenie Ministerstwa Ochrony Srodowiska albo kierować ptaki do specjalistycznych ośrodków, gdzie będą miały one zapewnioną opiekę fachowców.

Zdarza się także, że dzikie ptaki, które nie przebywają pod fachową opieką nie są właściwie karmione a ponadto za bardzo przyzwyczajają się do ludzi. Efektem tego jest, że nawet po kilku dniach takiej "opieki", osłabiony ptak albo padnie a ten "odratowany" często nie poradzi sobie po wypuszczeniu na wolność (i nie można tu patrzeć, że "kiedyś sie udało").

Dlatego też dzikie ptaki, które z różnych powodów znalazły się w naszych rękach - należy zawsze kierować w ręce fachowca.
Jak napisałam wyżej - nie wiem, czy jest Pani fachowcem...jeżeli nie - prosiłabym (właśnie z miłości do ptaków) powierzać ptaki w ręce specjalisty.
Dodam też, że nawet najbardziej udomowiony kot może kiedyś "przypomnieć" sobie o dzikich instynktach i może zaatakować ptaka i nie można tu bazować na wyjątkach, że tak się nie zdarzyło.

Odnośnie postu o sierpówkach dodam jako uzupełnienie, że:
1 - wątek ten jest poświęcony jedynie dla ptaków krukowatych
2 - sama wiedza książkowa i dobre chęci nie wystarczą i - jak pisałam wyżej wg polskiego prawa przetrzymywanie ptaków bez specjalnego zezwolenia jest niezgodne z prawem

Z pełnym szacunkiem
Eva Stets
Południowowielkopolska Grupa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków
wolontariat Hellenic Widlife Hospital EKPAZ (Greckie Centrum Rehabilitacji dla dzikich zwierząt, w tym głównie ptaków)

2011482 napisał:

Zabawa jest przednia, tylko nie powiem jak wygląda mieszkanie! Mogę sobie na to pozwolić, bo mieszkam sama nie licząc psiokotów. Od soboty mam nowego lokatora, chyba ma mu się na życie - młody sponiewierany gawron, pierwszy raz widziałam ptaka mokrego i dygoczącego z przerażenia. Na razie nie daje głosu, nie fruwa, ma  połamane i obiedzone przez robactwo pióra. Mieszka w kuchni, koty rozsądnie zrezygnowały z wchodzenia do kuchni, zobaczymy kiedy straszydło zacznie je poniewierać. pozdrawiam.

Offline

 

#29 2008-07-08 02:48:58

2011482

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-07-06
Posty: 19

Re: Ptaki wymagające pomocy

Kilka słów wyjaśnienia: jestem biologiem, a właściwie zoologiem. Nie lubię patrzeć na martwe ptaki, niedaleko trasy spacerowej dla psów, jest kolonia kawek. Wiosną nie wszystkie młode ptaki mają szanse na przeżycie, niektóre są zbyt słabe aby fruwać. W pobliżu grasują bezdomne koty, ptaki które przygarniam, nie mają żadnych szans na przeżycie. Nie próbuję ich oswajać, zostają odchowane, gdy samodzielnie jedzą i fruwają, wracają do stada. Od wielu lat z powodu zwierząt mam kontakty z lekarzami weterynarii, czasem proszę o pomoc pracowników działu hodowli ptaków z ZOO. Gdy trafia do mnie pisklę, którego gatunku nie jestem w stanie określić, przekazuję je do ogrodu zoologicznego. Aby zapewnić pierzakom spokój rezygnuję z jednego pokoju, który zamienia się w ptaszarnię. Określenie "przednia zabawa" dotyczy mojej z góry skazanej na klęskę próby utrzymania ładu i porządku i chwili szczęścia gdy banda mnie opuszcza. Kilka słów o kotach: mam kocią arystokrację, znam je od 13 lat, widziałam beznadziejne próby Tygrysa, żeby zachęcić persy do polowania. Siedzą spokojnie dopóki mysz nie idzie w ich kierunku, każdy gryzoń który się do nich zbliża, powoduje rejteradę ..,Poza tym wśród zwierząt obowiązuje "prawo gościnności". Bywa to dla mnie czasem kłopotliwe, zupełnie tego nie rozumiem, ale moje psy potrafiły zaprosić psiego bezdomniaka na dłuższą wizytę, jesli miałam szczęście - to kilka godzin, czasem kilka tygodni, dopóki nie znalazłam odpowiedniego domu. Wracając do ptaków: dziki gołąb zataczający się na ścieżce, nikogo nie interesuje, straż miejska tez nie reaguje, ptaszysko potrzebowało tygodnia żeby odzyskać siły i odlecieć. Co zrobić z młodymi ptakami wydobytymi z przewodów kominowych? Czasem trafia się gołąb pocztowy, który nie ma już siły dalej frunąć i wędruje piechotą - wtedy pustułka traci łatwy obiadek. Bardzo chętnie skorzystam z pani rady dokąd przekazywać te ptasie nieszczęścia. Pozdrawiam.

