sve - 2007-09-02 18:04:28

Ptaki krukowate należą do najbardziej ciekawych rodzin ptaków. Swoją pojętnością, zdolnością imitowania i ciekawym zachowaniem przyciągają ku sobie uwagę wielu ludzi. Ktoś je kocha i podziwia, ktoś ich nienawidzi, ale mało kto je pomija. W tej części forum chcemy Państwu dać możliwości dowiedzenia się o tych ciekawych ptakach jak najwięcej.

Jeżeli masz jakieś pytanie, dotyczące europiejskich ptaków krukowatych, zapytaj się. Co wiemy, powiemy. :)

magdag - 2007-09-10 20:38:31

Powstał watek o krukowatych i zaczęłam czytać w necie o tych własnie ptakach. Mam wrażenie, że po dwóch tygodniach moich "studiów", które znalazłam w necie wiem coraz mniej. Moje pytanie brzmi tak:
czy są takie ptaki, które nie migrują , tylko siedzą cały rok, tego nigdzie sie nie doczytałam.

sve - 2007-09-12 22:25:21

magdag napisał:

Powstał watek o krukowatych i zaczęłam czytać w necie o tych własnie ptakach. Mam wrażenie, że po dwóch tygodniach moich "studiów", które znalazłam w necie wiem coraz mniej. Moje pytanie brzmi tak:
czy są takie ptaki, które nie migrują , tylko siedzą cały rok, tego nigdzie sie nie doczytałam.

Tak, oczywiście są nie migrujące krukowate, też nie migrujące gawrony i kawki. Napiszę na ten temat coś więcej w piatek - bo teraz jestem w Polsce i obserwuję Wasze wspaniałe kawki. :)

Paweł T. Dolata - 2007-09-13 08:33:34

Część krukowatych z Polski to ptaki częściowo migrujące. Tak jest z gawronem i kawką. Ptaki z polskich populacji w dużej mierze odlatują na zimę na zachód i południe Europy. Niejako ich miejsce zajmują gawrony i kawki ze wschodu, głównie z Rosji. Czyli widzimy cały rok gawrony i kawki u nas, ale w dużej mierze są to inne osobniki.

Najbardziej osiadłe są chyba sroki.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

magdag napisał:

Powstał watek o krukowatych i zaczęłam czytać w necie o tych własnie ptakach. Mam wrażenie, że po dwóch tygodniach moich "studiów", które znalazłam w necie wiem coraz mniej. Moje pytanie brzmi tak:
czy są takie ptaki, które nie migrują , tylko siedzą cały rok, tego nigdzie sie nie doczytałam.

Paweł T. Dolata - 2007-09-14 09:08:50

W odpowiedzi na powyższe pytanie Magdag o wędrówki krukowatych, w odniesieniu do kawek zachęcam do przejrzenia naszego krótkiego artykułu z monografii „Ptaki krukowate Polski”:
Dolata Paweł T., Ekiert Tomasz, Antczak Marcin, Rachel Marcin, Zduniak Piotr 2005. Kolorowe znakowanie kawki Corvus monedula w Polsce. W: Jerzak L., Kavanagh B. P., Tryjanowski P. (red.). Ptaki krukowate Polski. Bogucki Wyd. Naukowe, Poznań: 313-318.

Jest dostępny jako PDF na stronie Południowowielkopolskiej Grupy OTOP:
http://www.pwg.otop.org.pl/pdf/kolorowe … _kawki.pdf

pozdrawiam
Paweł T. Dolata

magdag - 2007-09-16 09:44:53

Czy ptaki są miłe w dotyku? Miałam tylko jeden bezpośredni kontakt z wrończykiem alpejskim. Zdarzyło się to w Alpach Szwajcarskich. Ptak usiadł mi na ramieniu, blisko szyi, było to miłe, trochę takie aksamitne. Na tyle miłe, że wybaczyłam mu , ze zezarł mi kanapkę.
Dodam jeszcze, że był to jedyny mój kontakt z ptakiem. No to czy ja miałam takie szczęście, czy ptaki są takie miłe dla rąk ludzkich?

Sofokles - 2007-09-17 07:54:33

magdag napisał:

Czy ptaki są miłe w dotyku? Miałam tylko jeden bezpośredni kontakt z wrończykiem alpejskim. Zdarzyło się to w Alpach Szwajcarskich. Ptak usiadł mi na ramieniu, blisko szyi, było to miłe, trochę takie aksamitne. Na tyle miłe, że wybaczyłam mu , ze zezarł mi kanapkę.
Dodam jeszcze, że był to jedyny mój kontakt z ptakiem. No to czy ja miałam takie szczęście, czy ptaki są takie miłe dla rąk ludzkich?

Ciekawe pytanie. Ja miałem do czynienia z papugami nimfami, jednym dzięciołem i jednym kanarkiem, więc mam ograniczoną wiedzę, ale jeśli chodzi o piórka - to owszem, są miłe. I nie tylko dla rąk. Kilka lat temu miałem nimfę, która uwielbiała, kiedy ją pocierałem uchem lub policzkiem, gdy siedziała mi na ramieniu. Nasz rekord to 40 min. głaskania, więc chyba to lubiła :) I owszem, było to miłe uczucie, mięciutka, cieplutka kulka :)
Gorzej z pazurkami. No i z dziobiskiem, kiedy jej coś nie pasowało...

sve - 2007-09-25 23:24:34

magdag napisał:

Powstał watek o krukowatych i zaczęłam czytać w necie o tych własnie ptakach. Mam wrażenie, że po dwóch tygodniach moich "studiów", które znalazłam w necie wiem coraz mniej. Moje pytanie brzmi tak:
czy są takie ptaki, które nie migrują , tylko siedzą cały rok, tego nigdzie sie nie doczytałam.

Bardzo przepraszam, że tak długo trwało, nim napisałam obiecaną odpowiedź o wędrówkach krukowatych. Ale tu jest. Korzystałam z książki HUDEC K. et al., 1983: Fauna  ČSSR, sv. 24, Ptáci – Aves, díl III/2. Academia Praha.

Sójka (Garrulus glandarius): http://pix.nofrag.com/0/9/5/5e7d8ea28cf8d50df4840308603ec.jpg
Nasze (=polskie i czeskie) ptaki są przeważnie stałe, niemigrujące. Młode sójki z Europy północnej czasami mogą migrować przez Europę środkową na południowy zachód do środkowej Francję. Czasami dołaczają do nich i młode (czasami nawet niektóre stare) sójki z naszych populacji. Na terytorium Czech obserwowano ptaki z Nadbałtyku i z okolic Moskwy.


