kika48 - 2008-05-15 12:02:38

Mój pomysł jest niedorzeczny ale czy takie sytuacje mogłyby się zdarzyć i czy miałyby szanse powodzenia. Czy takie przypadki są Panu znane?
Zakładając teoretycznie. W Ustrońskim gnieździe nie ma pary. Jest jeden bocian. Widać, że b. porządny bo zawsze na noc wraca do gniazda. Ale jest samotny. Czy dostarczając mu maluszka potrafiłby sam nim się zaopiekować i odchować? Pewnie z różnych względów byłoby niebezpieczne (opuszczenie gniazda w celu żerowania), malec byłby sam, w słońcu, deszczu, narażony na ataki innych ptaków. Ale czy bocian podjąłby to zadanie? Jak Pan ocenia taką hipotetyczną sytuację, posiadając taką wiedzę na temat bocianów.

Paweł T. Dolata - 2008-05-16 10:27:50

Do pytania kiki48 wyżej.

Nie wiem, nie znam takich przypadków i nikomu nie radzę tego robić (tym bardziej, że zabrania tego też polskie prawo). Każda manipulacja w Naturę niesie za sobą zagrożenia, więc musi być solidnie i drobiazgowo uzasadniona i przygotowana. Dlatego cieszę się, że rozmawiamy teoretycznie.

Jeśli bocian z Ustronia nie znalazł pary, to z czegoś to wynika, np. że jest do lęgu za młody lub ma takie cechy /wady, które widzą potencjalni partnerzy, choć nam wydaje się "porządny" (powracanie na gniazdo wg mnie nie świadczy o porządności, chyba zbytnia antropomorfizacja opinii, że porządny mąż wraca na noc do domu :). Może być też tak, że okolica nie jest w tym roku zasobna w pokarm i żadna z par się tu nie chciała osiedlić. Na niechęć do osiedlenia się tu konkretnie pary z ub. roku może mieć śmierć obu piskląt – miejsce zostało zakodowane przez nie jako złe do lęgu.

Znam przykład doświadczalnego podłożenia bocianowi jaja w miejsce straconego - wtedy wysiadywał, ale jajo było już wyziębione (wyrzucone z innego gniazda), więc nic nie miało się szans wykluć (Radkiewicz 1992).

O szansach na wychowanie młodych przez 1 rodzica już pisałem w tym temacie forum 24 kwietnia, podając przykłady: http://bocianyzprzygodzic.pun.pl/viewto … 7320#p7320

Na pewno nie miałoby to zupełnie szansy przy małych pisklętach, bez ustalonej własnej termoregulacji i o bardzo dużym zapotrzebowaniu energetycznym: muszą być one jednocześnie ogrzewane przez jednego z rodziców (czyni to głównie samica), a drugi musi intensywnie je karmić.

Słusznie kika również zauważa, że małe pisklę bez opieki łatwo padłoby też bez opieki rodzica ofiarą drapieżników, np. sroki lub kuny.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

kika48 - 2008-05-16 16:12:42

Bardzo dziękuję za odpowiedź.
Serdecznie pozdrawiam.

czyszczenie kanalizacji Szczecin napędy do bram Metki skóropodobne airedale terrier cena noclegi Łeba