Offline

 

#30 2008-07-08 04:07:05

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Witam Ponownie!

Dziekuję za wyjaśnienie, że korzysta Pani z porad fachowców i ma kontakty z lekarzami weterynarii.
Jako biolog-zoolog na pewno łatwiej jest Pani poznać przepisy prawne dotyczące dzikich zwierząt ale również i to, czy mogłaby Pani uzyskać odpowiednie zezwolenie na trzymanie (w niektórych wypadkach) dzikich ptaków. Nie jestem prawnikiem, więc mogę się mylic i nic więcej tu doradzić nie mogę. Myślę, że warto popytać i poszukać odpowiednich informacji.
Jak napisałam wcześniej, rozumiem doskonale miłość do zwierząt i chęć pomocy w Pani przypadku (a może rozpocząć współpracę z jakąś legalną placówka... nawet wolontarialnie ?).
Adresy ośrodków, ktore przyjmuja ptaki podawałam już kilka razy na naszym forum, podam je ponownie, bo mogą się faktycznie przydać.

Co do kotów...moje doświadczenie z kotami jest prawie 20 letnie... ale nie o "licytację" tu chodzi. To, co napisłam potwierdzi każdy ornitolog (nawet ten, który kocha koty).
Zresztą nie jest tu celem nasze "przekomarzanie", ale chęć pomocy ptakom i troska o ich dobro.

Dodam, że w warszawskim Azylu dla Ptaków powinna Pani uzyskać informacje także, gdzie znajduje się w pobliżu Pani miejsca zamieszkania podobny ośrodek, gdzie można odesłać ptaki potrzebujące pomocy (informacji takich powinien udzielić także Ogród Zoologiczny).

Niżej kilka z wspomianych takich placówek w Polsce:
Warszawa -      022 670 22 07,  022 619 40 41  dr A. Kruszewicz  (Azyl dla Ptaków)
Szczecin   -      091 439 39 59  Z. Brzozowska
Mikołów    -      032 322 07 17  J. Wąsiński    kom. 0605 100 179, 0692 786 632  woj.Katowice
Stary Kisielin -  068 320 93 69  G. i M Rosik  kom.  0601 499 281

życzę powodzenia, pozdrawiam
Eva Stets
PwG OTOP

2011482 napisał:

