belcia - 2008-06-06 13:39:14

Mam nadzieję że w dobrym temacie piszę, jeśli nie proszę o przeniesienie tematu. Otóż znalazłam dzisiaj młodą nie lotną kawkę, byłam z nią u weterynarza kawka ma skrzydełka w porządku lecz za szybko wyfrunęła z gniazda. Zostawiłabym ją w spokoju ale dorosłe kawki zaczęły ją atakować, więc jest teraz u mnie w domu w dużym pudełku. Weterynarz polecił ją karmić twarogiem z żółtkiem i cukrem lub glukozą lepić kulki i podawać. Czym jeszcze karmić młodą kawkę i poić, jak często? Jak długo ptak może u mnie pozostać, czy wogóle?, czy oddać ją do ogrodu zoologicznego. Proszę o pomoc.

Belcia.

Eva Stets - 2008-06-06 14:06:21

Belciu,

Kawka nie powinna zostać u Ciebie, bo nie jest to zgodne z prawem i nie mając doświadczenia nie będziesz jej mogła pomóc tak jak zrobi to specjalista, który zna się na ptakach.
Proponuję skontaktować się jak najszybciej z odpowiednią placówką ornitologiczną, gdzie ludzie, którzy mają do czynienia z ptakami będą mogli coś więcej powiedzieć i poradzić co zrobić, żeby "Twoja" kawka mogła wrócić na wolność i swobodnie latać.
Telefony kontaktowe ośrodków pomocy dla zwierząt są także u nas na forum w temacie pt Bociany: pytania-odpowiedzi.
http://bocianyzprzygodzic.pun.pl/viewto … 2569#p2569
Myślę, że pod tymi telefonami bedą Cię mogli nakierować na odpowiedni adres.
Fachowiec może udzielić tu odpowiedniej rady.

Pozdrawiam
Eva

belcia napisał:

Mam nadzieję że w dobrym temacie piszę, jeśli nie proszę o przeniesienie tematu. Otóż znalazłam dzisiaj młodą nie lotną kawkę, byłam z nią u weterynarza kawka ma skrzydełka w porządku lecz za szybko wyfrunęła z gniazda. Zostawiłabym ją w spokoju ale dorosłe kawki zaczęły ją atakować, więc jest teraz u mnie w domu w dużym pudełku. Weterynarz polecił ją karmić twarogiem z żółtkiem i cukrem lub glukozą lepić kulki i podawać. Czym jeszcze karmić młodą kawkę i poić, jak często? Jak długo ptak może u mnie pozostać, czy wogóle?, czy oddać ją do ogrodu zoologicznego. Proszę o pomoc.

Belcia.

belcia - 2008-06-12 12:30:37

Witam

Na wstępie chciałabym gorąco podziękować wszystkim osobom, które znają się na ptakach i udzieliły mi cennych i fachowych wskazówek i rad. Pokierowali mnie jak postąpić mam w sprawie młodej kawki. Podziękowania należą się: Evie, Sve, P.Pawłowi Dolacie i Panu Kamilowi, który zajął się fachowo młodą kawką w azylu dla dzikich ptaków.
Ptak przebywa tymczasowo w legalnym ośrodku do którego trafiają zwierzęta potrzebujące  pomocy. Po rekonwalescencji zwierzęta te wypuszczane są spowrotem na wolność. Kawka została zbadana przez lekarza weterynarza okazało się, że to jeszcze nielotny ptak (kwestia kilku dni) i utykała trochę na lewą nogę. Teraz odpoczywa i nabiera sił by za kilka dni opuścić azyl i zostanie wypuszczona w miejscu w którym została znaleziona. :), razem z dwiema innymi młodymi kaweczkami z którymi przebywała w azylu we wspólnej wolierze :)
Cieszę się ponieważ będę mogła uczestniczyć przy wypuszczaniu jej na wolność.
Jeszcze raz podziękowania dla Wszystkich którzy pomogli mi i nakierowali, gdzie ptak powinien się znależć do czasu wypuszczenia, czyli w legalnym miejscu jakim jest azyl dla dzikich zwierząt.

Belcia.

aguisa - 2008-06-14 12:05:17

Witam

Cztery dni temu znalazłam ptaszka ze złamanym skrzydełkiem. Zabrałam go do weterynarza, który unieruchomił mu skrzydła i powiedział że szanse na jego wyleczenie są niskie. Co do karmienia powiedział, że należy go karmić co dwie godziny a poić co godzinę z tym że podczas jedzenia podawać wodę przed, w czasie i po. Chciałam się dowiedzieć jakie są Waszym zdaniem szanse na jego wyleczenie, w jaki sposób należy go karmić i poić, a także jaki podawać pokarm. Co do jego wieku prawdopodobnie jest to młody jerzyk ale nie wiem jaka jest jego waga dlatego ciężko mi ustalić dawki pożywienia. Proszę o pomoc i z góry dziękuję. Pozdrawiam.

Poniżej podaję linki ze zdjęciami jerzyka - Marcela.


http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/979 … d77ba.html

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/50f … 79e31.html

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6e1 … 60bc1.html

sve - 2008-06-14 17:28:50

aguisa napisał:

Witam
Cztery dni temu znalazłam ptaszka ze złamanym skrzydełkiem. Zabrałam go do weterynarza, który unieruchomił mu skrzydła i powiedział że szanse na jego wyleczenie są niskie. Co do karmienia powiedział, że należy go karmić co dwie godziny a poić co godzinę z tym że podczas jedzenia podawać wodę przed, w czasie i po. Chciałam się dowiedzieć jakie są Waszym zdaniem szanse na jego wyleczenie, w jaki sposób należy go karmić i poić, a także jaki podawać pokarm. Co do jego wieku prawdopodobnie jest to młody jerzyk ale nie wiem jaka jest jego waga dlatego ciężko mi ustalić dawki pożywienia. Proszę o pomoc i z góry dziękuję. Pozdrawiam.

Aguisa, to nie jest młody ptak, ale dorosły. Prawdopodobnie natknął na jakąś przeszkodę i zranił się. Polecam, zebyś napisała maila do pani Zosi Brzozowskiej, która ma dużo doświadczeń z jerzykami (info@ratujmyptaki.org) i poradzi Ci, jak go karmić itp.

Problem jest z tym, że jerzyk jest ptakiem, stworzonym do latania, przebywania w powietrzu. Ma bardzo krótkie nóżki i długie skrzydla (co na pewno sama zauważyłaś) i z tego powodu nie potrafi chodzić po ziemi. Nie może więc życ gdzieś w klatce, na ziemi czy na gałązce (a jeśli nawet może, to co to za życie, dla takiego ptaka - nawet chodzić, biegać nie może). Dużo ptaków, które majó złamane skrzydła i po wyleczeniu nie mogą latać, może +/- z zadowoleniem życ w jakimś azylu, wolierze, ZOO... Ale jerzyk - to bardzo trudna sprawa :(

Zależy więc od tego, jakie jest jego zranienie - czy będzie mógł latać lub nie. Jeżli nie, to trzeba poważnie pomyśleć o tym, czy dla niego nie jest życie gorsze, niż śmierć. Niestety. :(
Svě
(zoolog-ornitolog Agentury ochrony przyrody i krajobrazu w Pardubicach)

aguisa - 2008-06-14 17:44:01

Dziękuje za odpowiedź i za określenie jego wieku.
Nie powiem, żeby mnie ta informacja o jego charakterze trochę nie zmartwiła....
Marcel przez cztery dni prawie w ogóle się nie ruszał.
Dziś jest jakiś przełom, bo wędruje nieporadnie po pudełku i nawet wydał jakiś odgłos( jakby ćwierkanie) po zjedzeniu robaka :)  -to chyba dobrze bo wcześniej był zupełnie niemy....
Ale widzę też, że życie w pudełku nie jest dla niego dobrym życiem- taki ma smutek w tych czarnych oczkach.... i tak się wkurza jak mu wodę podajemy....
Na razie jednak będziemy o niego walczyć !! Wierzę że skrzydło mu się zrośnie...., za półtora tyg. chyba wszystko się okaże....

sve - 2008-06-14 18:29:50

aguisa napisał:

Dziękuje za odpowiedź i za określenie jego wieku.
Nie powiem, żeby mnie ta informacja o jego charakterze trochę nie zmartwiła....
Marcel przez cztery dni prawie w ogóle się nie ruszał.
Dziś jest jakiś przełom, bo wędruje nieporadnie po pudełku i nawet wydał jakiś odgłos( jakby ćwierkanie) po zjedzeniu robaka :)  -to chyba dobrze bo wcześniej był zupełnie niemy....
Ale widzę też, że życie w pudełku nie jest dla niego dobrym życiem- taki ma smutek w tych czarnych oczkach.... i tak się wkurza jak mu wodę podajemy....
Na razie jednak będziemy o niego walczyć !! Wierzę że skrzydło mu się zrośnie...., za półtora tyg. chyba wszystko się okaże....

No, to zobaczysz :)
Byłabym ale bardzo ostrożna z robakami! Kiedyś nieumyślnie zabiłam młodą dymowkę przez to, że ją karmiłam chrząszczami i robakami, bo nic innego nie mialam. Te ptaki (jerzyki tym bardziej) polują na latające owady, głównie muchy, komary ip. Owady innych gatunków z twardymi częściami z chitynu chyba mogą im zaszkodzić. Powtarzam - zapytaj Zosię, jak i czym go karmić. Ona ma też stronę internetową http://www.ratujmyptaki.org , tam ma też telefon - 091 439 39 59, możesz do niej zadzwonić. Bo nie wiem, jak często tutaj wchodzi.

aguisa - 2008-06-14 18:43:25

Te robaki poradził mi weterynarz..... Przed podaniem robaka dość dobrze go zgniatam, ale nie wiem czy to wystarczy.....  Mail do Pani Zofii Brzozowskiej wysłany, teraz czekam na odp.

Eva Stets - 2008-06-14 23:58:54

Witam!

Chciałabym uzupełnić kilka słów do powyższych postów w sprawie jerzyka. Dodam, że jestem po telefonicznej rozmowie z Panią Zofią Brzozowską i że mogę przekazać, że aguisa otrzymała drogą mailową wskazówki Zosi, jak powinna postąpić z ptakiem.
Dziękuję Sve za podanie wstępnych informacji a aguisa, że zwróciła się tutaj o pomoc (kto szuka nie błądzi).

Zarazem napiszę - to, co mówię zawsze w takich przypadkach: znalezione (chore, pozornie chore, zranione czy po urazach etc) ptaki należy zawsze oddawać w ręce specjalisty.
Przetrzymywanie dzikich ptaków w domu - bez specjalnego zezwolenia Ministerstwa Ochrony Srodowiska nie jest zgodne z prawem i bardzo często (pomimo dobrej woli) - nie pomożemy ptakowi, tak jak to zrobi fachowiec.
Adresy i telefony placówek podawaliśmy na naszym forum już w roku ubiegłym i tam należy się zawsze zgłaszać w takich wypadkach - oddając ptaka w fachowe ręce.
http://bocianyzprzygodzic.pun.pl/viewto … 2569#p2569
W ośrodkach tych zawsze zostaną udzielone odpowiednie porady jak i co należy zrobić z ptakiem lub gdzie należy się zgłosić.

Dla przypomnienia podam adresy kilku takich placówek w Polsce:
Warszawa       -  022 670 22 07,  022 619 40 41  dr A. Kruszewicz  (Azyl dla Ptaków)
Szczecin         -  091 439 39 59  Z. Brzozowska
Mikołów          -  032 322 07 17  J. Wąsiński    kom. 0605 100 179, 0692 786 632  woj.Katowice
Stary Kisielin  -  068 320 93 69  G. i M Rosik  kom.  0601 499 281
Informacje o innych podobnych placówkach (adresy i telefony) można uzyskać także w ogrodach zoologicznych.

Jako członek Południowowielkopolskiej Grupy Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Ptaków (PwG OTOP) zawsze będę popierać, aby każdy znaleziony ptak trafiał w ręce fachowca, który zna się na ptakach i zadecyduje o jego losie i powie nam jak mamy postąpić.
Bardzo cenna i ważna jest nasza wrażliwość i chęć pomocy ptakom, bo dzięki temu wiele razy udaje się tej pomocy udzielić i uratować im życie - ale powinno się to zawsze odbywać pod okiem specjalisty i wg właściwych wskazówek.

Eva Stets
PwG OTOP, HOS-Hellas
wolontariat Hellenic Widlife Hospital EKPAZ (Greckie Centrum Rehabilitacji dla dzikich zwierząt, w tym głównie ptaków)

Eva Stets - 2008-06-15 03:49:45

Niestety rady weterynarza co do karmienia jerzyka robakami są błędne. Jak napisała wyżej Sve są to ptaki, których pokarmem naturalnym są owady latające.
Zastępczym pokarmem może być tu tzw "Mieszanka nabiałowa" pomysłu  J. Desselbergera i K. Rogaczewskiej
(wg prof. dr hab. W. Borzemskiej i wsp., Kompedium Terapii Chrób Ptaków 1989).

Na stronie Fundacji ratujmyptaki jest opis opieki i pomocy jerzykom wg Desslbergera, gdzie podano wyżej wspomniany pokarm:
http://www.ratujmyptaki.org/jerzyk.html
Sam przepis mieszanki nabiałowej można znaleźć na stronie STOP (będącej po części www Azylu dla Ptaków w Warszawie):
http://www.stop.eko.org.pl/portal/index … ages&id=12

Dodam, że w tym, trudnym i niestety smutnym przypadku (ale i w każdym innym) należy zawsze skontaktować się z odpowiednią placówką (czyt. post wyżej).

Eva Stets
PwG OTOP, HOS-Hellas

aguisa napisał:

Te robaki poradził mi weterynarz..... Przed podaniem robaka dość dobrze go zgniatam, ale nie wiem czy to wystarczy.....  Mail do Pani Zofii Brzozowskiej wysłany, teraz czekam na odp.

belcia - 2008-06-19 11:10:32

Po prawie dwóch tygodniach  przebywania w azylu dla dzikich zwierząt wczoraj zostały zmierzone, zaobrączkowane i wypuszczone na wolność dwie kaweczki ,które tam razem przebywały. :) Jedna z nich to właśnie ta którą ja znalazłam. Trzecia kawusia (bez ogona) musi jeszcze trochę pobyć w azylu do czasu kiedy będzie gotowa go opuścić. Kawki zostały wypuszczone razem w miejscu gdzie jedna z nich została znaleziona (razem będzie im rażniej jak powiedziała Sve), a wiemy że jest Ona ekspertem od kaweczek ;) Ptaki poleciały bez problemów i mam nadzieję że znajdą stadko do którego dołączą. :)

Jeszcze raz dziękuję Wszystkim osobom , które udzieliły mi cennych rad : Evie, Sve, Pawłowi Dolacie. 
Podziękowania należą się również Panu Kamilowi z ośrodka w którym kawki przebywały i nabierały tam sił pod jego fachowym okiem i Panu Tomkowi ,który zaobrączkował kawki. Dzięki Wam kaweczki mogą teraz latać i cieszyć się wolnością :)
Kawki zostały zaobrączkowane dwiema obrączkami (srebrną i czerwoną)

A oto kilka fotek z tej akcji:

1. mierzenie i obrączkowanie kawek przez Pana Tomka (fot.1,2,3)
2. wypuszczenie kaweczek (mogłam ja to uczynić :)) (fot.4,5)
3. jedna z młodych kawek w locie (fot.6)


http://images29.fotosik.pl/232/48cde4b45e56f240m.jpg http://images25.fotosik.pl/231/5e7acff8bcd5f1f6m.jpg http://images34.fotosik.pl/291/bf40b8e45ca7ef5fm.jpg
http://images27.fotosik.pl/231/c982cca12426295fm.jpg http://images33.fotosik.pl/291/9cdc5e977ee05bebm.jpg http://images34.fotosik.pl/291/3f1d041207fe5596m.jpg

bockowa - 2008-06-27 18:13:38

Witajcie.

Wrocilam z Kolobrzegu. Mialam smutna przygode. W srodku miasta na ulicy spacerowala mewa ze zlamanym skrzydlem-krwawiacym- i brakiem jednej pletwy  (?)  Zgromadzilo sie wokol duzo ludzi-kazdy prawie dzwonil do strazy miejskiej  ---niektorzy wrazliwsi plakali- ona wolala o pomoc- ale nikt nie mial odwagi bez rekawiczek lapac ja i wciskac w pudlo by zaniesc do strazy--Gdyz okazalo sie-ze nie maja czasu przyjechac  - bo wlasnie lapali sarne w okolicy-( Boze...stalam tam ponad 2 godziny i musialam wracac do osrodka- Nie mialam jak wlaczyc netu i szukac tutaj na stronie nr tel do pogotowia spec w ochronie zwierzat- cokolwiek co tu wczesniej zostalo opisane-gdy ludzie mieli podobne problemy.  Wierze ttylko ,ze jednak ja zabrali i pomogli bo na drugi dzien nie bylo juz jej . Mam ochote napisac do prezydenta Kolobrzegu,ze tak dba o zielen-i czystosc miasta-bo to widac-  ale kurcze --zeby tak lekcewazyc ponad 20 telefonow do strazy miejskiej kiedy dzieje sie krzywda placzacemu niemal ptaku?!................:((((   Zastanawiam sie,czy wpadla na jakis slup elektr. czy kot ja tak pokiereszowal.  Powiedzcie co warto miec zawsze w portfelu za nr tel- zeby w dowolnym miejscu Polski uzyskac szybciej pomoc w ratowaniu zwierzat ?

kawia - 2008-07-03 19:56:52

Witam.
W centrum Warszawy, blisko Pałacu Kultury, w podwórku-studni w wywietrzniku strychu założyły gniazdo pustułki. Jest cztery lub pięć młodych, robią dużo hałasu, lokatorzy odnoszą się do nich z sympatią, dozorczyni tez nie ma nic przeciwko, chociaz brudzą. Martwimy sie jednak, jak one sobie poradzą w tej ciasnej przestrzeni z nauką latania, nie wiemy czy powinno się takie gniazdo zgłosic jakiejś organizacji, żeby zapewnić ptakom ochronę, nie wiemy czy i jak można im zaszkodzić lub pomóc. Na razie nikt  ptakom nie przeszkadza, ale w razie czego? Czy przy nauce latania młode nie będą sie rozbijac o okna? Przeczytałam też (http://www.pwg.otop.org.pl/drapo1.php), że młode często wypadają z gniazd. Wprawdzie miejsce jest obszerne, ale, czy nie należałoby np. zamontowac jakiejś siatki?
Brak nam jakiejkolwiek orientacji i doświadczenia w "ptasim swiecie". Jesli ktoś może dac sensowne rady - prosimy. Na razie nie zdradzamy adresu, żeby niechcący nie spowodować zagrożenia.

Eva Stets - 2008-07-03 20:17:33

Witam!

Miłe bardzo, że czyta Pani stronę PwG OTOP - znajduje się tam faktycznie sporo wartościowych i ciekawych tekstów.

Jeśli chodzi o pustułki, ważna sprawa, że ptakom nikt nie przeszkadza i że lokatorzy odnoszą się do nich z sympatią. Biorąc za zasadę, że nie ma co się martwić na zapas, dobrze by było na razie zostawić pustułki w spokoju i uważnie obserwować (z na tyle bezpiecznej dla nich odległości aby ich nie płoszyć).
Słuszne też podejście, że nie chcecie Państwo niechcący spowodowć zagrożenia lub zaszkodzic ptakom.
Ponieważ rzecz dzieje się w Warszawie można skontaktować się ze stołeczną Grupą OTOP, zapewne znajdzie się u nich rada i odpowiedź na wątpliwości (a w razie potrzeby niezbędna pomoc).

Link kontaktowy do o warszawskiej Grupy OTOP:
http://www.otop.org.pl/kat_50_105_512_5 … _OTOP.html

Pozdrawiam
Eva Stets
PwG OTOP

kawia napisał:

Witam.
W centrum Warszawy, blisko Pałacu Kultury, w podwórku-studni w wywietrzniku strychu założyły gniazdo pustułki. Jest cztery lub pięć młodych, robią dużo hałasu, lokatorzy odnoszą się do nich z sympatią, dozorczyni tez nie ma nic przeciwko, chociaz brudzą. Martwimy sie jednak, jak one sobie poradzą w tej ciasnej przestrzeni z nauką latania, nie wiemy czy powinno się takie gniazdo zgłosic jakiejś organizacji, żeby zapewnić ptakom ochronę, nie wiemy czy i jak można im zaszkodzić lub pomóc. Na razie nikt  ptakom nie przeszkadza, ale w razie czego? Czy przy nauce latania młode nie będą sie rozbijac o okna? Przeczytałam też (http://www.pwg.otop.org.pl/drapo1.php), że młode często wypadają z gniazd. Wprawdzie miejsce jest obszerne, ale, czy nie należałoby np. zamontowac jakiejś siatki?
Brak nam jakiejkolwiek orientacji i doświadczenia w "ptasim swiecie". Jesli ktoś może dac sensowne rady - prosimy. Na razie nie zdradzamy adresu, żeby niechcący nie spowodować zagrożenia.

kawia - 2008-07-03 20:27:02

Bardzo dziekuję za kontakt.
Obserwacje prowadzone są (równiez robione fotografie) z okna przeciwległej oficyny, to im chyba nie przeszkadza.
pozdrawiam
Ewa

Eva Stets - 2008-07-03 20:43:55

Nie to im nie przeszkadza, życzę powodzenia pustułkom i Państwu w obserwacjach tych sympatycznych ptaków. Warto też mieć (jeśli to możliwe) lornetkę do obserwacji.
Pozdrawiam
Eva Stets

kawia napisał:

Bardzo dziekuję za kontakt.
Obserwacje prowadzone są (równiez robione fotografie) z okna przeciwległej oficyny, to im chyba nie przeszkadza.
pozdrawiam
Ewa

bockowa - 2008-07-04 17:27:32

bockowa napisał:

Witajcie.

Wrocilam z Kolobrzegu. Mialam smutna przygode. W srodku miasta na ulicy spacerowala mewa ze zlamanym skrzydlem-krwawiacym- i brakiem jednej pletwy  (?)  Zgromadzilo sie wokol duzo ludzi-kazdy prawie dzwonil do strazy miejskiej  ---niektorzy wrazliwsi plakali- ona wolala o pomoc- ale nikt nie mial odwagi bez rekawiczek lapac ja i wciskac w pudlo by zaniesc do strazy--Gdyz okazalo sie-ze nie maja czasu przyjechac  - bo wlasnie lapali sarne w okolicy-( Boze...stalam tam ponad 2 godziny i musialam wracac do osrodka- Nie mialam jak wlaczyc netu i szukac tutaj na stronie nr tel do pogotowia spec w ochronie zwierzat- cokolwiek co tu wczesniej zostalo opisane-gdy ludzie mieli podobne problemy.  Wierze ttylko ,ze jednak ja zabrali i pomogli bo na drugi dzien nie bylo juz jej . Mam ochote napisac do prezydenta Kolobrzegu,ze tak dba o zielen-i czystosc miasta-bo to widac-  ale kurcze --zeby tak lekcewazyc ponad 20 telefonow do strazy miejskiej kiedy dzieje sie krzywda placzacemu niemal ptaku?!................:((((   Zastanawiam sie,czy wpadla na jakis slup elektr. czy kot ja tak pokiereszowal.  Powiedzcie co warto miec zawsze w portfelu za nr tel- zeby w dowolnym miejscu Polski uzyskac szybciej pomoc w ratowaniu zwierzat ?

Rozumiem,ze sie narazilam TUTAJ szanownemu Towarzystwu-i nikt mi nie odpowiedzial. Ale ja dostalam odp od Strazy Miejskiej w Kolobrzegu-ze na szczescie uratowali ptaszynke.

dotyczy: interwencji w sprawie rannej mewy
    Odpowiadając na Pani pismo(email) z dnia 29 czerwca 2008 r. informuję, że w dniu 23.06.2008 r. o godz. 9.30 kołobrzeska Straż Miejska otrzymała zgłoszenie dotyczące rannej mewy przebywającej przy ul. Ratuszowej w Kołobrzegu. Mając na uwadze powyższe oraz obowiązujące procedury strażnik przyjmujący zgłoszenie natychmiast powiadomił o zaistniałej sytuacji schronisko dla zwierząt, które to posiada odpowiednie środki techniczne pozwalające na schwytanie rannej mewy a następnie udzielenie jej właściwej pomocy. Niestety okazało się, że w tym samym czasie schronisko dla zwierząt wykonywało zadanie polegające na udzieleniu pomocy sarnie znajdującej się w Kołobrzegu przy ul. Grzybowskiej. Tym samym pracownicy schroniska mogli przybyć do rannej mewy dopiero około godz. 11.30, i po złapaniu przetransportowali ją do lekarza weterynarii, który udzielił jej wymaganej pomocy.
    Biorąc pod uwagę powyższe mogła Pani odnieść wrażenie braku zainteresowania właściwych służby wskazanym przez Panią tematem jednak wynikało to z nawarstwienia się dwóch równorzędnych spraw a nie ignorowaniem problemu.

Eva Stets - 2008-07-04 18:01:30

Witam!

Odnośnie postu wyżej (post bockowa)
Pani pytanie zadane w poście w dniu 27.6.2008 r. brzmiało (cytuję): 

bockowa napisał:

Powiedzcie co warto miec zawsze w portfelu za nr tel- zeby w dowolnym miejscu Polski uzyskac szybciej pomoc w ratowaniu zwierzat ?

Uważam, że jest to osobistą sprawą każdego czy nosi przy sobie numery telefonów do placówek zajmujących się opieką nad zwierzętami czy też szuka tej pomocy inną drogą (np inf. telefoniczna)
Jak widać Pani telefony i pismo, które wystosowała Pani do Straży Miejskiej w Kołobrzegu odniosły skutek.
W cytowanym przez Panią piśmie - znajduje się wystarczająco jasne wyjaśnienie sprawy, że wniosek o ratunek dla rannej mewy nie został zignorowany a ptak został oddany pod właściwą opiekę po Pani interwencji.

Dziękujemy za informację.
Forum Bocianów z Przygodzic

bockowa napisał:

Rozumiem,ze sie narazilam TUTAJ szanownemu Towarzystwu-i nikt mi nie odpowiedzial. Ale ja dostalam odp od Strazy Miejskiej w Kolobrzegu-ze na szczescie uratowali ptaszynke.

dotyczy: interwencji w sprawie rannej mewy
    Odpowiadając na Pani pismo(email) z dnia 29 czerwca 2008 r. informuję, że w dniu 23.06.2008 r. o godz. 9.30 kołobrzeska Straż Miejska otrzymała zgłoszenie dotyczące rannej mewy przebywającej przy ul. Ratuszowej w Kołobrzegu. Mając na uwadze powyższe oraz obowiązujące procedury strażnik przyjmujący zgłoszenie natychmiast powiadomił o zaistniałej sytuacji schronisko dla zwierząt, które to posiada odpowiednie środki techniczne pozwalające na schwytanie rannej mewy a następnie udzielenie jej właściwej pomocy. Niestety okazało się, że w tym samym czasie schronisko dla zwierząt wykonywało zadanie polegające na udzieleniu pomocy sarnie znajdującej się w Kołobrzegu przy ul. Grzybowskiej. Tym samym pracownicy schroniska mogli przybyć do rannej mewy dopiero około godz. 11.30, i po złapaniu przetransportowali ją do lekarza weterynarii, który udzielił jej wymaganej pomocy.
    Biorąc pod uwagę powyższe mogła Pani odnieść wrażenie braku zainteresowania właściwych służby wskazanym przez Panią tematem jednak wynikało to z nawarstwienia się dwóch równorzędnych spraw a nie ignorowaniem problemu.

kawia - 2008-07-05 20:11:50

Dzisiaj rano jedna młoda pustułka wypadła i siedziała na podwórku. Podskakiwała tylko. Po dłuższym czasie, żeby go kot nie zeżarł, zostało zabrane do koszyka, wezwano straż miejską. Patrol "ptasi" znający się na rzeczy przyjechal i zabrał pisklaka do Zoo, do ptasiego azylu. Niestety. Może byc problem z następnymi, bo piskleta nie mają na czym siadać. Nie ma balkonów ani żadnych barierek, gałęzi ani gzymsów. Klasyczna studnia.

Eva Stets - 2008-07-05 22:03:44

Witam!

Pozwolę sobie przytoczyć dwa cytaty:
1 -"...młode skowronki, słowiki, kosy, kwiczoły, puszczyki, pustułki oraz wiele innych ptaków opuszczają gniazdo na kilka dni przedtem, zanim staną się lotne. Wynika to ze strategii ochrony lęgu przed drapieżnikami, którym trudniej jest wykryć pisklęta ukryte wśród krzewów, a poza tym nawet w przypadku napaści agresor nie znajdzie wszystkich młodych pochodzących z jednego gniazda. Po opuszczeniu gniazda podloty pozostają pod opieką rodziców, którzy nadal je karmią i ostrzegają przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Dorosłe ptaki kryją się jednak przed nadchodzącymi ludźmi, którzy znalazłszy takie młode, zabierają je do domu jako "opuszczone" lub "wypadnięte"...Wskutek tego odbiera się rodzicom zupełnie zdrowe i prawidłowo rozwijające się potomstwo...
Rola lekarza weterynarii powinna wówczas polegać na wyjaśnieniu sytuacji i - jeśli stwierdzi, że podlot jest silny i nie doznał urazów mechanicznych - przekonaniu przygodnych opiekunów, aby odnieśli ptaka tam, gdzie go znaleźli, i umieścili w koronie krzewu, na pobliskim dachu lub innym w miarę bezpiecznym miejscu.
Jest to najlepsze rozwiązanie, dające ptakowi szansę dalszego życia w naturalnym siedlisku..." (Kruszewicz 2003)


2 - Jednakże, jak już czytała Pani w opracowaniu Pawła T. Dolaty na stronie PwG OTOP  (http://www.pwg.otop.org.pl/drapo1.php), z pustułkami w miastach bywa inaczej - także ze względu na wysokie i nieraz niedogodne dla ptaków umiejscowienie gniazda (cytuję fragmenty):
"...Problemem miejskich pustułek jest wypadanie nielotnych młodych z gniazd. Często wnęka budynku jest wystarczająco duża dla wysiadującej samicy, ale zbyt mała dla kilku, i to ruchliwych, młodych. Nawet jeśli przeżyją one taki upadek z wysokości, narażone są na ataki psów czy kotów.
O skali tego zjawiska świadczy, że na 143 przypadki martwych i osłabionych ptaków szponiastych w Polsce zgłoszone do Komitetu Ochrony Orłów w 2000 r. były 63 pustułki, w tym 60 osłabionych, głównie podlotów (Jakowszczenko i in. 2001)...
...Co innego z pustułką, której gniazdo i rodzice są kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów ponad ziemią. O tym, że jest to problem na znaczną skalę świadczy, że w 1998 r. w Warszawie do ZOO dostarczono ponad 20 piskląt pustułek, z których większość udało się odchować i przywrócić przyrodzie (Luniak, Rejt 1998)..." (Dolata 2005) *

Tak więc:
1 - Bardzo dobrze, że z troski ptak znalazł się w Azylu dla Ptaków, radziłabym jednak skontaktować się bezpośrednio z Azylem, aby zasięgnąć dalszych informacji o jego losie.
2 - Ponieważ pisze Pani, że jest to "klasyczna studnia" i że może być problem z następnymi młodymi myślę, że w Azylu będą mogli Państwu doradzić jak postąpić w przypadku kolejnych piskląt.
3 - Jak już pisłam wcześniej, w dniu 3.7.2008 (post: http://bocianyzprzygodzic.pun.pl/viewto … 9741#p9741)
- można też skontaktować się z Warszawską Grupą OTOP.