Sroka (Pica pica): http://pix.nofrag.com/4/a/e/3a27b3dcd0a3c3cb4a6a9982c8ce7t.jpg
Na całym terytorium Europy przeważnie stały, niemigrujący gatunek. Najdłuższy zanotowany przelot był 450 km. W Czechach krótkie wędrówki można obserwować tylko u młodych ptaków w okresie jesieni, średnio latają do 25 km od miejsca urodzenia.


Orzechówka (Nucifraga caryocatactes): http://pix.nofrag.com/c/d/f/be6cb0a7477a5cfc48d2a84deedfet.jpg
Nasze ptaki są +/- stałe lub tylko niedaleko przemieszczające. W okresie jesieni i zimą przelatują z gór na niziny. Do środkowej Europy zalatują migrujące orzechówki z populacji północnych – np z Nadbałtyku.


Kawka (Corvus monedula): http://pix.nofrag.com/8/a/a/fff0733c4a23a95ee5d8a5c324e08t.jpg
Tylko mała część naszych kawek migruje do środkowej i południowej Francji. Większość je stała. Zimą na naszych terenach zimują kawki rosyjskie, białoruskie, w Czechach wschodniopolskie… W Pardubicach, gdzie mieszkam, stwierdziłam całoroczne występowanie kawek z pomocą kolorowych obrączek. Ptaki, zaobrączkowane zimą, obserwowałam jako gnieżdziące się i odwrotnie, ptaki zaobrączkowane jako pisklaki obserwuję zimą.


Gawron (Corvus frugilegus) http://pix.nofrag.com/6/9/8/c13c7f4a44d794f486331072fec14t.jpg
Najczęściej i najbardzej migrujący ptak krukowaty. Większość naszych ptaków w okresie jesieni odlatuje do Francji, tylko mała część populacji jest osiadła. Wszystkie europiejskie gawrony migrują na południowy zachód, zwykle nie latają zbyt daleko. Np. ptaki z Skandynawi zimują na terenach Danii, nasze ptaki w Francji… Tylko gawrony z części Ukrainy lecą na południowy wschód na Bałkany. Na naszych terenach zimują gawrony z Białorusi, północnej Ukrainy i (w Czechach) z Polski. Ptaki są często wierne swoim zimowiskom i te same osobniki wracają co rok w te same miejsca (sama obserwowałam u nas w mieście gawrona z charakterystycznymi białymi plamami na skrzydłach dwa lata pod rząd, prawie  w tym samym miejscu). Czasami zdarza się, że zmieniają zimowisko – np. ptaki u nas zaobrączkowane zimą były zaobserwowane w następnych zimach w Polsce, Niemczech, na Węgrzech czy w Austrii.


Czarnowron, wrona czarna (Corvus coronehttp://pix.nofrag.com/7/4/6/3f01c7ee31101bf9929a4fd920c52t.jpg
W Polsce sporadycznie pojawia się wszędzie, zwłaszcza na zachodzie kraju, wyjątkowo nawet gniazduje. Przeważnie stały, tylko niektóre ptaki migrują na południowy zachód. U czeskiej populacji migracja nie była stwierdzona.


Wrona siwa (Corvus cornix) http://pix.nofrag.com/2/a/5/78c737015b656875ef800f2eb1355.gif
Częściej migruje, niż poprzedni gatunek, zwłaszcza młode ptaki z północnych populacji. Wrony z Nadbałtyku czy Finlandii zimują na północy Niemiec czy w Danii. W Europie środkowej zimują ptaki np. z Białorusi.


Kruk (Corvus corax) http://pix.nofrag.com/b/4/1/5cf5623de637a7439d5ec19367ada.gif
Przeważnie stały, niemigrujący gatunek na całym terytorium występowania. Jesienne wędrówki do 200 km, najdłuższy zanotowany przelot był 500 km u szwedzkiego kruka.


(foto: V.Lemberk, M.Truhlář, M.Matuszewski, S.Vránová)

sve - 2007-11-05 16:37:59

magdag napisał:

Czy ptaki są miłe w dotyku? Miałam tylko jeden bezpośredni kontakt z wrończykiem alpejskim. Zdarzyło się to w Alpach Szwajcarskich. Ptak usiadł mi na ramieniu, blisko szyi, było to miłe, trochę takie aksamitne. Na tyle miłe, że wybaczyłam mu , ze zezarł mi kanapkę.
Dodam jeszcze, że był to jedyny mój kontakt z ptakiem. No to czy ja miałam takie szczęście, czy ptaki są takie miłe dla rąk ludzkich?

Chciałabym wreszcie odpowiedzieć na to pytanie. Przepraszam, że dopiero teraz.
Nauka dzieli ptaki na dwie grupy. Do jednej należą tak zwane "ptaki kontaktowe", do drugiej "ptaki dystansowe". „Kontaktowe“ ptaki nie tylko że znoszą fizyczny dotyk, ale nawet go wyszukują. Do „kontaktowych“ zaliczamy różne gatunki egzotyczne, jak kolibry, szlarniki, astryldy czy papugi. Jeżeli takie gatunki hodujemy we wolierach w grupach, to możemy latwo obserwować, że na przykład śpią "napchane" jeden na drugiego. Jeżeli jeden siedzi na gałęzi i drugi przyleci, to natychmiast się przyciśne do kolegi. Jeżeli takie gatunki hodujemy pojedynczo, to łatwo mogą się kontaktować z ludźmi, zamiast z drugimi ptakami. Właśnie jak napisał Sofokles:

Sofokles napisał:

Ciekawe pytanie. Ja miałem do czynienia z papugami nimfami, jednym dzięciołem i jednym kanarkiem, więc mam ograniczoną wiedzę, ale jeśli chodzi o piórka - to owszem, są miłe. I nie tylko dla rąk. Kilka lat temu miałem nimfę, która uwielbiała, kiedy ją pocierałem uchem lub policzkiem, gdy siedziała mi na ramieniu. Nasz rekord to 40 min. głaskania, więc chyba to lubiła :) I owszem, było to miłe uczucie, mięciutka, cieplutka kulka :)Gorzej z pazurkami. No i z dziobiskiem, kiedy jej coś nie pasowało...