Kilka słów wyjaśnienia: jestem biologiem, a właściwie zoologiem. Nie lubię patrzeć na martwe ptaki, niedaleko trasy spacerowej dla psów, jest kolonia kawek. Wiosną nie wszystkie młode ptaki mają szanse na przeżycie, niektóre są zbyt słabe aby fruwać. W pobliżu grasują bezdomne koty, ptaki które przygarniam, nie mają żadnych szans na przeżycie. Nie próbuję ich oswajać, zostają odchowane, gdy samodzielnie jedzą i fruwają, wracają do stada. Od wielu lat z powodu zwierząt mam kontakty z lekarzami weterynarii, czasem proszę o pomoc pracowników działu hodowli ptaków z ZOO. Gdy trafia do mnie pisklę, którego gatunku nie jestem w stanie określić, przekazuję je do ogrodu zoologicznego. Aby zapewnić pierzakom spokój rezygnuję z jednego pokoju, który zamienia się w ptaszarnię. Określenie "przednia zabawa" dotyczy mojej z góry skazanej na klęskę próby utrzymania ładu i porządku i chwili szczęścia gdy banda mnie opuszcza. Kilka słów o kotach: mam kocią arystokrację, znam je od 13 lat, widziałam beznadziejne  próby Tygrysa, żeby zachęcić persy do polowania. Siedzą spokojnie dopóki mysz nie idzie w ich kierunku, każdy gryzoń który się do nich zbliża, powoduje rejteradę ..,Poza tym wśród zwierząt obowiązuje "prawo gościnności". Bywa to dla mnie czasem kłopotliwe, zupełnie tego nie rozumiem, ale moje psy potrafiły zaprosić psiego bezdomniaka na dłuższą wizytę, jesli miałam szczęście - to kilka godzin, czasem kilka tygodni, dopóki nie znalazłam odpowiedniego domu. Wracając do ptaków: dziki gołąb zataczający się na ścieżce, nikogo nie interesuje, straż miejska tez nie reaguje, ptaszysko potrzebowało tygodnia żeby odzyskać siły i odlecieć. Co zrobić z młodymi ptakami wydobytymi z przewodów kominowych? Czasem trafia się gołąb pocztowy, który nie ma już siły dalej frunąć i wędruje piechotą-wtedy pustułka traci łatwy obiadek. Bardzo chętnie skorzystam z pani rady dokąd przekazywać te ptasie nieszczęścia. Pozdrawiam.

Offline

 

#31 2008-07-08 10:18:20

Paweł T. Dolata

Administrator

Zarejestrowany: 2007-04-06
Posty: 2077

Re: Ptaki wymagające pomocy

Witam!

Proponuję skontaktowac się bezpośrednio z dr. Łukaszem Rejtem z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN na Wilczej 64, luka@miiz.waw.pl, najlepszym specem od pustułek w W-wie i współautorem monografii tego gatunku. Być może zresztą to stanowisko zna, liczy te ptaki w stolicy od lat. Warszawska Grupa OTOP raczej się pustułkami nie zajmuje.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

kawia napisał:

Bardzo dziekuję za kontakt.
Obserwacje prowadzone są (równiez robione fotografie) z okna przeciwległej oficyny, to im chyba nie przeszkadza.
pozdrawiam
Ewa

Offline

 

#32 2008-07-08 11:32:17

belcia

Użytkownik

Zarejestrowany: 2007-04-15
Posty: 727

Re: Ptaki wymagające pomocy

Na pewno kocha Pani zwierzęta, tylko jest jedno podstawowe pytanie. Czy pomyślała Pani o tym że chore ptaki, które na ten czas przebywają u Pani w towarzystwie kotów oswajają się z nimi na tyle, że po wypuszczeniu na wolność nie są świadome zagrożenia ze strony kotów dziko żyjących? Nie boją się ich, a to dla nich pewna śmierć. Wydaje mi się, że przebywanie razem z kotami nie jest dobrym pomysłem, nawet jeżeli robi to Pani z miłości. Taki ptak później nie wie, że na wolności kot czy pies jest dla niego zagrożeniem. Dla dobra tych ptaków powinny one trafiać do azylu dla dzikich zwierząt, tam mają fachową pomoc i opiekę, kontakt w wolierze z innymi dzikimi ptakami, pokarm najbardziej zbliżony do takiego jakim się żywią na wolności, a po nabraniu sił są wypuszczane na wolność. Wiem, bo sama miałam niedawno podobną sytuację i dla dobra tego ptaka (a była to kawka) oddałam ją w takie właśnie miejsce. Po dwutygodniowym pobycie kawki w takim ośrodku, miałam możliwość wypuszczenia jej na wolność razem z inną młodą kawką, która z nią przebywała. Często ludzie kochający ptaki biorą ranne czy słabe ptaki do swoich domów, chcąc im na własną rękę pomóc, ale nie są świadomi, że niesie to czasem więcej szkody niż pożytku. Ptaki tak, jak wspominałam, przebywają często ze zwierzętami domowymi, przyzwyczajają się do nich, do człowieka również, który go karmi, często traktuje jak zabawkę, albo kolejne zwierzątko domowe, a takie ptaki szybko się przyzwyczajają i później mają problem z zaadoptowaniem się w naturalnym środowisku wśród innych ptaków. W takich wolierach natomiast kontakt człowieka ogranicza się tylko do podania pokarmu ewentualnie zbadania czy podania lekarstw. Taki ptak przebywa w lesie w wolierze w naturalnym środowisku z innymi chorymi czy słabymi ptakami swojego gatunku. Namawiam Panią zatem do oddania chorego ptaka w takie właśnie miejsce, które dla niego będzie lepszym "szpitalem ".
Oczywiście z całym szacunkiem dla Pani poświęcenia i miłości dla zwierząt, ale i dla lepszych warunków dla tych chorych ptaków, tego obecnie i w przyszłości.