- Dla przypomnienia podaję link kontaktowy do Warszawskiej Grupy OTOP:
http://www.otop.org.pl/kat_50_105_512_5 … _OTOP.html

- Kontakt na Ptasi Azyl w Warszawie jest łatwy do znalezienia (podawałam go kilkakrtonie na naszym forum):
tel. 022 670 22 07, 022 619 40 41 (dr A. Kruszewicz, Azyl dla Ptaków)
Warszawski Ogród Zoologogiczny
Ratuszowa 1/3

Może warto będzie (po sezonie lęgowym) pomyśleć o założeniu specjalnych budek lęgowych dla pustułek, o których można przeczytać również w wspomianym wyżej tekście Pawła (cytuję dwa fragmenty):
"...Jedną z najbardziej zagrożonych wyginięciem grup ptaków w Polsce są ptaki szponiaste, do niedawna nazywane drapieżnymi. Wśród nich jest niewielki gatunek sokoła - pustułka, którego liczebność w naszym kraju silnie spadła. Jednak równocześnie, choć nie tak szybko, rośnie liczba tych ptaków w miastach. W ochronie miejskich populacji tego gatunku ważną rolę odgrywają skrzynki lęgowe i półki przed miejscami lęgowymi. Zastosowano je m. in. w Warszawie i Poznaniu...
... Sposobem na ograniczenie strat przez wypadanie piskląt, jak i zabezpieczenie miejsc lęgowych, jest stosowanie specjalnych, ale prostej konstrukcji, budek lęgowych. Budki lęgowe dla pustułek w Poznaniu stosuje w ramach dużego projektu Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”. Stosowane są też w mniejszych miastach, np. w Ostrowie Wielkopolskim przez Południowowielkopolską Grupę Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków..." (Dolata 2005)

ad *  Dla porównania dalszych danych mogę podać, że w latach 1998-2000 do warszawskiego Azylu trafiły w sumie 104 pustułki (w tym większość podlotów) a na wolność wypuszczono 85 ptaków, z kolei tylko w samym 2006 roku dostarczono tam 46 pustułek z czego 37 wróciło na wolność (inf. A. Kruszewicz, Azyl dla Ptaków).

życzę powodzenia pustułkom a także wszystkim, któym los i ochrona tych ptaków nie są obojętne
Eva Stets
PwG OTOP

kawia napisał:

Dzisiaj rano jedna młoda pustułka wypadła i siedziała na podwórku. Podskakiwała tylko. Po dłuższym czasie, żeby go kot nie zeżarł, zostało zabrane do koszyka, wezwano straż miejską. Patrol "ptasi" znający się na rzeczy przyjechal i zabrał pisklaka do Zoo, do ptasiego azylu. Niestety. Może byc problem z następnymi, bo piskleta nie mają na czym siadać. Nie ma balkonów ani żadnych barierek, gałęzi ani gzymsów. Klasyczna studnia.

kawia - 2008-07-06 22:00:47

Młode pustułki ze Śródmiescia dzisiaj poleciały.
Siadały na parapetach, stare z piskiem krążyły, jakby zachęcając do wysiłku, a krążyły z jedzeniem w szponach, na zachętę. Najciekawsze było, że młode uczyły sie chodzić po ścianach - jak po korze drzew - pionowo! Co widać na zdjęciach.
W albumie fotografie z całego tygodnia - czyli od czasu, kiedy gniazdo sie "ujawniło" głośnym piskiem i kompletnym zniknięciem gołębi:
http://picasaweb.google.pl/porcella7/Pu … Z3vGPoTJMQ

2011482 - 2008-07-07 01:08:52

Kiedyś przygarnęłam 5 młodych kawek, 4 dość szybko zaczęły fruwać i wróciły do stada. Ostatnia mieszkała ze mną kilka tygodni. Normalna scenka to 6 kotów wycofujących się z kuchni przed drepczącą po podłodze czarną paskudą. Koty jadają w kuchni na swoim stole /na podłodze jest jedzenie dla psów/ kawka zawsze pierwsza sprawdzała kocie miski, kociska bały sie tej zarazy, tylko maleńka kocica czasem protestowała. Na Regale z akwariami stał kosz dla kotów w którym sypiały dwa wielkie koty europejskie /czytaj:dachowce/ paskuda wyrzuciła biedne kociska z ich spanka. Ale najdziwniejszy jej numer to kąpiel w wannie. Między łazienką i kuchnią jest małe okienko, rozkoszowałam się kąpielą w pianie, gdy ptaszysko wskoczyło do wanny, wyrzuciłam ją z wanny, wskoczyła ponownie, koniec kąpieli, włączyłam suszarkę i z niedowierzaniem oglądałam jak ptaszysko rozkosznie prostuje skrzydła, podstawiając je pod strumień gorącego powietrza. Gdy mała jadła samodzielnie i swobodnie fruwała, została zabrana przez dorosłą kawkę, która jeszcze przez kilka dni sprawdzała przez okno w kuchni czy oddałam już wszystkie młode. Pozdrawiam.

bockowa - 2008-07-07 11:20:47

Eva Stets napisał:

Witam!

Odnośnie postu wyżej (post bockowa)
Pani pytanie zadane w poście w dniu 27.6.2008 r. brzmiało (cytuję): 

bockowa napisał:

Powiedzcie co warto miec zawsze w portfelu za nr tel- zeby w dowolnym miejscu Polski uzyskac szybciej pomoc w ratowaniu zwierzat ?

Uważam, że jest to osobistą sprawą każdego czy nosi przy sobie numery telefonów do placówek zajmujących się opieką nad zwierzętami czy też szuka tej pomocy inną drogą (np inf. telefoniczna)
Jak widać Pani telefony i pismo, które wystosowała Pani do Straży Miejskiej w Kołobrzegu odniosły skutek.
W cytowanym przez Panią piśmie - znajduje się wystarczająco jasne wyjaśnienie sprawy, że wniosek o ratunek dla rannej mewy nie został zignorowany a ptak został oddany pod właściwą opiekę po Pani interwencji.

Dziękujemy za informację.
Forum Bocianów z Przygodzic

bockowa napisał:

Rozumiem,ze sie narazilam TUTAJ szanownemu Towarzystwu-i nikt mi nie odpowiedzial. Ale ja dostalam odp od Strazy Miejskiej w Kolobrzegu-ze na szczescie uratowali ptaszynke.

dotyczy: interwencji w sprawie rannej mewy
    Odpowiadając na Pani pismo(email) z dnia 29 czerwca 2008 r. informuję, że w dniu 23.06.2008 r. o godz. 9.30 kołobrzeska Straż Miejska otrzymała zgłoszenie dotyczące rannej mewy przebywającej przy ul. Ratuszowej w Kołobrzegu. Mając na uwadze powyższe oraz obowiązujące procedury strażnik przyjmujący zgłoszenie natychmiast powiadomił o zaistniałej sytuacji schronisko dla zwierząt, które to posiada odpowiednie środki techniczne pozwalające na schwytanie rannej mewy a następnie udzielenie jej właściwej pomocy. Niestety okazało się, że w tym samym czasie schronisko dla zwierząt wykonywało zadanie polegające na udzieleniu pomocy sarnie znajdującej się w Kołobrzegu przy ul. Grzybowskiej. Tym samym pracownicy schroniska mogli przybyć do rannej mewy dopiero około godz. 11.30, i po złapaniu przetransportowali ją do lekarza weterynarii, który udzielił jej wymaganej pomocy.
    Biorąc pod uwagę powyższe mogła Pani odnieść wrażenie braku zainteresowania właściwych służby wskazanym przez Panią tematem jednak wynikało to z nawarstwienia się dwóch równorzędnych spraw a nie ignorowaniem problemu.

NIESTETY...DZIS DZWONILAM DO TOnZ W KOLOBRZEGU..I PANI POWIEDZIALA MI..ZE MEWE PRAWDOPODOBNIE USPIONO..:(...Ponoc te ptaki -w przeciwienstwie do bockow..nie daja sie oswoic..i nawet po wyleczeniu gdy nie moga latac..nie da sie ich 'przechowac' w jakims ptasim schronisku jak tutaj wiele razy opisywano takie przyklady. No przykro mi--ale przynajmniej znam final -calej sprawy-. Przy okazji dowiedzialam sie ,ze mewy masowo przylatuja z pln do nas-bo mamy cieplejsze zimy- i jest ich tak duzo,ze zakladaja gniazda w miescie na plaskich dachach budynkow;) Ludzie oczywiscie juz podniesli larum...i Pani z TOnZ zaproponowala wyjmowanie jaj z tych gniazd- zamiast innego-nie daj Boze niehumanitarnego 'pozbywania'sie nadmiaru mew.

Pozdrawiam , troszkę zasmucona.

sve - 2008-07-07 16:45:01

:applause:  :good:  :D
Ale smieszne epizody! Dzieki, ze napisalas o tym! Tylko kolejny dowod inteligencji krukowatych.



2011482 napisał:

Kiedyś przygarnęłam 5 młodych kawek, 4 dość szybko zaczęły fruwać i wróciły do stada. Ostatnia mieszkała ze mną kilka tygodni. Normalna scenka to 6 kotów wycofujących się z kuchni przed drepczącą po podłodze czarną paskudą. Koty jadają w kuchni na swoim stole /na podłodze jest jedzenie dla psów/ kawka zawsze pierwsza sprawdzała kocie miski, kociska bały sie tej zarazy, tylko maleńka kocica czasem protestowała. Na Regale z akwariami stał kosz dla kotów w którym sypiały dwa wielkie koty europejskie /czytaj:dachowce/ paskuda wyrzuciła biedne kociska z ich spanka. Ale najdziwniejszy jej numer to kąpiel w wannie. Między łazienką i kuchnią jest małe okienko, rozkoszowałam się kąpielą w pianie, gdy ptaszysko wskoczyło do wanny, wyrzuciłam ją z wanny, wskoczyła ponownie, koniec kąpieli, włączyłam suszarkę i z niedowierzaniem oglądałam jak ptaszysko rozkosznie prostuje skrzydła, podstawiając je pod strumień gorącego powietrza. Gdy mała jadła samodzielnie i swobodnie fruwała, została zabrana przez dorosłą kawkę, która jeszcze przez kilka dni sprawdzała przez okno w kuchni czy oddałam już wszystkie młode. Pozdrawiam.

cel-cia - 2008-07-07 22:26:35

Bardzo ciekawa historia, szkoda tylko,że tak rzadko można przeżyć takie niesamowite chwile.Gratuluję i.... zazdroszczę !!!  (zdrowo).  Też bym tak chciała !!!! Pozdrawiam :)

2011482 - 2008-07-07 23:37:09

Zabawa jest przednia, tylko nie powiem jak wygląda mieszkanie! Mogę sobie na to pozwolić, bo mieszkam sama nie licząc psiokotów. Od soboty mam nowego lokatora, chyba ma mu się na życie - młody sponiewierany gawron, pierwszy raz widziałam ptaka mokrego i dygoczącego z przerażenia. Na razie nie daje głosu, nie fruwa, ma  połamane i obiedzone przez robactwo pióra. Mieszka w kuchni, koty rozsądnie zrezygnowały z wchodzenia do kuchni, zobaczymy kiedy straszydło zacznie je poniewierać. pozdrawiam.

2011482 - 2008-07-08 00:20:58

Nie tylko krukowate są tak inteligentne - kiedyś dzieci przyniosły dwa gołe pisklęta sierpówki, przepojona wiedzą książkową, wystawiłam maluchy na balkon, czekając aż dorosłe ptaki zareagują instynktownie na rozwarte wrzeszczące gardziele, reakcja była - mało nie zamordowały maluchów. Pisklaki się opierzyły - a więc zaczęło się poznawanie otoczenia, ławeczka przed blokiem, maluchy obok, zaczęło im się nudzić, powędrowały jakieś 3 metry do róż, i znowu dostały lanie od dorosłych ptaków, oceniłam to bardzo "mądrze" jako przejaw terytorializmu. Zabierałam maluchy do zaprzyjażnionych ogródków, ptaki nie oddalały się dalej niż 2 metry. Zaczęły już dobrze fruwać, nie wiedziałam jak je nauczyć wiedzy o zagrożeniach. Któregoś dnia maluchy wyleciały przez kuchenne okno - zrobiło się trochę smutno. Koniec hodowli. O 16 jedno małe wylądowało na balkonie i wrzeszcząc pognało do kuchni po jedzenie, po chwili drugi wrócił do kuchni i tak to trwało całe lato. Dorosłe ptaki zabierały je na cały dzień i oddawały wieczorem, chyba że nadciągała burza - maluchy wracały wcześniej. Odniosłam wrażenie, że dorosły samiec miał od opieką młodą samiczką a samczyk był pod opieką samicy. Nadzwyczajną uciechę sprawiało im jedzenie z obciętej strzykawki - zanurzały łepki aż po szyję w ciepłej mieszance kaszy itd, to samo jedzenie w garnuszku już nie miało uroku. Życie w przeciągu balkon - kuchnia zaczęło trochę męczyć. Balkon został zamknięty, samczyk wracający do kuchni, jeśli okno też było zamknięte natrętnie odwiedzał sąsiadkę mieszkającą piętro niżej, przeprowadzał rewizję w garnkach. Po miesiącu od rozstania, na balkonie wylądowała samiczka, nastroszona, wyrażnie chora, na propozycję: chodź malutka! odważnie weszła do pokoju, przez 3 dni dostawała węgiel-miała biegunkę, panowała susza, a w pobliżu nie ma czystej wody. Gdy wyzdrowiała, odfrunęła i już jej nie spotkałam. Pozdrawiam i przepraszam, że nie piszę o krukowatych.

Eva Stets - 2008-07-08 01:24:01

Witam!

Pisząc ten post podam tu dwa cytaty z powyższych wpisów:

1- Celciu - zapewne wiele osób, które kochają ptaki by tak chciało jednakże aby zajmować się dzikimi ptakami trzeba mieć na to właściwy ku temu zawód i specjalne zezwolenie. Inaczej... wypada nam "zadowolić  się" albo obserwacją ptaków albo...domowym kanarkiem (który nota bene też wymaga sporej wiedzy o ptakach, bo to również bardzo wrażliwe istoty)

cel-cia napisał:

Bardzo ciekawa historia, szkoda tylko,że tak rzadko można przeżyć takie niesamowite chwile.Gratuluję i.... zazdroszczę !!!  (zdrowo).  Też bym tak chciała !!!!

2 - Odnośnie postu 2011482 - ma Pani bardzo ciekawy sposób i styl pisania, jak widać z dużą sympatią do wszelkich zwierząt. To jest dobre, i miłość do zwierząt, i podchodzenie do sprawy z humorem.
Nie wiem, czy zajmuje się Pani nimi zawodowo, czy jest Pani np weterynarzem ? (bo jeśli tak, to przyklasnąć!).

Powiem jednak szczerze, że określenie, że "zabawa jest przednia" nie jest tu na miejscu (przepraszam).
Zadna istota ludzka, żadne zwierzę a na pewno nie ptaki dzikie nie są "zabawą", obojętnie jak na to spojrzymy.
Opieka nad zwierzętami, to bardzo odpowiedzialna i ważna sprawa - pomimo nieraz "zabawnych momentów".

Tu również chciałabym podkreślic, że według polskiego prawa przetrzymywanie dzikich ptaków - bez specjalnego na to zezwolenia jest nielegalne i uznane za łamanie prawa.
Rozumiem sympatię i chęć pomocy ptakom i jeśli ma Pani ku temu predyspozycje a nie ma na to zezwolenia, lepiej by było tego prawa nie łamać i albo (jeśli w Pani wypadku jest to możliwe) uzyskać zezwolenie Ministerstwa Ochrony Srodowiska albo kierować ptaki do specjalistycznych ośrodków, gdzie będą miały one zapewnioną opiekę fachowców.

Zdarza się także, że dzikie ptaki, które nie przebywają pod fachową opieką nie są właściwie karmione a ponadto za bardzo przyzwyczajają się do ludzi. Efektem tego jest, że nawet po kilku dniach takiej "opieki", osłabiony ptak albo padnie a ten "odratowany" często nie poradzi sobie po wypuszczeniu na wolność (i nie można tu patrzeć, że "kiedyś sie udało").

Dlatego też dzikie ptaki, które z różnych powodów znalazły się w naszych rękach - należy zawsze kierować w ręce fachowca.
Jak napisałam wyżej - nie wiem, czy jest Pani fachowcem...jeżeli nie - prosiłabym (właśnie z miłości do ptaków) powierzać ptaki w ręce specjalisty.
Dodam też, że nawet najbardziej udomowiony kot może kiedyś "przypomnieć" sobie o dzikich instynktach i może zaatakować ptaka i nie można tu bazować na wyjątkach, że tak się nie zdarzyło.

Odnośnie postu o sierpówkach dodam jako uzupełnienie, że:
1 - wątek ten jest poświęcony jedynie dla ptaków krukowatych
2 - sama wiedza książkowa i dobre chęci nie wystarczą i - jak pisałam wyżej wg polskiego prawa przetrzymywanie ptaków bez specjalnego zezwolenia jest niezgodne z prawem

Z pełnym szacunkiem
Eva Stets
Południowowielkopolska Grupa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków
wolontariat Hellenic Widlife Hospital EKPAZ (Greckie Centrum Rehabilitacji dla dzikich zwierząt, w tym głównie ptaków)

2011482 napisał:

Zabawa jest przednia, tylko nie powiem jak wygląda mieszkanie! Mogę sobie na to pozwolić, bo mieszkam sama nie licząc psiokotów. Od soboty mam nowego lokatora, chyba ma mu się na życie - młody sponiewierany gawron, pierwszy raz widziałam ptaka mokrego i dygoczącego z przerażenia. Na razie nie daje głosu, nie fruwa, ma  połamane i obiedzone przez robactwo pióra. Mieszka w kuchni, koty rozsądnie zrezygnowały z wchodzenia do kuchni, zobaczymy kiedy straszydło zacznie je poniewierać. pozdrawiam.

2011482 - 2008-07-08 02:48:58

Kilka słów wyjaśnienia: jestem biologiem, a właściwie zoologiem. Nie lubię patrzeć na martwe ptaki, niedaleko trasy spacerowej dla psów, jest kolonia kawek. Wiosną nie wszystkie młode ptaki mają szanse na przeżycie, niektóre są zbyt słabe aby fruwać. W pobliżu grasują bezdomne koty, ptaki które przygarniam, nie mają żadnych szans na przeżycie. Nie próbuję ich oswajać, zostają odchowane, gdy samodzielnie jedzą i fruwają, wracają do stada. Od wielu lat z powodu zwierząt mam kontakty z lekarzami weterynarii, czasem proszę o pomoc pracowników działu hodowli ptaków z ZOO. Gdy trafia do mnie pisklę, którego gatunku nie jestem w stanie określić, przekazuję je do ogrodu zoologicznego. Aby zapewnić pierzakom spokój rezygnuję z jednego pokoju, który zamienia się w ptaszarnię. Określenie "przednia zabawa" dotyczy mojej z góry skazanej na klęskę próby utrzymania ładu i porządku i chwili szczęścia gdy banda mnie opuszcza. Kilka słów o kotach: mam kocią arystokrację, znam je od 13 lat, widziałam beznadziejne próby Tygrysa, żeby zachęcić persy do polowania. Siedzą spokojnie dopóki mysz nie idzie w ich kierunku, każdy gryzoń który się do nich zbliża, powoduje rejteradę ..,Poza tym wśród zwierząt obowiązuje "prawo gościnności". Bywa to dla mnie czasem kłopotliwe, zupełnie tego nie rozumiem, ale moje psy potrafiły zaprosić psiego bezdomniaka na dłuższą wizytę, jesli miałam szczęście - to kilka godzin, czasem kilka tygodni, dopóki nie znalazłam odpowiedniego domu. Wracając do ptaków: dziki gołąb zataczający się na ścieżce, nikogo nie interesuje, straż miejska tez nie reaguje, ptaszysko potrzebowało tygodnia żeby odzyskać siły i odlecieć. Co zrobić z młodymi ptakami wydobytymi z przewodów kominowych? Czasem trafia się gołąb pocztowy, który nie ma już siły dalej frunąć i wędruje piechotą - wtedy pustułka traci łatwy obiadek. Bardzo chętnie skorzystam z pani rady dokąd przekazywać te ptasie nieszczęścia. Pozdrawiam.

Eva Stets - 2008-07-08 04:07:05

Witam Ponownie!

Dziekuję za wyjaśnienie, że korzysta Pani z porad fachowców i ma kontakty z lekarzami weterynarii.
Jako biolog-zoolog na pewno łatwiej jest Pani poznać przepisy prawne dotyczące dzikich zwierząt ale również i to, czy mogłaby Pani uzyskać odpowiednie zezwolenie na trzymanie (w niektórych wypadkach) dzikich ptaków. Nie jestem prawnikiem, więc mogę się mylic i nic więcej tu doradzić nie mogę. Myślę, że warto popytać i poszukać odpowiednich informacji.
Jak napisałam wcześniej, rozumiem doskonale miłość do zwierząt i chęć pomocy w Pani przypadku (a może rozpocząć współpracę z jakąś legalną placówka... nawet wolontarialnie ?).
Adresy ośrodków, ktore przyjmuja ptaki podawałam już kilka razy na naszym forum, podam je ponownie, bo mogą się faktycznie przydać.

Co do kotów...moje doświadczenie z kotami jest prawie 20 letnie... ale nie o "licytację" tu chodzi. To, co napisłam potwierdzi każdy ornitolog (nawet ten, który kocha koty).
Zresztą nie jest tu celem nasze "przekomarzanie", ale chęć pomocy ptakom i troska o ich dobro.

Dodam, że w warszawskim Azylu dla Ptaków powinna Pani uzyskać informacje także, gdzie znajduje się w pobliżu Pani miejsca zamieszkania podobny ośrodek, gdzie można odesłać ptaki potrzebujące pomocy (informacji takich powinien udzielić także Ogród Zoologiczny).

Niżej kilka z wspomianych takich placówek w Polsce:
Warszawa -      022 670 22 07,  022 619 40 41  dr A. Kruszewicz  (Azyl dla Ptaków)
Szczecin   -      091 439 39 59  Z. Brzozowska
Mikołów    -      032 322 07 17  J. Wąsiński    kom. 0605 100 179, 0692 786 632  woj.Katowice
Stary Kisielin -  068 320 93 69  G. i M Rosik  kom.  0601 499 281

życzę powodzenia, pozdrawiam
Eva Stets
PwG OTOP

2011482 napisał:

Kilka słów wyjaśnienia: jestem biologiem, a właściwie zoologiem. Nie lubię patrzeć na martwe ptaki, niedaleko trasy spacerowej dla psów, jest kolonia kawek. Wiosną nie wszystkie młode ptaki mają szanse na przeżycie, niektóre są zbyt słabe aby fruwać. W pobliżu grasują bezdomne koty, ptaki które przygarniam, nie mają żadnych szans na przeżycie. Nie próbuję ich oswajać, zostają odchowane, gdy samodzielnie jedzą i fruwają, wracają do stada. Od wielu lat z powodu zwierząt mam kontakty z lekarzami weterynarii, czasem proszę o pomoc pracowników działu hodowli ptaków z ZOO. Gdy trafia do mnie pisklę, którego gatunku nie jestem w stanie określić, przekazuję je do ogrodu zoologicznego. Aby zapewnić pierzakom spokój rezygnuję z jednego pokoju, który zamienia się w ptaszarnię. Określenie "przednia zabawa" dotyczy mojej z góry skazanej na klęskę próby utrzymania ładu i porządku i chwili szczęścia gdy banda mnie opuszcza. Kilka słów o kotach: mam kocią arystokrację, znam je od 13 lat, widziałam beznadziejne  próby Tygrysa, żeby zachęcić persy do polowania. Siedzą spokojnie dopóki mysz nie idzie w ich kierunku, każdy gryzoń który się do nich zbliża, powoduje rejteradę ..,Poza tym wśród zwierząt obowiązuje "prawo gościnności". Bywa to dla mnie czasem kłopotliwe, zupełnie tego nie rozumiem, ale moje psy potrafiły zaprosić psiego bezdomniaka na dłuższą wizytę, jesli miałam szczęście - to kilka godzin, czasem kilka tygodni, dopóki nie znalazłam odpowiedniego domu. Wracając do ptaków: dziki gołąb zataczający się na ścieżce, nikogo nie interesuje, straż miejska tez nie reaguje, ptaszysko potrzebowało tygodnia żeby odzyskać siły i odlecieć. Co zrobić z młodymi ptakami wydobytymi z przewodów kominowych? Czasem trafia się gołąb pocztowy, który nie ma już siły dalej frunąć i wędruje piechotą-wtedy pustułka traci łatwy obiadek. Bardzo chętnie skorzystam z pani rady dokąd przekazywać te ptasie nieszczęścia. Pozdrawiam.

Paweł T. Dolata - 2008-07-08 10:18:20

Witam!

Proponuję skontaktowac się bezpośrednio z dr. Łukaszem Rejtem z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN na Wilczej 64, luka@miiz.waw.pl, najlepszym specem od pustułek w W-wie i współautorem monografii tego gatunku. Być może zresztą to stanowisko zna, liczy te ptaki w stolicy od lat. Warszawska Grupa OTOP raczej się pustułkami nie zajmuje.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

kawia napisał:

Bardzo dziekuję za kontakt.
Obserwacje prowadzone są (równiez robione fotografie) z okna przeciwległej oficyny, to im chyba nie przeszkadza.
pozdrawiam
Ewa

belcia - 2008-07-08 11:32:17

Na pewno kocha Pani zwierzęta, tylko jest jedno podstawowe pytanie. Czy pomyślała Pani o tym że chore ptaki, które na ten czas przebywają u Pani w towarzystwie kotów oswajają się z nimi na tyle, że po wypuszczeniu na wolność nie są świadome zagrożenia ze strony kotów dziko żyjących? Nie boją się ich, a to dla nich pewna śmierć. Wydaje mi się, że przebywanie razem z kotami nie jest dobrym pomysłem, nawet jeżeli robi to Pani z miłości. Taki ptak później nie wie, że na wolności kot czy pies jest dla niego zagrożeniem. Dla dobra tych ptaków powinny one trafiać do azylu dla dzikich zwierząt, tam mają fachową pomoc i opiekę, kontakt w wolierze z innymi dzikimi ptakami, pokarm najbardziej zbliżony do takiego jakim się żywią na wolności, a po nabraniu sił są wypuszczane na wolność. Wiem, bo sama miałam niedawno podobną sytuację i dla dobra tego ptaka (a była to kawka) oddałam ją w takie właśnie miejsce. Po dwutygodniowym pobycie kawki w takim ośrodku, miałam możliwość wypuszczenia jej na wolność razem z inną młodą kawką, która z nią przebywała. Często ludzie kochający ptaki biorą ranne czy słabe ptaki do swoich domów, chcąc im na własną rękę pomóc, ale nie są świadomi, że niesie to czasem więcej szkody niż pożytku. Ptaki tak, jak wspominałam, przebywają często ze zwierzętami domowymi, przyzwyczajają się do nich, do człowieka również, który go karmi, często traktuje jak zabawkę, albo kolejne zwierzątko domowe, a takie ptaki szybko się przyzwyczajają i później mają problem z zaadoptowaniem się w naturalnym środowisku wśród innych ptaków. W takich wolierach natomiast kontakt człowieka ogranicza się tylko do podania pokarmu ewentualnie zbadania czy podania lekarstw. Taki ptak przebywa w lesie w wolierze w naturalnym środowisku z innymi chorymi czy słabymi ptakami swojego gatunku. Namawiam Panią zatem do oddania chorego ptaka w takie właśnie miejsce, które dla niego będzie lepszym "szpitalem ".
Oczywiście z całym szacunkiem dla Pani poświęcenia i miłości dla zwierząt, ale i dla lepszych warunków dla tych chorych ptaków, tego obecnie i w przyszłości.

2011482 - 2008-07-08 17:20:41

Dzięki za wiadomość, jeszcze raz powtarzam - nie oswajam dzikich ptaków, karmię, czasem leczę, sprzątam i przerabiam jeden pokój na wolierę. Polecam lekturę Konrada Lorenca, etolog, noblista. Cieszę się, że trafiłam na Wasze forum, dostałam już konkretną informację o azylu dla ptaków, a szukałam jej latami. Pozdrawiam.

Eva Stets - 2008-07-09 03:25:28

No więc miejmy nadzieję, że wszystko dobre, co sie dobrze kończy i że podana informacja o Azylu dla Ptaków będzie pomocna tak i dla Pani jak i dla ptaków.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
Eva Stets
Administrator forum

2011482 napisał:

Dzięki za wiadomość, jeszcze raz powtarzam - nie oswajam dzikich ptaków, karmię, czasem leczę, sprzątam i przerabiam jeden pokój na wolierę. Polecam lekturę Konrada Lorenca, etolog, noblista. Cieszę się, że trafiłam na Wasze forum, dostałam już konkretną informację o azylu dla ptaków, a szukałam jej latami. Pozdrawiam.

kawia - 2008-07-10 21:58:45

Pustułki z centrum Warszawy poleciały już calkiem.
Dziękujemy wszystkim za pomoc i kontakty. Pan Marczewski z OTOP-u w Wa-wie dał nam równiez namiar Pana Łukasza Rejta, który nawiązał z nami kontakt, powiedział, że młode zabrane do Azylu dobrze sie czuje i poleci razem z innymi licznymi warszawskimi młodymi pustułkami. Dowiedzieliśmy sie od niego wielu ciekawych rzeczy na temat tych ptaków - m. in. tego, ze gołębie uciekają raczej na wszelki wypadek, bo pustułki najchętniej jednak polują na norniki.
I tym sposobem sezon lęgowy pustułek mamy zakończony. Bedziemy sprawdzać jesienią i zimą, czy nie przychodzą się schować, bo czasem się to podobno zdarza.
I czekac do następnej wiosny.
Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych pustułkami.
Ewa J.
P.S. Wczoraj widziałam jak jakieś sokołowate (nie odróżnie po sylwetce) wspinały się jak szybowce - kominem powietrznym wzdłuż, a raczej w górę ściany akademika Riwiera. Wspaniały widok...

Eva Stets - 2008-07-11 00:05:21

Witam!

Odnośnie postu pisanego przez kawia (czyt. post wyżej)
Dziękujemy za wiadomość, tym bardziej miło, że jest pomyślna i że nasze rady mogły się na coś przydać i wskazać Pani drogę dla dobrego zakończenia.
Pokrzepiająca też jest wiadomość o maluchu z Azylu, któremu wypada życzyć wysokich lotów, jak i jego rodzeństwu.
Państwu natomiast życzymy dalszych ciekawych wrażeń i obserwacji w następnym sezonie lęgowym.

Pozdrawiam serdecznie
Eva Stets
PwG OTOP, HOS-Hellas

kawia napisał:

Pustułki z centrum Warszawy poleciały już calkiem.
Dziękujemy wszystkim za pomoc i kontakty. Pan Marczewski z OTOP-u w Wa-wie dał nam równiez namiar Pana Łukasza Rejta, który nawiązał z nami kontakt, powiedział, że młode zabrane do Azylu dobrze sie czuje i poleci razem z innymi licznymi warszawskimi młodymi pustułkami. Dowiedzieliśmy sie od niego wielu ciekawych rzeczy na temat tych ptaków - m. in. tego, ze gołębie uciekają raczej na wszelki wypadek, bo pustułki najchętniej jednak polują na norniki.
I tym sposobem sezon lęgowy pustułek mamy zakończony. Bedziemy sprawdzać jesienią i zimą, czy nie przychodzą się schować, bo czasem się to podobno zdarza.
I czekac do następnej wiosny.
Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych pustułkami.
Ewa J.
P.S. Wczoraj widziałam jak jakieś sokołowate (nie odróżnie po sylwetce) wspinały się jak szybowce - kominem powietrznym wzdłuż, a raczej w górę ściany akademika Riwiera. Wspaniały widok...