Z ptaków naszej natury do „kontaktowych“ należą np. mysikróliki, sikory, pełzacze… Małe ptaszki, które wyszukiwają kontaktu głównie z powodów termoregulacyjnych (ogrzewają się w „kłębku“jeden o drugiego).

Natomiast ptaki „dystansowe“ nie tylko, że nie lubią się dotykać, ale dotyk jest im nieprzyjemny. Jeżeli są obok siebie, zawsze utrzymują dystans od siebie, nigdy nie dotykają jeden drugiego. Do tej grupy należy większość gatunków – duże ptaki (drapieżniki, mewy, bociany…), ale też sporo małych gatunków, jak np. jaskółki (zwróćcie uwagę, że kiedy siędzą na drutach, zawsze jest między nimi luka), zięby, szpaki… Jeżeli ktoś by hodował w domu np. ziębę, nie mógłby chyba napisać tego, co Sofcio napisał o nimfie.   
Jednakże i u ptaków „dystansowych“ czasami możemy obserwować pewny poziom kontaktów cielesnych: ptaki poprawiają upierzenie jeden drugiemu, dotykają się nawzajem dziobami i pod. (mogliśmy to widzieć i u „naszych“ bocinów). To są przejawy zachowania socjalnego i pomagają utrzymywać relację między partnerami albo wśród stada. U ptaków hodowanych w domu możemy takie przejawy obserwować też w relacjach z człowiekiem. Na przykład drapieżnik znosi dotykanie swojego sokolnika (głaskanie po upierzeniu), chociaż jest ptakiem „dystansowym“, sokolnika traktuje bowiem za swojego „partnera“ i w naturze też partnerzy drapieżników utrzymywaja relacje przez dotyk.

Jaka więc jest odpowiedź na pytanie „Czy ptaki są miłe w dotyku?“ Tak i nie, zależy, o jakiego ptaka chodzi. Wrończyk, którego spotkała Magdag, z pewnością nie chciał się z nią pogłaskać. Z pewnością chodziło mu z początku tylko o tę kanapkę, którą Magdag trzymała. :D Ptaki są bardzo pojętne i krukowate, do których wrończyki należą, zwłaszcza. Szybko się nauczą, że jeżeli wytrzymają chwilkę nieprzyjemnego kontaktu z człowiekiem, nagrodą dla nich będzie coś smacznego. 

Paweł T. Dolata - 2007-11-06 09:04:00

Dzięki Sve za tak ciekawy elaborat:-)), w polskiej literaturze nie spotkałem się z tak całościowym ujęciem zagadnienia, aczkolwiek wszystkie podane przykłady mogę potwierdzić na podstawie własnych obserwacji lub z literatury.

W Ostrowie Wielkopolskim pada pierwszy śnieg, jest ciemnoszaro. Zazdroszczę naszym bocianom, wiedziały co robić z tą wędrówką do Afryki :-)).

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

Paweł T. Dolata - 2007-11-13 08:14:32

Po ustaleniu z pani Renatą Kosiacką wklejam tu pytanie jej córki, zadane mi na maila, a według mnie bardzo ciekawe i warte byśmy zobaczyli odpwiedź Sve na forum:

Witam,
szukam odpowiedzi na pytanie czy kawki, wrony latają dla przyjemności? Czy tylko dla zaspokojenia potrzeb życiowych...Ktoś z gości forum pisał o lotach popisowych srok i kawek z pustułkami...Jak myślisz czy to dla zabawy? dla przyjemności? Ja totalnie sie na tym nie znam...nie jestem ani ornitologiem ani biologiem..szukam odpowiedzi na pytania mojej córy:) Ma 7 lat i jest ciekawa Świata.

Paweł T. Dolata - 2007-11-13 08:21:55

W skrócie, zanim zapewne dokładnie odpowie Sve - zdarzają się, choć rzadko, loty ptaków ewidentnie dla zabawy. Loty popisowe jako element toków to jednak zupełnie nie zabawa, ale taki sam zwykły element biologii życiowej jak żerowanie, wędrówki, wysiadywanie jaj czy karmienie pisklat. I to tak ważny, jak dla nas podryw :-)).

Jak wiele razy pisała Sve, ptaki krukowate wyróżniają się inteligencją, stąd wśród nich takich jej przejawów jest najwięcej, więc zapewne i przypadków zabaw rozumianych jako zachowań nie zmierzających do zaspokojenie bezpośrednich potrzeb życiowych.

Kilka lat temu w piśmie "Notatki Orniotologiczne" opisywano srokę, która przesiadywała na ulicznym sygnalizatorze i kiedy przejeźdzał maluch 9Fiat 126p) zlatywała na jego zdearzak, przejeżdżała kilkadziesiąt metrów i wracała lotem na swoje miejsce. Reagowała tylko na maluchy, inne auta ignorowała. Komentarz był taki, ze musiała mieć kontakt z człowiekiem, który takie auto miała i takiej zabawy jej nauczył.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata

magdag - 2007-11-13 19:37:21

Cos muszę napisać.Bo to ptaszyszko, co zjadło mi kanapkę, to nie był jeden.To było tak,że turyści wychodzili ze schroniska z jedzeniem.I tak jak Sve pisze, one dokładnie czekały.Każdy z nas był obsiadany przez te ptaki, może fajnne, a niektórzy się ich bali. Przyjemność była ogromna i niesamowita przygoda. To była góra Pilatus.

sve - 2007-11-14 21:54:14

Renia napisał:

Witam, szukam odpowiedzi na pytanie czy kawki, wrony latają dla przyjemności? Czy tylko dla zaspokojenia potrzeb życiowych...Ktoś z gości forum pisał o lotach popisowych srok i kawek z pustułkami...Jak myślisz czy to dla zabawy? dla przyjemności? Ja totalnie sie na tym nie znam...nie jestem ani ornitologiem ani biologiem..szukam odpowiedzi na pytania mojej córy:) Ma 7 lat i jest ciekawa Świata.[/i]

Krukowate ogólnie bardzo lubią się bawić – w różny sposób. Bawią się różnymi „zabawkami“ – można je obserwować, jak noszą piórka, gałązki, papiery, ale i kamyczki, druty, blaszki, worki… Bawią się tym na ziemi, wynoszą to na drzewa i na budynki (kawki i sroki nawet do gniazd), czasami wyrywają sobie to… Kiedy hodowałam uratowane kawki w wolierze, cieszyło mnie obserwowanie tego. Regularnie im przynosiłam różne ciekawe rzeczy. Najśmieszniejsze było, kiedy dostały papier toaletowy (p. zdjęcia poniżej :D) albo jakieś zamknęte pudełko.