Aby samemu stać się lepszym nie musisz czekać na lepszy świat.
Phil Bosman

Offline

 

#33 2008-07-08 17:20:41

2011482

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-07-06
Posty: 19

Re: Ptaki wymagające pomocy

Dzięki za wiadomość, jeszcze raz powtarzam - nie oswajam dzikich ptaków, karmię, czasem leczę, sprzątam i przerabiam jeden pokój na wolierę. Polecam lekturę Konrada Lorenca, etolog, noblista. Cieszę się, że trafiłam na Wasze forum, dostałam już konkretną informację o azylu dla ptaków, a szukałam jej latami. Pozdrawiam.

Offline

 

#34 2008-07-09 03:25:28

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

No więc miejmy nadzieję, że wszystko dobre, co sie dobrze kończy i że podana informacja o Azylu dla Ptaków będzie pomocna tak i dla Pani jak i dla ptaków.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
Eva Stets
Administrator forum

2011482 napisał:

Dzięki za wiadomość, jeszcze raz powtarzam - nie oswajam dzikich ptaków, karmię, czasem leczę, sprzątam i przerabiam jeden pokój na wolierę. Polecam lekturę Konrada Lorenca, etolog, noblista. Cieszę się, że trafiłam na Wasze forum, dostałam już konkretną informację o azylu dla ptaków, a szukałam jej latami. Pozdrawiam.

Offline

 

#35 2008-07-10 21:58:45

kawia

Użytkownik

Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2008-06-08
Posty: 1172

Re: Ptaki wymagające pomocy

Pustułki z centrum Warszawy poleciały już calkiem.
Dziękujemy wszystkim za pomoc i kontakty. Pan Marczewski z OTOP-u w Wa-wie dał nam równiez namiar Pana Łukasza Rejta, który nawiązał z nami kontakt, powiedział, że młode zabrane do Azylu dobrze sie czuje i poleci razem z innymi licznymi warszawskimi młodymi pustułkami. Dowiedzieliśmy sie od niego wielu ciekawych rzeczy na temat tych ptaków - m. in. tego, ze gołębie uciekają raczej na wszelki wypadek, bo pustułki najchętniej jednak polują na norniki.
I tym sposobem sezon lęgowy pustułek mamy zakończony. Bedziemy sprawdzać jesienią i zimą, czy nie przychodzą się schować, bo czasem się to podobno zdarza.
I czekac do następnej wiosny.
Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych pustułkami.
Ewa J.
P.S. Wczoraj widziałam jak jakieś sokołowate (nie odróżnie po sylwetce) wspinały się jak szybowce - kominem powietrznym wzdłuż, a raczej w górę ściany akademika Riwiera. Wspaniały widok...

Offline

 

#36 2008-07-11 00:05:21

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Witam!