2011482 - 2008-07-12 13:54:45

Gawron jest już w azylu dla ptaków w łódzkim leśnictwie przy Lagiewnickiej. Dzięki Waszym wskazówkom cala sprawa dla ptaka powinna skończyć się dobrze. Zapakowałam ptaka w kartonowe pudło z otworami /wentylacja/ i szczęśliwie dotarliśmy do azylu, gdzie trafił w ręce fachowców do odpowiedniej klatki, po konsultacji z lekarzem trafi do woliery, powinien już samodzielnie zacząć się odżywiać. Na regenerację lotek potrzebuje około 2 miesięcy, będę informować o jego dalszym losie. Pozdrawiam.

Eva Stets - 2008-07-12 14:21:26

Dziękuje za przekazanie wiadomości. Gawronowi wypada życzyć szybkiej regeneracji lotek i powrotu do zdrowia. Miło będzie, gdy napisze Pani o dalszych jego losach. Dobrze, że ptak trafił w fachowe ręce i bardzo się cieszę, że nasze wskazówki mogły okazać się pomocne.

życzę wszystkiego dobrego, serdecznie pozdrawiam
Eva Stets

2011482 napisał:

Gawron jest już w azylu dla ptaków w łódzkim leśnictwie przy Lagiewnickiej. Dzięki Waszym wskazówkom cala sprawa dla ptaka powinna skończyć się dobrze. Zapakowałam ptaka w kartonowe pudło z otworami /wentylacja/ i szczęśliwie dotarliśmy do azylu, gdzie trafił w ręce fachowców do odpowiedniej klatki, po konsultacji z lekarzem trafi do woliery, powinien już samodzielnie zacząć się odżywiać. Na regenerację lotek potrzebuje około 2 miesięcy, będę informować o jego dalszym losie. Pozdrawiam.

2011482 - 2008-07-12 14:40:25

Odpowiedż dla Cel-ci, opieka nad dzikimi ptakami jest fascynująca, obserwacje też, ale jeśli istnieje możliwość oddania go w ręce fachowców trzeba zrobić to jak najszybciej. Gawron miał pecha, trafił do ludzi bez wyobrażni. Był zamknięty w malej klatce przez półtora miesiąca, ma połamane lotki, nie może fruwać a już powinien, był nieodpowiednio karmiony, jego opiekunowie myśleli, że wystarczy ptaka wynieść na powietrze, to odfrunie, nic bardziej błędnego. Gdy trafił do mnie był tak slaby, że nie mógł stać. Jadł bardzo niewiele, przez dwa dni nie wierzył, że nie jest w klatce i może rozprostować skrzydła. Potrzebował spokoju, a więc usunęłam z kuchni wszystkie sprzęty o które mógł sobie zrobić krzywdę. Oczywiście odpadło gotowanie obiadu i wieczorna herbatka - ptak już spał. Po 3 dniach odzyskał na tyle siły, że zaczął się domagać jedzenia bardzo wcześnie rano i bardzo donośnie, krukowate są inteligentne, skoro zauważył, że reaguję na każdy jego okrzyk podaniem jedzenia, zaczął się bawić; żądał jedzenia po to by je układać na plastikowym pojemniku i protestował, gdy chciałam je zabrać, a jego dziób budzi respekt. Na szczęście uniknęłam kolejnego etapu, gdy ptak odzyskuje kondycję, zaczyna się nudzić w samotności i zwiedza mieszkanie wszędzie zostawiając ślady swojej obecności /mocno pachną i nie są to perfumy/.
Ptak jest już w azylu, a mnie czeka  robienie gruntownego porządku w kuchni, z odsuwaniem lodówki włącznie, mogę  ugotować wodę na kawę i z ogromną przyjemnością ugotuję obiad - suchy prowiant na dluższą metę nie jest specjalnie smaczny. Po kilku dniach ptak odzyskał na tyle kondycję, że awanturował się przez całą drogę do azylu. Jeśli decydowałam się na ptasiego lokatora, dokładnie wiedziałam, co mnie czeka-zdemolowanie mieszkania przez kilka tygodni. /Opieka nad chorym bezdomnym psem jest dużo prostsza i mniej kłopotliwa/
Informacja o azylu wybawiła mnie z potężnego kłopotu. No i spotkałam pasjonatów, którzy spokojnie, sprawnie, fachowo i z wyrażną sympatią, zajmowali się swoimi podopiecznymi. Pozdrawiam.

Eva Stets - 2008-07-13 06:22:48

Witam!

Ze względu na sporą ilość postów, jakie pojawiły się w różnych wątkach na naszym forum a dotyczyły one spraw związanych z pomocą innym ptakom - wszystkie te wpisy na ten zostały przeniesione do obecnego - osobnego działu pt "Ptaki potrzebujące pomocy".
Powyższe posty to właśnie te, które zostały tu przeniesione i zebrane w jeden temat.

Temat ten nie dotyczy bocianów ale innych ptaków - w tym także pomocy dla ptaków krukowatych. Wątki w kategorii o krukowatych poświęcone są jedynie na spostrzeżenia i obserwacje.
Prosiłabym aby tu, w Waszych postach wpisy były związane jedynie z innzmi ptakami - ułatwi to tak podawanie jak i czytanie informacji.
Pisząc na konkretny temat starajmy się (o ile jest to możliwe) potem podać zakończenie danej historii.
Tu chciałabym zaznaczyć, że odpowiedzi udzielane na Wasze pytania są zawsze jedynie (i tylko) w miarę naszych możliwości.

Pozdrawiam
Eva Stets
Administrator forum

ratujmyptaki - 2008-08-14 23:19:17

Witam wszystkich miłośników jerzyków i innych skrzydlatych przyjaciół.

Serdecznie zapraszam na telewizyjną emisję programu poświęconego moim podopiecznym.
Zwierzaki z piórami i futerkami, odchowywane lub rehabilitowane w moim ośrodku, pokaże
TVP POLONIA w dniu:
sobota         23.08.08 o godzinie 13.30
powtórki programu:
poniedziałek 25.08.08 o godzinie 17.40
środa           27.08.-08 o godzinie 00.15
Serdecznie zapraszam do wspólnego oglądania:)
Zofia Brzozowska

ayla - 2008-08-22 12:17:18

Gdy któregoś dnia zobaczyłam,że wróbelki piją wodę z misek psa to porozstawiałam mnóstwo miseczek z wodą aby miały co pić w czasie tych upałów.A nawet się kąpały w miseczkach;)

Renia - 2008-08-23 14:00:53

Obejrzałam program o Pani Zofii Brzozowskiej i Jej podopiecznych i... brak mi słów. To jest piękne. Jak to dobrze, że na świecie są ludzie o tak wielkich sercach, którzy ofiarnie poświęcają się ratowaniu zwierząt. Jestem pełna podziwu. Najbardziej podobały mi się perkozy w wannie.

magdag - 2008-08-23 16:46:20

A mnie jerzyki wietrzące jajo w locie. Cały program bardzo interesujący; bo i tematyka i reżyseria i zdjęcia a przede wszystkim  sama pani Zofia. Szkoda, że nie jest cykliczny.Tyle historii i obserwacji starczyłoby chyba na  co najmniej 100 lat opowieści. No tak... ale kto wtedy ratowałby ptaki i inne zwierzaki. Może  przesłanie tego programu, wypowiedziane przez p.Zofię, że budujemy cywilizację tylko dla siebie zainteresuje w końcu nas - ludzi.

2011482 - 2008-09-10 17:54:43

Witam! Mam dobrą wiadomość o gawronie, 5 września ptak wraz z kolegą z woliery, też gawronem, został wypuszczony na wolność. Regeneracja zniszczonych lotek i sterówek trwała 2 miesiące. Cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze dla ptaka, no i poznałam sympatycznych zapaleńców w azylu w Łagiewnikach.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich ptakolubów. Maria.

Eva Stets - 2008-09-17 10:11:50

Historia bączka w Delcie Evros

Witam!

31 sierpnia 2008 strażacy z Trajanoupolis w rejonie Delty Evros (Tracja, północna Grecja) znaleźli wyczerpanego samca bączka, którego dostarczyli nam do Evros Delta Visitor Centre.
Po wstępnych oględzinach stwierdziłam złamanie kości udowej prawej nogi. Pomimo wyczerpania ptak - jak na swoj stan był w dobrej kondycji, miał czucie w poszkodowanej nodze (szponami potrafił silnie objąć palec), złamanie nie było otwarte.
Po udzieleniu mu pierwszej, niezbędnej pomocy i mojej natychmiastowej konsultacji z Stavrosem Kalpakisem z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ) w Salonikach, bączek został odtranspotrowany w ręce specjalistów (najpierw do Salonik a po kilku dniach poprzez Ateny do EKPAZ w Aigina na konieczną operację).
Z ostatnich (dziś, 17 IX 2008) wiadomości dowiedziałam się, że jego stan jest bardzo zadowalający (okres rehabilitacji przy tego typu złamaniach trwa ok. 3 tygodni) i "mój" bączek niebawem zostanie wypuszczony na wolność, tak aby zdążyć jeszcze w czasie jesiennej migracji.

Na zdjęciach niżej - bączek na chwilę przed transportem do EKPAZ (fot. Eva Stets)

http://img355.imageshack.us/img355/3500/ixobrychusminutusevrosdof8.th.jpg  http://img355.imageshack.us/img355/5682/ixobrychusminutusevrosdxn8.th.jpg

Z pozdrowieniem
Eva Stets
wolontariat EKPAZ i Evros Delta Visitor Centre

robert - 2008-09-30 21:36:21

We wtorek, 30.9.2008, zauważono u Zavlekova, powiat Klatovy (RC) dużego ptaka, który siedział na poboczu drogi ekspresowej. Zaalarmowani ornitolodzy rozpoznali w nim orlika krzykliwego - Aquila pomarina, który był zaobrączkowany i wyposażony w nadajnik satelitarny w północnych Niemczech. Chodziło o młodego tegorocznego ptaka. Pomimo natychmiastowej fachowej pomocy weterynaryjnej, orlik zginął następnego dnia na wskutek wewnętrznych obrażeń w Ośrodku Reanimacyjnym dla Ptaków w Pilznie (Plzeň). Obrażeń doznał na wskutek kolizji z samochodem. Ciało orlika zostało zamrożone i będzie odebrane wraz z nadajnikiem przez niemieckich kolegów, którzy orlika obrączkowali i monitorowali.
Artykuł w oryginale jest tu:
http://www.novinky.cz/clanek/150834-orl … -auto.html

Pozdrawiam z Zaolzia

Robert

Jacek P. - 2008-11-19 00:01:44

W czwartek 13 listopada w Nowym Mieście nad Wartą, powiat Środa Wielkopolska, zauważyłem w powietrzu łabędzia, który jak się póżniej okazało miał na lewej nodze spławik na szczupaki i wielki kłąb żyłki wędkarskiej. Gdy usiadł na starorzeczu Warty udało mi się go złapać. Noga to były praktycznie gołe kości bez mięśni i skóry. Do 15 listopada przebywał w wolnym kojcu dla psa u pani Katarzyny Gniewowskiej z Nowego Miasta. W tym czasie doszło do całkowitego oderwania nogi. Tego też dnia łabędź przewieziony został do "Ptasiego azylu" w Poznaniu przy Nowym Zoo.
Więcej o tym łabędziu można przeczytać na stronie:
http://pwg.otop.org.pl/index.php?functi … all&no=129

Nie był to pierwszy przypadek zaplątania się w żyłki wędkarskie ptaków na naszym terenie. W 2003 roku w Siedleminie nad Zalewem Roszkowskim (pow. jarociński) został złapany przez wędkarzy i wyplątany z żyłek dorosły bocian biały. Tego samego roku z gniazda w Siedleminie wypadły dwa młode bociany splątane żyłkami wędkarskimi. Podczas upadku jeden z nich złamał skrzydło i przez członków Południowowielkopolskiej Grupy OTOP przewieziony został do Nowego Zoo w Poznaniu. O obu tych wypadkach z udziałem bocianów znalazła się informacja w "Gazecie Jarocińskiej" nr 39 (676) z 26 września 2003 roku.
Najlepszym, najskuteczniejszym i najtańszym sposobem uniknięcia takich sytuacji jest pozostawianie przez wędkarzy porządku po sobie nad wodą.

http://img210.imageshack.us/img210/9818/abdzespawikiempierwszyzvi2.th.jpg  http://img89.imageshack.us/img89/6676/nastarorzeczu2dd9.th.jpg  http://img139.imageshack.us/img139/3592/picture468jn2.th.jpg  http://img74.imageshack.us/img74/923/kikutlewejnogirg9.th.jpg

ornitolog92 - 2008-12-30 18:38:17

W niedzielę 28 grudnia 2008 wraz z Pawłem T. Dolatą i Tomaszem Żukiem z PwG OTOP braliśmy udział w akcji pomocy młodym, niesprawnym łabędziom niemym w Westrzy k. Ostrowa Wielkopolskiego. Akcja przebiegła pomyślnie, przewieźliśmy je do Ptasiego Azylu przy ZOO w Poznaniu. Szczegóły akcji  i zdjęcia pod adresem:

http://www.pwg.otop.org.pl/index.php?fu … all&no=147

Wojciech Kaźmierczak

Paweł T. Dolata - 2009-03-03 10:36:48

Akcja pomocy łabędziowi z Garek koło Ostrowa Wielkopolskiego na stronie PwG OTOP:
http://www.pwg.otop.org.pl/index.php?fu … all&no=167

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

ladycrash - 2009-06-10 12:02:09

Witam,
Podejrzewam, że zadam pytanie "nie na temat" ale może mi ktoś na nie odpowiedzieć?:)
Otóż mieszkam na wsi. Ostatnio mój kocur przyszedł na ogród i donośnym głosem oznajmił, że złapał dla mnie prezent - dorosłego wróbla.
Z początku myślałam, że niestety nie uda się go uratować bo gdy podeszłam do niego leżał bokiem jak martwy. Lecz kiedy wzięłam go w dłonie zaczął się poruszać. Po oględzinach stwierdziłam, że skrzydła miał sprawne ale miał niby małe krwawe zadraśnięcia od zębów kota: na skrzydle i szyi. Zawołałam męża żeby przyniósł wody utlenionej, żeby oczyścić rany (bo wiem, że nawet takie ranki mogą zabić młode ptaki z powodu drobnoustrojów w ślinie kota) ale nim to zrobiłam, wzbił się w niebo.
Chciałam zapytać: czy rany od kota mogą też zabić dorosłego ptaka? Gdyby nie one ptak wyglądał na naprawdę silnego osobnika.
Pozdrawiam.

Eva Stets - 2009-06-10 12:25:34

Witam!

Rany z kocich pazur i zębów mogą zabić dorosłego ptaka, nawet większego niż wróbel. W tym wypadku trudno ocenić, czy ptak (pomimo, że wzbił się w powietrze) przeżył czy nie.  To, że wróbel odleciał nie gwaratuje, niestety, że potem nie wykrwawił się lub osłabł i padł na uboczu. Jeżeli jednak rany były powierzchowne miał szansę przeżyć.
"(...)Warto jednak pamiętać, że powierzchowne rany skóry i mięśni goją się u dzikich ptaków znakomicie, nawet bez stosowania środków dezynfekcyjnych, antybiotyków i opatrunków (...)" (Kruszewicz 2003).
Tak więc wszystko zależy od tego, jak głębokie były rany zadane przez Pani kota.

Pozdrawiam
Eva Stets
PwG OTOP, HOS-Hellas

ladycrash napisał:

Witam,
Podejrzewam, że zadam pytanie "nie na temat" ale może mi ktoś na nie odpowiedzieć?:)
Otóż mieszkam na wsi. Ostatnio mój kocur przyszedł na ogród i donośnym głosem oznajmił, że złapał dla mnie prezent - dorosłego wróbla.
Z początku myślałam, że niestety nie uda się go uratować bo gdy podeszłam do niego leżał bokiem jak martwy. Lecz kiedy wzięłam go w dłonie zaczął się poruszać. Po oględzinach stwierdziłam, że skrzydła miał sprawne ale miał niby małe krwawe zadraśnięcia od zębów kota: na skrzydle i szyi. Zawołałam męża żeby przyniósł wody utlenionej, żeby oczyścić rany (bo wiem, że nawet takie ranki mogą zabić młode ptaki z powodu drobnoustrojów w ślinie kota) ale nim to zrobiłam, wzbił się w niebo.
Chciałam zapytać: czy rany od kota mogą też zabić dorosłego ptaka? Gdyby nie one ptak wyglądał na naprawdę silnego osobnika.
Pozdrawiam.

ladycrash - 2009-06-10 13:05:46

Bardzo dziękuję za odpowiedź Pani Evo.
Wg mnie ranki nie wyglądały na głębokie. Ale cóż..miejmy nadzieję,że się wykaraskał :)..
Pozdrawiam!
P.S. W sumie mam jeszcze jedno pytanie.
Od jakiegoś czasu mieszkam na wsi. Patrząc przez taras widać same pola uprawne. Zbliża się lato...w gniazdach pełno młodych skowronków itp. A kot jak kot-lubi powtarzać sytuację przynosząc mi raz po raz jakąś ofiarę. Nie zmienię go przecież bo mimo stałego dostępu do jedzenia kot i tak ma naturę łowcy.
Ale czy jeśli już jakiegoś złapie i przytarga to czy można takiego malca przetrzymać z kartoniku, dać mu się wyciszyć, nie wiem - nakarmić, przez noc aby z samego rana wynieść go w pobliżu wspomnianego pola? Kot jeśli już złapie to zazwyczaj po 22:00 i potem nie wiem co z takim maludą zrobić:/?.. Bo gdy chciałam go od razu (po zamknięciu kota w domu) spróbować odnieść w jakieś spokojne miejsce to i tak kot go znalazł (świadczyły o tym pióra gdzieś w ogrodzie).

kotalina - 2009-06-11 07:43:30

Witajcie,
Kolega przyniosl mi mloda kawke, opiekowal sie nia 2 dni, jednak jedzie do pracy i przekazal mi. Otoz, ma cos z nozka, nie wyglada na zlamanie, ale ja sie nie znam. Jest przykurczona, a szponkami nie sciska, taka jakas bezwladna. Poszlabym do weterynarza, ale nie wiem czy to nie za pozno, a po drugie dzis jest Boze Cialo i pozamykane. Jak chce utrzymac rownowage podpiera sie skrzydlem, biore ja na rece co jakis czas i staram sie by cwiczyla skrzydla. Karmie ja bialymi robakami i dzdzownicami, daje wode i gotowane jajko. Jest sliczna :) i nie boi sie. Juz nawet szukalam ornitologow w moim miescie (Białystok) i chyba do nich przedzwonie. Prosze mi powiedziec czy na ten moment moglabym cos jeszcze zrobic (jedzenie, cwiczenia) by mogla wrocic na wolnosć?

Pozdrawiam
Alina

Eva Stets - 2009-06-11 09:37:16

Witam!

O tym, że dzikich ptaków nie wolno przetrzymywać w domu z racji, że jest niezgodne z prawem była już mowa kilka razy na naszym forum (także ten wątek str. nr 1). Tylko w wyjątkowych przypadkach (późna pora dnia, oczekiwanie na transport do weterynarza itp) możemy ptaka zatrzymać na krótko w domu.
Jednakże tu z kolei mam wątpliwości, czy w Pani przypadku jest to możliwe i czy kot nie złapie w domu, poszkodowanego i tak ptaka, podobnie, jak robi to na polu czy w ogrodzie. Moja radą by było szczególnie w okresie lęgowym bardziej pilnować kota (z własnego doświadczenia, wiem, że jest to możliwe).

Zawsze będę popierać, że ocenę stanu ptaka (czy i na ile jest poturbowany, powinien ocenić specjalista i odpowiednio zadecydować o jego losie). Jeśli chodzi o dalsze wyjaśnienie posłużę się ponownie cytatem Andrzeja (mój post na str. nr 1, z dnia 5 VII 2008 z godz. 22:03):

-"...młode skowronki, słowiki, kosy, kwiczoły, puszczyki, pustułki oraz wiele innych ptaków opuszczają gniazdo na kilka dni przedtem, zanim staną się lotne. Wynika to ze strategii ochrony lęgu przed drapieżnikami, którym trudniej jest wykryć pisklęta ukryte wśród krzewów, a poza tym nawet w przypadku napaści agresor nie znajdzie wszystkich młodych pochodzących z jednego gniazda. Po opuszczeniu gniazda podloty pozostają pod opieką rodziców, którzy nadal je karmią i ostrzegają przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Dorosłe ptaki kryją się jednak przed nadchodzącymi ludźmi, którzy znalazłszy takie młode, zabierają je do domu jako "opuszczone" lub "wypadnięte"...Wskutek tego odbiera się rodzicom zupełnie zdrowe i prawidłowo rozwijające się potomstwo...
Rola lekarza weterynarii powinna wówczas polegać na wyjaśnieniu sytuacji i - jeśli stwierdzi, że podlot jest silny i nie doznał urazów mechanicznych - przekonaniu przygodnych opiekunów, aby odnieśli ptaka tam, gdzie go znaleźli, i umieścili w koronie krzewu, na pobliskim dachu lub innym w miarę bezpiecznym miejscu.
Jest to najlepsze rozwiązanie, dające ptakowi szansę dalszego życia w naturalnym siedlisku..." (Kruszewicz 2003)

Pozdrawiam
Eva Stets

ladycrash napisał:

Bardzo dziękuję za odpowiedź Pani Evo.
Wg mnie ranki nie wyglądały na głębokie. Ale cóż..miejmy nadzieję,że się wykaraskał :)..
Pozdrawiam!
P.S. W sumie mam jeszcze jedno pytanie.
Od jakiegoś czasu mieszkam na wsi. Patrząc przez taras widać same pola uprawne. Zbliża się lato...w gniazdach pełno młodych skowronków itp. A kot jak kot-lubi powtarzać sytuację przynosząc mi raz po raz jakąś ofiarę. Nie zmienię go przecież bo mimo stałego dostępu do jedzenia kot i tak ma naturę łowcy.
Ale czy jeśli już jakiegoś złapie i przytarga to czy można takiego malca przetrzymać z kartoniku, dać mu się wyciszyć, nie wiem - nakarmić, przez noc aby z samego rana wynieść go w pobliżu wspomnianego pola? Kot jeśli już złapie to zazwyczaj po 22:00 i potem nie wiem co z takim maludą zrobić:/?.. Bo gdy chciałam go od razu (po zamknięciu kota w domu) spróbować odnieść w jakieś spokojne miejsce to i tak kot go znalazł (świadczyły o tym pióra gdzieś w ogrodzie).

Eva Stets - 2009-06-11 11:52:55

Witam!

Aby się powtarzać (czyt. początek mojej odpowiedzi w poście wyżej) wspomnę tylko, że trzymanie ptaków dzikich przez osoby prywatne, które nie mają do tego uprawnienia nie jest dozwolone przez polskie prawo.
Niestety bardzo często, sami o tym nie wiedząc (i działając w dobrej woli) zamiast pomóc - możemy zaszkodzić. Zdaję sobie sprawę, że w dzień świąteczny znalezienie pomocy może nie być łatwe, jednakże moją, naprawdę serdeczną radą byłoby poszukanie kogoś, kto może Pani pomóc i zaopiekuje się kawką.
Przede wszystkim proszę nie robić kawce żadnej "gimnystyki", nie pomoże Pani ale wręcz przeciwnie. Każdy ruch, może u ptaka wywołać większy ból.  Proponowałabym umieścić kawkę w zacisznym i bezpiecznym miejscu, podać pokarm (jak Pani podaje) i wodę i niezwłocznie odszukać kogoś kto zna się na ptakach, ma do tego uprawnienia i będzie mógł pomóc tak kawce jak i Pani.

Listę placówek zajmujących się poszkodowanymi ptakami można znaleźć pod linkiem niżej (ze strony Ptaki Polski). Z tego, co widzę - najbliżej Białegostoku znajduje się Ośrodek w Kadzidłowie:

http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php

Być może u siebie znajdzie Pani dyżurującego weterynarza, który zobaczy kawkę, oceni jej stan i pomoże. Tak czy inaczej ptak winien trafić jak najszybciej pod właściwą opiekę.
Będę wdzięczna za dalsze informacje jak potoczyły się losy kawki i mam nadzieję, że przy właściwym działaniu te informacje będą pomyślne.

Pozdrawiam
Eva Stets
PwG OTOP, HOS-Hellas

kotalina napisał:

Witajcie,
Kolega przyniosl mi mloda kawke, opiekowal sie nia 2 dni, jednak jedzie do pracy i przekazal mi. Otoz, ma cos z nozka, nie wyglada na zlamanie, ale ja sie nie znam. Jest przykurczona, a szponkami nie sciska, taka jakas bezwladna. Poszlabym do weterynarza, ale nie wiem czy to nie za pozno, a po drugie dzis jest Boze Cialo i pozamykane. Jak chce utrzymac rownowage podpiera sie skrzydlem, biore ja na rece co jakis czas i staram sie by cwiczyla skrzydla. Karmie ja bialymi robakami i dzdzownicami, daje wode i gotowane jajko. Jest sliczna :) i nie boi sie. Juz nawet szukalam ornitologow w moim miescie (Białystok) i chyba do nich przedzwonie. Prosze mi powiedziec czy na ten moment moglabym cos jeszcze zrobic (jedzenie, cwiczenia) by mogla wrocic na wolnosć?

Pozdrawiam
Alina

ladycrash - 2009-06-11 11:57:28

Rozumiem Panią. I wiem, że nie wolno przetrzymywać żadnego dzikiego ptaka w domu chyba, że w naprawdę wyjątkowych sytuacjach.
Problem w tym, że mój kot za dnia śpi. A wychodzi tylko w nocy. On już tak ma. Jeśli go nie wypuszczę a w domu postawię kuwetę to za żadne skarby nie będzie w nią robił (po prostu woli podwórze jeśli chodzi o załatwienie potrzeb fizjologicznych:). I nie mówię,że ptaki łapie non stop. Robi to bardzo rzadko (2-3 ptaki na okres wiosny).Jestem tego pewna na 99% bo ZAWSZE przychodzi pochwalić się swoją "zdobyczą".
Chodzi mi tylko o to czy jeśli już przyniesie takiego ptaszynę a jest naprawdę za późna pora, żeby pokazać go weterynarzowi (mam koleżankę weterynarza więc by pomogła ale przecież nie będę jej budziła o tak późnej porze jeśli ptak nie ma złamanego skrzydła i naprawdę nie jest aż tak słaby,prawda?) to czy mogę go "przechować" w kartoniku w domu (kot w nocy jest na zewnątrz więc na pewno nie byłoby z jego strony zagrożenia) a z samego rana zanim pójdę do pracy-malucha wyniosłabym w miejsce gdzie są gniazda (kot przyjdzie do domu). I czy można mu na czas przetrzymania pomóc dojść do siebie (odkazić rany itp.) Chyba, że mam go po prostu nie zabierać kotu z czym ciężko mi się często godzić. Pozdrawiam.

Eva Stets - 2009-06-11 12:17:55

Tak, należy odebrać kotu poturbowanego ptaka i starać się pomóc (a potem skontaktować się z odpowiednią osobą, która może to zrobić fachowo i oceni co i na ile jest konieczne).
Reszta na ten temat jest już napisana w postach na str. poprzedniej (także w cytacie dr Andrzeja Kruszewicza).
Na temat zachowania i przyzwyczajeń kota (tu liczę na zrozumienie), trudno aby wypowiadać się na ...ptasim forum.
Myślę też, że Pani znajoma - weterynarz może także udzielić odpowiedzi, jak trzeba właściwie postąpic (warto o to zapytać np w koleżeńskiej rozmowie - tzn nim zgłosi jej Pani alarmujący przypadek).

Pozdrawiam
Eva Stets

ladycrash napisał:

Rozumiem Panią. I wiem, że nie wolno przetrzymywać żadnego dzikiego ptaka w domu chyba, że w naprawdę wyjątkowych sytuacjach.
Problem w tym, że mój kot za dnia śpi. A wychodzi tylko w nocy. On już tak ma. Jeśli go nie wypuszczę a w domu postawię kuwetę to za żadne skarby nie będzie w nią robił (po prostu woli podwórze jeśli chodzi o załatwienie potrzeb fizjologicznych:). I nie mówię,że ptaki łapie non stop. Robi to bardzo rzadko (2-3 ptaki na okres wiosny).Jestem tego pewna na 99% bo ZAWSZE przychodzi pochwalić się swoją "zdobyczą".
Chodzi mi tylko o to czy jeśli już przyniesie takiego ptaszynę a jest naprawdę za późna pora, żeby pokazać go weterynarzowi (mam koleżankę weterynarza więc by pomogła ale przecież nie będę jej budziła o tak późnej porze jeśli ptak nie ma złamanego skrzydła i naprawdę nie jest aż tak słaby,prawda?) to czy mogę go "przechować" w kartoniku w domu (kot w nocy jest na zewnątrz więc na pewno nie byłoby z jego strony zagrożenia) a z samego rana zanim pójdę do pracy-malucha wyniosłabym w miejsce gdzie są gniazda (kot przyjdzie do domu). I czy można mu na czas przetrzymania pomóc dojść do siebie (odkazić rany itp.) Chyba, że mam go po prostu nie zabierać kotu z czym ciężko mi się często godzić. Pozdrawiam.

ladycrash - 2009-06-11 19:23:12

Dziękuję za podpowiedź. Wezmę to pod uwagę. Jak najbardziej:)

Paweł T. Dolata - 2009-06-12 09:17:18

Koty zabijają w Polsce miliony dzikich, chronionych ptaków: dorosłych i piskląt. W Wielkiej Brytanii na podstawie dostępnych danych oszacowano, że koty zabijają rocznie kilkadziesiąt milionów dzikich ptaków.

Ptak, który dostanie się w pazury, mam małe szanse przetrwania. W stresie może uciec, ale w większości przypadków zdechnie od ran.

Jest kwestią świadomości i odpowiedzialności, czy wiedząc o tym, pozwala się kotu wychodzić na dwór i zabijać ptaki. Z głodu tego nie czyni. To, czy którymś na ileś złapanych i zabitych lub zamęczonych się ktoś zajmie, nie ma w tej skali znaczenia. Weterynarz w większosci przypadków też nie pomoże.

Pisała Pani, że kot łapie ptaki "bardzo rzadko (2-3 na okres wiosny)". Ale bardzo przejmował Panią w poprzednich postach los JEDNEGO bociana ze złamaną nogą z Chyb. Gdzie tu sens i proporcja?

Wiem, że nie jest to miły post, ale to ŚMIERTELNY (dla ptaków dosłownie) PROBLEM i każdy, kto mówi, ze szanuje przyrodę, musi otworzyć oczy i się z nim zmierzyć w swoim sumieniu.

Pomysł poniżej wynoszenia rannego, poturbowanego ptaka w "miejsce gdzie sa gniazda" jest kuriozalny - skąd Pani wie, gdzie jest gniazdo danego pisklaka? Kot poluje na areale wielu hektarów, a ptaki gniazda ze wzgledu m.in. na to ukrywają. Zostawienie go gdzieś "w miejscu gdzie są gniazda" spowoduje, że albo zdechnie w męczarniach z ran, albo - niekarmiony - przez rodziców z głodu, albo dopadnie o zamorduje już definitywniego kolejny lub ten sam kot, albo inny drapieżnik (lis, pies, kuna itp.)