Oprócz tego krukowate potrafią i inne rzeczy. To co napisał Paweł o sroce, jeżdżącej na „maluchu“ to bardzo fajne (chciałabym to widzieć). Kolega ornitolog mi opisał inną bardzo ciekawą obserwację: „Obserwowałem grupę kruków, jak ślizgały się na brzuchu ze stoku po śniegu. Niezmiernie się tym bawiły“ (to też bym chciała widzieć…). :good:

Gawrony i kawki na dokładkę są bardzo zwinne w locie. I często je można obserwować, jak latają „tylko tak“, bez widocznego sensu. Teraz zimą łatwo możemy obserwować całe stado gawronow (i kawek), jak się „kręci dookoła“. Stado leci, spotka wir powietrzny – i zatrzymuje się. Zaczynają kołować, rozwiną się do kilku poziomów nad siebie, i krążą, i krążą, i krążą … Dlaczego? To nie ma żadnego sensu. Zawisają w miejscu, nigdzie do przodu nie ruszają. Myślę, że jest to podobne zachowanie, jak kruków na śniegu. Gawrony w wirze powietrznym nie „wożą“ się na brzuchu, ale na podmuchach wiatru. Dużo przy tym „krzyczą“. Potrafią to robić bardzo długo (powyżej pół godziny) – a potem skończą i kontynuują swoją drogę. Albo siedzą gdzieś na drzewach, na kominach, na dachach i „gadają“. Nic nie robią. I czasami się unoszą, zakrążą i znowu usiądą, gdzie poprzednio. Dlaczego? Nie wiem. Myślę, że poprostu chciało im się przelecieć … :)

Słynny etolog Konrad Lorenz hodował na swoim domu kolonię kawek. Opisuje on w swej książce (Lorenz K. 1998: Hovořil se zvěří, s ptáky a rybami. Praha. Rozmowy ze zwierzętami, z ptakami i rybami.), jak się kawki bawiły w czasie burzy. Latały przeciw wiatrowi, który je unosił wysoko, wysoko – one jak kamień padały dolu i znowu w górę... Lorenz pisze, że na pierwszy rzut oka wyglądało, jakby burza się bawiła ptakami jak zabawkami. W rzeczywistości jest zupełnie przeciwnie – to ptaki bawią się w wirach powietrznych. Nie potrzebują sił, używają wiatru (Ja kilkakrótnie obserwowałam taką właśnie zabawę gawronow.)

Trzeba jednak powiedzieć, że nie tylko krukowate latają dla zabawy. Także u ptaków szponiastych można obserwować zabawy w powietrzu. Ptak krąży, często do niego dołączy drugi, trzeci, nawet mogą razem krążyć drapieżniki kilku różnych gatunków. Często mają takie loty swoje znaczenie („ślubne“ loty partnerów, obrona terytorium, polowanie…), ale czasami ptak nie robi nic – tylko sobie krąży. Co sobie myśleć o przypadkach prześladowania pustułek przez krukowate, nie wiem. Przynajmniej czasami chyba naprawdę chodzi o zabawę, bo wszystko na to wygląda.

Prof. Zdeněk Veselovský (słynny czeski zoolog i etolog, uczeń Konrada Lorenza) w swojej książce „Obecná ornitologie“ (Academia 2001), czyli „Ornitologia powszechna“,  opisuje zabawy głównie u takich ptaków: krukowate, papugi, pingwiny, kormorany, anhingi, pelikany. Ja kiedyś obserwowałam w ZOO pelikany, jak się bawiły piórem. Jeden drugiemu je brał, a ten który je zdobył, dumnie nosił około stawku i pozostałe go goniły… Było to bardzo śmieszne, ale i ciekawe.

Na takie zabawy (w powietrzu, ale i na ziemi) mogą sobie pozwolić tylko duże i silne ptaki, które mają dobre zdrowie i kondycję. Latanie bowiem wymaga dużego wydatku energetycznego (choć krążenie w podmuchach chyba nie). Małe ptaki zwykle muszą swoją energię inwestować w szukanie pokarmu i do termoregulacji. Tylko duże gatunki mogą sobie pozwolić na luksus zabawy.

Jacek P. - 2008-11-04 19:54:16

Dnia 29 września 2008 roku widziałem koło wieży telewizyjnej w Żerkowie w pow. jarocińskim w Wielkopolsce orzechówkę. Z kolegą Tomaszem Pietrzakiem oznaczyliśmy ją jako podgatunek syberyjski. Czy ktoś może to oznaczenie potwierdzić (lub nie)? Pozdrawiam, Jacek Pietrowiak PwG OTOP

http://img87.imageshack.us/img87/8982/dsc04495mx2.th.jpg  http://img87.imageshack.us/img87/2710/dsc04504af7.th.jpg  http://img241.imageshack.us/img241/9373/dsc04532ki2.th.jpg  http://img241.imageshack.us/img241/2678/dsc04547pq7.th.jpg

sve - 2008-11-05 22:48:16

Jacek P. napisał:

Dnia 29 września 2008 roku widziałem koło wieży telewizyjnej w Żerkowie w pow. jarocińskim w Wielkopolsce orzechówkę. Z kolegą Tomaszem Pietrzakiem oznaczyliśmy ją jako podgatunek syberyjski. Czy ktoś może to oznaczenie potwierdzić (lub nie)? Pozdrawiam, Jacek Pietrowiak PwG OTOP

Trudno tu dać jednoznaczną odpowiedź. Chyba macie rację, ale na 100% z tych zdjęć chyba nikt ci nie powie.