Odnośnie postu pisanego przez kawia (czyt. post wyżej)
Dziękujemy za wiadomość, tym bardziej miło, że jest pomyślna i że nasze rady mogły się na coś przydać i wskazać Pani drogę dla dobrego zakończenia.
Pokrzepiająca też jest wiadomość o maluchu z Azylu, któremu wypada życzyć wysokich lotów, jak i jego rodzeństwu.
Państwu natomiast życzymy dalszych ciekawych wrażeń i obserwacji w następnym sezonie lęgowym.

Pozdrawiam serdecznie
Eva Stets
PwG OTOP, HOS-Hellas

kawia napisał:

Pustułki z centrum Warszawy poleciały już calkiem.
Dziękujemy wszystkim za pomoc i kontakty. Pan Marczewski z OTOP-u w Wa-wie dał nam równiez namiar Pana Łukasza Rejta, który nawiązał z nami kontakt, powiedział, że młode zabrane do Azylu dobrze sie czuje i poleci razem z innymi licznymi warszawskimi młodymi pustułkami. Dowiedzieliśmy sie od niego wielu ciekawych rzeczy na temat tych ptaków - m. in. tego, ze gołębie uciekają raczej na wszelki wypadek, bo pustułki najchętniej jednak polują na norniki.
I tym sposobem sezon lęgowy pustułek mamy zakończony. Bedziemy sprawdzać jesienią i zimą, czy nie przychodzą się schować, bo czasem się to podobno zdarza.
I czekac do następnej wiosny.
Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych pustułkami.
Ewa J.
P.S. Wczoraj widziałam jak jakieś sokołowate (nie odróżnie po sylwetce) wspinały się jak szybowce - kominem powietrznym wzdłuż, a raczej w górę ściany akademika Riwiera. Wspaniały widok...

Offline

 

#37 2008-07-12 13:54:45

2011482

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-07-06
Posty: 19

Re: Ptaki wymagające pomocy

Gawron jest już w azylu dla ptaków w łódzkim leśnictwie przy Lagiewnickiej. Dzięki Waszym wskazówkom cala sprawa dla ptaka powinna skończyć się dobrze. Zapakowałam ptaka w kartonowe pudło z otworami /wentylacja/ i szczęśliwie dotarliśmy do azylu, gdzie trafił w ręce fachowców do odpowiedniej klatki, po konsultacji z lekarzem trafi do woliery, powinien już samodzielnie zacząć się odżywiać. Na regenerację lotek potrzebuje około 2 miesięcy, będę informować o jego dalszym losie. Pozdrawiam.

Offline

 

#38 2008-07-12 14:21:26

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Dziękuje za przekazanie wiadomości. Gawronowi wypada życzyć szybkiej regeneracji lotek i powrotu do zdrowia. Miło będzie, gdy napisze Pani o dalszych jego losach. Dobrze, że ptak trafił w fachowe ręce i bardzo się cieszę, że nasze wskazówki mogły okazać się pomocne.

życzę wszystkiego dobrego, serdecznie pozdrawiam
Eva Stets

2011482 napisał:

Gawron jest już w azylu dla ptaków w łódzkim leśnictwie przy Lagiewnickiej. Dzięki Waszym wskazówkom cala sprawa dla ptaka powinna skończyć się dobrze. Zapakowałam ptaka w kartonowe pudło z otworami /wentylacja/ i szczęśliwie dotarliśmy do azylu, gdzie trafił w ręce fachowców do odpowiedniej klatki, po konsultacji z lekarzem trafi do woliery, powinien już samodzielnie zacząć się odżywiać. Na regenerację lotek potrzebuje około 2 miesięcy, będę informować o jego dalszym losie. Pozdrawiam.