Pozdrawiam
Paweł Dolata

ladycrash napisał:

Rozumiem Panią. I wiem, że nie wolno przetrzymywać żadnego dzikiego ptaka w domu chyba, że w naprawdę wyjątkowych sytuacjach.
Problem w tym, że mój kot za dnia śpi. A wychodzi tylko w nocy. On już tak ma. Jeśli go nie wypuszczę a w domu postawię kuwetę to za żadne skarby nie będzie w nią robił (po prostu woli podwórze jeśli chodzi o załatwienie potrzeb fizjologicznych:). I nie mówię,że ptaki łapie non stop. Robi to bardzo rzadko (2-3 ptaki na okres wiosny).Jestem tego pewna na 99% bo ZAWSZE przychodzi pochwalić się swoją "zdobyczą".
Chodzi mi tylko o to czy jeśli już przyniesie takiego ptaszynę a jest naprawdę za późna pora, żeby pokazać go weterynarzowi (mam koleżankę weterynarza więc by pomogła ale przecież nie będę jej budziła o tak późnej porze jeśli ptak nie ma złamanego skrzydła i naprawdę nie jest aż tak słaby,prawda?) to czy mogę go "przechować" w kartoniku w domu (kot w nocy jest na zewnątrz więc na pewno nie byłoby z jego strony zagrożenia) a z samego rana zanim pójdę do pracy-malucha wyniosłabym w miejsce gdzie są gniazda (kot przyjdzie do domu). I czy można mu na czas przetrzymania pomóc dojść do siebie (odkazić rany itp.) Chyba, że mam go po prostu nie zabierać kotu z czym ciężko mi się często godzić. Pozdrawiam.

ladycrash - 2009-06-15 09:28:10

Hm..Zdaję sobie sprawę,że m.in.koty łapią wiele dzikich ptaków.Dlatego staram się,żeby mój nie powiększał tej statystyki.I staram się urozmaicać mu pokarm.Ale zgodzi się Pan chyba ze mną,że nie zawsze zdaje to egzamin bo kot-z natury drapieżnik(krewny m.in.lwa,tygrysa itp.) musi od czasu do czasu sam zmienić sobie dietę.Na odpowiednią dla niego.Bo na Whiskasach,Kitekatach,saszetkach,gotowanych wędlinach itd. nie będzie żył.Prawda?
Nie chcę się z Panem kłócić. Bo myślę,że oboje jesteśmy rozsądnymi i wrażliwymi ludźmi.
Mój kot (jak 99% innych) śpi za dnia a wychodzi po 22:00. Taka natura.Zgodzi się Pan chyba ze mną?I czy tego chcę czy nie-zdarza się,że przyniesie ptaka.I dlatego,że nie jestem z drewna i mam uczucia-chcę mu pomóc.Stąd w ogóle powstał mój pierwszy post w tej sprawie.Pani Eva mi wyjaśniła co i jak i za to jej podziękowałam.Ale...teraz Pan mnie atakuje.
Stwierdzenie: "Pisała Pani, że kot łapie ptaki "bardzo rzadko (2-3 na okres wiosny)". Ale bardzo przejmował Panią w poprzednich postach los JEDNEGO bociana ze złamaną nogą z Chyb. Gdzie tu sens i proporcja?" zaskoczyło mnie.
Pisząc: "2-3 na okres wiosny" chciałam jedynie wyjaśnić Pani Evie,że kot nie poluje codziennie a sporadycznie.A mimo tego i tak za każdym razem to przeżywam.Pyta Pan jak w takiej sytuacji mogę żałować jednego bociana ze złamana nogą? Otóż mogę! Tak samo się nim przejęłam jak ptakami łapanymi przez kota.
Swoją drogą...skądinąd wiem,że z początku nie chciano pomóc bocianowi z Chyb bo..akurat to gniazdo nie było objęte programem ochrony ptaków.Hm..niech dobrze zrozumiem -miał ginąć bo nie jest objęty programem?Niech mi Pan zatem odpowie:gdzie tu sens i proporcja?Przepraszam ale to też kuriozalne postępowanie.
Pyta Pan skąd wiem,gdzie jest gniazdo takiej znajdy,którą przyniesie kot. Nie wiem.I zdaję sobie sprawę,że kot potrafi mieć nawet do 4 km2 "swojego" terenu.Ale mam oczy i widzę,że urzęduje tylko bardzo blisko domu a rzut beretem sąsiaduje z domem ogromne pole uprawne,na którym roi się od gniazd.Lisów nie ma.Bezpańskich psów też.Dlatego śmiem domniemać,że gdybym zostawiła podlota blisko płotu (od strony pola) to rodzice by się na pewno pojawili.Bywałam już świadkiem sytuacji gdy szukały malucha ale niestety kot go zjadł za moimi plecami:( (co świadczy jedynie o tym,że nie zagryzł go z nudów i zostawił a skonsumował) Nie wiedziałam o tym. Jedynie rozrzucone pióra o tym świadczyły. Rodzice szukali go 2 dni latając nad żywopłotem.
Dobrze, nie ma co rozgrzebywać sprawy bo temat zaczyna przypominać odbijanie piłeczki a nie trzymać się ptaków w potrzebie:/ A nie o to chodzi.

Pozdrawiam.
Anna

p.s. Szanuję przyrodę.I staram się aby żadne zwierzę nie cierpiało ani broń Boże nie "zdychało" jak to Pan ujął. Swoją drogą...dla mnie zwierzęta nie "zdychają" a odchodzą.

Paweł T. Dolata - 2009-06-15 12:59:09

Swoista racjonalizacja, mówiąc potocznie "lukrowanie" czy "perfumowanie", nazewnictwa śmierci dzikich ptaków słowem, że one "odchodzą" nie zmienia faktu, że są po prostu przez koty mordowane - ja tego nie akceptuję, Pani wypuszczając swojego kota z domu - tak. Niech mu Pani zmienia dietę jak chce (nie znam się na tym), ale nie dzikimi, chronionymi ptakami!

Specjalnie napisałem "zdychają" by powiedzieć wprost, co się z nimi dzieje.

Wśród zabijanych przez koty ptaków są liczne szpaki, te same dla ratowania których w ostatnim tygodniu jeździłem z kolegami prawie codziennie wyplątywać je z nieszczelnych siatek na czereśnie pod Odolanowem w pow. ostrowskim. Paręnaście udało się uratować. Po co - by gdzieś wpadły w łapy kota?

Nie atakuję Pani, po prostu stwierdzam prosty fakt - bardzo smutny w przypadku osoby ceniącej jak myślę przyrodę.

Nie wiem, skąd wzięła Pani informację, że "gniazdo w Chybach nie jest objęte programem ochrony ptaków" i to miało wpływ na działania tam podjete, ale tak nie jest, to jakieś nieporozumienie - wystarczy zapytać ludzi te działania ratunkowe prowadzących.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

ladycrash napisał:

Hm..Zdaję sobie sprawę,że m.in.koty łapią wiele dzikich ptaków.Dlatego staram się,żeby mój nie powiększał tej statystyki.I staram się urozmaicać mu pokarm.Ale zgodzi się Pan chyba ze mną,że nie zawsze zdaje to egzamin bo kot-z natury drapieżnik(krewny m.in.lwa,tygrysa itp.) musi od czasu do czasu sam zmienić sobie dietę.Na odpowiednią dla niego.Bo na Whiskasach,Kitekatach,saszetkach,gotowanych wędlinach itd. nie będzie żył.Prawda?
Nie chcę się z Panem kłócić. Bo myślę,że oboje jesteśmy rozsądnymi i wrażliwymi ludźmi.
Mój kot (jak 99% innych) śpi za dnia a wychodzi po 22:00. Taka natura.Zgodzi się Pan chyba ze mną?I czy tego chcę czy nie-zdarza się,że przyniesie ptaka.I dlatego,że nie jestem z drewna i mam uczucia-chcę mu pomóc.Stąd w ogóle powstał mój pierwszy post w tej sprawie.Pani Eva mi wyjaśniła co i jak i za to jej podziękowałam.Ale...teraz Pan mnie atakuje.
Stwierdzenie: "Pisała Pani, że kot łapie ptaki "bardzo rzadko (2-3 na okres wiosny)". Ale bardzo przejmował Panią w poprzednich postach los JEDNEGO bociana ze złamaną nogą z Chyb. Gdzie tu sens i proporcja?" zaskoczyło mnie.
Pisząc: "2-3 na okres wiosny" chciałam jedynie wyjaśnić Pani Evie,że kot nie poluje codziennie a sporadycznie.A mimo tego i tak za każdym razem to przeżywam.Pyta Pan jak w takiej sytuacji mogę żałować jednego bociana ze złamana nogą? Otóż mogę! Tak samo się nim przejęłam jak ptakami łapanymi przez kota.
Swoją drogą...skądinąd wiem,że z początku nie chciano pomóc bocianowi z Chyb bo..akurat to gniazdo nie było objęte programem ochrony ptaków.Hm..niech dobrze zrozumiem -miał ginąć bo nie jest objęty programem?Niech mi Pan zatem odpowie:gdzie tu sens i proporcja?Przepraszam ale to też kuriozalne postępowanie.
Pyta Pan skąd wiem,gdzie jest gniazdo takiej znajdy,którą przyniesie kot. Nie wiem.I zdaję sobie sprawę,że kot potrafi mieć nawet do 4 km2 "swojego" terenu.Ale mam oczy i widzę,że urzęduje tylko bardzo blisko domu a rzut beretem sąsiaduje z domem ogromne pole uprawne,na którym roi się od gniazd.Lisów nie ma.Bezpańskich psów też.Dlatego śmiem domniemać,że gdybym zostawiła podlota blisko płotu (od strony pola) to rodzice by się na pewno pojawili.Bywałam już świadkiem sytuacji gdy szukały malucha ale niestety kot go zjadł za moimi plecami:( (co świadczy jedynie o tym,że nie zagryzł go z nudów i zostawił a skonsumował) Nie wiedziałam o tym. Jedynie rozrzucone pióra o tym świadczyły. Rodzice szukali go 2 dni latając nad żywopłotem.
Dobrze, nie ma co rozgrzebywać sprawy bo temat zaczyna przypominać odbijanie piłeczki a nie trzymać się ptaków w potrzebie:/ A nie o to chodzi.

Pozdrawiam.
Anna

p.s. Szanuję przyrodę.I staram się aby żadne zwierzę nie cierpiało ani broń Boże nie "zdychało" jak to Pan ujął. Swoją drogą...dla mnie zwierzęta nie "zdychają" a odchodzą.

ladycrash - 2009-06-15 14:26:47

Kamera internetowa w Chybach została założona przez osobę prywatną. Nie przez organ zajmujący się programem ochrony bocianów. Wystarczy spojrzeć na stronę w Przygodzicach-jest tam napisane:
"Mobilna transmisja z gniazda bocianów w Przygodzicach realizowana jest pod specjalnym patronatem Pani Vivian Reding, Komisarz Parlamentu Europejskiego ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów
oraz Pani Anny Streżyńskiej, Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej". Na stronie w  Chybach nie ma takiej informacji. Zatem taka kamera nic nie znaczy. Jest tylko do podglądania ptactwa. A gdy coś się stanie nikt teoretycznie nie powinien ingerować w naturę. Dlaczego? Bo nie jest pod patronatem. Osoba,która założyła kamerę a nie jest zrzeszona w OTOP- w razie groźnej sytuacji praktycznie może liczyć na pomoc z bardzo dużym opóźnieniem bo..nie jest zrzeszona.Bo gniazdo nie ma ochrony programem. I niedawna sytuacja w Chybach mogłaby to potwierdzić. Ale jeśli się mylę proszę mnie poprawić.

Co do sprawy ptaków i kotów.
Zgadzam się z Panem,że KAŻDE ptaki (także te chronione, a może zwłaszcza chronione) należy strzec przed drapieżnikami. Ale co w takim razie zrobić w mojej sytuacji? Uśpić kota? Przecież to niedorzeczne. Nie lata całymi dniami tylko po to aby zabijać. Nie wypuszczać na zewnątrz? To mam go trzymać w domu wiedząc,że mieszkam na wsi? Wiedząc,że kot widzi przez taras przyrodę? To dręczenie zwierzęcia: widzieć świat przez szybę i nie móc wyjść. No tu musi się Pan ze mną zgodzić. Kot jest wysterylizowany, odkarmiony,zaszczepiony. Naprawdę staram się dbać o to aby nie polował na inne ptaki, myszy itp. Ale jeśli dąży Pan do tego aby pozbyć się go to przykro mi bardzo bo tego nie zrobię. Mogę to jedynie ograniczać i ratować w razie potrzeby. Nie odwracam się na pięcie od problemu. 

Pisze Pan,że wkurza Pana to,że ratuje ptaki a jakiś kot je złapie. Bardzo dobrze,że Pan to robi! Przecież może będą żyły wiele lat. Ale może też być,że nie. Może już w pierwszym locie złapie go jastrząb,pustułka lub inny drapieżnik? Pan z góry stwierdza,że upoluje je kot. Złe myślenie. Trzeba tez liczyć z tym,że "natura bywa okrutna":/ Czy nam się to podoba czy nie. Dlatego tez w gniazdach wykluwa się często 5-6 młodych aby większość z nich przeżyła. Nie umiałam ocenić w 100% czy ptak nie był chory,słaby gdy złapał go kot. Ale może tak było? Temu nie może Pan zaprzeczyć. Dlatego proszę mnie nie szufladkować jako nieczułą osobę.

Pierwszy post w tym temacie napisałam właśnie dlatego,że jeśli już ponownie zdarzy się,że mój "morderca" złapie jakiegoś malucha chcę mu pomóc! Chcę ratować. Gdybym nie była na to wrażliwa-nawet bym nie zaczęła tego tematu.

Pozdrawiam.

Paweł T. Dolata - 2009-06-15 15:07:59

Tak, myli się Pani, i to grubo, więc poprawiam, jak Pani prosiła - o tym, czy dane gniazdo podlega ochronie decyduje polskie prawo (ustawa o ochronie przyrody z kwietnia 2004 r. i rozp. Min. Środ. z września 2004 r, pełne teksty dostępne szeroko w Internecie), a nie czyjś patronat. Ochronie prawnej podlega KAŻDY bocian biały w Polsce i każde ich gniazdo!

Cytat, że "kamera w Chybach nic nie znaczy" to kuriouzum - ciekawe co na to setki tysięcy internautów je oglądających?

OTOP nie jest "organem zajmującym się ochroną przyrody" (tym jest np. wojewoda), tylko organizacją społeczną, zapraszam na www.otop.org.pl.

Co do domowych kotów, to na pewno nie są częścią "natury", przynajmniej w Europie Środkowej, więc porównywanie zabijania przez nie dzikich ptaków z zabijaniem ich przez jastrzębia jest pomyłką. I jeszcze druga diametralna różnica: jastrząb zabija by przeżyć lub nakarmić swe pisklęta, kot ma co jeśc (przynajmniej Pani - opisywała Pani menu).

Proszę nie wmawiać mi choćby sugestii pozbycia się kota, bo takiej nie było, każdy moze sprawdzić w postach wyżej.

Znam osoby (przynajmniej 2 nasze forumowiczki), dla których trzymanie kota w domu, by nie mógł polować na ptaki, nie jest niedorzecznością, bo tak po prostu robią. A skoro to jest wg Pani "dręczenie zwierzęcia", to czym jest zabijanie piskląt czy innych ptaków przez swobodnie polującego, "niedręczonego" kota?

Jak pisałem w pierwszym poście, jak już Pani (czy jakikolwiek inny) kot dopadnie ptaka, to na ratowanie jest w 99% za późno i dobrze to Pani wie. Nazwała go Pani słusznie "drapieżnikiem" - w zabijaniu jest więc skuteczny. Więc deliberowanie nad "ratowaniem" ptaków poprzez wyniesienie rannego, niesprawnego ptaka na pole (jak pisala Pani wcześniej) jest niczym innym jak zamykaniem oczu na problem, i to dosłownie: by nie zdychał na Pani oczach od ran zadanych przez Pani kota!

Jedyny plus w tym co Pani pisze, że kot jest wysterylizowany.

ladycrash napisał:

Kamera internetowa w Chybach została założona przez osobę prywatną. Nie przez organ zajmujący się programem ochrony bocianów. Wystarczy spojrzeć na stronę w Przygodzicach-jest tam napisane:
"Mobilna transmisja z gniazda bocianów w Przygodzicach realizowana jest pod specjalnym patronatem Pani Vivian Reding, Komisarz Parlamentu Europejskiego ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów
oraz Pani Anny Streżyńskiej, Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej". Na stronie w  Chybach nie ma takiej informacji. Zatem taka kamera nic nie znaczy. Jest tylko do podglądania ptactwa. A gdy coś się stanie nikt teoretycznie nie powinien ingerować w naturę. Dlaczego? Bo nie jest pod patronatem. Osoba,która założyła kamerę a nie jest zrzeszona w OTOP- w razie groźnej sytuacji praktycznie może liczyć na pomoc z bardzo dużym opóźnieniem bo..nie jest zrzeszona.Bo gniazdo nie ma ochrony programem. I niedawna sytuacja w Chybach mogłaby to potwierdzić. Ale jeśli się mylę proszę mnie poprawić.

Co do sprawy ptaków i kotów.
Zgadzam się z Panem,że KAŻDE ptaki (także te chronione, a może zwłaszcza chronione) należy strzec przed drapieżnikami. Ale co w takim razie zrobić w mojej sytuacji? Uśpić kota? Przecież to niedorzeczne. Nie lata całymi dniami tylko po to aby zabijać. Nie wypuszczać na zewnątrz? To mam go trzymać w domu wiedząc,że mieszkam na wsi? Wiedząc,że kot widzi przez taras przyrodę? To dręczenie zwierzęcia: widzieć świat przez szybę i nie móc wyjść. No tu musi się Pan ze mną zgodzić. Kot jest wysterylizowany, odkarmiony,zaszczepiony. Naprawdę staram się dbać o to aby nie polował na inne ptaki, myszy itp. Ale jeśli dąży Pan do tego aby pozbyć się go to przykro mi bardzo bo tego nie zrobię. Mogę to jedynie ograniczać i ratować w razie potrzeby. Nie odwracam się na pięcie od problemu. 

Pisze Pan,że wkurza Pana to,że ratuje ptaki a jakiś kot je złapie. Bardzo dobrze,że Pan to robi! Przecież może będą żyły wiele lat. Ale może też być,że nie. Może już w pierwszym locie złapie go jastrząb,pustułka lub inny drapieżnik? Pan z góry stwierdza,że upoluje je kot. Złe myślenie. Trzeba tez liczyć z tym,że "natura bywa okrutna":/ Czy nam się to podoba czy nie. Dlatego tez w gniazdach wykluwa się często 5-6 młodych aby większość z nich przeżyła. Nie umiałam ocenić w 100% czy ptak nie był chory,słaby gdy złapał go kot. Ale może tak było? Temu nie może Pan zaprzeczyć. Dlatego proszę mnie nie szufladkować jako nieczułą osobę.

Pierwszy post w tym temacie napisałam właśnie dlatego,że jeśli już ponownie zdarzy się,że mój "morderca" złapie jakiegoś malucha chcę mu pomóc! Chcę ratować. Gdybym nie była na to wrażliwa-nawet bym nie zaczęła tego tematu.

Pozdrawiam.

Eva Stets - 2009-06-15 21:14:09

Witam!

Ten temat powstał w celu, aby w miarę naszych możliwości udzielić odpowiedzi (lub nakierować osoby, które szukają właściwych wskazówek) jak można pomóc ptakom (innym niż bociany), gdy tej pomocy wymagają, albo przedstawić konkretną akcję pomocy innym ptakom.

Udzielając odpowiedzi na pierwsze pytanie "ladycrash" (mój post na str. poprzedniej z dnia 10 VI 2009, godz. 12:25) myślałam, że będę zrozumiana, tym bardziej że post z pytaniem zaczynał się " Podejrzewam, że zadam pytanie "nie na temat"..."
Wstępnie pytanie na temat było - dotyczyło pomocy ptakom ale "temat rozbiegł się w temacie". Pomimo (i to zaznaczam z pełnym poparciem i przekonaniem!), że odpowiedzi (tak moje jak i Pawła) na dalsze pytania były tutaj konieczne i słuszne.

W związku z tym, że lepiej i dokładniej nie można tu już nic wyjaśnić a wszystko, zostało wyraźnie powiedziane i wyjaśnione szczególnie w ostatnich postach Pawła wyżej - uważam, że nic więcej nie ma tu dodania.

Eva Stets
Administrator forum

Uzupełnienie dla tych, którzy widzieli wieczorny post ladycrash: wpis uważam za obraźliwy (w dodatku niesłusznie) w kierunku Pawła Dolaty, poza tym nie na temat (nie dotyczy pomocy ptakom). Nie jest to zgodne z Zasadami forum (http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/mi … tion=rules) i tym samym post został usunięty.

ladycrash - 2009-06-15 22:09:44

Wg mnie nie obraziłam Pana Pawła. Jeśli tak to przepraszam. I dziękuję za uwagę.

mamajka - 2009-06-15 22:16:56

Jeśli jednak mogę, to chciałabym się odnieść do wszystkiego, co powyżej. Postaram się krótko.
Uważam, że jesteśmy odpowiedzialni za nasze zwierzęta, nie tylko w rozumieniu chronienia ich, ale również za to, co robią. Nie ma żadnego uzasadnienia, by kotu, mającemu zapewniony dostatek jedzenia stwarzać dogodne warunki do polowania na ptaki, bo to lubi (a już pytanie, jak tym poranionym POMAGAĆ, trąci, jak dla mnie, hipokryzją). Do nas należy ograniczenie jego swobody w tym zakresie.
Jeśli podejmuję się sterylizacji zwierzaka (jestem za, jak najbardziej) - a więc naprawdę mocno wkraczam w jego życie, to naprawdę nie widzę problemu w kontrolowaniu innych sfer jego istnienia.
Nie wiem, czy można wyuczyć kota nie-polowania. Wiem, że w ostatecznosći można np. zawiesić mu na szyi dzwoneczek, który ostrzega ptaki. Pisklakowi, który jeszcze nie lata to nie pomoże, ale dorosłego ptaka być może ostrzeże.
Argument o 2- 3 ptakach w ogóle mi nie przemawia do przekonania. Nie wiem, na czym opiera się wiara, że nie jest ich więcej, skoro kot nie jest kontrolowany.
A jest takie powiedzenie: zabijasz jedno życie - zabijasz cały świat. Nawet jeśli tylko ptasi.

Jeśli miał to być koniec dyskusji na temat i wykroczyłam poza ramy - to proszę post usunąć. Dzięki.

Eva Stets - 2009-06-15 22:34:50

Odnośnie postu mamajki wyżej. Pisząc o "końcu dyskusji" miałam na myśli, że poruszona od 10 czerwca sprawa otrzymała już wszelkie możliwe (aż ponad) wyjaśnienia.
Wpis mamajki jest jak najbardziej na miejscu i na pewno nie zostanie usunięty.

Pozdrawiam
Eva Stets

ladycrash - 2009-06-16 08:01:22

Ok, rozumiem tu wszystkich. Naprawdę. Może faktycznie wczoraj poniosły mnie emocje. Przepraszam.
Rozumiem, że ratowanie nawet jednego malutkiego ptaka jest wielkim sukcesem dla świata. Zgadzam się z tym w zupełności.
Mamajka podsunęła pomysł dzwoneczka na szyi kota. Zatem podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i przeżyciami:
Odkąd mieszkam na wsi (5 lat) miałam dosłownie 11 kotów. Po prostu przybłąkały się do mnie 2 zaciążone kotki. Była ostra zima więc z ojcem złożyliśmy im dwa ocieplone domki i tam sobie mieszkały bo w domu mieliśmy psa. Miały jedzenie i picie. Kiedy się okociły jedna kotka z młodymi trafiły do moich zaufanych znajomych, którzy się nimi zaopiekowali. Druga z 5 młodych została z nami. Po miesiącu matka...zginęła. Nie wiadomo gdzie poszła. Więc zajęliśmy się małymi. Gdy podrosły wysterylizowaliśmy. Nie minęło 1/2 roku a dwa zginęły pod kołami rozpędzonych aut! Cały trud włożony w ich odchowanie prysł. A ja znosiłam ciała maluchów i chowałam je. Więc kolejnym kupiłam specjalne obroże odblaskowe. Takie, na których w razie zaczepienia się o gałąź - samoistnie się odczepi a tym samym nie udusi kota. Obróżka także miała wspomniany przez mamajkę dzwoneczek. I wiesz co mamajko? Kot był widziany z prawie 100 m (sprawdzałam osobiście). To i tak jeżdżący idioci (przepraszam za wyrażenie ale nic łagodniejszego mi do głowy nie przychodzi) przejechali mi 2 kolejne pociechy:( !  Miesiąc po miesiącu. Koty leżały gdzie indziej a obroże gdzie indziej! Więc wybacz ale NIGDY W ŻYCIU już nie założę takiej kotu! Bo owszem - ptaki wiedziały gdzie jest, ale przez to staje się łatwym celem dla piratów drogowych:( Gdybyś zbierała z asfaltu kolejne ciała zrozumiałabyś. Został mi więc ostatni - ten, o którym była ostatnio mowa na w/w forum. Ten na oczach mojego taty został centralnie uderzony przez jadące auto! W dzień. Kot nawet mu nie wbiegł pod koła-był na poboczu-nawet nie chciał przechodzić. Mimo ciężkich ran, śrób itp. przeżył. Ale teraz boi się aut jak ognia. I dobrze.
Pan Paweł powiedział, że zna 2 forumowiczki, które trzymają koty w domu. Zgodzę się z tym. Można. Moja sąsiadka też tak robi. Ale wiecie jaki jest efekt trzymania kota (nawet wysterylizowanego) tylko w domu ,na wsi? Kot ma 2 lata a kobieta już nie wyrabia, bo kot dosłownie za każdym razem chce uciec z domu. Ciągnie go na dwór! Wariuje po meblach, miauczy. Powoli staje się otyły, bo brak mu wystarczającej ilości ruchu. A jego sierść mimo dobrego jedzenia nie jest taka jak mojego. Mój jest szczęśliwy, każdy gość to widzi. Nawet sąsiadka. Kot powinien czuć wolność, bo to typ samotnika. On lubi chodzić własnymi ścieżkami i nikt temu nie może zaprzeczyć. I choć niektórych zbulserwuję też RAZ PO RAZ zapoluje. Tego nie da się wybić z psychiki kota. To kot. Ale piszę też z ręką na sercu - robi to naprawę sporadycznie. Wiem, bo ZAWSZE mi przyniesie.
Gdy tylko widzę zaraz reaguję. Kiedyś złapał dorosłego wróbla. Zaniosłam go do weterynarza, ten dał antybiotyk i miałam go przez noc. Ptak (mimo zapewnień Pana Pawła, że taki na pewno zdechnie) przeżył. Dostał wody i spokoju. I za dwa dni odleciał. Zdrowy.
Post z samego początku mojego pisania na tym forum dotyczył sprawy co jednak zrobić gdy kot przyniesie młodego osobnika. Bo o ile starszemu można było dać ziarno to młodemu wiadomo-nie. A ponieważ przyniósł mi kot kiedyś takiego, to wolałam go odnieść w miejsce gdzie wydawało mi się spokojne. Bo ja nie umiałabym go odkarmić a była naprawdę późna pora aby dzwonić do weterynarza.
Teraz już jednak wiem co zrobić w takich sytuacjach, bo rozmawiałam z weterynarzem i znalazłam artykuł (Opracowanie: Ewa Szumakowicz, Konsultacja: Kazimierz Walasz, Zdjęcia: Ewa Szumakowicz), w którym jest napisane co zrobić gdy znajdzie się młodego ptaka. W sumie to zmobilizował mnie do tego Pan Paweł.
Nigdy nie chcę zaszkodzić żadnemu zwierzęciu. Ale kota nie zmienię.
Jeśli ten post nie pasuje do tego tematu proszę usunąć. Zrozumiem.
p.s.Psa, o którym wspomniałam miałam za schroniska. Sam wiele przeżył zanim do mnie trafił. Odszedł w wielu 16 lat.
Obiecuję już nie ciągnąć tego tematu. Chciałam wyjaśnić tylko mój punkt widzenia. I to, że koty mieszkające na wsi nie są głównymi zabójcami. Powiem więcej - jest ich bardzo mało właśnie z powodu ludzi szalejących szybkimi maszynami, którym brak wyobraźni, że oprócz nich są jeszcze inni: dzieci lub zwierzęta. A okoliczne ptaki? Przez te lata, odkąd jest mój kot, one doskonale wiedzą, kiedy wychodzi na zewnątrz! Dosłownie: kiedy otwierają się drzwi zaraz śpiewy jakby cichną a one są czujniejsze - obserwują go z pobliskich drzew. Sama to widzę. One nie są takie naiwne.
Pozdrawiam wszystkich i przepraszam jeśli wzbudziłam złe emocje. Nie chciałam.

AnkazReading - 2009-06-16 21:41:59

Panie Pawle,

Z najwiekszym szacunkiem, ale takze gwoli jasnosci, prosze o komentarz do nastepujacych cytatow:

[Pawel Dolata, 15/06/09:]   OTOP nie jest "organem zajmującym się ochroną przyrody" (tym jest np. wojewoda), tylko organizacją społeczną, zapraszam na www.otop.org.pl.

[Google]    OTOP jest zarejestrowaną organizacją pozarządową, zajmującą się OCHRONA dzikich ptaków ...

Prosze o wyjasnienie sytuacji, zarowno prawnej, jak i rzeczywistej.

Pozdrowienia,

Anka

Paweł T. Dolata - 2009-06-17 08:15:27

Najprościej powiedzieć, że różnica pomiędzy "organem" a "organizacją" jest taka jak między rumem a rumakiem:), a poważnie to jest ona diametralna:

- "organ" to oficjalny organ państwa lub samorządu, utworzony odgórnie na drodze prawnej (ustawowej) do działań w jakiejś dziedzinie, mający do tego instrumenty prawne (wydawanie decyzji, zarządzeń, rozporządzeń, itp.) i fundusze budżetowe, celowe lub samorządowe;

- "organizacja społeczna" to grupa ludzi dobrej woli, która organizuje się w formie stowarzyszenie społecznego, by coś w danym temacie robić (OTOP - ochrona ptaków i siedlisk), ale nie zastępować organu, co jest prawnie i faktycznie (olbrzymia dysproporcja środków i funduszy) niemożliwe.

Pozdrawiam
Paweł Dolata


AnkazReading napisał:

Panie Pawle,

Z najwiekszym szacunkiem, ale takze gwoli jasnosci, prosze o komentarz do nastepujacych cytatow:

[Pawel Dolata, 15/06/09:]   OTOP nie jest "organem zajmującym się ochroną przyrody" (tym jest np. wojewoda), tylko organizacją społeczną, zapraszam na www.otop.org.pl.

[Google]    OTOP jest zarejestrowaną organizacją pozarządową, zajmującą się OCHRONA dzikich ptaków ...

Prosze o wyjasnienie sytuacji, zarowno prawnej, jak i rzeczywistej.

Pozdrowienia,

Anka

AnkazReading - 2009-06-17 13:13:25

Paweł T. Dolata napisał:

- "organ" to oficjalny organ państwa lub samorządu, utworzony odgórnie na drodze prawnej (ustawowej) do działań w jakiejś dziedzinie, mający do tego instrumenty prawne (wydawanie decyzji, zarządzeń, ropzporządzeń, itp.) i fundusze budżetowe, celowe lub samorządowe;

- "organizacja społeczna" to grupa ludzi dobrej woli, która organizuje się w formie stowarzyszenie społecznego, by coś w danym temacie robić (OTOP - ochrona ptaków i siedlisk), ale nie zastępować organu, co jest prawnie i faktycznie (olbrzymia dysproporcja środków i funduszy) niemożliwe.



AnkazReading napisał:

gwoli jasnosci, prosze o komentarz do nastepujacych cytatow:

[Pawel Dolata, 15/06/09:]   OTOP nie jest "organem zajmującym się ochroną przyrody" (tym jest np. wojewoda), tylko organizacją społeczną (...)
[Google]    OTOP jest zarejestrowaną organizacją pozarządową, zajmującą się OCHRONA dzikich ptaków (...)

Prosze o wyjasnienie sytuacji, zarowno prawnej, jak i rzeczywistej.