Wysłaliśmy zdjęcia i pytanie do dwóch członków czeskiej komisji faunistycznej. Jeden niestety jest obecnie w Korey i nie może odpowiedzieć. Drugi napisał:
"Ptak na mnie rzeczywiście czyni wrażenie bardzej "długodziobego", niż nasze orzechówki. Chyba ma i bardziej bialego koloru w końcu sterowek. Mógłby to więc być macrorhynchos. Więcej ale powiedzieć nie mogę, zmienność gatunku i w tym kierunku pewnie jest duża. W końcu ale pojawianie się tej subspecje nie jest nijak niemożliwe. Jirka Šírek"

Pozdrawiam z Czech.
Svě


Pták na mě působí skutečně víc dlouhozobě, než naši ořešníci. Snad má i víc bílé na konci rýdovacích letek. Takže mohl by to být macrorhynchos. Víc ale říci nemůžu, variabilita druhu je i v tomto směru jistě značná. Nakonec výskyt této ssp. ale není nijak nemožný. Jirka Šírek

sve - 2008-11-06 18:44:27

Według kolejnych fotek, które posłał Jacek, naprawdę wygląda na podgatunek syberyjski, z czym zgadza się także nasz członek komisji faunistycznej :)
Pozdrawiam.
Niech żyją orzechówki !!!
(są to bardzo ładne ptaki, czyż nie?)
Svě


Podle zobáku i zbarvení konce ocasu bych se přikláněl k ssp. macrorhynchos, s pozdravem Jiří Šírek

Jacek P. - 2008-11-06 19:49:47

Wielkie dzięki!:*
Dodam tylko, że jeszcze w tym samym tygodniu dwukrotnie orzechówkę widział leśniczy p. Jacek Gola (leśnictwo Rozmarynów): raz w tym samym miejscu co ja i drugi raz w lesie koło Antonina. To drugie miejsce oddalone jest od Żerkowa o kilka kilometrów więc mógł to być inny ptak.
Pozdrawiam
Jacek Pietrowiak

sve - 2008-11-09 12:05:04

Jacek P. napisał:

Wielkie dzięki!:*
Dodam tylko, że jeszcze w tym samym tygodniu dwukrotnie orzechówkę widział leśniczy p. Jacek Gola (leśnictwo Rozmarynów): raz w tym samym miejscu co ja i drugi raz w lesie koło Antonina. To drugie miejsce oddalone jest od Żerkowa o kilka kilometrów więc mógł to być inny ptak.
Pozdrawiam
Jacek Pietrowiak

Dostałam dziś odpowiedź jeszcze od drugiego członka czeskiej komisji faunistycznej, który właśnie wrocił z zagranicy. Napisał, że chyba jest inwazja tej subspecji, bo dostał fotkę takiej orzechówki także z Palavy. Pálava - to jest pogórze w południowych Morawach na granicy z Austrią.
Svě


Ahoj Svetlano,
uz jsi dostala odpoved od Jirky Sirka. Ale fotky potesily! Asi je nejaka invaze, ted mi dosla fotka i z Palavy.
Josef Chytil

magdag - 2008-12-11 23:27:40

Sve, błagam odpowiedz mi. Czy sroka mogła zatruc sie moim bigosem.Sytuacja jest taka, że przyjechała do mnie kolezanka, która mieszkała wiele lat poza Polska i koniecznie chciała bigosu. No to ugotowałam i wystawiłam na balkon.Przykryty pokrywka i folią. W pewnym momencie wchodzimy do pokoju i widzimy jak sroka na balkonie wyżera mój bigos.. Później już tej sroki nie widziałam.Boję się, czy się nie otruła.Mój mąż mówi, ze chyba wyjadała tylko mięso.

Eva Stets - 2008-12-12 02:09:32

Dla uspokojenia Magdy podam odpowiedź (być może Sve coś uzupełni).

Nie ma co się obawiać o srokę - nie mogła się zatruć świeżo ugotowanym bigosem. Gdyby tak było to i ludzie, którzy go zjedli nie czuliby się po nim dobrze (a myślę, że bigos był wyśmienity?)
Wg Desselbergera i Kruszewicza, są to ptaki wszystkożerne, więc na pewno trochę bigosu jej nie zaszkodziło. Wyjadła smaczne dla niej kęski (słusznie mówi mąż Magdy, że zapewne mięso) i poleciała dalej.

Inna historia wyżerania (u mojej Ciotki w Warszawie), gdy sroki zjadły wystawione na balkon, swieżo ugotowane wielkanocne jajka. Co prawda w naturze sroki potrafią skusić się na surowe jaja piskląt, gotowanymi też nie pogardzą (gotowane jaja, zresztą stanowią jeden z ważnych elementów diety niektórych ptaków w hodowli). Tu efekt był taki, że sroki pojadły z apetytem a rodzinka została bez wielkanocnego jajka.

Tak więc, Magdo, nie ma co się przejmować - sroka na pewno nie otruła się Twoim bigosem, narobiłaś mi tylko apetytu :).

Serdecznie pozdrawiam
Eva

magdag napisał:

Sve, błagam odpowiedz mi. Czy sroka mogła zatruc sie moim bigosem.Sytuacja jest taka, że przyjechała do mnie kolezanka, która mieszkała wiele lat poza Polska i koniecznie chciała bigosu. No to ugotowałam i wystawiłam na balkon.Przykryty pokrywka i folią. W pewnym momencie wchodzimy do pokoju i widzimy jak sroka na balkonie wyżera mój bigos.. Później już tej sroki nie widziałam.Boję się, czy się nie otruła.Mój mąż mówi, ze chyba wyjadała tylko mięso.

Paweł T. Dolata - 2008-12-12 08:44:25

To zależy od tego, jak Magdo gotujesz... Jeśli ludzie się nie trują Twym bigosem, to od jednej porcji sroka też napewno nie :)
Mięso to jej normalny pokarm, nawet jak skubnęła coś z kapustki, to też OK.

Pozdrawiam
Paweł

magdag napisał:

Sve, błagam odpowiedz mi. Czy sroka mogła zatruc sie moim bigosem.Sytuacja jest taka, że przyjechała do mnie kolezanka, która mieszkała wiele lat poza Polska i koniecznie chciała bigosu. No to ugotowałam i wystawiłam na balkon.Przykryty pokrywka i folią. W pewnym momencie wchodzimy do pokoju i widzimy jak sroka na balkonie wyżera mój bigos.. Później już tej sroki nie widziałam.Boję się, czy się nie otruła.Mój mąż mówi, ze chyba wyjadała tylko mięso.

sve - 2008-12-12 09:28:00

Paweł T. Dolata napisał:

To zależy od tego, jak Magdo gotujesz... Jeśli ludzie się nie trują twym bigosem, to od jednej porcji sroka też napewno nie :)
Mięso to jej normalny pokarm, nawet jak skubnęła coś z kapustki, to też OK.