Offline

 

#39 2008-07-12 14:40:25

2011482

Użytkownik

Zarejestrowany: 2008-07-06
Posty: 19

Re: Ptaki wymagające pomocy

Odpowiedż dla Cel-ci, opieka nad dzikimi ptakami jest fascynująca, obserwacje też, ale jeśli istnieje możliwość oddania go w ręce fachowców trzeba zrobić to jak najszybciej. Gawron miał pecha, trafił do ludzi bez wyobrażni. Był zamknięty w malej klatce przez półtora miesiąca, ma połamane lotki, nie może fruwać a już powinien, był nieodpowiednio karmiony, jego opiekunowie myśleli, że wystarczy ptaka wynieść na powietrze, to odfrunie, nic bardziej błędnego. Gdy trafił do mnie był tak slaby, że nie mógł stać. Jadł bardzo niewiele, przez dwa dni nie wierzył, że nie jest w klatce i może rozprostować skrzydła. Potrzebował spokoju, a więc usunęłam z kuchni wszystkie sprzęty o które mógł sobie zrobić krzywdę. Oczywiście odpadło gotowanie obiadu i wieczorna herbatka - ptak już spał. Po 3 dniach odzyskał na tyle siły, że zaczął się domagać jedzenia bardzo wcześnie rano i bardzo donośnie, krukowate są inteligentne, skoro zauważył, że reaguję na każdy jego okrzyk podaniem jedzenia, zaczął się bawić; żądał jedzenia po to by je układać na plastikowym pojemniku i protestował, gdy chciałam je zabrać, a jego dziób budzi respekt. Na szczęście uniknęłam kolejnego etapu, gdy ptak odzyskuje kondycję, zaczyna się nudzić w samotności i zwiedza mieszkanie wszędzie zostawiając ślady swojej obecności /mocno pachną i nie są to perfumy/.
Ptak jest już w azylu, a mnie czeka  robienie gruntownego porządku w kuchni, z odsuwaniem lodówki włącznie, mogę  ugotować wodę na kawę i z ogromną przyjemnością ugotuję obiad - suchy prowiant na dluższą metę nie jest specjalnie smaczny. Po kilku dniach ptak odzyskał na tyle kondycję, że awanturował się przez całą drogę do azylu. Jeśli decydowałam się na ptasiego lokatora, dokładnie wiedziałam, co mnie czeka-zdemolowanie mieszkania przez kilka tygodni. /Opieka nad chorym bezdomnym psem jest dużo prostsza i mniej kłopotliwa/
Informacja o azylu wybawiła mnie z potężnego kłopotu. No i spotkałam pasjonatów, którzy spokojnie, sprawnie, fachowo i z wyrażną sympatią, zajmowali się swoimi podopiecznymi. Pozdrawiam.

Offline

 

#40 2008-07-13 06:22:48

Eva Stets

Użytkownik

Skąd: Hellas
Zarejestrowany: 2007-04-04
Posty: 5027
WWW

Re: Ptaki wymagające pomocy

Witam!

Ze względu na sporą ilość postów, jakie pojawiły się w różnych wątkach na naszym forum a dotyczyły one spraw związanych z pomocą innym ptakom - wszystkie te wpisy na ten zostały przeniesione do obecnego - osobnego działu pt "Ptaki potrzebujące pomocy".
Powyższe posty to właśnie te, które zostały tu przeniesione i zebrane w jeden temat.

Temat ten nie dotyczy bocianów ale innych ptaków - w tym także pomocy dla ptaków krukowatych. Wątki w kategorii o krukowatych poświęcone są jedynie na spostrzeżenia i obserwacje.
Prosiłabym aby tu, w Waszych postach wpisy były związane jedynie z innzmi ptakami - ułatwi to tak podawanie jak i czytanie informacji.
Pisząc na konkretny temat starajmy się (o ile jest to możliwe) potem podać zakończenie danej historii.
Tu chciałabym zaznaczyć, że odpowiedzi udzielane na Wasze pytania są zawsze jedynie (i tylko) w miarę naszych możliwości.

Pozdrawiam
Eva Stets
Administrator forum

Offline

 
Ostatnio chory jestem na Przygodę i Dziedzica. Choróbsko toczy mnie totalnie, ale jest na tyle fajne, że polecam zachorowanie wszystkim dookoła. (marmarecki)

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
busy Munchen Prawnik Poznań transport chemii Blow OFF przedszkole Piła