Dziekuje - moje pytanie wyniklo najwyrazniej z nieporozumienia, bo odczytalam Pana pierwsza wypowiedz (z15/06), ze "OTOP nie jest organem zajmujacym sie ochrona przyrody"  z akcentem na ochrone, widzac w niej sens taki, ze "OTOP nie zajmuje sie ochrona ptakow" (i to mnie wlasnie zdumialo),  podczas, kiedy Pan stwierdzal "OTOP nie jest organem (oficjalnym i ustawowym)", z akcentem na roznice miedzy organem a organizacja.  Juz wszystko jasne.  Ale byc moze nie tylko ja tak to niewlasciwie zrozumialam, wiec Panskie powyzsze wyjasnienie jest bardzo przydatne.

jakubma9 - 2009-06-19 13:26:27

Kochani, nasze wielkie wrażliwe serca nie wystarczają do ratowania ptaków. Niezbędna jest pomoc i wiedza doświadczonych ludzi ! Pozwalam sobie zabrać głos na naszym forum, aby ku przestrodze opowiedzieć o pewnym zdarzeniu.

Moja młoda znajoma - entuzjastka skrzydlatych, Asia, znalazła pod drzewem malutkie pisklę sroki. Podniosła je z ziemi, przytuliła do rąk, do twarzy i już wiedziała, że niemowlaka nie zostawi na pastwę losu. W domu urządziła sroczce zaciszny kącik i zaczęło się wspólne mieszkanie z nowym lokatorem. Przez cztery tygodnie sroka bardzo się zmieniła, podrosła, zaczęła oswajać się z domownikami i poznawać mieszkanie. W zeszłym tygodniu, ku radości "mojej" Asi, poczyniła nawet pierwsze próby fruwania z parapetu na podłogę, z podłogi na blat kuchenny… I nagle, kilka dni temu dostałam od Asi rozpaczliwy list:
"Pani Mariolu, musi mi Pani coś poradzić w sprawie mojej sroczki, pomóc… katastrofa jakaś…
Ptak który chodził, biegał, prawie latał - nagle paraliż nóg !!!
Zabraliśmy go na Mazury. Wyjęliśmy z pudełeczka, postawiliśmy na chwilkę na trawę, potem na na stół… i minęła chwila, a ptak jakby podkulił nóżki, jakby paraliż i koniec. Leży na brzuchu, wali skrzydłami, ma je baaaaaaaaardzo silne, bo na nich podpiera się, by przesunąć ciałko do przodu i niby iść… Myślałam że to chwilowe… ale to już trwa 6 dzień !!! Dotykamy nóżek - nie są złamane, nie są skaleczone… ptaszek normalnie je, pije, załatwia się. Żeby nie nogi, on by już latał - tak cały czas próbuje oderwać się, skrzydła jak szalone, piękne piórka…
A może to się stało wtedy, gdy chciał wyjść z pudełka, w którym spał, może jakoś niefortunnie upadł… może sobie coś nadwyrężył… a może to my go źle złapałyśmy, a może… sama już nie wiem… Jest o tyle źle, że jak się załatwia, to pod siebie, bo nie stoi na nóżkach - ciągle trzeba go myć, wymieniać ręczniczki, skrzydełka od spodu brudne...
Chyba mogę to porównać do człowieka, który nagle dostał paraliżu nóg…
Nie wiemy co robić, opieka non stop. Normalnie, to by już by poleciał... A tak to jest kaleką…
Czy jemu to przejdzie… co robić ???? Weterynarz obok nas nie jest godny zaufania, więc nawet tam nie pójdę… Tak nam szkoda tej małej sroczki, wychowana od malutkiego pisklątka,  uchroniona od niechybnej śmierci, tyle serca w to włożyliśmy, tak pięknie się rozwijała, jadła, piła, a teraz wstajemy w nocy, by rozprostowała skrzydełka (trzeba być przy niej, by nie spadła, bo przecież nóżek nie ma) no i trzeba na bieżąco sprzątać…
Pani Mariolu co robić ??? Co mi Pani radzi ?"

Bardzo się przejęłam tą sprawą. Postanowiłam szybko działać. Przede wszystkim skontaktowałam się z panią Evą Stets, którą znam nie tylko jako wielką miłośniczkę przyrody, ale również jako osobę posiadającą ogromną wiedzę na temat ptaków. Dokładny opis sytuacji skłonił panią Evę do udzielenia natychmiastowej odpowiedzi. Zgodnie z jej rekomendacją namówiłam Asię, aby skontaktowała się z lekarzami w Azylu przy warszawskim ZOO. Pani Eva podejrzewała, że w wyniku podawania niewłaściwego pokarmu u ptaka nastąpiło odwapnienie kości...

I tak sroka znalazła się tam, gdzie powinna była trafić od początku, w Azylu, pod fachową opieką. Dziś jeszcze za wcześnie, by snuć jakiekolwiek rokowania - zawsze jednak pozostaje nadzieja, że ptak przeżyje. Asia płacze po kątach...

Kochani, nie zabierajcie piskląt do domów. Oddajcie je w fachowe ręce.
Trzeba mieć naprawdę rzetelną wiedzę i duże doświadczenie, żeby zastąpić skrzydlatych rodziców.

http://img189.imageshack.us/img189/2815/naforuma.th.jpg      http://img189.imageshack.us/img189/904/nforumsroka.th.jpg     

Pozdrawiam wszystkich, Mariola Jakubowska :-)

ladycrash - 2009-06-24 08:05:07

:peace:  Zrozumiałam przesłanie:)
Jeśli tylko kot znowu przyniesie jakiegoś ptaka zawiozę go do weterynarza. A stamtąd do azylu. Proszę mi jednak powiedzieć czy jest jakiś w pobliżu Gniezna, miejsce, w którym można pozostawić pod dobrą opieką malucha?
Pozdrawiam.

Eva Stets - 2009-06-24 12:09:58

Nie zawsze jest konieczne odesłanie ptaka do Azylu. W mniej poważnych przypadkach z poszkodowanym ptakiem może sobie doskonale poradzić "zwykły" weterynarz (zakładając, że ma podstawową wiedzę o ptakach). Jednakże zawsze jest dobrze, aby stan ptaka oceniała osoba, która ma w tym jakiekolwiek doświadczenie.

Post wyżej Marioli jest właśnie najlepszym przykładem tego JAK bardzo możemy zaszkodzić, gdy chcemy pomóc a nie mamy w tym doświadczenia.

Lista Azyli dla ptaków w Polsce znajduje się pod linkiem: http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php

Można także skontaktować się z jedną z pobliskich miejsca zamieszkania lokalnych grup OTOP, gdzie zapewne uzyska Pani odpowiednie nakierowanie na właściwą placówkę. To jednak radziłabym zrobić zawczasu, aby wiedzieć do kogo się udać (wiedzieć i mieć zanotowane), nim stanie się coś złego.

Lista lokalnych grup OTOP: http://www.otop.org.pl/kat_50_105/Lista … _OTOP.html

ladycrash napisał:

:peace:  Zrozumiałam przesłanie:)
Jeśli tylko kot znowu przyniesie jakiegoś ptaka zawiozę go do weterynarza. A stamtąd do azylu. Proszę mi jednak powiedzieć czy jest jakiś w pobliżu Gniezna, miejsce, w którym można pozostawić pod dobrą opieką malucha?
Pozdrawiam.

Paweł T. Dolata - 2009-06-26 14:30:48

Witam!

Na stronie głównej PwG OTOP  www.pwg.otop.org.pl notatka o akcji ratunkowej młodej pustułki.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

megi05 - 2009-07-16 12:42:01

mam małą pustułkę nie wiem co robić karmię robakami możecie mi pomóc, tu jest adresik youtube  jak wygląda
http://www.youtube.com/watch?v=AI3188-xvd0

Paweł T. Dolata - 2009-07-16 13:06:20

Drobne kawałki jakiegokolowiek mięsa + trochę wody zakraplaczem do dzióbka. Ale to na potem lub raz teraz. Brak tu kluczowej info od jak dawna jest u Pani.

Przede wszystkim nie należy jej trzymać w domu, ale przekazać fachowcom, bo tylko oni się nią włąściwiwe zaopiekują (to wielka sztuka, sam przekazuję takie ptaki): w tym wypadku do Wydz. Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego (albo zawieźć, albo wezwać ich tel.), musi zobaczyć ją m.in. weterynarz. Jeśli nie ma ran, w miejscu znalezienia proszę zobaczyć czy nie wypadła z widocznego gniazda (gyzms, wnęka, otwór w murze, z reguły obielony wyraźnie, często widac lub słuchać resztę młodych) - wtedy ją tam włożyć, jjeśli to wysoko z pomocą Straży Pożarnej (nie powinni odmówić).

Jeśli nie trafi z powrotem do gnaizda, powinna trafić za sprawą Urzędu do najbliższego Azylu dla ptaków, np. w Słońsku, jak wygodniej to Ptasi Azyl przy ZOO Poznań, adresy http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

PS. do starszych stażem Forumowczów: Mam nadzieję, że to faktycznie pustułka, bo nie mam dostępu do YouTube, może ktoś umiejący rozpoznać sprawdzić i potwierdzi. Dwukrotnie zgłaszano nam jako pustułki ... jerzyki.

megi05 napisał:

mam małą pustułkę nie wiem co robić karmię robakami możecie mi pomóc tu jest adresik youtube  jak wygląda
http://www.youtube.com/watch?v=AI3188-xvd0

Justyna - 2009-07-16 13:16:51

Znawcą nie jestem, ale ten ptaszek to nie pustułka tylko chyba jerzyk.


Paweł T. Dolata napisał:

Drobne kawałki jakiegokolowiek mięsa + trochę wody zakraplaczem do dzióbka. Ale to na potem lub raz teraz. Brak tu kluczowej info od jak dawna jest u Pani.

Przede wszystkim nie należy jej trzymać w domu, ale przekazać fachowcom, bo tylko oni się nią włąściwiwe zaopiekują (to wielka sztuka, sam przekazuję takie ptaki): w tym wypadku do Wydz. Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego (albo zawieźć, albo wezwać ich tel.), musi zobaczyć ją m.in. weterynarz. Jeśli nie ma ran, w miejscu znalezienia proszę zobaczyć czy nie wypadła z widocznego gniazda (gyzms, wnęka, otwór w murze, z reguły obielony wyraźnie, często widac lub słuchać resztę młodych) - wtedy ją tam włożyć, jjeśli to wysoko z pomocą Straży Pożarnej (nie powinni odmówić).

Jeśli nie trafi z powrotem do gnaizda, powinna trafić za sprawą Urzędu do najbliższego Azylu dla ptaków, np. w Słońsku, jak wygodniej to Ptasi Azyl przy ZOO Poznań, adresy http://www.ptaki-polski.pl/azyle.php

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
PwG OTOP

PS. do starszych stażem Forumowczów: Mam nadzieję, że to faktycznie pustułka, bo nie mam dostępu do YouTube, może ktoś umiejący rozpoznać sprawdzić i potwierdzi. Dwukrotnie zgłaszano nam jako pustułki ... jerzyki.

megi05 napisał:

mam małą pustułkę nie wiem co robić karmię robakami możecie mi pomóc tu jest adresik youtube  jak wygląda
http://www.youtube.com/watch?v=AI3188-xvd0

Eva Stets - 2009-07-16 14:05:37

Nie jest to pustułka, ale młody jerzyk.

Najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla dobra ptaka będzie oddanie go jak najszybciej  w ręce specjalisty, jak napisał wyżej Paweł T. Dolata.
Więcej na temat jerzyka - ochrony i pomocy tym ptakom można przeczytać na naszym forum, w temacie pt "Inne ptaki i my", wątek pt "Jerzyki - porady, informacje, ochrona.".
Link bezpośredni:   http://bocianyzprzygodzic.pun.pl/viewto … id=292&p=1

Pozdrawiam
Eva Stets

megi05 napisał:

mam małą pustułkę nie wiem co robić karmię robakami możecie mi pomóc tu jest adresik youtube  jak wygląda
http://www.youtube.com/watch?v=AI3188-xvd0

sensei4 - 2009-08-26 08:33:11

Witam !
Mam zupełnie inny problem.
Para jastrzębi upatzyła sobie jako miejsce pozyskania jedzonka podwórko wiejskie zagrody oddalonej snacznie od reszty wsi.
Wymaga to ciągłego pilnowania drobiu i zachodzących na nie innych ptaków, w tym i kuropatw.
Mam zatam pytanie, jak odstręczyć jastrzębiom  to podwórko? Czym, jakim sposobem zniechęcić tę parę jastrzębi od polowania na tym podwórku?  Wokoło są łąki, las, pola, a one upatrzyły sobie to podwórko. Nie udało im się jeszcze nic porwać,, ale gospodarzowi dają się we znaki.
sensei4

Falco - 2009-08-27 14:04:58

sensei4 napisał:

Witam !
Mam zupełnie inny problem.
Para jastrzębi upatzyła sobie jako miejsce pozyskania jedzonka podwórko wiejskie zagrody oddalonej snacznie od reszty wsi.
Wymaga to ciągłego pilnowania drobiu i zachodzących na nie innych ptaków, w tym i kuropatw.
Mam zatam pytanie, jak odstręczyć jastrzębiom  to podwórko? Czym, jakim sposobem zniechęcić tę parę jastrzębi od polowania na tym podwórku?  Wokoło są łąki, las, pola, a one upatrzyły sobie to podwórko. Nie udało im się jeszcze nic porwać,, ale gospodarzowi dają się we znaki.
sensei4

Ochroną dla kuropatw i innych ptaków mogą być krzewy, w które mogłyby sią skryć w razie ataku.
Częstym problemem jest także to, że jastrząb ma jakieś idealne miejsce do czatowania, pod którym przechadzają się kuropatwy, a w pobliżu nie ma miejsca gdzie by sie mogły ukryć. Kiedyś tę rolę pełniły miedze, niestety często zostały one jednak zniszczone. Obecnie jest nawet specjalny program dopłat unijnych do tego typu użytków ekologicznych i miedz.
Warto z tego punktu widzenia przyjrzeć się też otoczeniu tego gospodarstwa i być może stworzyć jakiś pas krzewów, który zapewni ptakom bezpieczeństwo.   
Najlepszym sposobem dla ochrony kur jest zbudowanie wolierki dla drobiu.
Jest to też jedyna legalna metoda, gdyż nie wolno jastrzębi odławiać, a tym bardziej zabijać. Wolierki takiej należy używać w okresie kiedy drób jest szczególnie narażony na drapieżnictwo.
W ciągu dnia są to wczesne godziny poranne i przed wieczorem. Poza szczytem aktywności polowania przez jastrzębia w zasadzie drób może chodzić luzem.
Z biologii gatunku wynika, że są dwa szczególnie "trudne" w tego typu sytuacjach okresy:
- kiedy w pobliżu takiego gospodarstwa jastrzębie mają gniazdo, polują intensywnie w okresie wychowywania młodych, później te młode uczą się polować
- jesienią, kiedy trwa migracja i pojawia się sporo młodych jastrzębi z północy, dla których kury to łatwiejszy kąsek.
Stworzenie dla ptaków bezpiecznych miejsc pod krzakami i w wolierce pomaga w obu przypadkach.

Paweł T. Dolata - 2009-09-30 18:06:23

Witam!

Na stronie www.pwg.otop.org.pl pod datą 13 IX opisałem kolejną akcję ratunkową Południowowielkopolskiej Grupy OTOP, tym razem dotyczącą łabędzi niemych w Moszczance w gminie Raszków koło Ostrowa Wielkopolskiego.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
lider PwG OTOP
www.pwg.otop.org.pl; www.bociany.ec.pl

2011482 - 2009-11-04 01:51:42

Ostatnio dziwnie zachowują się gołębie. Na wieczornym spacerze o 22, spotkałam wędrującego piechotą, młodego, dzikiego gołębia. Teren na spacer wybrał niespecjalny, trawnik na osiedlu pełnym bezdomnych kotów i psów. Następnego dnia trafił do szklarni u znajomego działkowca. Idąc do niego z wizytą, spotkałam następnego spacerowicza, tym razem młodą synogarlicę turecką, również powędrowała do szklarni. Ptaki potrafiły już samodzielnie się odżywiać, więc trochę ziarna, woda w pojemniku, ziemia i luksusowy zestaw roślin bonzai, dał im szansę na przeżycie. Od razu wyjaśniam - nie mam możliwości dostarczenia ptaków do azylu. Minął tydzień i sierpówka wyfrunęła. Gołąb jeszcze jest. Znajomy, porządkując zaniedbany strych trafił na gniazdo gołębi z 6 jajami. Chyba ptakom pomyliły się pory roku. Pozdrawiam. Maria

sve - 2009-11-04 18:45:14

2011482 napisał:

Ostatnio dziwnie zachowują się gołębie. Na wieczornym spacerze o 22, spotkałam wędrującego piechotą, młodego, dzikiego gołębia. Teren na spacer wybrał niespecjalny, trawnik na osiedlu pełnym bezdomnych kotów i psów. Następnego dnia trafił do szklarni u znajomego działkowca. Idąc do niego z wizytą, spotkałam następnego spacerowicza, tym razem młodą synogarlicę turecką, również powędrowała do szklarni. Ptaki potrafiły już samodzielnie się odżywiać, więc trochę ziarna, woda w pojemniku, ziemia i luksusowy zestaw roślin bonzai, dał im szansę na przeżycie. Od razu wyjaśniam - nie mam możliwości dostarczenia ptaków do azylu. Minął tydzień i sierpówka wyfrunęła. Gołąb jeszcze jest. Znajomy, porządkując zaniedbany strych trafił na gniazdo gołębi z 6 jajami. Chyba ptakom pomyliły się pory roku. Pozdrawiam. Maria

Dlaczego u Was gołębie chodzą piechotą, nie wiem. Ale wiem, że gołębie mają 1-2 jajka, nie wiem więc, co znaczy "gniazdo gołębi z 6 jajami"? To jest albo pomyłka, albo jakaś cudowna rzadkość (wątpię), albo to jest gniazdo innego gatunku (najprawdopodobniej). Czy wiesz o tym gnieździe coś więcej?
Svě

2011482 - 2009-11-05 00:11:09

Mogę się tylko domyślać, dlaczego o tej porze są jeszcze młode gołębie, większość mieszkańców osiedla, to osoby starsze, dokarmiają ptaki suchym chlebem i pszenicą, praktycznie przez cały rok, są wystawiane pojemniki z wodą, więc ptakom powodzi się całkiem nieżle. Sprawdziłam u hodowcy gołębi, czy ma młode, opierzone, nielotne ptaki, potwierdził, ze ma /ale łobuz nie chciał przyjąć dzikusa/.
Informacja, o 6 jajkach też mnie zaskoczyła, na strychu były martwe, młode gołębie, obejrzałam zdjęcia, dlatego przypuszczenie, że gniazdo było tych ptaków, może człowiek zrobił zdjęcie gniazda z jajami, wtedy będę pewniejsza, co to za ptaki je złożyły. Wiem dlaczego u nas po nocy spacerują młode ptaki, prawdopodobnie na dachu budynku gołębie mają gniazdo, bo to nie pierwszy młody ptak znaleziony w tym miejscu. Czasem ptak ląduje na daszku chroniącym wejście do budynku i inni maniacy się nim zajmują. Malo jest ludzi, którzy lubią nocne spacery, mają dwa psy idące luzem bez smyczy, które informują o nietypowej sytuacji i pewnie dlatego brak takich informacji z Waszego terenu. Gołąb mnie pozytywnie zaskoczył doskonała kondycją, dobrze odżywiony, prawie tłusty, w porównaniu z młodymi, chudymi kawkami które do mnie trafiają. Ptaszysko sprawia wrazenie, że nie ma ochoty opuścić szklarni, na zewnątrz wieje, pada, trzeba szukać jedzenia z gromadą innych ptaków, może nie wytrzyma samotności. Jedna z szyb na dachu szklarni jest uchylona, więc w kazdej  chwili może się wyprowadzić. Czekam, kiedy właściciel szklarni straci cierpliwość do lokatora, przebąkuje o zaprzyjażnionym kurniku i gołębniku. Biedaczysko nigdy nie spotkał maniaka zwierzakowego, oszałamia mnie informacjami o kraskach, które dziwnie przypominaja mi sójki, i przez tydzień opowiadał co robi kawka-pomyliło mu się z sierpówką. Wszystkie te rewelacje wysłuchuję podziwiając rozmówcę, a niech się cieszy, czego się nie robi dla zwierzaków. Pozdrawiam. Maria

Eva Stets - 2009-11-18 19:42:42

Wypadek sępa płowego na Krecie

Link do filmiku, jaki podaję niżej jest dostępny w Internecie i niedawno obszedł przysłowiowe "pół świata". Tym, którzy go jeszcze nie widzieli polecam jako istotną dokumentację. Problem elektrowni wiatrowych spędza sen z oczu wielu ludziom także w Grecji (o ile nie stosowniejsze by tu było określenie: "...tym bardziej w Grecji").

Niestety, filmik ten to nie fotomontaż w ramach "walki z wiatrakami" lecz rzeczywistość. Wypadek miał miejsce na Krecie w dniu 27 X 2009; video zostało nakręcone przypadkowo przez osoby zajmujące się paralotniarstwem (oni też - tak jak umieli - zebrali ptaka i dostarczyli pod opiekę specjalisty).
28 października zraniony przez wiatrak dwuletni sęp płowy został dostarczony do Greckiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ). Ptak kuleje i ma złamane skrzydło (nadgarstek). Ze strony EKPAZ dokonuje się wszelkich starań, ale w tej chwili jest jeszcze za wcześnie by coś więcej rokować. Jego powrót do natury nie jest pewny (być może ptak nie będzie mógł już swobodnie latać), mimo to jest zawsze nadzieja. Czas pokaże jaki będzie dalszy los sępa.

Informację można także przeczytać w języku angielskim na stronie EKPAZ:
http://www.ekpazp.gr/multi158/index.php … =2&lang=en

Link do filmiku, przedstawiającego wypadek sępa jest niżej:
http://www.youtube.com/user/jianis19#p/a/0/1RcTjdY1aN4

Postaram się dowiadywać o los sępa i przekazywać ewentualne wiadomości na naszym forum
Eva Stets
(wolontariat EKPAZ)

Uzupełnienie: Filmik ten jest obecnie dobitnym argumentem-dowodem w rękach organizacji zajmujących się ochroną środowiska w Grecji wspierającym ich dążenia o skuteczne wywarcie wpływu na projektantów i budowniczych elektrowni wiatrowych (a także stosownych decydentów), aby zająć się wreszcie poważnym poszukiwaniem i wprowadzaniem w życie takich rozwiązań, które mogłyby gwarantować bezpieczeństwo ptakom, oparte na czynach a nie tylko na słowach.

2011482 - 2009-11-19 22:47:51

W nawiązaniu do moich wpisów z dnia 4 i 5 listopada - gołąb od kilku dni zwiedzał szklarnię i dziś odfrunął. Sprawił mi tym mnóstwo uciechy i mogę zacząć dokarmianie sikorek na  działkach. Pozdrawiam. Maria.

Eva Stets - 2009-11-25 23:23:38

Witam!

Odnośnie mojego postu z 18 XI, jaki cytuję niżej chciałabym przekazać, że wiadomości o poszkodowanym przez wiatrak sępie są pozytywne. Ptak nie jest już na intensywnej terapii, został przeniesiony do klatki rekowalescencji, jego stan jest dobry i są nadzieje, że będzie w pełni sprawny.

Link, jaki podaję niżej jest do strony Greckiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ), gdzie sęp przebywa. Wiadomość jest na razie tylko w języku ang.,  warto na link kliknąć ze względu na zamieszczone zdjęcia. Drugie z nich pokazuje ptaka na stole rentgenowskim, ale na pierwszym foto  jest obraz rentgena, na ktorym widać wyraźnie miejsce uszkodzenia kości.

http://www.ekpazp.gr/multi158/index.php … =2&lang=en

Pozdrawiam
Eva Stets


Eva Stets napisał:

Wypadek sępa płowego na Krecie

Link do filmiku, jaki podaję niżej jest dostępny w Internecie i niedawno obszedł przysłowiowe "pół świata". Tym, którzy go jeszcze nie widzieli polecam jako istotną dokumentację. Problem elektrowni wiatrowych spędza sen z oczu wielu ludziom także w Grecji (o ile nie stosowniejsze by tu było określenie: "...tym bardziej w Grecji").

Niestety, filmik ten to nie fotomontaż w ramach "walki z wiatrakami" lecz rzeczywistość. Wypadek miał miejsce na Krecie w dniu 27 X 2009; video zostało nakręcone przypadkowo przez osoby zajmujące się paralotniarstwem (oni też - tak jak umieli - zebrali ptaka i dostarczyli pod opiekę specjalisty).
28 października zraniony przez wiatrak dwuletni sęp płowy został dostarczony do Greckiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ). Ptak kuleje i ma złamane skrzydło (nadgarstek). Ze strony EKPAZ dokonuje się wszelkich starań, ale w tej chwili jest jeszcze za wcześnie by coś więcej rokować. Jego powrót do natury nie jest pewny (być może ptak nie będzie mógł już swobodnie latać), mimo to jest zawsze nadzieja. Czas pokaże jaki będzie dalszy los sępa.

Informację można także przeczytać w języku angielskim na stronie EKPAZ:
http://www.ekpazp.gr/multi158/index.php … =2&lang=en

Link do filmiku, przedstawiającego wypadek sępa jest niżej:
http://www.youtube.com/user/jianis19#p/a/0/1RcTjdY1aN4

Postaram się dowiadywać o los sępa i przekazywać ewentualne wiadomości na naszym forum
Eva Stets
(wolontariat EKPAZ)

Uzupełnienie: Filmik ten jest obecnie dobitnym argumentem-dowodem w rękach organizacji zajmujących się ochroną środowiska w Grecji wspierającym ich dążenia o skuteczne wywarcie wpływu na projektantów i budowniczych elektrowni wiatrowych (a także stosownych decydentów), aby zająć się wreszcie poważnym poszukiwaniem i wprowadzaniem w życie takich rozwiązań, które mogłyby gwarantować bezpieczeństwo ptakom, oparte na czynach a nie tylko na słowach.

Eva Stets - 2009-12-08 04:44:17

Uwolnienie sępa płowego

1 XII 2009 w górach nad wioską Agios Kosmas (niedaleko miasta Kavala w północnej Grecji) miałam okazję uczestniczyć w akcji uwalniania sępa płowego. Obecnie niespełna dwuletni ptak, został znaleziony w tym rejonie w ubiegłym roku ze złamaną nogą.  Wyczerpanym sępem zająl się wówczas Aris Christidis z Greckiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ) a następnie został on odtransportowany do EKPAZ - Ośrodka leczenia ptaków na wyspie Egina. Po rocznym pobycie w Ośrodku i przystosowaniu sępa do wypuszczenia na wolność przewieziono go do Kavali, aby uwolnić w pobliżu miejsca, z którego został zabrany.

Przed wypuszczeniem na wolność sęp otrzymał obrączki (metalową i plastikową) i tzw "wing tag" na skrzydło, dla łatwiejszego odczytu ptaka. Sępa obrączkowała specjalistka w tej dziedzinie, Dora Skartsi z WWF z Parku Narodowego w Dadia a całą akcję zorganizował biolog, p. Hans Jerrntrup, który w ubiegłym roku odnalazł i dostarczył specjalistom kontuzjowanego ptaka. Transportem sępa do miejsca uwolnienia zajęłam się ja i Aris Christidis, który zwrócił ptakowi wolność. Całość akcji była "śledzona" przez kamerę państwowej telewizji ET3 a fotoreportaż z wydarzenia spoczął w moich rękach.
Warto tu dodać, że w tym roku uwolniono z ramienia EKPAZ aż 13 sępów na Krecie - mój udział w akcji uwalniania czternastego sępa był dla mnie pierwszy i nie kryję, że byłam tym wszystkim bardzo przejęta.

Sęp po chwili uwolnienia przez dłuższą chwilę rozglądał się po okolicy, prostował skrzydła (fot.1-3) i w końcu przekonany, że jest wolny - odleciał pewnym, spokojnym lotem (fot.4).

Fot. 1-3 - Eva Stets
Fot. 4 - Aris Christidis

http://img6.imageshack.us/img6/3391/gypsfulvusagkosmas1xii2.th.jpg   http://img25.imageshack.us/img25/3391/gypsfulvusagkosmas1xii2.th.jpg   http://img6.imageshack.us/img6/1764/gypsfulvusagkosmas1xii2q.th.jpg   http://img189.imageshack.us/img189/3391/gypsfulvusagkosmas1xii2.th.jpg

Pozdrawiam
Eva Stets
PwG OTOP, EKPAZ

Velvet - 2010-01-01 19:08:23

Witam
Jestem z Ostrowa Wlkp i dzis przy ul Nowej Krępej zauwazylam gawrona z uszkodzonym szkrzydlem, ptak jest bardzo chudy i nie moze latac.Nie wiem jak mu pomoc i do kogo sie zglosic w tej sprawie
Czy mozecie mi cos podpowiedziec?
Pozdrawiam Katarzyna

ornitolog92 - 2010-01-01 19:26:10

Jeśli ptaka da się złapać najlepiej przewieźć go do ptasiego azylu przy ZOO w Poznaniu, lub jeśli takiej możliwości nie ma do pana Kempy- ostrowskiego weterynarza, który nigdy nie odmówił pomocy dzikim ptakom:) Proszę o bezpośredni kontakt, ponieważ jestem z Ostrowa i w miarę możliwości postaram się pomóc :).
pozdrawiam
Wojtek Kaźmierczak
PwG OTOP


Velvet napisał:

Witam
Jestem z Ostrowa Wlkp i dzis przy ul Nowej Krępej zauwazylam gawrona z uszkodzonym szkrzydlem, ptak jest bardzo chudy i nie moze latac.Nie wiem jak mu pomoc i do kogo sie zglosic w tej sprawie
Czy mozecie mi cos podpowiedziec?
Pozdrawiam Katarzyna

Zbychur - 2010-02-06 13:38:07

Mówiąc o ptakach potrzebujących pomocy wielokrotnie wspominany był tutaj dr Andrzej Kruszewicz i prowadzony przez niego Ptasi Azyl w warszawskim ZOO. Okazuje się, że jeden z odcinków programu Dzika Polska p.t. "Doktor uskrzydlony" był poświęcony właśnie dr. Kruszewiczowi i jego azylowi. Oglądałem niedawno końcówkę tego programu ale udało mi się go odszukać na stronie TVP i obejrzeć w całości. Gorąco polecam!

Link do "uskrzydlonego doktora": http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dzika … art_rec=40 :)

Eva Stets - 2010-03-06 05:54:05

Długo się zastanawiałam czy pisać ten post czy nie. Jednakże pominięcie i przemilczenie o dalszym losie uwolnionego sępa byłoby nieuczciwe z mojej strony w stosunku do Forumowiczów.
Cytując więc fragment mojego postu w nawiązaniu do całej akcji, o której pisałam parę postów wyżej (czyt post z dnia 8 XII 2009)... chciałabym Was poinformować, że pod koniec stycznia tego roku "mój" wypuszczony na wolność sęp płowy zginął, niestety na drutach wysokiego napięcia.

Eva Stets
PwG OTOP, EKPAZ-Grecja

Eva Stets napisał:

Uwolnienie sępa płowego

1 XII 2009 w górach nad wioską Agios Kosmas (niedaleko miasta Kavala w północnej Grecji) miałam okazję uczestniczyć w akcji uwalniania sępa płowego. (...) Po rocznym pobycie w Ośrodku i przystosowaniu sępa do wypuszczenia na wolność przewieziono go do Kavali, aby uwolnić w pobliżu miejsca, z którego został zabrany.

Przed wypuszczeniem na wolność sęp otrzymał obrączki (metalową i plastikową) i tzw "wing tag" na skrzydło, dla łatwiejszego odczytu ptaka. Sępa obrączkowała specjalistka w tej dziedzinie, Dora Skartsi z WWF z Parku Narodowego w Dadia a całą akcję zorganizował biolog, p. Hans Jerrntrup, który w ubiegłym roku odnalazł i dostarczył specjalistom kontuzjowanego ptaka. Transportem sępa do miejsca uwolnienia zajęłam się ja i Aris Christidis, który zwrócił ptakowi wolność. (...)