Pozdrawiam
Paweł

magdag napisał:

Sve, błagam odpowiedz mi. Czy sroka mogła zatruc sie moim bigosem.Sytuacja jest taka, że przyjechała do mnie kolezanka, która mieszkała wiele lat poza Polska i koniecznie chciała bigosu. No to ugotowałam i wystawiłam na balkon.Przykryty pokrywka i folią. W pewnym momencie wchodzimy do pokoju i widzimy jak sroka na balkonie wyżera mój bigos.. Później już tej sroki nie widziałam.Boję się, czy się nie otruła.Mój mąż mówi, ze chyba wyjadała tylko mięso.

Nie widziałaś jej więcej, bo poleciała na drugie balkony szukać coś smacznego :)
Koledzy wszystko powiedzieli.
Sve

magdag - 2008-12-12 16:00:41

Sroka przyleciała, nie wiem czy ta sama ale kłóciła sie tak samo z moimi 3 kotami, Mnie sie zdaje, ze to ta sama
Na bigos zapraszam a sroka lepiej wie

2011482 - 2009-02-03 23:49:57

Czy jest możliwe pojawienie się u nas-Polska centralna-kruka wielkodziobego?Sądząc z opisu, to właśnie on zabił gołębia,potem poskakując na jednej nodze, z gołębiem w drugiej, ciężko wystartował.Czarny, większy od gawrona, z białym kołnierzem, specyficzna budowa dzioba, ale występowanie-Afryka, być może mam nieaktualne dane.Cała akcja przebiegała na trawniku przed blokiem.Kruk w mieście?Jest mnóstwo kawek, gołębi,gawrony,pomylenie go z gawronem nieprawdopodobne. Pozdrawiam.

sve - 2009-02-04 16:17:38

2011482 napisał:

Czy jest możliwe pojawienie się u nas-Polska centralna-kruka wielkodziobego?Sądząc z opisu, to właśnie on zabił gołębia,potem poskakując na jednej nodze, z gołębiem w drugiej, ciężko wystartował.Czarny, większy od gawrona, z białym kołnierzem, specyficzna budowa dzioba, ale występowanie-Afryka, być może mam nieaktualne dane.Cała akcja przebiegała na trawniku przed blokiem.Kruk w mieście?Jest mnóstwo kawek, gołębi,gawrony,pomylenie go z gawronem nieprawdopodobne. Pozdrawiam.

Występowanie kruka wielkodziobego (Corvus albicollis) w Polsce jest niemożliwe. Ten gatunek występuje w środkowej i południowo-wschodniej Afryce, na dokładke w górach.
Tu są tylko dwie możliwosci: Albo pomyliłaś się i obserwowałaś zwykłego krukowatego (np. wronę siwą - one mają dosyć dużą zmienność w ubarbwieniu i może obserwowałaś jakiegoś ciekawo ubarbwionnego osobnika; albo mógł to być gawron z białymi piórami - takie można często spotkać...). Wg. mnie to jest najbardziej prawdopodobna możliwość. Albo naprawdę widziałaś tego niesamowitego kruka - i w takim przypadku jakiś hodowca w domu płacze, bo mu taki wspaniały ptak frunął.

Nie napisałaś, gdzie ptaka obserwowałaś. W jakim mieście i jak wyglada miejsce, gdzie ptak był? Zwykle kruki czasami można obserwować w miastach, choć nie jest to za duża obserwacja. Gnieżdżą się w lasach, na skrajach miast i czasami zdarzają się obserwacje w zabudowie.
Svě

2011482 - 2009-02-04 19:47:40

Mieszkam w Pabianicach,niewielkie miasto, w pobliżu są lasy, kiepskie- brak starodrzewia,od kilku lat,  wędrując po nieużytkach za miastem, spotykam przelatujące kruki, przeważnie po dwa,charakterystycznie  ;rozmawiają  ' w czasie lotu,stąd być może mylny wniosek,że nie latają pojedyńczo,samotny ptak nie ma z kim gadać i trudniej go dostrzec.Wronę siwą spotkałam tylko raz kilkanaście lat temu.Po 4 dniach odzyskała na tyle siły, że ją wypuściłam i prawie natychmiast została zaatakowana przez parę gołębi,do których po chwili dołączyły kawki i wspólnie przegoniły intruza.
Codziennie spotykam kawki, u nich albinizm jest dość częsty, nie wiem jak to wygląda u kruków.Zaskakujący był atak na gołębia.Gołębie, kawki i gawrony żerują wspólnie bez specjalnych zatargów.W każdym razie mam powód, by zwiększyć ilość spacerów., może się jeszcze z nim spotkam. Pozdrawiam.

sve - 2009-02-04 21:18:46

2011482 napisał:

Mieszkam w Pabianicach,niewielkie miasto, w pobliżu są lasy, kiepskie- brak starodrzewia,od kilku lat,  wędrując po nieużytkach za miastem, spotykam przelatujące kruki, przeważnie po dwa,charakterystycznie  ;rozmawiają  ' w czasie lotu,stąd być może mylny wniosek,że nie latają pojedyńczo,samotny ptak nie ma z kim gadać i trudniej go dostrzec.Wronę siwą spotkałam tylko raz kilkanaście lat temu.Po 4 dniach odzyskała na tyle siły, że ją wypuściłam i prawie natychmiast została zaatakowana przez parę gołębi,do których po chwili dołączyły kawki i wspólnie przegoniły intruza.
Codziennie spotykam kawki, u nich albinizm jest dość częsty, nie wiem jak to wygląda u kruków.Zaskakujący był atak na gołębia.Gołębie, kawki i gawrony żerują wspólnie bez specjalnych zatargów.W każdym razie mam powód, by zwiększyć ilość spacerów., może się jeszcze z nim spotkam. Pozdrawiam.

Obserwowałam atak sroki na sierpówkę, która chyba była jakoś handicapowana. Krukowate to robią często, choć gołąb jest naprawdę dosyć duży do takiego ataku. Skoro to ale był kruk, to kruki potrafią natluc i większą zdobycz.

O albinizmie u kruków nie słyszałam, ale nie ma powodu, żeby u nich go nie było, skoro u pozostałych krukowatych jest często spotykany. Fotkę jednego gawrona z białymi piórami i drugiego leucystycznego można zobaczyć tutaj na forum (http://bocianyzprzygodzic.pun.pl/viewto … id=143&p=2 ).
Jeśli ten "Twój" jest ptakiem, mieszkającym w tym rejonie, to prawdopodobieństwo nowej obserwacji jest dosyc duże. Proponuję nosić na spacery kamerę :)
Svě

zoska - 2011-01-06 00:02:49

Witam.
Mam pytanie związane z dokarmianiem młodych gawronów przez dorosłe w okresie zimowym. Czy takie sytuacje są w ogóle możliwe?? Może to głupie pytanie ale nie potrafię sobie wytłumaczyć tego co widziałam parę dni temu. Otóż przejeżdżając koło stada żerujących gawronów zauważyłam, że jeden z nich zachowywał się tak jak zachowują się młode ptaki kiedy są karmione przez dorosłe ewentualnie kiedy żebrzą o pokarm: "przykucnięty" trzepotał skrzydłami i wyciągał dziób w stronę drugiego gawrona. Widziałam tę scenkę dosłownie 3 sekundy i nie jestem pewna czy wzrok nie spłatał mi figla. Może komuś uda się rozwiać moje wątpliwości.
Pozdrawiam

sve - 2011-01-06 02:39:12

zoska napisał:

Witam.
Mam pytanie związane z dokarmianiem młodych gawronów przez dorosłe w okresie zimowym. Czy takie sytuacje są w ogóle możliwe?? Może to głupie pytanie ale nie potrafię sobie wytłumaczyć tego co widziałam parę dni temu. Otóż przejeżdżając koło stada żerujących gawronów zauważyłam, że jeden z nich zachowywał się tak jak zachowują się młode ptaki kiedy są karmione przez dorosłe ewentualnie kiedy żebrzą o pokarm: "przykucnięty" trzepotał skrzydłami i wyciągał dziób w stronę drugiego gawrona. Widziałam tę scenkę dosłownie 3 sekundy i nie jestem pewna czy wzrok nie spłatał mi figla. Może komuś uda się rozwiać moje wątpliwości.
Pozdrawiam

Bardzo dobre pytanie - gratuluję spostrzegawczości!

Nie, młode gawrony nie są już dawno dokarmiane przez dorosłe. To, co obserwowałaś, dotyczy relacji partnerskich. Większość krukowatych utrzymuje trwałe pary. I para utrzymuje relację w ciągu całego roku, różnymi sposobami. To, co widziałaś, jest jednym z nich.

Samica zachowuje się jak młody ptak - rozpościera skrzydła, otwiera dziób, "żebrze o pokarm" i samiec ją karmi. W niektórych przypadkach rzeczywiście podaje karmę, czasami ale wszystko pozostaje na  poziomie rytuału: samica "niby" żebrze, samiec "niby" karmi. Rytuał ten jest związany głównie z porą swatów (u krukowatych rozpoczyna się bardzo wcześnie, w lutym, może nawet już teraz niektóre pary zaczynają...), czasami można to zauważyć w ciągu całego roku. W ten sam sposób zachowują się też kawki. Później wiosną po takim "karmieniu" często dochodzi do kopulacji.

U krukowatych wysiaduje jaja i pisklaki tylko samica, która cały czas prawie nie wylatuje z gniazda. Samiec jej przynosi karmę do gniazda, później przynosi karmę malutkim pisklętom i dla samicy. Dopiero kiedy pisklaki trochę podrosną, zacznie karmić i samica. Rytualne karmienie więc, oprócz innego imituje sytuację na gnieździe, kiedy samica niby mówi do samca: jestem twoja, musisz się o mnie troszczyć! A samiec odpowiada: nie martw się, kochanie, zadbam o ciebie! :)

Piotr J. - 2011-01-06 06:51:56

sve napisał:

Nie, młode gawrony nie są już dawno dokarmiane przez dorosłe. To, co obserwowałaś dotyczy relacji partnerskich. Większość krukowatych utrzymuje trwałe pary. I para utrzymuje relację w ciągu całego roku, różnymi sposobami. To, co widziałaś, jest jednym z nich.

Samica zachowuje się jak młody ptak - rozpościera skrzydła, otwiera dziób, "żebra o pokarm" i samiec ją karmi. W niektórych przypadkach rzeczywiście podaje karmę, czasami ale wszystko pozostaje na  poziomie rytuału: samica "niby" żebra, samiec "niby" karmi. Rytuał ten jest związany głównie z porą swatów (u krukowatych rozpoczyna się bardzo wcześnie, w lutym, może nawet już teraz niektóre pary zaczynają...), czasami ale można to zauważyć w ciągu całego roku. W ten sam sposób zachowują się też kawki. Później wiosną po takim "karmieniu" często dochodzi do kopulacji.

Sve, skoro już teraz można zaobserwować takie rytuały krukowatych, czy jest to oznaka końca zimy i szybkiego nadejścia wiosny - ocieplenia się. Ocieplenia się na tyle, aby ptaki szykowały się już do zakładania gniazda i wychowywania potomstwa?

sve - 2011-01-06 11:28:03

Piotr J. napisał:

Sve, skoro już teraz można zaobserwować takie rytuały krukowatych, czy jest to oznaka końca zimy i szybkiego nadejścia wiosny - ocieplenia się. Ocieplenia się na tyle, aby ptaki szykowały się już do zakładania gniazda i wychowywania potomstwa?

Nie, tego sobie nie myślę. Gawrony przecież jeszcze czeka długa droga do domu! Prawdopodobnie to nie były polskie ptaki, ale jakieś rosyjskie czy skandynawskie, jakie w Polsce zimują...

Początek pory lęgowej nie kieruje się tylko pogodą (zimno - ciepło), ale raczej długością dnia. A teraz jeszcze jest dzień za krotki. Dopiero kiedy się dzień przedłuży, zaczną u ptaków pracować hormony, jakie spowodują budowanie gniazda i znoszenie jaj...

Ptaki często reagują na chwilowe ocieplenie. Kosy albo bogatki mogą zacząć śpiewać nawet podczas mrozu, kiedy świeci słońce i jest ładna pogoda... Niektóre krzyżówki też już teraz wystawiają swoje zaręczynowe rytuały, niektóre nawet kopulują... I też to nie znaczy, że zima się kończy i zaczyna się budować gniazda.