Pozdrawiam
Eva Stets
PwG OTOP, EKPAZ

belcia - 2010-03-16 19:45:40

Zbychur napisał:

Mówiąc o ptakach potrzebujących pomocy wielokrotnie wspominany był tutaj dr Andrzej Kruszewicz i prowadzony przez niego Ptasi Azyl w warszawskim ZOO. Okazuje się, że jeden z odcinków programu Dzika Polska p.t. "Doktor uskrzydlony" był poświęcony właśnie dr. Kruszewiczowi i jego azylowi. Oglądałem niedawno końcówkę tego programu ale udało mi się go odszukać na stronie TVP i obejrzeć w całości. Gorąco polecam!

Link do "uskrzydlonego doktora": http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dzika … art_rec=40 :)

Wspaniały film:)
Pozdrawiam Pana dr.Andrzeja Kruszewicza. Złoty człowiek, złote serce ma ten człowiek, od razu widać że bardzo kocha swoją pracę :)
Wszystkiego dobrego

2011482 - 2010-03-26 05:17:23

Moze pomożecie? w okolicy panuje wśród gołębi i sierpówek wirusówka, popularnie zwana kołowacizną, ptaki padają...wysłuchuję dobrych rad, w stylu- do piachu z nim, nie wytrzymałam nerwowo i zabrałam  o 2 w nocy kotu chorego gołębia, ma mieszankę dla gołębi i karmię go gotowanym jajkiem-ptak nie miał żadnych szans, mam go już 12 dni, jest w mieszkaniu, więc ma ciepło, ale chudzina straszna, czym go jeszcze karmić? Maria

Eva Stets - 2010-03-26 06:16:18

"Kołowacizna", to choroba pasożytnicza występująca u owiec i kóz, wywoływana przez tasiemca kręćkowego. Ponieważ chodzi o ptaki, domyślam się, że ma Pani tu na myśli paramyksowirozę, popularnie zwaną "kręćkiem" u ptaków. Jeżeli faktycznie jest to ten wirus, to obawiam się, że nie możemy tu pomóc.
Nie będę opisywać całego przebiegu choroby, jej skutków i powikłań, tym bardziej, że nie wiemy czy to jest faktycznie paramyksowiroza, więc podam tutaj tylko mały (najbardziej istotny) cytat dr Andrzeja Kruszewicza:

"...Typowe objawy ze strony centralnego układu nerwowego spotkać można u gołębi, a objawy są czasami tak silne, że ptak nie jest zdolny do przyjmowania pokarmu ani wody.(...) 
Nie opracowano jeszcze metody leczenia przyczynowego, podobnie jak w przypadku wielu chorób wirusowych. W razie podejrzenia infekcji ptaki należy zlikwidować, przy czym powinno się to odbywać pod kontrolą urzędowego lekarza weterynarii. (...)
W uzasadnionych przypadkach, jeśli potwierdzono, że przyczyną choroby nie jest wirus rzekomego pomoru drobiu, można leczyć ptaki w izolowanych ośrodkach.(...)
W przebiegu paramyksowirozy u ptaków wróblowych, papug i gołębi często dochodzi do trwłego uszkodzenia trzustki. (...) W takim przypadku leczenie należy uznać za niecelowe i uśpić ptaka. (...) Po chorobie ptaki mogą wydalać wirusy przez wiele miesięcy, toteż leczenie powinno się podejmować tylko w wyjątkowych przypadkach." (Kruszewicz 2003)

Jedyne, co mogę poradzić, to skontaktować się jak najszybciej z placówką weterynaryjną, aby jakiś specjalista mógł potwierdzić czy to o tę chorobę chodzi. Na pewno nie leczyć samemu, bo wiele Pani nie poradzi, nawet dobrym dokarmianiem najlepszych ziaren, pieczywa czy makaronu.  Przedłuży Pani tylko cierpienie ptaka z zagrożeniem, że rozniesie on wirusy na inne ptaki (wirusy niegroźne dla człowieka, ale groźne właśnie dla innych ptaków).

Z pełnym szacunkiem
Eva Stets
(współpracownik Greckiego Ośrodka Rehablitacji Dzikich Zwierząt EKPAZ)

2011482 napisał:

Moze pomożecie? w okolicy panuje wśród gołębi i sierpówek wirusówka, popularnie zwana kołowacizną, ptaki padają...wysłuchuję dobrych rad, w stylu- do piachu z nim, nie wytrzymałam nerwowo i zabrałam  o 2 w nocy kotu chorego gołębia, ma mieszankę dla gołębi i karmię go gotowanym jajkiem-ptak nie miał żadnych szans, mam go już 12 dni, jest w mieszkaniu, więc ma ciepło, ale chudzina straszna, czym go jeszcze karmić? Maria

2011482 - 2010-03-28 03:30:18

Przejrzałam dostępne informacje o "kręćku"u gołębi na różnych forach w internecie, ile wpisów tyle opinii. Niektórzy piszą o przypadkach wyleczenia, a nawet o startowaniu ptaków po przebyciu tej choroby w zawodach, pisać można wszystko. Na razie lekarz zalecił podawanie witaminy b compleks w kroplach, zobaczymy. Mam zaufanie to tego lekarza weterynarii, znam go około 18 lat, ratuje zwierzęta, którym inni lekarze nie dają żadnych szans. Oby i tym razem miał rację. Dziękuję za odpowiedż , pocieszające jest tylko, że krukowate się trzymają, mimo wspólnego żerowania. Za jakiś czas się napiszę, o efektach.

Eva Stets - 2010-03-28 03:49:46

Cieszy mnie fakt, że współpracuje Pani z weterynarzem, do którego jak sama Pani pisze ma zaufanie. Ważne to tak dla zdrowia ptaków, jak i dla Pani, by nie mieć kłopotów, że działa Pani niezgodnie z prawem, trzyma i leczy, na własną, dzikie ptaki w domu, bez odpowiednich uprawnień.
Myślę więc, że skoro współpracuje Pani z weterynarzem, uzyska tam Pani najlepsze wskazówki (z nas nikt nie jest weterynarzem, o czym była już kiedyś mowa). Pani znajomy, jako specjalista ma możliwość zbadać ptaki i ocenic z jaką chorobą ma do czynienia, jaką terapię zastosować i jak należy postąpić właściwie.

Pozdrawiam
Eva Stets

2011482 napisał:

Przejrzałam dostępne informacje o "kręćku"u gołębi na różnych forach w internecie, ile wpisów tyle opinii. Niektórzy piszą o przypadkach wyleczenia, a nawet o startowaniu ptaków po przebyciu tej choroby w zawodach, pisać można wszystko. Na razie lekarz zalecił podawanie witaminy b compleks w kroplach, zobaczymy. Mam zaufanie to tego lekarza weterynarii, znam go około 18 lat, ratuje zwierzęta, którym inni lekarze nie dają żadnych szans. Oby i tym razem miał rację. Dziękuję za odpowiedż , pocieszające jest tylko, że krukowate się trzymają, mimo wspólnego żerowania. Za jakiś czas się napiszę, o efektach.

kamark - 2010-04-02 22:43:51

Dziś rano zauważyłem przy karmniku kawkę utykającą na jedną nogę. Okazało się że przyczyną jest zaplątana żyłka, która spowodowała już opuchliznę. Gdyby udało się ja złapać można by spróbować tę żyłkę usunąć. Ale jak ją złapać? Może ma ktoś jakiś pomysł?
Pozdrawiam
kamark

sve - 2010-04-02 23:16:00

kamark napisał:

Dziś rano zauważyłem przy karmniku kawkę utykającą na jedną nogę. Okazało się że przyczyną jest zaplątana żyłka, która spowodowała już opuchliznę. Gdyby udało się ja złapać można by spróbować tę żyłkę usunąć. Ale jak ją złapać? Może ma ktoś jakiś pomysł?
Pozdrawiam
kamark

Łapanie dorosłych krukowatych jest bardzo trudne, bo są bardzo sprytne i ostrożne i każdą pułapkę odkryją. Nejlejpiej byłoby, jakbyś się mógł zwrócić do jakiegoś ornitologa w pobliżu, może by coś wymyślił. Dają się złapać do pułapek, ale trzeba ją dobrze zastawić, ponadto takiego urządzenia zwykle ludzie nie mają i również jest ważne, że łapac kawki nie wolno... Warto żeby tego dokonał ornitolog.

Możesz też spróbować skontaktować się z kimś z jakiegoś azylu dla handicapowanych zwierząt - ci ludzie mają doświadczenia z łapaniem i mają też do tego potrzebne rzeczy i zezwolenie.

Kontakty do najbliższej grupy OTOP czy azylu znajdziesz w internecie, może mogliby Ci pomóc (podać kontakty) też w Urzedzie Miejskim...
Trudna sprawa, trudna rada. Niestety.
Svě 

kamark - 2010-04-03 09:45:04

Dziękuję bardzo za odpowiedź, szkoda, chyba nie da się jej pomóc.....
Pozdrawiam i życzę wesołych świąt.
Kazimierz Markowicz

ratujmyptaki - 2010-04-03 12:21:34

Witam.
Sprawa kawki znana mi jest od kilku dni gdyż pan, który o niej pisze na forum telefonował do mnie w tej sprawie.
Poradziłam panu aby zdobył klatkę i postarał się złapać ptaka do klatki, w której będzie wyłożona przynęta.
Kawka przylatuje na balkon w określonych godzinach, o których wie obserwujący ją pan.
Wystarczy trochę pomyśleć i pokombinować a na pewno uda się ją złapać.
Samo pisanie o problemie ptaka z pewnością nic mu nie pomoże i zaręczam, że nikt nie poświęci całego dnia aby złapać kawkę.
Jeżeli jest ośrodek rehabilitacji dzikich ptaków w danym mieście, to pracownicy ośrodka zajmują się podopiecznymi w ośrodku.
Polecam - więcej własnej inicjatywy.
Zofia Brzozowska

2011482 - 2010-04-24 18:50:25

Miesiąc temu pisałam o gołębiu z kręćkiem. Przy odrobinie dobrej woli można ptaka wyprowadzić. Dziś raczył odfrunąć. Od kilku dni swobodnie  buszował po pokoju, sądząc po zostawionych śladach. Dostawał mieszankę dla gołębi: kukurydza, groch, pszenica i kilkanaście innych gatunków nasion - nie chciało mi się  oznaczać, żadnych makaronów, chleba itd. Nie wiem, czy magnez i witamina B mu pomogły, ale nie zaszkodziły. Prawdopodobnie pokojowa temperatura w mieszkaniu, też mu pomogła. Pozdrawiam Maria

Eva Stets - 2010-05-11 04:37:42

Jeżeli faktycznie gołębia udało się uratować i wyleczyć, to należą się gratulacje tak Pani jak i weterynarzowi, z którym Pani współpracowała. Domyślam się, że ptak dostawał te witaminy i magnez jako środki wspomagające leczenie i że zostały przeprowadzone odpowiednie badania, które potwierdziły, że gołąb jest zdrowy. Jeżeli nie było takiego potwierdzenia, istnieje obawa, że ptak został tylko wzmocniony  witaminami i zaleczony (nie wyleczony).
Terapia w przypadku kręćka jest trudna, długotrwała, ale co najistotniejsze: pozornie wyleczone ptaki jeszcze przez kilka miesięcy mogą wydalać wirusy, w związku z czym uwolnienie niewyleczonego ptaka zagraża zarażeniem wirusem innych ptaków.
Oczywiście pomieszczenie, w którym gołąb przebywał należy dokładnie wydezynfekować, a każdy następny ptak, który się w nim znajdzie musi z konieczności przebyć kwarantannę.

Więcej na ten pisałam wcześniej, na str. poprzedniej: http://www.bocianyzprzygodzic.pun.pl/vi … 932#p21932

Pozdrawiam
Eva Stets

2011482 napisał:

Miesiąc temu pisałam o gołębiu z kręćkiem. Przy odrobinie dobrej woli można ptaka wyprowadzić. Dziś raczył odfrunąć. Od kilku dni swobodnie  buszował po pokoju, sądząc po zostawionych śladach. Dostawał mieszankę dla gołębi: kukurydza, groch, pszenica i kilkanaście innych gatunków nasion - nie chciało mi się  oznaczać, żadnych makaronów, chleba itd. Nie wiem, czy magnez i witamina B mu pomogły, ale nie zaszkodziły. Prawdopodobnie pokojowa temperatura w mieszkaniu, też mu pomogła. Pozdrawiam Maria

launica1 - 2010-05-26 00:16:20

Witam.
Późnym popołudniem trafił do mnie nielotny gawron. Odebrałam go dzieciakom, wędrującym po parku z ptakiem w dłoniach  :/  Przestraszony. Osowiały. Nie udało mi się dowiedzieć, skąd dzieci go zabrały, bo okazało się, ze ptak był od kilku godzin przekazywany z rak do rąk pośród całej osiedlowej gromady małolatów, które zdecydowały się "nim zaopiekować" i główny sprawca zamieszania wsiąkł. Wiem, że nie zgarnia się takich przypadków do domu, ale w tej sytuacji... Weterynarz obejrzał malucha i uznał, że ptak jest zdrowy i należy go odnieść do parku i pozostawić po drzewem. Powiedziałam doktorowi, że nie zrobię tego. Już wyjaśniam, dlaczego- w tymże parku na porządku dziennym jest widok mew, rozszarpujących pomiędzy sobą martwe ptaki. Dosłownie. Te olbrzymy spacerują tam i potrafią być agresywne nawet w stosunku do ludzi, zwłaszcza , kiedy wędrują wraz z szarym, jak wnioskuję potomstwem. Jest ich pełno i wszędzie się tłuką. Ponadto drzew w parku jest kilkaset (powierzchnia naprawdę duża)- skąd mam wiedzieć, czy zostawię ptaka we właściwej okolicy??? Tak więc pan doktor poinformował mnie, że mogę przygarnąć ptaka i spróbować podchować do momentu, aż poleci.. Podać robaki, wodę.. Tak więc gawron zamieszkał chwilowo na naszym balkonie w kartonie wyłożonym sianem. Kiedy umieszczałam go w kartonie, mocno chwycił się mojego palca i machał skrzydłami, jakby próbował się wznieść. Ale nic więcej. Poczytałam forum i teraz już wiem, że to nie robaki powinnam była podać. I że nie ma szans na samodzielne podchowanie malucha. Znalazłam tu namiar na najbliższy ośrodek i zamierzam tam rano dzwonić, ale nie wiem, czy przyjmą ptaka, bo to ośrodek rehabilitacji ptaków drapieżnych.. No a co ma gawron do drapieżnika...Tak mi go szkoda. Martwi mnie, że ptak nie wykazuje zainteresowania pożywieniem. Próbowałam je podawać pinsetką, ale on nawet nie uchylił dzióbka. Przecież nie wepchnę mu nic na siłę... Taki sam brak reakcji obserwuję po podaniu na czubek dzioba wody. Obawiam się, że on po prostu do rana nie przeżyje. Nie wiem, czy pomijając aspekt stresu, to normalne,że on tak siedzi w tym sianku i nawet nie próbuje wyjść? Staram się do niego nie zaglądać zbyt często, żeby biedactwa nie zadręczać...Ale przed nami wiele godzin, a on bez jedzenia....

Eva Stets - 2010-05-26 15:24:53

Jedyne co można doradzić w tej sprawie, to właśnie skontaktować się z najbliższym ośrodkiem dla ptaków. Jeżeli ośrodek, jaki Pani znalazła nie przyjmie ptaka, można skontaktować się telefonicznie z Azylem dla Ptaków w Warszawie (powinni Panią skierować do odpowiedniej placówki lub udzielić właściwych wskazówek). Można też poszukać rady w lokalnych grupach OTOP.

Pozdrawiam i życzę powodzenia gawronowi i Pani
Eva Stets

launica1 napisał:

Witam.
Późnym popołudniem trafił do mnie nielotny gawron. Odebrałam go dzieciakom, wędrującym po parku z ptakiem w dłoniach  :/  Przestraszony. Osowiały. Nie udało mi się dowiedzieć, skąd dzieci go zabrały, bo okazało się, ze ptak był od kilku godzin przekazywany z rak do rąk pośród całej osiedlowej gromady małolatów, które zdecydowały się "nim zaopiekować" i główny sprawca zamieszania wsiąkł. Wiem, że nie zgarnia się takich przypadków do domu, ale w tej sytuacji... Weterynarz obejrzał malucha i uznał, że ptak jest zdrowy i należy go odnieść do parku i pozostawić po drzewem. Powiedziałam doktorowi, że nie zrobię tego. Już wyjaśniam, dlaczego- w tymże parku na porządku dziennym jest widok mew, rozszarpujących pomiędzy sobą martwe ptaki. Dosłownie. Te olbrzymy spacerują tam i potrafią być agresywne nawet w stosunku do ludzi, zwłaszcza , kiedy wędrują wraz z szarym, jak wnioskuję potomstwem. Jest ich pełno i wszędzie się tłuką. Ponadto drzew w parku jest kilkaset (powierzchnia naprawdę duża)- skąd mam wiedzieć, czy zostawię ptaka we właściwej okolicy??? Tak więc pan doktor poinformował mnie, że mogę przygarnąć ptaka i spróbować podchować do momentu, aż poleci.. Podać robaki, wodę.. Tak więc gawron zamieszkał chwilowo na naszym balkonie w kartonie wyłożonym sianem. Kiedy umieszczałam go w kartonie, mocno chwycił się mojego palca i machał skrzydłami, jakby próbował się wznieść. Ale nic więcej. Poczytałam forum i teraz już wiem, że to nie robaki powinnam była podać. I że nie ma szans na samodzielne podchowanie malucha. Znalazłam tu namiar na najbliższy ośrodek i zamierzam tam rano dzwonić, ale nie wiem, czy przyjmą ptaka, bo to ośrodek rehabilitacji ptaków drapieżnych.. No a co ma gawron do drapieżnika...Tak mi go szkoda. Martwi mnie, że ptak nie wykazuje zainteresowania pożywieniem. Próbowałam je podawać pinsetką, ale on nawet nie uchylił dzióbka. Przecież nie wepchnę mu nic na siłę... Taki sam brak reakcji obserwuję po podaniu na czubek dzioba wody. Obawiam się, że on po prostu do rana nie przeżyje. Nie wiem, czy pomijając aspekt stresu, to normalne,że on tak siedzi w tym sianku i nawet nie próbuje wyjść? Staram się do niego nie zaglądać zbyt często, żeby biedactwa nie zadręczać...Ale przed nami wiele godzin, a on bez jedzenia....

launica1 - 2010-05-26 18:01:44

Niestety nie zdążyliśmy... Ośrodek chciał podjąć próbę odchowania ptaka, ale gawruś nie przeżył podróży.

Eva Stets - 2010-06-04 10:48:52

Witam!

Wczoraj (3 czerwca 2010), pod wieczór otrzymałam telefon o rannej mewie romańskiej. Wieczorem trudno jest zorganizować jakąś "akcję", tak więc jedyne co mi pozostało, to było zabrać ptaka do siebie.
Mewa miała poważnie zranione skrzydło i mocno krwawiła. Po zatrzymaniu przede wszystkim krwotoku i odkażeniu rany, zrobiłam jej prowizoryczny opatrunek, usztywniłam skrzydło, napoilam strzykawką do dzioba, nakarmiłam, a dziś o świcie ptak został błyskawicznie odtransportowany do Salonik, pod oko specjalisty (Stavros Kalpakis), z Greckiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ).

Czynności opieki nad dorosłą mewą romańskaą wcale nie były takie proste. To nie takie małe, a do tego silne ptaki z mocnym dziobem. Aby właściwie zająć się okaleczoną mewą, musiałam jej zawiązać dziób, bo okazało się (na moich rękach), że "taka sobie" mewa potrafi dziobać mocniej niż myszołów... (nie szkodzi, ważne, że mogłam jej udzielić pierwszej pomocy, że przetwała noc i że teraz będzie pod opieką w Ośrodku). Czas pokaże co będzie dalej.

Niżej na foto: ranna mewa z zawiązanym dziobem (fot.1), po założeniu przeze mnie opatrunku i uszytwnieniu skrzydła (fot.2), chwila przed transpportem w odpowiednio przygotowanym kartonie (fot.3), pamiątkowy portret (fot.4):

Fot. Eva Stets
http://www.allegaleria.pl/images/wc6cxm755xy53kro1ib6_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/tqx7qpyzeiop2n4ijcm5_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/aour1huxs5s5w0xjgcp_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/2lhlvxngihuowwomh6h_thumb.jpg

Pozdrawiam
Eva Stets
wolontariat EKPAZ

Eva Stets - 2010-06-10 12:10:17

W uzupełnieniu do mojego postu wyżej, z dnia 4 czerwca 2010. Dziś przekazuję najnowsze informacje - mewa przeszła w Ośrodku bardzo trudne dni, stan ptaka był kryzysowy, a rokowania słabe. Jednakże kryzys minął i wiadomo, że ptak będzie żyć. Niestety, mewa nigdy już nie będzie mogła latać, tym samym ptak pozostanie w Ośrodku EKPAZ, razem z innymi kalekimi ptakami.

Pozdrawiam
Eva Stets

Kamila Walczak - 2010-06-22 22:00:37

Zapraszam do przeczytania mojej relacji z ratowania jerzyka w Ostrowie Wielkopolskim: http://www.pwg.otop.org.pl/index.php?fu … all&no=302

http://www.allegaleria.pl/images/bs3f1jl2e0umhtfw2dx_thumb.jpg,http://www.allegaleria.pl/images/gkmknkcwwqvhukj30l_thumb.jpg,http://www.allegaleria.pl/images/as9fkhkcmqwy60btqs63_thumb.jpg

Pozdrawiam
Kamila Walczak

Eva Stets - 2010-07-04 16:19:33

O sępie płowym, który uległ wypadkowi z wiatrakiem elektrowni na Krecie c.d.

Nawiązując do moich postów, które cytuję, a także do podanych swego czasu informacji, jakie ukazały się na wielu stronach internetowach, w mediach etc (także w Polsce), przekazuję dalsze wiadomoćci o losie sępa płowego, który uległ wypadkowi z wiatrakiem elektrowni na Krecie (czyt. niżej cytowane posty).

Sęp od dłuższego czasu przebywał w dużej wolierze lotów Greckiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ), na wyspie Aigina, ale...niestety jego mięśnie nie odzyskały dotychczas pełnej sprawności (a czasu minęło już sporo). Skrzydło ptaka nie jest na tyle silne, by mógł on swobodnie latać (mięśnie są nadal szytwne). Im więcej mija czasu, tym mniejsza jest już nadzieja na to, że zraniony w ub. roku przez wiatrak ptak będzie mógł być wypuszczony na wolność.
Jak mówi greckie przysłowie: "nadzieja umiera ostatnia", ale ta nadzieja, niestety w tym przypadku maleje...

Na wideo niżej możecie zobaczyć Państwo akcję wypuszczania dwóch innych sępów płowych na Krecie, które doszły do siebie w Ośrodku EKPAZ (jeden był osłabiony, drugi zjadł zatruty pokarm). Szkoda, że zabrakło razem z nimi sępa, o którym wspomniałam.

http://www.youtube.com/watch?v=lga4ZGxq4uo

Pozdrawiam
Eva Stets
wolontariat Greckigo Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ)

P.S. Ogólnie o sępach płowych z Ośrodka EKPAZ można przeczytać w moim poście z dnia 28 maja 2010, w temacie "Inne ptaki imy", w wątku pt "Ciekawe publikacje on-line":  http://bocianyzprzygodzic.pun.pl/viewto … 255#p25255

Eva Stets napisał:

Witam!

Odnośnie mojego postu z 18 XI, jaki cytuję niżej chciałabym przekazać, że wiadomości o poszkodowanym przez wiatrak sępie są pozytywne. Ptak nie jest już na intensywnej terapii, został przeniesiony do klatki rekowalescencji, jego stan jest dobry i są nadzieje, że będzie w pełni sprawny.

Link, jaki podaję niżej jest do strony Greckiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ), gdzie sęp przebywa. Wiadomość jest na razie tylko w języku greckim, jednakże warto na link kliknąć ze względu na zamieszczone zdjęcia. Drugie z nich pokazuje ptaka na stole rentgenowskim, ale na pierwszym foto  jest obraz rentgena, na ktorym widać wyraźnie miejsce uszkodzenia kości.

http://www.ekpazp.gr/multi158/index.php … =2&lang=el

Pozdrawiam
Eva Stets


Eva Stets napisał:

Wypadek sępa płowego na Krecie

Link do filmiku, jaki podaję niżej jest dostępny w Internecie i niedawno obszedł przysłowiowe "pół świata". Tym, którzy go jeszcze nie widzieli polecam jako istotną dokumentację. Problem elektrowni wiatrowych spędza sen z oczu wielu ludziom także w Grecji (o ile nie stosowniejsze by tu było określenie: "...tym bardziej w Grecji").

Niestety, filmik ten to nie fotomontaż w ramach "walki z wiatrakami" lecz rzeczywistość. Wypadek miał miejsce na Krecie w dniu 27 X 2009; video zostało nakręcone przypadkowo przez osoby zajmujące się paralotniarstwem (oni też - tak jak umieli - zebrali ptaka i dostarczyli pod opiekę specjalisty).
28 października zraniony przez wiatrak dwuletni sęp płowy został dostarczony do Greckiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ). Ptak kuleje i ma złamane skrzydło (nadgarstek). Ze strony EKPAZ dokonuje się wszelkich starań, ale w tej chwili jest jeszcze za wcześnie by coś więcej rokować. Jego powrót do natury nie jest pewny (być może ptak nie będzie mógł już swobodnie latać), mimo to jest zawsze nadzieja. Czas pokaże jaki będzie dalszy los sępa.

Informację można także przeczytać w języku angielskim na stronie EKPAZ:
http://www.ekpazp.gr/multi158/index.php … =2&lang=en

Link do filmiku, przedstawiającego wypadek sępa jest niżej:
http://www.youtube.com/user/jianis19#p/a/0/1RcTjdY1aN4

Postaram się dowiadywać o los sępa i przekazywać ewentualne wiadomości na naszym forum
Eva Stets
(wolontariat EKPAZ)

Uzupełnienie: Filmik ten jest obecnie dobitnym argumentem-dowodem w rękach organizacji zajmujących się ochroną środowiska w Grecji wspierającym ich dążenia o skuteczne wywarcie wpływu na projektantów i budowniczych elektrowni wiatrowych (a także stosownych decydentów), aby zająć się wreszcie poważnym poszukiwaniem i wprowadzaniem w życie takich rozwiązań, które mogłyby gwarantować bezpieczeństwo ptakom, oparte na czynach a nie tylko na słowach.

Eva Stets - 2010-07-12 18:45:01

Od kilku dni na stronie Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków (mającego także ścisły kontakt z Azylem dla Ptaków w Warszawie) ukazała się istotna wiadomość, którą pozwolę sobie zacytować niżej w całości i zachęcam gorąco do zapoznania się z jej treścią. Oryginal znajduje się na stronie STOP, pod linkiem: http://www.stop.eko.org.pl/portal/

PORADY TELEFONICZNE DOTYCZĄCE POMOCY ZNALEZIONYM PTAKOM

PORADY TELEFONICZNE DOTYCZĄCE POMOCY ZNALEZIONYM PTAKOM (RANNYM, CHORYM, PISKLĘTOM)

NUMER TEL.  606571206

czynny codziennie od 8.00 do 20.00

STOP udziela telefonicznie różnych porad dotyczących ptaków. Ludzie dzwonią do nas zazwyczaj z 2 rodzajami spraw. Są to problemy ptaków w budynkach i pytania jak pomóc znalezionym ptakom (pisklętom, ptakom rannym itp). W sprawach związanych z ptakami chorymi, rannymi, znalezionymi udzielaliśmy jak dotąd informacji podstawowych, a po szczegółowe odsyłaliśmy rozmówców do Ptasiego Azylu w Warszawskim ZOO. Jednak Ptasi Azyl, szczególnie w sezonie lęgowym ma bardzo dużo pracy i osobom w nim pracującym jest trudno zajmować się ptakami w Azylu i jeszcze odbierać telefony. Dlatego postanowiliśmy trochę odciążyć Ptasi Azyl i uruchomić w STOPie drugi telefon, który będzie odbierała osoba mająca doświadczenie w opiekuńczej i pielęgniarskiej pracy z dzikimi ptakami. Ta osoba zgodziła się to robić jako wolontariuszka, po prostu dla dobra ptaków. Będzie pomagała określić jakie doraźne działania są konieczne i w razie potrzeby kierowała dzwoniących do najbliższego im azylu dla ptaków lub weterynarza znającego się na ptakach.

Obecnie uzupełniamy nasze dane o miejscach w Polsce, gdzie ptaki mogą otrzymać pomoc. Jeżeli ktoś z Państwa zna kompetentnego w "ptasich sprawach" weterynarza lub sprawdzone miejsce, gdzie wiadomo, że ptaki mogą uzyskać fachową pomoc i opiekę - prosimy o przysyłanie informacji na mail info@stop.most.org.pl !

zuza - 2010-07-14 21:22:29

Proszę napiszcie jeśli ktoś wie jak prawidłowo poić pisklę jerzyka. Pilne!

Eva Stets - 2010-07-14 21:45:03

Można podać wodę np kroplomierzem...ale trzeba wiedzieć jak to się robi (by nie udławić ptaka!).
Mogę doradzić, aby jak najszybciej skontaktować się z osobą, która potrafi to zrobić i umie zająć się ptakiem.

Aby uzyskać właściwą odpowiedź radziłabym skontaktować się z Fundacją ratujmyptaki, a także zerknąć na post podany wyżej.

Pozdrawiam
Eva Stets

zuza napisał:

Proszę napiszcie jeśli ktoś wie jak prawidłowo poić pisklę jerzyka. Pilne!

ratujmyptaki - 2010-07-14 22:35:28

Witam.
Samo pojenie jerzyka jest bardzo proste, robimy to w sposób następujący:
czystym, wyparzonym zakraplaczem podajemy ptakowi na dziób, wodę mineralną niegazowaną (jerzyka poimy przez nos).
Bardziej skomplikowaną czynnością jest karmienie ptaka właściwym pokarmem i we właściwych ilościach.
Takie wiadomości można uzyskać na naszej stronie www.ratujmyptaki.org w dziale "Nasze Porady".
Pozdrawiam
Zofia Brzozowska

Eva Stets - 2010-07-20 05:18:13

Od dnia 1 kwietnia do 30 czerwca 2010 roku aż 520 zwierząt (w tym głównie ptaków) wymagających fachowej pomocy dostało się do Greckiego Ośrodka ANIMA w Atenach. Wiele z nich zostało już wypuszczone na wolność, ale wiele czeka nadal na możliwość powrotu na łono natury (inf. Maria Ganoti, szef Ośrodka ANIMA).

Pod linkiem niżej jest podobna informacja w języku greckim (można zobaczyć kilka zdjęć): http://www.wild-anima.gr/

Pdf z listą pacjentów (od kwietnia do końca czerwca 2010) można zobaczyć tutaj (gatunki są podane po łacinie, więc łatwo można zrozumieć):
http://www.wild-anima.gr/images/stories … n_2010.pdf

Na foto: kania czarna Milvus migrans z ranionym skrzydłem:

http://www.allegaleria.pl/images/0e0hqnsw20awiy3k4g07_thumb.jpg

Paweł T. Dolata - 2010-07-22 10:42:36

Na www.pwg.otop.org.pl wczoraj została zamieszczona historia pomocy, udzielonej przez kol. Włodka Kanię przemoczonej młodej pustułce z Kalisza.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
Południowowielkopolska Grupa OTOP
www.pwg.otop.org.pl
www.bociany.ec.pl

Eva Stets - 2010-08-04 22:35:24

Tak, jak na foto 1 i 2 wyglądały trzy młode płomykówki Tyto alba, które (wg informacji znalazcy, osierocone), dostarczono 18 lipca 2010 z miasta Amaliada (zach. Grecja) do Ośrodka Rehabilitacji ANIMA w Atenach.  Pisklęta wymagały opieki i dokarmiania, odchowały się dobrze i szybko podrosły, co widać na foto 3.
W dniu 2 sierpnia, młode zaczęły latać i niebawem zostaną wypuszczone na wolność. (informacje i foto: Maria Ganoti, szef Ośrodka ANIMA):

http://www.allegaleria.pl/images/z5vaza55p6jtxfg1emaf_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/mccdhle9205hdoicbeq_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/8rpp54gn8qvyxz0ea5q_thumb.jpg

Pozdrawiam
Eva Stets

Kamila Walczak - 2010-08-06 22:32:21

Na stronie PwG OTOP zamieszczono informację o odratowanym jerzyku z Ostrowa - zapraszam do przeczytania. :) http://www.pwg.otop.org.pl/index.php?fu … all&no=316

http://www.allegaleria.pl/images/doim91cwfywd4joxqy4s_thumb.jpg,http://www.allegaleria.pl/images/nd8kna9fbgxcmxlgvz37_thumb.jpg,http://www.allegaleria.pl/images/09qxll7x8349vk1hqb1_thumb.jpg

Pozdrawiam
Kamila Walczak

Kamila Walczak - 2010-08-25 21:17:58

Na www.pwg.otop.org.pl pod datą 20 VIII zamieszczono informację o łabędziu niemym z Gołuchowa, zaplątanym w żyłkę wędkarską. Zapraszam do lektury :)

http://www.allegaleria.pl/images/3tc0kewaqeir5vor1pse_thumb.jpg
Na zdjęciu tylko niewielki fragment żyłki, którą ptak miał na sobie.

Eva Stets - 2010-09-08 13:13:35

Ranny sokół wędrowny w świątyni Artemidy

Brakiem szacunku dla ptaków, głupotą a zarazem obojętnością dla greckiej kultury i historii okazał się nieznany ......., który zapewne tylko dla swojej chorej zabawy postrzelił młodego samca sokoła wędrownego. Wypadek miał miejsce na terenie ruin świątyni Artemidy w Brauron (Wrawrona) pod Atenami (o samym miejscu czyt: http://pl.wikipedia.org/wiki/Brauron).

Rannego ptaka, dostarczyli do Ośrodka ANIMA w Atenach pracownicy muzeum. Sokoła operowano wczoraj (7 września 2010), ale trudno w tej chwili mówić coś więcej o jego stanie.
Na zdjęciach niżej: prześwietlenie - jasne "punkty", to śrut, który zranił sokoła (fot.1), ranny sokół i operacja (fot.2, 3)
Informacja i foto: Maria Ganoti (szef Ośrodka ANIMA)

http://www.allegaleria.pl/images/iaoy58f7fwox9od1k747_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/anh74mpja4q8xfn8b4j_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/wj4ocgaobi295tku231p_thumb.jpg

Trudno w takich przypadkach powstrzymać się od komentarza, tym bardziej, że jest to już drugi przypadek postrzelenia sokoła wędrownego w przeciągu 2 lat, w tym samym miejscu. Niestety, to jeden z kolejnych dowodów z naszej rzeczywistości, że bezczelność, złość i głupota ludzka nie znają granic...
Eva Stets

Eva Stets - 2010-09-14 13:31:13

OGÓLNOPOLSKA LISTA PTASICH AZYLI I WETERYNARZY UDZIELAJĄCYCH POMOCY PTAKOM

Wszyscy wiedzą, że w Warszawie pomocy medycznej dzikim ptakom udziela Ptasi Azyl w warszawskim ZOO. Jednakże mało kto wie, że Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków (STOP), ma bezpośrednią współpracę z Azylem i że do STOP właśnie najczęściej dzwonią zainteresowani z całej Polski, jeśli znajdą ptaka potrzebującego pomocy.

Od niedawna na stronie internetowej STOP-u jest dostępna zaktualizowana Ogólnopolska Lista Ptasich Ayzli i Weterynarzy udzielających Pomocy Ptakom (http://www.stop.eko.org.pl/portal/). Na wielu stronach internetowych znajdują się podobne listy, ale część miejsc figurujących na tych listach już nie istnieje, lub pozmieniały się do nich telefony.
Dzięki pomocy wolontariuszy STOP-u i innych miłośników ptaków udało się zebrać i sprawdzić wiele adresów ptasich azyli i weterynarzy pomagających ptakom.

Warto zapamiętać więc ten post i pdf z listą adresową:  http://www.stop.eko.org.pl/portal/uploa … ptakom.pdf

Lista zostanie rozesłana także do innych organizacji, żeby mogły umieścić w internecie aktualne informacje o możliwościach uzyskania pomocy dla ptaków a wraz ze zdobywaniem nowych informacji lista będzie uzupełniana i aktualizowana.

Pozdrawiam
Eva Stets

agula81 - 2010-09-15 12:40:17

Witam. Wczoraj wieczorem znalazlam ranną mewę (chyba to mewa zachodnia), ptak miał zaplątaną i wrośniętą żyłkę wędkarską w prawą nóżkę. Noga byla sina i zimna a ptak nie mogł stać. Zabrałam go do zaprzyjaznonego weterynarza, który zdjął żyłkę i opatrzył ranę na nodze. Ponadto mewa dostala zastrzyk z witaminy b i antybiotyk. Zabrałam ją do domu, nakarmiłam rybą i sercami drobiowymi. Dziś rano ptak czuł się lepiej, nóżka zrobiła się już trochę rożowa i jest cieplejsza i nawet stoi na niej, ale szybko się męczy. Niepokoi mnie stan jego piór, nie wiem jak długo on szamotał się w zaroślach. Skrzydła nie są połamane. Ptak ma apetyt,  dużo pije. Co mam dalej robić? Kiedy mam próbować go wypuszczać?

Eva Stets - 2010-09-15 13:25:32

Witam!

Dzikie ptaki mają to "do siebie", że potrafią dochodzić nieraz bardzo szybko do zdrowia (o wiele szybciej niż np ptaki hodowlane). Z tego, co Pani pisze, mewa jest na dobrej drodze. :)
Na Pani pytania myślę, że najlepiej odpowie (i oceni stan mewy ponownie "na żywo") weterynarz, który opatrzył ptaka, lub jeden z pobliskich Pani miejsca zamieszkania Azyli dla ptaków.
Lista adresowa azyli dla ptaków jest w moim poście wyżej pod podanym linkiem pdf.

Pozdrawiam
Eva Stets

agula81 napisał:

Witam. Wczoraj wieczorem znalazlam ranną mewę (chyba to mewa zachodnia), ptak miał zaplątaną i wrośniętą żyłkę wędkarską w prawą nóżkę. Noga byla sina i zimna a ptak nie mogł stać. Zabrałam go do zaprzyjaznonego weterynarza, który zdjął żyłkę i opatrzył ranę na nodze. Ponadto mewa dostala zastrzyk z witaminy b i antybiotyk. Zabrałam ją do domu, nakarmiłam rybą i sercami drobiowymi. Dziś rano ptak czuł się lepiej, nóżka zrobiła się już trochę rożowa i jest cieplejsza i nawet stoi na niej, ale szybko się męczy. Niepokoi mnie stan jego piór, nie wiem jak długo on szamotał się w zaroślach. Skrzydła nie są połamane. Ptak ma apetyt,  dużo pije. Co mam dalej robić? Kiedy mam próbować go wypuszczać?

Eva Stets - 2010-11-12 14:55:16

Ptaki, myśliwi i kłusownicy

Niektórzy mówią, że są "dobrzy" i "źli" myśliwi. Według mnie myśliwi nie mogą być "dobrzy", nawet jeśli działają na wydanym zezwoleniu, nawet jeśli postępują według zasad obowiązujących łowiectwo. Fakt, człowiek polował "od zawsze" (kiedyś po to by nie umrzeć z głodu), ale trudno mi zrozumieć, że w dzisiejszych czasach bierze się strzelbę do ręki i strzela do zwierząt dla przyjemności zabijania.

Niestety, takie strzelanie, to nieraz nie tylko "przyjemność" lub..."pomyłka", że strzelono nie do tego ptaka, co "trzeba". Niektóre gatunki są ostrzeliwane dla zysku, aby danego ptaka potem dostarczyć do "zleceniodawcy". Tu mam na myśli głównie ptaki szponiaste, które są nieraz (niestety!) wystawiane, jako wypchana dekoracja (to także jest zabronione). O takich ludziach mówimy najczęściej "kłusownicy"- ja bym ich określiła inaczej:..............

Niektóre takie ptaki trafiają do ośrodków rehabilitacji, czasem można im pomóc i wyleczyć, dla innych jest już, niestety za późno. Niżej kilka zdjęć, abyście mogli zobaczyć, jak wyglądają na prześwietleniu ptaki trafione śrutem. Od lewej: kurhannik, puchacz, raróg górski, pustułka i myszołów.

Materiał udostępniony przez Ośrodek Rehabilitacji ANIMA, copyright Maria Ganoti

http://www.allegaleria.pl/images/p9visdu1nizgy7fkpo3_thumb.jpg http://www.allegaleria.pl/images/2tpeh23f9p0i7bexnpd_thumb.jpg http://www.allegaleria.pl/images/lkpbpif01cxlyll2u7bq_thumb.jpg http://www.allegaleria.pl/images/p4ex4z7c3dxzpov39xrx_thumb.jpg http://www.allegaleria.pl/images/8fu247mv8mrlhuvfx3x_thumb.jpg

Kamila Walczak - 2010-12-06 13:30:56

Na stronie www.pwg.otop.org.pl pojawiła się informacja o akcji, w której uczestniczyłam, tj. pomocy łysce znalezionej w ogrodzie jednej z mieszkanek Ostrowa Wielkopolskiego. Zapraszam do zapoznania się z tą historią.

Kamila Walczak
PwG OTOP

Kamila Walczak - 2010-12-08 14:12:10

Dnia 06.12.10r. byłam obecna przy wypuszczaniu zagubionego, "ostrowskiego" łabędzia niemego na niezamarzniętą rzeczkę Ołobok w Ostrowie :) Więcej informacji na ten temat na www.pwg.otop.org.pl. Zapraszamy!

Kamila Walczak
PwG OTOP

Eva Stets - 2011-01-13 14:24:11

Ośrodek ANIMA w Atenach w Grecji

Kilkakrotnie już wspominałam na forum o ośrodku ANIMA w Atenach (Grecja). Ostatnio miałam okazję odwiedzić punkt pierwszej (i podstawowej) pomocy tego ośrodka. Przebywają tam zwierzęta (głównie ptaki), które albo oczekują na operację albo są bezpośrednio po operacji i wymagają stałej opieki lub inne, osłabione i te, które są na tyle silne i oczekują na transport do wydzielonych wolier lotów (przed wypuszczeniem na wolność).***

Zdjęć niestety jest mało, gdyż moja wizyta (dzięki uprzejmości szefowej ośrodka p. Marii Ganoti) była połączona ze szkoleniem nad podobnymi przypadkami, więc nie było czasu na foto. Poza tym uznałam, że robienie zdjęć w nadmiernej ilości osłabionym ptakom byłoby niepotrzebnym stresem dla pacjentów (dla etyki i spokoju ptaków nie fotografowałam np. rannego flaminga oczekującego na operację, ani drugiego, postrzelonego flaminga, który skonał na moich oczach i podobnych przypadków). Niżej więc, tylko kilka foto z tych, które zrobiłam szybkim kliknięciem dla archiwum ANIMA.

1 - płomykówka - po operacji z założonym gwoździem na prawe skrzydło (dobre rokowania na powrót na wolność)
2 - dwa syczki, oczekujące na transport do wolier lotów (ptaki były osłabione, niebawem wrócą na wolność)
3 - czapla siwa - osłabiona, na kuracji wzmacniającej
4 - myszołów - po drobnym zabiegu (będzie zdolny do lotu)

***Obszerny teren z wolierami lotów udostępnia Attycki Ogród Zoologiczny (AZP) pod Atenami, gdzie ptaki są pod stałą kontrolą (obserwacja, podawanie pokarmu), ale nie są "wystawione" dla zwiedzających, co zapewnia im jak najmniejszy kontakt z ludźmi.

Copyright Eva Stets

http://www.allegaleria.pl/images/g5bwbn91e2y1jle5buv9_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/ih3ljvdmkl6ow0sadro_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/ebx2qijcpef9w28m10j_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/hmvfe5luqfd5ycskct0_thumb.jpg

Kamila Walczak - 2011-01-29 00:19:32

Dziś, 28.01.2011 r. w Jaraczewie koło Jarocina zaobrączkowano i wypuszczono młodego krogulca, który wpadł do gołębnika jednego z gospodarzy w sąsiednim Borku Wielkopolskim, prawdopodobnie w pogoni za jakimś małym ptakiem. Drapieżnik został oskarżony o polowanie na gołębie, ale na szczęście znalazła się osoba, która wyjaśniła hodowcy, że to mało prawdopodobne i uratowała krogulca przed śmiercią. W ten sposób ptak trafił pod opiekę Bartosza Skrzypczaka, któremu dziękujemy za informację o tym przypadku :) Kiedy wraz z Pawłem T. Dolatą, Tomaszem Wojtasikiem i Sebastianem Przybylskim dotarliśmy na miejsce, krogulec został zmierzony, zaobrączkowany, sfotografowany i wypuszczony na wolność. Był to piękny ptak; nareszcie mogłam przyjrzeć się szponiastemu z bliska :D

seba_archeolog - 2011-01-30 23:57:36

Do tego co napisała Kamila dodam, że podczas podróży do krogulca w Jaraczewie po drodze mieliśmy okazję obserwować siedzące na polach myszołowy i kruki oraz jednego srokosza. Odkąd interesuję się ptakami (ponad 16 lat) to nie zdarzyło mi się jeszcze zobaczyć na przestrzeni jednego kilometra tylu myszołowów. Ciekawostką dla mnie był też myszołów włochaty. Sam krogulec także zrobił na mnie wrażenie, gdyż do tej pory nie miałem okazji na tak bliski kontakt z tym pięknym ptakiem. Dzięki gościnności Bartka Skrzypczaka i Jego Rodziców ten zimny dzień i akcja wypuszczenia krogulca, nabrały jeszcze większego ciepła. Bartkowi i Jego Rodzicom za gościnę i możliwość ogrzania serdecznie dziękuję.

Sebastian Przybylski
PwG OTOP

Eva Stets - 2011-02-17 23:37:23

Sęp kasztanowaty w ośrodku rehabilitacji EKPAZ - wyjątkowy pacjent**

Wiadomość podaję dzięki informacji, jaką przekazał do mnie (z możliwością zamieszczenia na forum) Stavros Kalpakis z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ) w Grecji.

Młody*** sęp kasztanowaty Aegypius monachus **** został odnaleziony w okolicach osady Perivlepto, niedaleko miasta Drama (Macedonia-Grecja). Ptak był w bardzo złym stanie i bardzo osłabiony, najprawdopodobniej przez dłuższy czas nie mógł znaleźć pokarmu i wody. Dostarczono go do EKPAZ w Salonikach, gdzie zajęli się nim specjaliści.
Badania nie wykazały obrażeń (zewnętrzych i wewnętrzych). Po kilku dniach szczególnej opieki można uznać, że zagrożenie dla jego życia minęło, sęp kasztanowaty dochodzi do siebie, jego stan jest lepszy, więc jeśli wszystko potoczy się dobrze najprawdopodobniej niebawem wróci na wolność.

**określenie "wyjątkowy pacjent" jest tu w pełni uzasadnione - sępy kasztanowate należą do gatunków szczególnej ochrony

***ptak wykluł się w ubiegłym roku, jest zaobrączkowany i pochodzi z Parku Narodowego w Dadia (północna Grecja)

****o sępach kasztanowatych i programie ich ochrony w Parku Narodowym w Dadia pisał swego czasu Paweł Dolata na stronie PwG OTOP (jest to sprawozdanie z prelekcji Elżbiety Kret z WWF-Grecja, o czym wspomniałam niedawno na forum, w temacie o prelekcjach PwG OTOP).
Link do tekstu na www PwG OTOP: http://www.pwg.otop.org.pl/aktu152.php

Fot. Sofia Prousali (weterynarz, specjalista w dziedzinie ptaków)

http://www.allegaleria.pl/images/2v5lrnp8wgnbtwkc9zhw_thumb.jpg

Eva Stets - 2011-03-11 03:51:28

Ptaki szponiaste z ośrodka ANIMA w Atenach

W okresie zimy największą liczbę pacjentów w Azylach dla ptaków w Grecji stanowią ptaki szponiaste. Wiele z nich to, niestety, ofiary łowów myśliwych (polowanie na ptaki szponiaste jest oczywiście zabronione). Nie brakuje przypadków, gdy ptak uderzył o samochód (najczęściej jakiś TiR lub inną ciężarówkę), są ptaki rażone prądem. Niektóre z nich udaje się uratować, nieraz nawet wracają na łono natury, inne przegrywają walkę o życie lub pozostają kalekami na zawsze. Smutne to, ale prawdziwe...Niżej na zdjęciach tylko kilku z pacjentów w ośrodku ANIMA w Atenach z ostatnich kilku tygodni:

- kurhannik Buteo rufinus (ze śrutem w znacznej części głowy, ptak prawie stracił wzrok)
- sokół wędrowny Falco peregrinus (rażony prądem)
- sowa błotna Asio flammeus (ofiara wypadku samochodowego)
- krogulec Accipiter nisus (postrzelony śrutem, w narkozie, przed zabiegiem - pod skórą ptaka widać śrut)

Informacja i foto: Maria Ganoti (szef ośrodka ANIMA w Atenach)

http://www.allegaleria.pl/images/0dayfyuj75cmeppctn_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/ddsojg0v8wml8cj5ehy_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/6kyfmg9aedzzq4w4x_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/jpacrrl06nctrnfwsuyn_thumb.jpg

Eva Stets - 2011-03-30 14:42:39

Sęp kasztanowaty w ośrodku rehabilitacji EKPAZ - wyjątkowy pacjent c.d.

17 lutego napisałam o wyjątkowym pacjencie ośrodka EKPAZ - o sępie kasztanowatym (czyt. 2 posty wyżej). Dziś dalsze wiadomości o tym ptaku, który (jak przewidywano) doszedł do siebie, ale... zaczął się pierzyć. W obecnej chwili brakuje mu kilku lotek pierwszego rzędu, więc planowane wypuszczenie sępa na wolność odłożono do czasu, gdy ptak będzie miał lepsze fizyczne możliwości lotu. Tak czy inaczej - już niedługo wróci na wolność i to w tej sprawie jest najbardziej istotne.

Na zdjęciach Marie w ośrodku EKPAZ (imię sępa jest od imienia wolontariuszki z Parku Naradowego w Dadia, która bardo przejęła się losem tego ptaka)
Copyright Aris Christidis (EKPAZ)

http://www.allegaleria.pl/images/we0mx1ikd7hnintdowtj_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/towa0pf45drid5ivqcg_thumb.jpg

Eva Stets - 2011-04-22 00:31:04

"Wizyta" zięby...

20 kwietnia 2001 "odwiedził" mnie samiec zięby. Użycie słowa "odwiedził" najbardziej pasuje do sytuacji, gdyż ptaszek wszedł po prostu (a nie wleciał) do mojego pokoju przez uchylone drzwi balkonowe...po czym dopiero zaczął latać po całym mieszkaniu. Nie było trudno go złapać, ale obawiałam się by podczas lotu po mieszkaniu nie uderzył o którąś z szyb, co mogło być dla niego tragiczne. Po złapaniu, przejrzałam dokładnie ptaszka, czy nie ma jakiś urazów i po stwierdzeniu, że jest "cały i zdrowy" wypuściłam go na wolność.

Na zdjęciu niżej samiec zięby - chwila przed uwolnieniem (fot. Eva Stets)

http://www.allegaleria.pl/images/kqsn8ebxkltejz8628b_thumb.jpg

Eva Stets - 2011-07-01 07:27:41

Oknówki dla których było za późno...

Zdjęcia niżej pokazują ptaki, którym pomóc nie było można (obie oknówki, gdy je zobaczyłam były już martwe), ale umieszczam je tutaj z racji, że swego czasu w tym właśnie wątku była mowa o kotach zabijających ptaki (czyt. posty na str. 3 i 4). Nie jestem miłośniczką drastycznych zdjęć, jednakże konkretne fotografie uznaję za dobrą dokumentację tego o czym często się mówi.

W dużej mierze od nas samych zależy, by nie dochodziło do takich chwil jak niżej. Domowy kot (stąd taka nazwa) powinien być właściwie odchowany i odkarmiony, a przede wszystkim nie powienien być wypuszczany - wówczas może chociaż część ginących tak tragicznie ptaków udałoby się ochronić...

Copyright Eva Stets
http://www.allegaleria.pl/images/tskcqzy9oe1ae9ib45p_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/9ogc3rg91zlu5ifjyu5n_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/bgb678yrosavslycrmh_thumb.jpg

Eva Stets - 2011-07-05 05:41:17

Ważne!

OGÓLNOPOLSKA LISTA PTASICH AZYLI I WETERYNARZY UDZIELAJĄCYCH POMOCY PTAKOM

Podany kilka postów wyżej link do ogólnopolskiej listy ptasich azyli i weterynarzy udzielających pomocy ptakom przestał być aktualny ze względu na uzupełnienie listy o nowe adresy. Obecny (aktutalny) link do pdf-u listy jest ten, który podaję niżej.
Zachęcam osoby, którym los ptaków nie jest obojętny do zachowania tego adresu, by wiedzieć gdzie i do kogo można się zgłosić, jeśli zaszłaby taka potrzeba.

http://stop.eko.org.pl/portal/upload/fi … _azyli.pdf


Eva Stets napisał:

OGÓLNOPOLSKA LISTA PTASICH AZYLI I WETERYNARZY UDZIELAJĄCYCH POMOCY PTAKOM

Wszyscy wiedzą, że w Warszawie pomocy medycznej dzikim ptakom udziela Ptasi Azyl w warszawskim ZOO. Jednakże mało kto wie, że Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków (STOP), ma bezpośrednią współpracę z Azylem i że do STOP właśnie najczęściej dzwonią zainteresowani z całej Polski, jeśli znajdą ptaka potrzebującego pomocy.

Od niedawna na stronie internetowej STOP-u jest dostępna zaktualizowana Ogólnopolska Lista Ptasich Ayzli i Weterynarzy udzielających Pomocy Ptakom (http://www.stop.eko.org.pl/portal/). Na wielu stronach internetowych znajdują się podobne listy, ale część miejsc figurujących na tych listach już nie istnieje, lub pozmieniały się do nich telefony.
Dzięki pomocy wolontariuszy STOP-u i innych miłośników ptaków udało się zebrać i sprawdzić wiele adresów ptasich azyli i weterynarzy pomagających ptakom.

Warto zapamiętać więc ten post i pdf z listą adresową:  http://www.stop.eko.org.pl/portal/uploa … ptakom.pdf

Lista zostanie rozesłana także do innych organizacji, żeby mogły umieścić w internecie aktualne informacje o możliwościach uzyskania pomocy dla ptaków a wraz ze zdobywaniem nowych informacji lista będzie uzupełniana i aktualizowana.

Pozdrawiam
Eva Stets

Eva Stets - 2011-08-26 16:30:16

W rejonie Evrosu (północna Grecja), w tym pobliskiego Parku Narodowego w Levkimi-Dadia i okolic wszyscy się zastanawiamy kto pomoże ptakom (i zwierzętom i przyrodzie), którymi od dwóch dni zawładnął ogromny pożar.

Ze względu na bardzo silny wiatr - pożaru nie są w stanie opanować ani helikoptery zrzucające wodę, ani ponad 10 specjalnych samolotów (z Grecji, Francji, Hiszpanii) - pożar przenosi się coraz dalej, sytuacja jest tragiczna...

Poniższe wideo, dostępne publicznie na youtoube, jest co prawda po grecku, ale obraz sam mówi za siebie (1 - wideo z Telewizji Delta TV, 2 - wideo z Telewizji Thraki Net):

1 - http://www.youtube.com/watch?feature=pl … rCwZ24OU#!

2 - http://www.youtube.com/watch?v=JMlQnL9U … re=related

Eva Stets - 2011-09-08 01:26:07

W najbliższych dniach będą znane (i obliczone) bliżej straty, jakie przyniósł trwający 4 dni tragiczny pożar w północnej Grecji (Nomos Evros), niedaleko Parku Narodowego w Dadia, o czym pisałam wyżej.

W tej chwili już wiadomo, że razem z innymi terenami sięgającymi wielu kilometrów spłonęło także 9% obszaru Parku Narodowego. Z ptaków szponiastych z większej ich populacji (ponad 20 par lęgowych) z Parku Narodowego 12-15% utraciło albo czasowo miejsca żerowania, albo całkowicie straciło miejsca lęgowe. Mniejsza populacja ptaków (mniej niż 10 par lęgowych) poniosła straty w 25-30%.

Niestety odnosi się to także do sępa kasztanowatego, tak do uszkodzenia jego dwóch gniazd, utrzymywanych przez lata jak i terytorium. W południowej części Parku Narodowego (obszar ścisłej ochrony) w płomieniach zginęło jedno gniazdo, które było zasiedlane przez te ptaki od 15 lat.
Biorąc pod uwagę fakt jak trudno rozmnaża się sęp kasztanowaty - strata nawet jednego gniazda (które zajmowała stale jedna z dwóch par) jest wielką szkodą dla tutejszej przyrody, a o innych ptakach i siedliskach nie wspomę...

Informacje na podstawie źródła WWF- Hellas: http://www.wwf.gr/index.php?option=com_ … &Itemid=97

Eva Stets napisał:

W rejonie Evrosu (północna Grecja), w tym pobliskiego Parku Narodowego w Levkimi-Dadia i okolic wszyscy się zastanawiamy kto pomoże ptakom (i zwierzętom i przyrodzie), którymi od dwóch dni zawładnął ogromny pożar.

Ze względu na bardzo silny wiatr - pożaru nie są w stanie opanować ani helikoptery zrzucające wodę, ani ponad 10 specjalnych samolotów (z Grecji, Francji, Hiszpanii) - pożar przenosi się coraz dalej, sytuacja jest tragiczna...

Poniższe wideo, dostępne publicznie na youtoube, jest co prawda po grecku, ale obraz sam mówi za siebie (1 - wideo z Telewizji Delta TV, 2 - wideo z Telewizji Thraki Net):

1 - http://www.youtube.com/watch?feature=pl … rCwZ24OU#!

2 - http://www.youtube.com/watch?v=JMlQnL9U … re=related

W uzupełnieniu (dla spraw technicznych forum), aby wyjaśnić dlaczego oba posty zamieściłam w tym wątku, a nie w "Ciekawych publikacjach on-line" dopiszę, że biorąc na logikę - informacje o tak dramatycznej sytuacji dla przyrody (a co się z tym bezpośrednio wiąże, także dla ptaków) i tym bardziej w tak unikalnym miejscu jak Park Narodowy w Dadia (projekt ochrony sępa kasztanowatego) łączą się nie tylko z tym, że "podano coś ciekawego", ale przede wszystkim z tym, że katastrofalna sytuacja (i w trakcie i po jej zakończeniu) wymaga właśnie pomocy.

Eva Stets - 2011-09-13 02:26:05

PRZEPISY PRAWNE CHRONIĄCE PTAKI W BUDYNKACH - WYCIĄG

Jak pomóc ptakom w budynkach, gdy zajdzie taka potrzeba i jakie są na to przepisy?

Wszystkie akty prawne dostępne są w Internecie: http://isap.sejm.gov.pl/search.jsp (Internetowy System Aktów Prawnych).

Ptaki zagrożone w trakcie termomodernizacji budynków - poradnik interwencyjny oraz przepisy prawa, zamieszczono na stronie Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków (http://stop.eko.org.pl/portal/index.php ) w dziale Termomodernizacje a ptaki - poradnik interwencyjny (pdf).

Link bezpośredni do dokumentu pdf: http://stop.eko.org.pl/portal/upload/fi … y_nfos.pdf

(myślę, że ten pdf, podany w elektronicznej formie może się przydać każdemu i że warto zapoznać się z jego treścią)

Kamila Walczak - 2011-09-29 23:24:19

26.09.2011r. Paweł T. Dolata wraz z ostrowską Strażą Miejską przeprowadził akcję ratunkową łabędzia niemego, który niespodziewanie wylądował w ogrodzie mieszkańców pobliskiego Wysocka Wielkiego. Ptak na szczęście nie miał żadnych obrażeń i został wypuszczony na ostrowskim zbiorniku wodnym Piaski-Szczygliczka. Relacja na www.pwg.otop.org.pl

Eva Stets - 2011-10-01 05:29:20

Sezon postrzeleń...

Pod takim tytułem można przeczytać krótki tekst Jakuba Kotowicza, na stronie Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Tekst, który ilustrują zdjęcia opisuje ciekawą historię pomocy dla raroga, który przyleciał  do Polski aż z okolic Wiednia. Na szczęście ta historia ma dobre zakończenie, ale jak pisze autor: "Postrzelenia zwierząt dla zabawy to sytuacje, z którymi zmuszeni jesteśmy stykać się już od dawna. W ostatnim czasie  niestety spotkaliśmy się z nasilonym zjawiskiem ranienia dzikich osobników z broni pneumatycznej - głównie ptaków..."

Tekst o pomocy dla postrzelonego raroga pod linkiem niżej: http://www.orzw.pl/pl/start/153-sezon-postrzelen
Galeria zdjęć: http://www.orzw.pl/pl/fotogalerie/categ … g-07082011

Oprócz ciekawej historii raroga podlinkowane są do osobnej galerii zdjęcia z przebiegu udanej akcji ratowania i zabiegu postrzelonego gawrona.
Link bezpośredni: http://www.orzw.pl/pl/fotogalerie/categ … on-1082011

Paweł T. Dolata - 2011-10-14 21:50:54

Witam!

Zapraszam na stronę www.pwg.otop.org.pl , gdzie opisałem ostatnią akcję ratunkową młodego łabędzia niemego, która miala miejsce 9 X w Ostrowie Wielkopolskim.

Inny, tym razem 13-letni łabędź, znaleziony 26 IX w Wysocku Wielkim koło Ostrowa, o którym wyżej pisała Kamila Walczak, do 1 X samodzielnie odleciał ze zb. Piaski-Szczygliczka w Ostrowie, gdzie go wypuściliśmy. :)

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
Południowowielkopolska Grupa OTOP
www.pwg.otop.org.pl; www.bociany.ec.pl

Kamila Walczak - 2011-10-23 18:59:01

Na stronie www.ekonews.com.pl ukazał się artykuł o pingwinach poszkodowanych w wyniku wycieku mazutu z kontenerowca w Nowej Zelandii. Opisano tam skomplikowany proces oczyszczania ptaków z tego ciężkiego oleju. Link bezpośredni: http://www.ekonews.com.pl/pl/0,244,9417 … nkowa.html

AnJa - 2011-11-08 00:11:09

W sobotę 29.10. późnym popołudniem znajomy dostarczył do mnie znalezioną w Ostrowie Wielkopolskim ranną słonkę. Ptak miał uszkodzone lewe skrzydło i stojąc z trudem utrzymywał równowagę. Z uwagi na to, że o tej porze nie mogłam już uzyskać pomocy weterynarza, po konsultacji z Pawłem Dolatą zobowiązałam się sama nim zaopiekować. Miał on przeczekać u mnie przez weekend, a następnie trafić do Ptasiego Azylu w Poznaniu pod fachową opiekę. Niestety pomimo pomocy i rad ze strony Pawła i Wojtka Szukalskiego, słonka padła w niedzielę.

http://img43.imageshack.us/img43/2539/spa0009v.th.jpg

KrystynaB - 2012-01-07 14:37:23

Dostałam dzisiaj pozdrowienia od pacjentów ORPD w Bukwałdzie. Bardzo miły i niespodziewany gest. 
Na pocztówce sowa błotna.

http://img855.imageshack.us/img855/1122/71193510.th.jpg

(Nie znalazłam innego watku, ale pomoc różnym dzikim ptakom jest tam udzielana cały czas).
http://www.falbatros.pl/index.php?optio … &Itemid=27

Paweł T. Dolata - 2012-02-27 23:55:34

„Władze rosyjskiego Dagestanu próbują ratować wygłodzone pelikany, które przyleciały z zamarzniętych delt Wołgi i Tereku do Machaczkały. Przy temperaturze minus 20-30 stopni Morze Kaspijskie zamarzło po raz pierwszy od lat, uniemożliwiając pelikanom połów ryb”.