Po prostu i ptaki się radują z życia, kochają się, a czekają na właściwy czas... :)

zoska - 2011-01-06 23:46:30

Dziękuję Sve za wyczerpującą odpowiedź. Nie wiedziałam, że gawrony mają takie rytuały, nawet mi do głowy nie przyszło, że ten żebrzący ptak to może być samica. No ale teraz już wiem :)

2porzyc - 2011-05-05 18:30:56

witam jestem tu nowy, mam takie pytanie czy w Polsce można gdzieś kupić kruka do hodowli własnej, czy to w ogóle jest legalne?

ornitolog92 - 2011-05-05 20:06:54

2porzyc napisał:

witam jestem tu nowy, mam takie pytanie czy w Polsce można gdzieś kupić kruka do hodowli własnej, czy to w ogóle jest legalne?

Kruk jest w Polsce objęty ochroną całkowitą i posiadanie ptaka, czy nawet samych piór, które zostały znalezione w terenie jest nielegalne.

pozdrawiam
Wojciech Kaźmierczak
PwG OTOP

2porzyc - 2011-05-05 21:41:24

dzięki za szybka odpowiedź, tego się spodziewałem ale z tymi piórami to moim zdaniem trochę przesada

Paweł T. Dolata - 2011-05-05 22:14:06

Co do zakazu posiadania piór ptaków chronionych, to Wojtek poinformował Pana o przepisach prawa (dodam, że ścisłą ochrona gatunkową kruk jest objęty na mocy ustawy o ochronie przyrody z kwietnia 2004 r. i rozporządzenia Ministra Środowiska z września 2004 r.), my go nie tworzymy. :)

Dodam, że przy takim generalnym zakazie chętni do ich posiadania mogą uzyskać na to imienną zgodę od władz ochrony przyrody.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
Południowowielkopolska Grupa OTOP
www.pwg.otop.org.pl, www.bociany.ec.pl

2porzyc - 2011-05-05 22:56:41

Wiem że  Wy prawa nie tworzycie, z pewnością sam Minister Środowiska nie był by w stanie odróżnić pióra kruka od innego ptaka, tym bardziej dziecko na spacerze które by takie piórko znalazło. Dla tego wydaje mi się to dziwne i pewnie nie tylko mi:) Czyli posiadani kruka przez zwykłego obywatela jest możliwe, tylko trzeba dostać na to zgodę i pewnie spełnić odpowiednie warunki dobrze zrozumiałem? Jeżeli tak, to gdzie można się czegoś więcej dowiedzieć na ten temat?

Paweł T. Dolata - 2011-05-05 23:34:30

Wyżej pisałem o możliwej zgodzie na posiadanie piór ptaków chronionych.

Bardzo wątpię, że ktoś dostałby zgodę władz ochrony przyrody na posiadanie żywego kruka dla przyjemności i mam nadzieję, że takiego precedensu nikt nie uczyni, bo byłoby to de facto zaprzeczenie celów ochrony gatunkowej tego gatunku.

Zgodę na przetrzymywanie niesprawnych ptaków chronionych otrzymują za to m.in. ośrodki ich rehabilitacji, po spełnieniu szeregu warunków, m.in. zapewnienia właściwej opieki weterynaryjnej.

Pozdrawiam
Paweł T. Dolata
Południowowielkopolska Grupa OTOP
www.pwg.otop.org.pl, www.bociany.ec.pl

2porzyc - 2011-05-06 08:59:06

No to już chyba wiem wszystko co chciałem się dowiedzieć, dziękuję bardzo za odpowiedzi i pozdrawiam.

czeplin - 2011-05-25 16:14:49

Mnie odpowiedź jednak nie satysfakcjonuje.
Otóż Kruk jest gatunkiem najmniejszej troski, i czy to już przesądza o zakazie posiadania go? Czy ta komisja lub cokolwiek innego najprawdopodobniej nie zgodzi się na to? Na posiadanie kruka nie jako ich hodowlę, tylko na zasadzie zwierzątka domowego, jak np. papuga, chomik, etc. Czy to w nie uda się w Polsce? Czy w pozostałych krajach również?

sve - 2011-05-25 16:37:47

czeplin napisał:

Mnie odpowiedź jednak nie satysfakcjonuje.
Otóż Kruk jest gatunkiem najmniejszej troski, i czy to już przesądza o zakazie posiadania go? Czy ta komisja lub cokolwiek innego najprawdopodobniej nie zgodzi się na to? Na posiadanie kruka nie jako ich hodowlę, tylko na zasadzie zwierzątka domowego, jak np. papuga, chomik, etc. Czy to w nie uda się w Polsce? Czy w pozostałych krajach również?

Piszę jako mieszkanka Czech.
Prawa (na ochronę przyrody i inne) w zasadzie są te same w całej UE.
Po prostu prawo (a też ornitolodzy i inni przyrodnicy) liczy, że nie ma powodu z dzikich zwierząt robić zwierzęta domowe. Po co ci taki kruk? Kruk jest najładniejszy, kiedy lata na wolności. Jak go będziesz trzymać w wolierze dla swojej zabawy, nigdy nie będzie takim, jakim w rzeczywistości jest.

Mimo to są dwie możliwości, jak można takie zwierzę legalnie nabyć:
1) Istnieją azyle dla ptaków, gdzie opiekują się ranionymi i inaczej handicapowanymi ptakami. Osobniki, których nie można wypuścić na wolność pod pewnymi warunkami (m.in. zezwolenie ministra, okazanie odpowiednich warunków do hodowania...) mogą dostać pod opiekę osoby prywatne.
2) Istnieją ludzie, którzy kruki (i inne ptaki) legalnie hodują i sprzedają młode, które wychowali. Owszem nawet na takiego ptaka, pochodzącego ze sztucznej hodowli, potrzebujesz "papier" - stwierdzenie, skąd ptak pochodzi, jak go uzyskałeś, ptak musi mieć specjalną obrączkę...

Podsumowanie:
Pewne legalne możliwości tutaj są. Trzeba jednak dotrzymać wszystkich warunków, a te są ścisłe.

Proponuję  kupić sobie papugę i za krukami iść do lasu i podziwiać je jak wspaniałych wolnych królów nieba.
Svě

czeplin - 2011-05-25 19:54:28

Dziękuję Ci za szybką odpowiedź, zdążyłem jednak przemyśleć tę sprawę, zdecydowałem się już na Nimfę...wszakże i papuga była kiedyś dzikim zwierzęciem.

fotograf wrocław