Źródło i więcej informacji: http://www.ekonews.com.pl/pl/?aid=9856&test=true

Szacunek dla udzielających pomocy! :-)

pozdrawiam
Paweł T. Dolata
Południowowielkopolska Grupa OTOP
www.pwg.otop.org.pl; www.bociany.ec.pl

Kamila Walczak - 2012-05-16 21:52:41

W zeszłym tygodniu w Ostrowie Wielkopolskim przy udziale kilku osób udało się uratować dorosłego jerzyka :D Relacja na www.pwg.otop.org.pl, zapraszamy.

Pozdrawiam
Kamila Walczak
PwG OTOP

Doris - 2012-05-27 12:54:30

Witam serdecznie,

jestem laikiem - stąd moje zapytanie.

Na ogrodzie mam kilka gniazd sikorek - bogatki i modraszki. Bytują w sztucznych gniazdach. Ponieważ mam też dwa owczarki niemieckie, które uwielbiją polować na ptaki - teren gniazd został oddzielony siatką na czym korzystają też świerki przy których zamontowano gniazda.

Dziś jedna z suczek przyniosła mi w mordce pisklę modraszki - już opierzone -oddała je dobrowolnie - piskle się ruszało - wyglądało na nieuszkodzone (nie rozkładałam skrzydełek) - więc odniosłam je w okolice gniazda. Gdy przedzierałam się przez iglaki, w gałęziach dostrzegłam dorosłą modraszkę.

Pytanie - czy takie piskle - pachnące psem i człowiekiem - zostanie zaakceptowane przez rodziców?

Czy jeśli do wieczora piskle się nie schowa (zostawiłam je na trawie) czy powinnam mu jakoś pomóc?

Nadmienię, że ze względu na owczarki, w okolicy nie kręcą się już koty.

Pozdrawiam
Doris

ornitolog92 - 2012-05-27 13:10:11

Najprawdopodobniej znalazła Pani podlota- ptaka, który już wyleciał z gniazda, ale jeszcze nie potrafi sam o siebie zadbać ;) Rodzice opiekują się takimi pisklakami przez kilka dni poza gniazdem i najgorsza rzecz jaką możemy zrobić to zaopiekować się nim osobiście. Odchowanie jest bardzo kłopotliwe i niezbędna jest do tego spora wiedza i dużo doświadczenia, ale i to nie zastąpi prawdziwych rodziców. Najlepsze co można zrobić to zostawić ptaka jeżeli jest w bezpiecznym miejscu, a jeżeli jest na ziemi to posadzić na jakiejś gałęzi, żeby nie był łatwym celem dla drapieżników;) Ptaki nie mają węchu, więc rodzice normalnie akceptują takie pisklaki;)

pozdrawiam
Wojtek Kaźmierczak
PwG OTOP


Doris napisał:

Witam serdecznie,

jestem laikiem - stąd moje zapytanie.

Na ogrodzie mam kilka gniazd sikorek - bogatki i modraszki. Bytują w sztucznych gniazdach. Ponieważ mam też dwa owczarki niemieckie, które uwielbiją polować na ptaki - teren gniazd został oddzielony siatką na czym korzystają też świerki przy których zamontowano gniazda.

Dziś jedna z suczek przyniosła mi w mordce pisklę modraszki - już opierzone -oddała je dobrowolnie - piskle się ruszało - wyglądało na nieuszkodzone (nie rozkładałam skrzydełek) - więc odniosłam je w okolice gniazda. Gdy przedzierałam się przez iglaki, w gałęziach dostrzegłam dorosłą modraszkę.

Pytanie - czy takie piskle - pachnące psem i człowiekiem - zostanie zaakceptowane przez rodziców?

Czy jeśli do wieczora piskle się nie schowa (zostawiłam je na trawie) czy powinnam mu jakoś pomóc?

Nadmienię, że ze względu na owczarki, w okolicy nie kręcą się już koty.

Pozdrawiam
Doris

Doris - 2012-05-27 14:59:59

ornitolog92 napisał:

Najprawdopodobniej znalazła Pani podlota- ptaka, który już wyleciał z gniazda, ale jeszcze nie potrafi sam o siebie zadbać ;) Rodzice opiekują się takimi pisklakami przez kilka dni poza gniazdem i najgorsza rzecz jaką możemy zrobić to zaopiekować się nim osobiście. Odchowanie jest bardzo kłopotliwe i niezbędna jest do tego spora wiedza i dużo doświadczenia, ale i to nie zastąpi prawdziwych rodziców. Najlepsze co można zrobić to zostawić ptaka jeżeli jest w bezpiecznym miejscu, a jeżeli jest na ziemi to posadzić na jakiejś gałęzi, żeby nie był łatwym celem dla drapieżników;) Ptaki nie mają węchu, więc rodzice normalnie akceptują takie pisklaki;)

pozdrawiam
Wojtek Kaźmierczak
PwG OTOP


Doris napisał:

Witam serdecznie,

jestem laikiem - stąd moje zapytanie.

Na ogrodzie mam kilka gniazd sikorek - bogatki i modraszki. Bytują w sztucznych gniazdach. Ponieważ mam też dwa owczarki niemieckie, które uwielbiją polować na ptaki - teren gniazd został oddzielony siatką na czym korzystają też świerki przy których zamontowano gniazda.

Dziś jedna z suczek przyniosła mi w mordce pisklę modraszki - już opierzone -oddała je dobrowolnie - piskle się ruszało - wyglądało na nieuszkodzone (nie rozkładałam skrzydełek) - więc odniosłam je w okolice gniazda. Gdy przedzierałam się przez iglaki, w gałęziach dostrzegłam dorosłą modraszkę.

Pytanie - czy takie piskle - pachnące psem i człowiekiem - zostanie zaakceptowane przez rodziców?

Czy jeśli do wieczora piskle się nie schowa (zostawiłam je na trawie) czy powinnam mu jakoś pomóc?

Nadmienię, że ze względu na owczarki, w okolicy nie kręcą się już koty.

Pozdrawiam
Doris

Dziękuję za pomoc - pisklę umieściłam na gałezi przy gnieździe - zaopiekowały się nim dorosłe bogatki - karmiły je :)

Jak długo trwa okres nauki latania sikorek? Kiedy ostatnie pisklęta będą umiały latać? Celowo stworzyliśmy ptakom enklawę w mieście - mamy na ogrodzie 20 budek lęgowych, z czego w osiemnastu ptaki założyły gniazda - teren jak pisałam jest odgrodzony - ale dziś jedna z suczek (to jeszcze szczenię) przeszła pod siatką - przyciągneły ją właśnie te maluchy. Zastanawiam się nad wzmacnieniem płotku, albo chwilowym wyłączeniem psów z użytkowania ogrodu.

Doris

wroc111 - 2012-05-27 20:24:31

Wczoraj we wrocławiu około godziny 13 znalazłam młodą wronę siwą z uszkodzonym dziobem. Z dzióka nie leci krew, jest zaschnięty. Zabrałam ją do domu żeby jej pomóc. Ptak nie lata, głównie śpi. Siedzi na zamocowanym odpowiednio na górze tekturowego pudełka kijku. Czasem rozprostowuje skrzydła i resztką dzióbka usiłuje czyścić piórka. Co około 2 godziny od świtu do nocy karmię ją jajkiem ugotowanym na twardo, białym serem, kleikiem i daję do picia wodę mineralną. Ptak nie pije sam, wodę podaję pipetką. Chciałabym ptaszkowi zapewnić opiekę fachowca ale nie wiem czy we wrocławiu istnieje jakaś placówka, która byłaby gotowa przyjąć ptaszka.

Proszę o pomoc.

ornitolog92 - 2012-05-27 21:28:32

Rannym ptakiem na pewno zajmie się ZOO- maja weterynarzy i odpowiednią wiedzę ;) polecam tam udać się jak najszybciej, aby ptaka zobaczył weterynarz :)
pozdrawiam
Wojtek Kaźmierczak
PwG OTOP

wroc111 napisał:

Wczoraj we wrocławiu około godziny 13 znalazłam młodą wronę siwą z uszkodzonym dziobem. Z dzióka nie leci krew, jest zaschnięty. Zabrałam ją do domu żeby jej pomóc. Ptak nie lata, głównie śpi. Siedzi na zamocowanym odpowiednio na górze tekturowego pudełka kijku. Czasem rozprostowuje skrzydła i resztką dzióbka usiłuje czyścić piórka. Co około 2 godziny od świtu do nocy karmię ją jajkiem ugotowanym na twardo, białym serem, kleikiem i daję do picia wodę mineralną. Ptak nie pije sam, wodę podaję pipetką. Chciałabym ptaszkowi zapewnić opiekę fachowca ale nie wiem czy we wrocławiu istnieje jakaś placówka, która byłaby gotowa przyjąć paszka.

Proszę o pomoc.

ornitolog92 - 2012-05-27 21:59:01

Taka nauka trwa kilka dni, ale młode mogą się kręcić w okolicy jeszcze dłużej ;) W wakacje może się Pani spodziewać drugiego lęgu i kolejnego pokolenia pisklaków ;)

pozdrawiam
Wojtek Kaźmierczak
PwG OTOP



Doris napisał:

ornitolog92 napisał:

Najprawdopodobniej znalazła Pani podlota- ptaka, który już wyleciał z gniazda, ale jeszcze nie potrafi sam o siebie zadbać ;) Rodzice opiekują się takimi pisklakami przez kilka dni poza gniazdem i najgorsza rzecz jaką możemy zrobić to zaopiekować się nim osobiście. Odchowanie jest bardzo kłopotliwe i niezbędna jest do tego spora wiedza i dużo doświadczenia, ale i to nie zastąpi prawdziwych rodziców. Najlepsze co można zrobić to zostawić ptaka jeżeli jest w bezpiecznym miejscu, a jeżeli jest na ziemi to posadzić na jakiejś gałęzi, żeby nie był łatwym celem dla drapieżników;) Ptaki nie mają węchu, więc rodzice normalnie akceptują takie pisklaki;)

pozdrawiam
Wojtek Kaźmierczak
PwG OTOP


Doris napisał:

Witam serdecznie,

jestem laikiem - stąd moje zapytanie.

Na ogrodzie mam kilka gniazd sikorek - bogatki i modraszki. Bytują w sztucznych gniazdach. Ponieważ mam też dwa owczarki niemieckie, które uwielbiją polować na ptaki - teren gniazd został oddzielony siatką na czym korzystają też świerki przy których zamontowano gniazda.

Dziś jedna z suczek przyniosła mi w mordce pisklę modraszki - już opierzone -oddała je dobrowolnie - piskle się ruszało - wyglądało na nieuszkodzone (nie rozkładałam skrzydełek) - więc odniosłam je w okolice gniazda. Gdy przedzierałam się przez iglaki, w gałęziach dostrzegłam dorosłą modraszkę.

Pytanie - czy takie piskle - pachnące psem i człowiekiem - zostanie zaakceptowane przez rodziców?

Czy jeśli do wieczora piskle się nie schowa (zostawiłam je na trawie) czy powinnam mu jakoś pomóc?

Nadmienię, że ze względu na owczarki, w okolicy nie kręcą się już koty.

Pozdrawiam
Doris

Dziękuję za pomoc - pisklę umieściłam na gałezi przy gnieździe - zaopiekowały się nim dorosłe bogatki - karmiły je :)

Jak długo trwa okres nauki latania sikorek? Kiedy ostatnie pisklęta będą umiały latać? Celowo stworzyliśmy ptakom enklawę w mieście - mamy na ogrodzie 20 budek lęgowych, z czego w osiemnastu ptaki założyły gniazda - teren jak pisałam jest odgrodzony - ale dziś jedna z suczek (to jeszcze szczenię) przeszła pod siatką - przyciągneły ją właśnie te maluchy. Zastanawiam się nad wzmacnieniem płotku, albo chwilowym wyłączeniem psów z użytkowania ogrodu.

Doris

tamarina - 2012-06-05 15:20:29

W niedzielę znalazłam młodą kawkę, opierzoną ale jeszcze z krótkim ogonkiem. Prawdopodobnie wypadła z gniazda. Ma złamaną nóżkę i chyba obtłuczone skrzydełko (nie zwisa ale ptaszek nie chce nim machać). Weterynarz usztywnił nóżkę, niestety nie mógł mi udzielić żadnych rad dotyczących opieki. Żeby uprzedzić wszelkie zarzuty odnośnie przetrzymywania dzikich ptaków: wczorajszy dzień spędziłam na szukaniu miejsca, do którego mogłabym zawieźć kawkę, niestety najbliższy azyl jest ok. 130 km ode mnie, a w tej chwili nie jestem w stanie wybrać się w taką podróż.

Przygotowałam kawce mieszankę nabiałową, którą podaję z jajkiem i surowym mięsem. Problem w tym, że kawka nie chce jeść i każdy wciśnięty do gardła kawałek pokarmu okupiony jest walką. Z tego powodu nie wiem jaka ilość pokarmu jest wystarczająca.

Czy mógłby ktoś udzielić mi odpowiedzi na pytanie: ile dziennie (wagowo, objętościowo) powinna jeść mała kawka? I ile podać jednorazowo, żeby jej nie zaszkodzić?

Będę wdzięczna za szybką odpowiedź.

tamarina

Eva Stets - 2012-06-05 18:13:22

"Karmienie piskląt: Do mieszanki serowej (mieszanka nabiałowa pomysłu J. Desselbergera i K. Rogaczewskiej - przyp. E. Stets) dodać drobno posiekane jajko w proporcji 3:1. Dokładnie wymieszać, sporządzić kuleczki odpowiedniej wielkości i podawać je za pomocą patyczka lub pęsety (pokarm wkładać głęboko do przełyku). Pisklęta i podloty karmić mniej więcej co godzinę ad libitum. Po każdym karmieniu poić pipetką, po kwadransie ewentualnie dopoić. Mieszankę serową z jajkiem przechowywać w chłodni (4 st C) do 12 godzin; w temperaturze pokojowej jest nietrwała". (dr Andrzej G. Kruszewicz, Hodowla ptaków ozdobnych, gatunki, pielęgnacja, choroby, rozdział pt. Dziki ptak jako pacjent, str.218)

Jako uzupełnienie dodam, że nie radziłabym podawać mieszanki nabiałowej zmieszanej z mięsem, ale jako dwa osobne składniki pożywienia. Podlotowi  kawki można też podać samo jajko na twardo, gotowany (bez soli!) makaron. Podawane mięso nie powinno być tłuste.

Radziłabym jednak jak najszybciej skontaktować się telefonicznie np. z warszawskim Azylem dla Ptaków (najlepiej jutro wcześnie rano, poprzez telefon dostępny na stronie STOP, współpracującego z Azylem) lub z panią Zofią Brzozowską, prowadzącą Fundację Ratujmy Ptaki.

1. Azyl dla Ptaków w Warszawie (inf. po lewej stronie na czerwono): http://www.stop.eko.org.pl/portal/

2. Fundacja Ratujmy Ptaki  http://www.ratujmyptaki.org/kontakt-z-f … ptaki.html

3. W moim poście z datą 5.07.2011 można też znaleźć pełną listę weterynarzy (i ośrodków) zajmujących się ptakami, być może ktoś z nich jest w pobliżu Pani i mógłby pomóc. Dla ułatwienia podaję tę listę także tutaj: http://stop.eko.org.pl/portal/upload/fi … _azyli.pdf

tamarina napisał:

W niedzielę znalazłam młodą kawkę, opierzoną ale jeszcze z krótkim ogonkiem. Prawdopodobnie wypadła z gniazda. Ma złamaną nóżkę i chyba obtłuczone skrzydełko (nie zwisa ale ptaszek nie chce nim machać). Weterynarz usztywnił nóżkę, niestety nie mógł mi udzielić żadnych rad dotyczących opieki. Żeby uprzedzić wszelkie zarzuty odnośnie przetrzymywania dzikich ptaków: wczorajszy dzień spędziłam na szukaniu miejsca, do którego mogłabym zawieźć kawkę, niestety najbliższy azyl jest ok. 130 km ode mnie, a w tej chwili nie jestem w stanie wybrać się w taką podróż.

Przygotowałam kawce mieszankę nabiałową, którą podaję z jajkiem i surowym mięsem. Problem w tym, że kawka nie chce jeść i każdy wciśnięty do gardła kawałek pokarmu okupiony jest walką. Z tego powodu nie wiem jaka ilość pokarmu jest wystarczająca.

Czy mógłby ktoś udzielić mi odpowiedzi na pytanie: ile dziennie (wagowo, objętościowo) powinna jeść mała kawka? I ile podać jednorazowo, żeby jej nie zaszkodzić?

Będę wdzięczna za szybką odpowiedź.

tamarina

tamarina - 2012-06-05 18:49:52

Dziękuję za odpowiedź.

Wszystkie podane przez Panią informacje przestudiowałam już wcześniej. Co do pokarmu: mięso daję oddzielnie, jajko mieszam z dzienną porcją mieszanki nabiałowej w odpowiednich proporcjach (3:1). Z początku próbowałam karmić co godzinę, ale kawka mocno protestowała. Teraz karmię ją (na siłę) co ok. 3 godziny. Niestety nigdzie nie znalazłam informacji o wielkości dziennej dawki pokarmu dla kawki.
Listę ośrodków także czytałam i to z niej właśnie wiem, że najbliżej jest do Poznania (130 km). Próbowałam pytać również u miejscowych weterynarzy i w Nadleśnictwie, ale z marnym efektem. Bez skutku dzwoniłam również na numer pomocy 606571206. Może faktycznie spróbuję jeszcze jutro.

pozdrawiam
tamarina

Eva Stets - 2012-06-05 19:11:58

Co do ilości pokarmu... to (niestety) trzeba próbować. Tak jak pisze A. Kruszewicz ad libitum... czyli  wg. upodobania (kawki upodobania). W naturze ptaki też mają raz bardziej obfity pokarm raz mniej, więc (na odległość) mnie osobiście trudno określić "ilość".

Telefon do Azylu dla Ptaków w Warszawie, jaki jest podany na stronie STOP jest ten co niżej (i faktycznie najlepiej tam dzwonić wcześnie rano):
Telefon do Ptasiego Azylu (Warszawa): (22) 6702207 lub (22) 6194041 wewn.120

życzę powodzenia  (i kawce i Pani)

tamarina napisał:

Dziękuję za odpowiedź.

Wszystkie podane przez Panią informacje przestudiowałam już wcześniej. Co do pokarmu: mięso daję oddzielnie, jajko mieszam z dzienną porcją mieszanki nabiałowej w odpowiednich proporcjach (3:1). Z początku próbowałam karmić co godzinę, ale kawka mocno protestowała. Teraz karmię ją (na siłę) co ok. 3 godziny. Niestety nigdzie nie znalazłam informacji o wielkości dziennej dawki pokarmu dla kawki.
Listę ośrodków także czytałam i to z niej właśnie wiem, że najbliżej jest do Poznania (130 km). Próbowałam pytać również u miejscowych weterynarzy i w Nadleśnictwie, ale z marnym efektem. Bez skutku dzwoniłam również na numer pomocy 606571206. Może faktycznie spróbuję jeszcze jutro.

pozdrawiam
tamarina

Eva Stets - 2012-07-21 20:10:27

W dniach 13 i 14 lipca 2012 odwiedziłam Ośrodek Rehabilitacji Ptaków ANIMA w Atenach, dzięki czemu miałam możliwość zetknąć się bliżej z wieloma pacjentami, którzy (szczególnie w sezonie lęgowym) trafiają pod fachową opiekę zespołu Marii Ganoti, szefowej i założycielki Ośrodka.
Nie wszystkie ptaki (często po długim i trudnym leczeniu) mają możliwość powrotu na wolność...ale jednak wiele z nich udaje się wyleczyć i są przywracane naturze.
Na zdjęciach niżej kilka ciekawych gatunków z ANIMA (foto są marnej jakości - były robione w zamkniętym pomieszczeniu - celowo bez użycia lampy błyskowej).

Fot.1 - pójdźki Athene noctua, z których (niestety) wiele trafia do różnych ośrodków zupełnie niepotrzebnie - ptaki te często są dostarczane w przekonaniu, że zostały wyrzucone lub wypadły z gniazda, podczas, gdy najczęściej bywa tak, że wyskoczyły same i są nadal pod opieką rodziców - te na zdjęciu niebawem zostaną przyrócone naturze.

Fot.2 - jerzyki alpejskie Apus melba - osłabione dotarły na krótko do ośrodka - w tych dniach wrócą na wolność

Fot.3 - pustułeczka Falco naumanni - dorastająca w Ośrodku, również niedługo zostanie przywrócona naturze

Fot.4 - kurhannik Buteo rufinus - ptak był zraniony (postrzelony) w skrzydło, powoli wraca do siebie, jest szansa na powrót do natury

Fot.5 - sokół skalny Falco eleonorae - po ciężkiej operacji skrzydła, być może z czasem wróci na wolność, choć w tym przypadku szanse tego rzadkiego ptaka są słabe

http://www.allegaleria.pl/images/mjawr8jycpf3s75uulj_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/yidchobg2zqpdepj40h8_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/43lcb16vmggooy7sy9bs_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/ttyira360g4wjft48m9h_thumb.jpg  http://www.allegaleria.pl/images/dmjhauqbvsgbi4er6x0_thumb.jpg

mamajka - 2012-08-02 14:02:52

http://24tp.pl/?mod=news&strona=1&id=16117

Eva Stets - 2012-08-15 02:12:29

O Greckim Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (EKPAZ) pisałam wielokrotnie, przedstawiając różne akcje pomocy lub nietypowe historie (czyt. np. posty w tym wątku lub w temacie o ochronie i pomocy bocianom z zagranicy). Każdego roku do EKPAZ trafiają setki poszkodowanych ptaków. Sporo z nich pozostaje w Ośrodku,  nie każdemu w przyszłości będzie dane przywrócenie naturze. Taki jest, zresztą, "los" każdego Ośrodka, który podejmuje się tej trudnej (i nie zawsze radosnej) roli opieki nad poszkodowanymi zwierzętami.
Na zdjęciach niżej - kilku z pacjentów EKPAZ, z którymi miałam ostatnio do czynienia ( z tych na foto - tylko pustułka i kilka sępów rokują szanse powrotu na wolność): łabędź niemy, orzeł stepowy, sępy płowe, pustułka (fot. Eva Stets).

http://www.allegaleria.pl/images/7kjw81fs2coc37p6z4_thumb.jpg   http://www.allegaleria.pl/images/v36pvaqfffjpfy2u6iq_thumb.jpg   http://www.allegaleria.pl/images/qonuvdq8n7cnrh70vpei_thumb.jpg   http://www.allegaleria.pl/images/6dpn8739mba1mf31zbr_thumb.jpg

Wojtek Szukalski - 2013-08-11 12:24:51

W czwartek (08.08) dzieciaki od sąsiada przyniosły do mojego domu małego ptaka, bo wiedziały, że hoduję ptaki egzotyczne. Prawdopodobnie jest to dzwoniec. Nie było mnie wtedy w domu, więc nie wiem, gdzie go znalazły. Był za mały, żeby sam opuścić gniazdo, więc prawdopodobnie wypadł. W okolicy jest mnóstwo kotów, więc na pewno zwabił by jakiegoś swoimi piskami, bo bardzo głośno domagał się jedzenia. Co około 1-2 godziny jest przeze mnie karmiony i jak na razie miewa się dobrze :)
Oto zdjęcia małego Ptysia
http://images.tinypic.pl/i/00429/miyxyloexif8_t.jpg

Eva Stets - 2013-08-12 06:52:00

Kolejne dramaty migrujących ptaków. Czy będzie można im pomóc? Ornitolodzy alarmują już nie o tysiącach ale o milionach migrujących ptaków, które dramatycznie giną w Egipcie.  Ptaki te mogą być także z Polski, z każdego jej zakątka...

Szokujące info z Egiptu z the guardian (ostrzegam - filmik na dole tekstu zawiera drastyczne sceny): http://www.theguardian.com/environment/ … atory-bird

Informacja także na Der Spiegel on line (wypowiada się niemiecki ornitolog Eric Neuling): http://www.spiegel.de/international/wor … ernational

Eva Stets - 2013-08-14 10:18:07

Jest petycja by zaprotestować w tej bardzo poważnej sprawie i by nie przechodzić obojętnie wobec tak ogromnego dramatu migrujących ptaków.

Więcej informacji na stronie Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP):  http://www.otop.org.pl/aktualnosci/2013 … w-egipcie/

Eva Stets napisał:

Kolejne dramaty migrujących ptaków. Czy będzie można im pomóc? Ornitolodzy alarmują już nie o tysiącach ale o milionach migrujących ptaków, które dramatycznie giną w Egipcie.  Ptaki te mogą być także z Polski, z każdego jej zakątka...

Szokujące info z Egiptu z the guardian (ostrzegam - filmik na dole tekstu zawiera drastyczne sceny): http://www.theguardian.com/environment/ … atory-bird

Informacja także na Der Spiegel on line (wypowiada się niemiecki ornitolog Eric Neuling): http://www.spiegel.de/international/wor … ernational

AnkazReading - 2013-09-17 01:11:52

W ciągu najbliższych tygodni na Wyspy Brytyjskie przyleci dziesiątki tysięcy dzikich łabędzi i gęsi krótkodziobych z Islandii, uciekających przed ostrą arktyczną zimą, która wkrótce zawita na tereny, gdzie spędzały miesiące letnie.

Ich podróż najeżona jest trudnościami, gdyż muszą pokonać setki i tysiące kilometrów, lecąc przez okolice o niełaskawym klimacie i niepewnych źródłach pożywienia. Ale jedno z największych niebezpieczeństw, od którego ginie znaczny procent ptaków, to ryzyko kolizji z napowietrznymi liniami energetycznymi średniego napięcia. Łabędzie i dzikie gęsi to stosunkowo duże i ciężkie ptaki, które nie są aż tak zwrotne w locie jak np. jaskółki czy jerzyki. Zwłaszcza przy słabym świetle naturalnym, wcześnie rano czy o zmierzchu, albo przy dużym zachmurzeniu, ptaki często zbyt późno spostrzegają przecinające ich trasę przewody i wpadają na nie z impetem, co często kończy się poważnymi kontuzjami, a nawet śmiercią. Dla łabędzi jest to statystycznie główna przyczyna wypadków śmiertelnych.  Często takie kolizje z liniami energetycznymi powodują też zerwanie przewodów, a co za tym idzie awarie i brak prądu dla mieszkańców okolicy wypadku. 

Aby pomóc ptakom, które przylatują tu wyczerpane długą podróżą migracyjną, pracownicy jednej z brytyjskich organizacji ochrony przyrody opracowali nową próbną metodę, która powinna ułatwiać skuteczne unikanie w locie przewodów energetycznych. Oprócz stosowanych już uprzednio kolorowych kul montowanych na przewodach, ornitolodzy i miłośnicy ptaków z rezerwatu ptasiego Martin Mere (w hrabstwie Lancashire) należącego do organizacji środowiskowej WWT (Wetlands and Wildfowl Trust), we współpracy z miejscowym przedsiębiorstwem energetycznym, rozpoczęli  podwieszanie na przewodach elektrycznych średniego napięcia nowych prototypowych urządzeń zaprojektowanych dla zwiększenia ich widoczności. Ich konstrukcja jest bardzo prosta: są to jakby plastikowe 'breloczki' w kształcie trapezu, wielkości sporej dłoni męskiej, z odblaskowymi i świecącymi w ciemności paskami, zawieszone na czymś w rodzaju łatwo obracającego się łożyska. Przy najmniejszym powiewie wiatru kręcą się na przewodzie jak tradycyjne odpustowe wiatraczki. Zawieszane są na kablach przy pomocy długich tyczek z izolowanymi hakami, co eliminuje potrzebę wyłączania prądu z sieci podczas montażu urządzeń.

Model otrzymał sympatyczną nazwę 'Firefly' - 'świetlik [świętojański]'. :)

Rezultaty tego pionierskiego w Wielkiej Brytanii projektu badawczego będą monitorowane przez pracowników rezerwatu Martin Mere podczas sezonu przylotów i przelotów migrujących ptaków . Jest nadzieja, że ograniczy on niepotrzebne wypadki i stratę ptaków z obu migrujących gatunków.

Oglądając filmik, na podstawie którego opracowany jest niniejszy wpis - link poniżej - myślałam, że może podobne urządzenie (wygląda na tanie w produkcji, nieskomplikowane w montażu i nie wymagające dalszej obsługi) uratować by mogło wiele ginących u nas na liniach energetycznych bocianów. A może już gdzieś w Polsce jest coś podobnego stosowane?

http://www.bbc.co.uk/news/science-environment-24028850

Paweł T. Dolata - 2013-11-03 21:56:04

Zapraszam na www.pwg.otop.org.pl do lektury relacji o krogulcu z Finlandii uwolnionym w Jankowie Przygodzkim, po sąsiedzku bocianiego gniazda w Przygodzicach (przez Janków prawie zawsze wiedzie trasa wycieczek zlotów „Blisko bocianów”).

Pozdrawiam
Paweł Dolata
Południowowielkopolska Grupa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków www.pwg.otop.org.pl
Projekt „Blisko bocianów” z Przygodzic www.bociany.ec.pl

Paweł T. Dolata - 2014-04-15 14:41:12

Witam!

Biały ptak, Przygodzice, PwG OTOP i strażacy OSP na www.pwg.otop.org.pl – hasła znajome, ale tym razem to jednak nie tekst o naszych bocianach i ich ochronie, ale o akcji ratunkowej łabędzia niemego w Przygodzicach. Zapraszam do lektury tekstu, dzięki Bartoszowi uzupełnionego już o fotografie.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
Południowowielkopolska Grupa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków www.pwg.otop.org.pl
Projekt „Blisko bocianów” z Przygodzic www.bociany.ec.pl

Paweł T. Dolata - 2015-03-22 10:57:21

Witam!

Na www.pwg.otop.org.pl relacja z tym razem nocnej akcji ratunkowej łabędzia niemego pod Ostrowem Wielkopolskim. Zapraszam do lektury i raz jeszcze dziękuję uczestnikom. Akcja jak na razie udana – ptak został zabrany z pola, po 2 dniach obserwacji przez lek. wet. Stanisława Kempę wypuszczony na zb. Piaski-Szczygliczka w Ostrowie, skąd po ok. 10 dniach odleciał.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
Południowowielkopolska Grupa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków www.pwg.otop.org.pl
Projekt „Blisko bocianów” z Przygodzic www.bociany.ec.pl

Paweł T. Dolata - 2016-03-17 20:29:46

Witam!

Na profilu naszego projektu na Facebooku https://www.facebook.com/bocianyzprzygo … top.org.pl jest informacja, a na www.pwg.otop.org.pl pełna fotorelacja z akcji ratunkowej łabędzia niemego z dziobem omotanym żyłką wędkarską z ciężarkiem, która miała miejsce 15 marca w sąsiadującym z Przygodzicami Ostrowie Wielkopolskim.

Wędkarzy i przyjaciół przyrody spacerujących nad wodami prosimy o sprzątanie zerwanych żyłek, haczyków, spławików itp., bo może to kosztować jakieś zwierzę życie, także bociana!

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
Południowowielkopolska Grupa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków www.pwg.otop.org.pl
Projekt „Blisko bocianów” z Przygodzic www.bociany.ec.pl